Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Totalna katastofa
2014-10-27
Tomasz Grzywaczewski

Nie wiadomo, jak katastrofa na Wnukowie wpłynie na zaangażowanie Totalu w inwestycje na Półwyspie Jamał. Śmierć prezesa Total komplikuje sprawy i mogła wywołać uśmiech na twarzach niektórych wielkich moskiewskich graczy.

 

O tym, że latanie samolotami za naszą wschodnią granicą może być niebezpieczne wiadomo od dawna. Przekonali się o tym również akcjonariusze francuskiego koncernu Total.

Zgodnie z doniesieniami medialnymi rosyjskiej agencji TASS nad ranem we wtorek na lotnisku Wnukowo pod Moskwą rozbił się prywatny odrzutowiec Falcon 50 z czterema osobami na pokładzie. Wśród nich był Christophe de Margerie – prezes giganta petrochemicznego Total. Nikt nie przeżył katastrofy.

Samolot startując w gęstej mgle zawadził o pracujący pług śnieżny. Zbadaniem przyczyn katastrofy zajął się Międzypaństwowy Komitet Lotniczy, czyli osławiony MAK. Z pierwszych ustaleń wynika, że kierowca pojazdu był prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Jak na razie nie podano szczegółowych informacji na temat tragedii. Więcej można powiedzieć o szefie Totalu i o samej firmie, a w szczególności o jej inwestycjach na terenie Federacji Rosyjskiej.

 

Konstruktywny dialog czy sankcje

Korporacja należy do grupy tzw. Big Oil, czyli pięciu największych przedsiębiorstw naftowych na świecie. W jej skład wchodzą również ExxonMobil, Chevron, Royal Dutch Shell i BP. Dochód firmy Total w roku 2013 wyniósł ponad 171 miliardów dolarów, prowadzi działania na szeroką skalę: od wydobycia, poprzez transport, aż po dystrybucję ropy naftowej i gazu ziemnego. Przedsiębiorstwo intensywnie inwestuje w Rosji, w rezultacie czego poważnie odczuło sankcje nałożone na Kreml. Christophe de Margerie ostro krytykował postawę Zachodu wobec Moskwy, nazywając ją „ślepym zaułkiem" oraz wzywając do zastąpienia sankcji „konstruktywnym dialogiem".

Flagowym przedsięwzięciem Totalu w Rosji jest projekt Yamal LNG. Jego operatorem jest spółka joint-venture Yamal LNG, w której udziałowcami są rosyjski Novatek (60 procent), francuski Total (20 procent) oraz chiński CNPC (20 procent). Gaz ma pochodzić ze złoża Południowo-Tambjeskoje, którego roczna produkcja wynosi 16,5 tony. Koszt inwestycji to dwadzieścia siedem miliardów dolarów, a jej efektem ma być podwojenie do 2020 roku rosyjskiego udziału w światowym rynku LNG (do poziomu około 9 procent).

Na chwilę obecną w przedsięwzięcie wpompowano już około 2,6 miliarda dolarów. W ramach inwestycji planowane jest wybudowanie stacji skraplającej, terminalu morskiego oraz floty szesnastu tankowców-lodołamaczy zdolnych transportować surowiec w skrajnie trudnych warunkach zamarzającego Oceanu Arktycznego. W 2013 roku na głównego wykonawcę naziemnej infrastruktury wybrano francuską firmę Technip. Już latem bieżącego roku dyrektor generalny Novateku i kierownik projektu Yamal LNG Leonid Mikhelson wskazywali, że w wyniku amerykańskich i europejskich sankcji zagraniczni inwestorzy będą musieli w znacznie większym stopniu oprzeć się na własnym finansowaniu. Do kredytowania projektu przymierza się również szereg chińskich banków. Jednocześnie 20 września minister rozwoju gospodarczego Nikołaj Podguzow oświadczył, że projekt może zostać wsparty środkami z Funduszu Dobrobytu Narodowego w wysokości 2,6-3,9 miliarda dolarów. Wszystkie te działania mają umożliwić dokończenie inwestycji, która jest kluczowa dla rosyjskich planów mocnego wejścia na wschodnioazjatycki rynek LNG i powstrzymywanie amerykańskiej ofensywy związanej z eksploatacją złóż gazu łupkowego. Na chwilę obecną Kreml dysponuje tylko jednym centrum LNG (na Sachalinie, należy do Gazpromu).

 

Słabnący Gazprom

Najciekawsze jest jednak to, że Yamal LNG w istotnym stopniu podkopuje monopolistyczną pozycję Gazpromu.

Warto pamiętać, że drugim głównym akcjonariuszem Novateku (będącego z kolei największym udziałowcem Yamal LNG) jest posiadający dwadzieścia trzy procent udziałów miliarder Giennadij Timczenko (działa poprzez zarejestrowaną w Luksemburgu spółkę Volga Group). Timczenko to człowiek o związanej z KGB niejasnej przeszłości, Borys Bierezowski nazywał go            „kasjerem Kremla". Kolejnym  udziałowcem jest właśnie Total, który w 2013 roku podwyższył swój portfel akcji firmy do 16 procent. 9,4 procent udziałów posiada z kolei Gazprombank, ale zarówno Timczenko, jak i wspomniany CEO Novateku Leonid Mikhelson dysponują opcją wykupu tych akcji.

Tymczasem na horyzoncie coraz widoczniej rysuje się spór na najwyższych szczeblach rosyjskiej władzy. Jednym z jego elementów jest konflikt pomiędzy Gazpromem a Rosnieftem i właśnie Novatekiem. 4 czerwca prezes Rosnieftu Igor Sieczin (jednocześnie sprawujący funkcję sekretarza prezydenckiej komisji ds. sektora paliwowo-energetycznego), zgłosił postulat przyznania niezależnym producentom gazu prawa do eksportu systemem rurociągów surowca pochodzącego ze złóż na wschodniej Syberii i Dalekim Wschodzie. W odpowiedzi prezydent Władimir Putin zadeklarował konieczność ustalenia równych zasad gry dla wszystkich podmiotów działających na tym rynku. Zajęcie takiego stanowiska może być odczytane jako przejaw woli politycznej przełamania monopolu Gazpromu.

Bardzo istotna jest w tym kontekście rywalizacja pomiędzy poszczególnymi osobami ze ścisłej elity polityczno-biznesowej związanej z Kremlem. Wydaje się, że wyraźnie wzrasta pozycja Igora Sieczina, a także drugiego głównego udziałowca Novateku, oligarchy Giennadija Timczenki. Timczenko pełni obecnie funkcję szefa rosyjsko-chińskiej rady biznesu i jest przedstawiany przez prezydenta Putina jako główny reprezentant Rosji w zakresie współpracy z Chinami. W listopadzie 2013 roku przyjęto ustawę ograniczającą eksportowy monopol Gazpromu poprzez przyznanie wybranym niezależnym producentom prawa do eksportu gazu skroplonego (LNG). Dodatkowo na korzyść Novateku i Rosnieftu działają ich dotychczasowe wyniki współpracy z Chinami, czego przykładem może być kooperacja Novateku z CNPC przy realizacji – jakżeby inaczej – inwestycji Yamal LNG. Wszystkie te działania poważnie osłabiają pozycję Aleksieja Millera, dyrektora generalnego Gazpromu.

 

Wieczne buldogi

Sam Gazprom przymierza się do mocnego wejścia na rynek gazu skroplonego poprzez realizację przedsięwzięcia Władywostok LNG. We Władywostoku ma zostać wybudowana infrastruktura skraplająca, zaopatrywana ze złóż Sachalin-III oraz budowanego gazociągu Siła Syberii. Gazprom rozważał również budowę infrastruktury na Półwyspie Jamał, obok swojego flagowego przedsięwzięcia Yamal Megaproject. Wydaje się jednak, że inwestycja Novateku pogrzebała te plany.

Na chwilę obecną trudno stwierdzić, jak katastrofa na Wnukowie wpłynie na zaangażowanie Totalu w inwestycję na Półwyspie Jamał i sam projekt Yamal LNG. Wydaje się, że z uwagi na dotychczas zainwestowane środki wycofanie się Francuzów jest bardzo mało prawdopodobne. Śmierć prezesa konsorcjum stanowi z pewnością istotną komplikację i mogła wywołać uśmiech na twarzach niektórych wielkich moskiewskich graczy. Cytując Stefana Kisielewskiego, na Kremlu trwa „walka buldogów pod dywanem". A w takim starciu zawsze są ofiary.

 

Tomasz Grzywaczewski jest doktorantem w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu