Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
#MójUzbekistan
2015-05-06
Ewa Polak

Młodzi Uzbecy są przekonani o wielkości swojego narodu – do głowy by im nie przeszło, aby dziękować Rosjanom za wkład w jego historię. Nie tylko nie ma za co dziękować, ale jeszcze warto domagać się przeprosin.

Fot. Arian Zwegers (cc) flickr.com

Podstawę współczesnych tożsamości w Azji Centralnej stanowi przede wszystkim własna państwowość, którą budowano po 1991 roku. Czerpiące niegdyś z muzułmańskiego dziedzictwa ludy, po rewolucji bolszewickiej zaczęły zauważać dzielące je różnice, zacierając jednocześnie wewnętrzne podziały regionalne i klanowe (do pewnego stopnia). Nie bez znaczenia był również codzienny kontakt z etnicznymi Rosjanami, których obecność pozwalała reorganizować społeczną pamięć. Dużą rolę odegrały tutaj pozornie małe rzeczy: na przykład, mimo że różnica pomiędzy płowem taszkenckim, a samarkandzkim jest oczywista, naturalnym stał się podział na znaną z domu kuchnię uzbecką i obecną w radzieckich stołówkach kuchnię rosyjską.

Rozpad ZSRR i uzyskanie przez Taszkent niepodległości zastały republikę w momencie, gdy Uzbecy posiadali już tożsamość narodową i poczucie wspólnoty. W 1991 roku „uzbeckość" wciąż była jednak projektem mocno osadzonym w realiach i ideologii Związku Radzieckiego. To Kraj Rad i jego polityka korenizacji w największym stopniu umożliwiły sformowanie ideologii narodowych w wielu republikach. Dziś uzbecka tożsamość wciąż w większym stopniu odwołuje się do Związku Radzieckiego niż do od tysięcy lat zamieszkujących tereny Azji Centralnej grup proto-uzbeckich czy państw Chiwy, Kokandu i Buchary.

 

Amir Timur – Conquer like a boss

Narracja spajająca Uzbecką SRR się zdezaktualizowała, pozostawiła jednak po sobie „uzbeckość" oraz mechanizmy sprawowania władzy. Powstałe „za sojuza" pojęcia należało napełnić nową treścią. Zajęli się tym byli komuniści, którzy nie zmieniając gabinetów, stali się lokalnymi nacjonalistami. Upadek ZSRR dokonał się na tyle niespodziewanie, że inteligencja nie zdążyła się zmobilizować, by stworzyć alternatywny dyskurs. Nic zatem nie stanęło na przeszkodzie, by skorzystać z radzieckiego doświadczenia i odgórnie narzucić przekaz.

Naczelnym projektem ideologicznym, podporządkowującym sobie pozostałe narracje w poradzieckim Uzbekistanie, jest ideologia niepodległości narodowej – O'zbekchilik. Jej głównym założeniem jest przewartościowanie historii narodu uzbeckiego: według dzisiejszych naukowców od zawsze dążył on do utworzenie własnego, niepodległego państwa.

W tym celu chętnie wykorzystuje się biografie bohaterów zamieszkujących niegdyś tereny wchodzące w skład dzisiejszego Uzbekistanu. Gloryfikacja wyczynów Amira Timura (Tamerlana) oraz przypisanie mu i innym postaciom post-hoc narodowości uzbeckiej, służy konstruowaniu idei O'zbekchilik, jako poprzedzającej doświadczenie radzieckie. Wywołało to zamierzony efekt.

Wśród młodego pokolenia osób urodzonych w niepodległym Uzbekistanie furorę robią dresowe bluzy z serii „Like a Boss". Widnieją na nich XIV-wieczny władca Mirzo Ulugbek, założyciel Państwa Wielkich Mogołów Bobur i Amir Timur (oddolna propozycja dołączenia do tej galerii współczesnych symboli uzbeckości nie została zrealizowana). Młodzi Uzbecy są przekonani o wielkości swojego narodu, którym mogą się szczycić – do głowy by im nie przeszło, aby dziękować Rosjanom za wkład w jego historię.

W zasadzie nie tylko nie ma za co dziękować, ale jeszcze warto domagać się przeprosin. Obecnie mówi się wprost, że „przeklęte ludy" Azji Centralnej wcale nie powstały do marszu ku komunizmowi, ale zostały do niego siłą zmuszone. Uzbeckie podręczniki piszą o oporze miejscowej ludności oraz opowiadają pozytywnie (to jakościowa zmiana) o powstaniu Basmaczy. Na początku XXI wieku w centrum Taszkentu otworzono Muzeum Ofiar Komunistycznych Represji. Przedstawia się w nich dzieje od podporządkowania Azji Centralnej carskiej Rosji, przez siłowe włączenie do Związku Radzieckiego, represje i czystkę lat trzydziestych, deportacje i przesiedlenia całych narodów, aż do afery bawełnianej lat osiemdziesiątych.

Ekspozycja zawiera listy straconych osób i poruszające fotografie oraz jednoznaczny w swojej wymowie opis. Płynąca z niej konkluzja jest jasna: system radziecki siłą narzucono stawiającemu opór narodowi, którego członkowie ponieśli bolesną, często krwawą ofiarę; komunizm tłamsił i opóźniał dążenie Uzbeków do budowy niepodległego państwa; na szczęście determinacja narodu uzbeckiego była tak wielka, że ZSRR upadł i marzenie  się spełniło: Uzbecy są wolni.

 

Keep calm and love Uzbekistan

Obok historiografii drugim podstawowym filarem O'zbekchilik jest osłabienie identyfikacji z wieloetnicznym narodem radzieckim i popularyzacja uzbeckiej kultury narodowej – opiera się ona na tradycji wykrystalizowanej w ZSRR. Sami Uzbecy potwierdzają centralną rolę, jaką kultura narodowa odgrywa w budowaniu ich tożsamości: „Od pierwszych dni naszej niepodległości najważniejszym zadaniem, które zostało wyniesione na poziom państwowej polityki, było odrodzenie tego ogromnego, bezcennego duchowego i kulturowego dziedzictwa, jakie w przeciągu wielu stuleci tworzyli nasi przodkowie. Odrodzenie duchowych wartości postrzega się w naszym kraju jako proces rozwoju świadomości narodowej, powrót do duchowych źródeł narodu, do jego korzeni" – mówiła na wykładzie w Ferganie Elena Welikanowa.

Moda na „etno" pojawia się na świecie z regularnością przypływów i odpływów: w niepodległym Uzbekistanie mamy jednak do czynienia z tsunami. Tradycyjne ikatowe wzory można odnaleźć zarówno u miejscowych krawcowych na bazarach, jak i w drogich butikach. Mogą być one elementem wystroju wnętrz, gadżetami, przedmiotami codziennego użytku oraz stanowić podstawę wieczorowej kreacji. Uzbeckie wzornictwo nie dało się zamknąć w cepelii, ani sprowadzić do fikuśnych pamiątek dla turystów. Ceramiczną zastawę zdobioną w gałązki bawełny znajdziemy w nieomal każdym domu. Tradycja jest w dobrym guście.

Dotyczy to także kuchni. Prezydent podczas świąt za punkt honoru stawia sobie zjedzenie płowu (ryżu z mięsem i warzywami), a legenda głosi, że również tą potrawą częstuje swoich gości podczas spotkań na najwyższym szczeblu. Na czym polega to zjawisko? Wraz z rozpadem Związku Radzieckiego rozerwały się powiązania pomiędzy jego byłymi republikami, spośród których każda specjalizowała się w produkcji określonych elementów, niezbędnych dla funkcjonowania całego systemu. Dla Uzbekistanu, będącego w znacznym stopniu bawełnianą monokulturą, oznaczało to poważne problemy ekonomiczne i konieczność importu podstawowych produktów żywnościowych. Prezydent Islom Karimow zarządził wtedy stopniowe odchodzenie od uprawy bawełny na rzecz produkcji roślin jadalnych oraz ogłosił kolejny element ideologii niepodległego Uzbekistanu – jego samowystarczalność. Stąd mimo szczerej miłości Uzbeków do swojej kuchni narodowej, lokalne menu w ogromnej mierze zależy od dostępności produktów na bazarach oraz od ich ceny. Wiele osób nie może sobie pozwolić na importowane rarytasy. Zresztą po co? Czy uzbecki lodowaty arbuz nie gasi pragnienia lepiej niż coca-cola?

 

Super-Uzbeczka

Można mijać pomniki idąc na zakupy, słuchać prezydenckich przemówień z rodziną przed telewizorem, czy mobilizować się na święta i mecze reprezentacji narodowej, ale to tylko dodatek do codziennego życia.

Uzbekistan jako kraj jednocześnie umiarkowanie muzułmański i poradziecki, początkowo dezorientuje – niejasne mogą być na przykład relacje między mężczyznami i kobietami. Z pomocą przychodzi tu państwowa telewizja. Dowiedzieć się z niej można, że mężczyzna powinien być przede wszystkim posłusznym synem, by następnie zostać mężem i ojcem, który zapewnia rodzinie byt i staje się głową rodziny. Do takich wyobrażeń odwoływał się podczas kryzysu w Andiżanie w 2005 roku (w zamieszkach zginęło wówczas do kilkuset osób) Islom Karimow – kreował się na prostego człowieka i uzbeckiego mężczyznę, zobowiązanego do pomocy więzami pokrewieństwa i nieostentacyjnie religijnego. „Ojciec narodu" przemawia do powszechnej wyobraźni o wiele silniej niż „ideolog narodowej niepodległości".

Państwowe agencje filmowe zdają sobie sprawę z magii szklanego ekranu i nie żałują środków na wypełnianie wychowawczej misji kina, a uzbecka telewizja emituje przede wszystkim lokalne filmy i seriale. Największym hitem, nagradzanym w kraju i dystrybuowanym zagranicą, jest melodramat Superkelinchak (Super-Synowa). Film oparty jest na bardzo prostej, szeroko eksploatowanej w państwowym kinie historii dwojga młodych ludzi: zakochują się, ale zanim będą mogli cieszyć się wspólnym szczęściem, muszą stawić czoła różnym trudnościom. Wydawałoby się, że to tylko kolejny banał, jakich w kinematografii pełno. Pod powierzchnią konwencjonalnej historii miłosnej można znaleźć jednak ogromny ładunek znaczeń. W skrócie: jest to przepis na zostanie super-Uzbeczką.

Sardor i Diana – główni bohaterowie filmu – to dwoje młodych ludzi, którzy pochodzą z zamożnych rodzin i wywodzą się z innych tradycji. Sardor mieszka z rodzicami w uzbeckim domu, w którym pielęgnowane są narodowe tradycje, podczas gdy rodzina Diany wyraźnie odwołuje się do rosyjskiego/europejskiego stylu życia i estetyki. Para mówi też na co dzień w innych językach – Sardor po uzbecku, Diana po rosyjsku. Dziewczyna jeździ drogim samochodem, ubiera się wedle europejskiej mody, nosi przy sobie duże sumy pieniędzy (w dolarach), a przy tym jest krnąbrna, kapryśna i pewna siebie. Młodzi ostatecznie się pobierają. Od tego momentu widz obserwuje całkowitą przemianę Diany. Nazajutrz po ślubie Sardor budzi się i nie znajduje obok siebie śpiącej małżonki. Odnajduje ją ubraną w tradycyjny uzbecki strój i zamiatającą podwórko. Diana przechodzi na język uzbecki, rosyjski nieomal znika z filmu. Dziewczyna robi wszystko, by stać się idealną kelin – uzbecką żoną i synową. Zajmuje się wszystkimi pracami domowymi oraz odkrywa  narodowe tradycje – piecze lepioszki w tondyrze, tańczy uzbeckie tańce i usługuje teściowej. Gdy na końcu filmu zostaje matką, widz już wie, że Diana jest ideałem Uzbeczki. 

Przekaz jest jasny: jakiekolwiek przejawy rosyjskości należy bezwzględnie odrzucić na rzecz powrotu do uzbeckich zwyczajów (choćby te wydawały się mało praktyczne). Radzieckie Uzbeczki zrzucające parandże, wsiadające na traktory i ścinające długie warkocze na rzecz trwałej ondulacji, zostały wyparte przez strażniczki ogniska domowego i marzące o macierzyństwie gospodynie.

 

Keep calm and love Uzbekistan

Po upadku ZSRR Taszkent przyłożył dużą wagę do uzbeckiego języka i kultury. Państwowe programy telewizyjne nadawane są jedynie po uzbecku (wśród nich wiele prezentuje kulturalny dorobek kraju). Uzbecka scena muzyki popularnej szybko zapełniła się gwiazdami, gotowymi śpiewać w ojczystym języku.  Po wyszukaniu w internecie słów Vatan (ojczyzna) czy O'zbekiston na ekranie pojawiają się dziesiątki piosenek – każdy szanujący się artysta (od twórców tradycyjnych po gwiazdki pop) powinien mieć w swoim repertuarze przynajmniej jedną piosenkę o ojczyźnie. W kraju, w którym państwo posiada monopol na przekaz medialny, nakłonienie twórców do wychwalania Uzbekistanu-matki nie jest trudne.

Starania władz przyniosły efekt: młode pokolenie Uzbeków jest dumne ze swojego kraju. Kilkunastoletnie dziewczęta biorą udział w reality show, w którym muszą wykazać się tradycyjnymi umiejętnościami żywcem wyjętymi z filmu o idealnej Uzbeczce. Chłopcy strzelają sobie selfie na tle pól bawełny. Nieważne, że zamiast na uczelni, wrzesień spędza się pracując za darmo na polu, czy że większość rodziny od dawna mieszka w Rosji, skąd wysyła zarobione ciężką pracą pieniądze. To w Uzbekistanie jest najlepszy szaszłyk i melony, tam w cieniu tysiącletnich mauzoleów przechadzają się symbolizujące szczęście bociany; Uzbecy są przekonani, że stoją za nimi wieki historii, a przed nimi – wielka przyszłość. Zupełnie szczerze mogą napisać: #ProudToBeUzbek. 

       

Ewa Polak jest antropolożką polityki na terenach byłego ZSRR, badaczką terenową. Analityczka w Analytical Centre on Globalization and Regional Cooperation w Erywaniu.

 

Czytaj inne artykuły autorki:

Nie zaprzeczaj: W związku z setną rocznicą ludobójstwa Ormian, pojawiła się szansa na zakończenie ormiańskiej żałoby.


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu