Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nierównorzędny partner
2015-05-07
Grzegorz Kaliszuk

Koniec bieżącego roku gazowego w Europie może być jednym z ciekawszych w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Gazprom może zapłacić do 100 miliardów dolarów kary.

Komisja Europejska kończy z dyktatem Gazpromu", „Gazprom czeka dotkliwa kara finansowa", „Polska może zyskać na decyzji Komisji Europejskiej" – to jedynie niektóre z tytułów, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni można było przeczytać na łamach niemalże każdego dziennika w Polsce i w Europie.

 

Nagłówki odwoływały się do oficjalnego wszczęcia przez Komisję Europejską dochodzenia przeciwko Gazpromowi. W kwietniu unijny komisarz ds. polityki konkurencji Margrethe Vestager ogłosiła, że KE wszczyna postępowanie i daje rosyjskiemu gigantowi dwanaście tygodni na ustosunkowanie się do stawianych mu zarzutów. A jest ich sporo.

Fot. Thawt Hawthje (cc) flickr.com

 

Teksański kowboj

 

Przygotowania do wykonania tego kroku trwały prawie trzy lata. Komisja Europejska nastawiała się od razu na konfrontację przed Trybunałem Sprawiedliwości – w razie gdyby Gazprom skierował tam swój pozew przeciwko unijnej instytucji, co jest niemal pewne. Inspektorzy Komisji Europejskiej podczas procesu przygotowawczego odwiedzili dwadzieścia spółek współpracujących z Gazpromem w Europie w dziesięciu krajach (w tym oczywiście PGNiG).

 

Gazprom usłyszał zarzuty stosowania nieuczciwych praktyk cenowych, utrudniania konkurencji w Polsce, Bułgarii, Czechach, Estonii, na Węgrzech, Litwie, Łotwie oraz Słowacji. Ponadto w przypadku Polski rosyjskiemu przedsiębiorstwu zarzucono uzależnianie dostaw gazu od utrzymania kontroli nad Jamałem.

 

Gazprom jest oskarżany także o stosowanie niedozwolonych klauzul w umowach, na przykład zakazu reeksportu lub nakazu zużycia surowca na terytorium kraju. Wątpliwości KE budzi także sposób powiązania ceny gazu z ceną ropy naftowej i algorytm stojący za tą metodą. Podobne sprawy toczyły się już w przeszłości przeciwko bułgarskiemu EAD, francuskiemu EDF oraz włoskiemu ENEL. Tym razem mamy jednak do czynienia z de facto monopolistą na europejskim rynku, który prowadził politykę w stylu teksańskiego kowboja.

 

 

Dobra mina do złej gry

 

Gazprom uznał oskarżenia Komisji Europejskiej za bezpodstawne, jednak liczy na polubowne rozwiązanie sprawy. Siergiej Ławrow używając mocnych słów powiedział, że zarzuty Komisji i próba stosowania prawa wstecz są nie do zaakceptowania. Minister spraw zagranicznych Rosji odniósł się w ten sposób do trzeciego pakietu energetycznego, który nie był w mocy w momencie zawierania kontraktów gazowych w Europie.

 

Gazprom w ciągu trzech miesięcy musi odnieść się do zarzutów postawionych w formie oświadczenia o zastrzeżeniach (ang. statement of objections). Komisarz Vestager zapowiedziała już, że KE dołoży wszelkich starań, aby rozpatrzyć racje Gazpromu z największą starannością.

 

Ta otwarta konfrontacja Unii Europejskiej z Gazpromem jest dobrym sygnałem dla Polski, ponieważ Warszawa sądzi się obecnie z rosyjskim dostawcą w Trybunale Arbitrażowym w Sztokholmie. PGNiG zarzuca Gazpromowi stosowanie zawyżonej ceny w dostawach gazu do Polski.

 

Rosyjski dziennik „Kommiersant" stara się zbagatelizować sprawę: zdaniem rosyjskiej gazety po trzech latach przygotowań można było spodziewać się wytoczenia cięższej artylerii. Faktem jest jednak, że kara która grozi Gazpromowi wynosi maksymalnie 10 procent rocznych obrotów – to około 100 miliardów dolarów. Bez względu na pozory, jakie zachowa strona rosyjska, będzie ona bardzo dotkliwa dla głównego „sponsora" rosyjskiego budżetu.

 

Do sprawy należy wrócić pod koniec lipca, kiedy Komisja Europejska otrzyma odpowiedź od Gazpromu. Koniec bieżącego roku gazowego w Europie może być jednym z ciekawszych w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Nieoficjalnie mówi się, że wstrzymanie prac nad przygotowaniem zarzutów było spowodowane napiętą sytuacją na Ukrainie i istotną rolą, jaką odgrywa tam Rosja. Dzisiaj jednak, gdy rosyjska strona wyłożyła karty na stół, nie ma sensu dalej udawać, że mamy do czynienia z równorzędnym partnerem.

 

Grzegorz Kaliszuk jest Kierownikiem ds. Rozwoju Produktów Inwestycyjnych w Grupie Allianz.

 

Inne artykuły autora:

Bałtowie boją się Rosji: Atak na Litwę, Łotwę i Estonię byłby atakiem na strefę euro – przełożyłoby się to na destabilizację unijnej waluty i istotnie wpłynęło na gospodarkę UE. Anders Fogh Rasmussen twierdzi, że atak na te kraje jest bardzo prawdopodobny.    

 


Powrót
Najnowsze

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu