Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Powolne dryfowanie
2015-05-12
Aneta Strzemżalska

Wydaje się, że mający dość wysłuchiwania zachodniej krytyki Azerbejdżanie, na dobre odwrócili się od Zachodu. Teraz integrują się głównie z północnym sąsiadem – Rosją.

Według większości członków azerbejdżańskiej elity politycznej, wydarzenia na Ukrainie po raz kolejny udowodniły, że demokratycznych zmian należy się wystrzegać – są one przyczyną państwowej degrengolady. Takie myślenie sprzyja zbliżeniu rosyjsko-azerbejdżańskiemu; sprzyja też temu szereg innych czynników, na przykład fakt, że spora część bakijskich elit wychowała się w Związku Radzieckim.

Gdy Zachód naciska na respektowanie wartości demokratycznych, Azerbejdżanie szukają „zrozumienia" gdzie indziej. Wówczas na horyzoncie pojawia się Moskwa. Jeśli rękę wyciągnąłby ktoś inny, zapewne z przyjemnością by ją uścisnęli: niestety takiej alternatywny brak. Tym bardziej, że Rosja nadal dyktuje warunki gry politycznej w regionie. Poza tym strach lokalnych elit przed Kremlem jest zbyt duży, by te mogły pozwolić sobie na zerwanie z nim kontaktów.

 

Państwo Środka

Prezydent Ilham Alijew wziął udział w uroczystej defiladzie w Moskwie z okazji obchodów Dnia Zwycięstwa 9 maja. Faktu, że pod koniec kwietnia Władimir Putin łączył się w bólu z erywańskimi elitami z powodu setnej rocznicy ludobójstwa Ormian, Alijew nie zauważa. Za taką postawę można krytykować inne głowy państw, na przykład prezydenta Francji – ale nie Putina.

O Władimirze Władimirowiczu Ilham Alijew złego słowa nie powie, bo przywódcy mają wspólne interesy. Oba kraje łączą między innymi wielomilionowe kontrakty na dostawę uzbrojenia dla azerbejdżańskich żołnierzy. W tym roku wydatki na obronność kaukaskiej republiki stanowią około 18 procent budżetu kraju, czyli 5 miliardów dolarów. Spora część tej kwoty z pewnością trafi do północnego sąsiada. Rosji Azerbejdżan potrzebny jest jednak przede wszystkim, aby utrzymując z nim dobre relacje kontrolować dostawy ropy i gazu do Europy.

Baku pomaga Kremlowi poza tym intensyfikować współpracę z Teheranem i Ankarą. Jeszcze w tym roku ma zostać oddane do użytku połączenie kolejowe Baku-Tbilisi-Kars. Ponadto podczas ostatniej oficjalnej wizyty prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego w Baku, powrócono do koncepcji budowy dogi kolejowej łączącej Rosję, Azerbejdżan i Iran z państwami Zatoki Perskiej i Indiami. Parę miesięcy temu przebywający w Teheranie rosyjski minister obrony  Siergiej Szojgu nazwał ten pomysł priorytetowym w rozwoju współpracy w regionie. W związku z tym Azerbejdżan już wkrótce może stać się geograficznym centrum dwóch ważnych projektów tranzytowych, które połączą Wschód z Zachodem i Północ z Południem. Rosja chce oczywiście grać pierwsze skrzypce w tworzeniu tej rozległej sieci logistycznej.

 

Albo z nami, albo przeciwko nam

Relacje między Baku i Moskwą kwitną, a tymczasem kryzys pomiędzy Erywaniem i Kremlem się pogłębia. W armeńskich mediach głównym tematem są obecnie pretensje terytorialne – ten problem wypłynął ostatni raz po zabójstwie ormiańskiej rodziny przez rosyjskiego żołnierza w Giumri w styczniu. Chodzi o „Zachodnią Armenię" – dzisiejszą wschodnią Turcję (część środowisk ormiańskich uważa, że Armenia ma do nich prawo). Tym razem winni są jednak Rosjanie: lokalni eksperci utrzymują, że w 1920 roku kemaliści odebrali Armenii jej „rdzenne ziemie" tylko dzięki dostawom broni i wsparciu finansowemu Sowietów.

Historyczne zatargi nie są na Kaukazie niczym nowym. Trudno jednak nie zauważyć, że ich   intensywność jest papierkiem lakmusowym stanu relacji armeńsko-rosyjskich. Jak na łamach Lenty.ru twierdził dyrektor erywańskiego Centrum Badań Regionalnych Richard Giragosian, największym problemem w stosunkach między Erywaniem i Moskwą jest pogłębiająca się asymetria, a także „brak szacunku do Ormian" ze strony Rosjan. Brak szacunku ma wyrażać się między innymi w dostawach rosyjskiego sprzętu wojskowego dla Baku.

Armeńska przestrzeń informacyjna (media, rynek wydawniczy, czy zawartość archiwów) przyczyniła się do uformowania, a następnie umocnienia skrajnej nienawiści do swoich „tureckich oprawców" i ich „przyjaciół". Ormiańskie społeczeństwo patrzy na relacje z Rosją, jak na grę zero-jedynkową, zgodnie z którą „jeśli Moskwa nie jest z nami, to jest przeciwko nam". Ormianie nerwowo podkreślają rolę Erywania w polityce zagranicznej Moskwy, słychać nawet głosy, że nadszedł czas, by „starszy brat" w końcu się określił, kto jest jego sojusznikiem: Armenia, czy Azerbejdżan.     

Tymczasem Rosja, jak na prawdziwą potęgę przystało, uchylać kapelusza przed maleńką republiką nie zamierza. Bo w sumie i po co? Kreml ma na Kaukazie kilka priorytetowych celów: zacieśnienie bilateralnej współpracy z republikami kaukaskimi, ochronę rosyjskiego bezpieczeństwa poprzez niedopuszczenie do powstania alternatywnych systemów bezpieczeństwa w regionie, minimalizowanie obecności wojskowej państw trzecich, a także zapewnienie dostępu do surowców naturalnych. Ta lista jasno pokazuje, że w interesie Rosji leży dogadanie się z Azerbejdżanem. Władimir Władimirowicz konsekwentnie dąży do realizacji tego celu.

O zacieśniających się stosunkach dwustronnych świadczy nie tylko współpraca handlowa, wojskowa, czy realizacja projektów infrastrukturalnych. Dużo ważniejsze wydaje się dystansowanie się Baku wobec wartości i zasad, którym hołduje Europa – to dowód, że wpływ Kremla jest silniejszy. Już dzisiaj Moskwa stara się kontrolować politykę zagraniczną bakijskich elit, a w najbliższym czasie ten proces będzie się nasilać. Formalna integracja gospodarcza i systemowa Rosji i Azerbejdżanu jest ostatecznym celem prezydenta Putina. Czy do tego dojdzie, przekonamy się w przyszłości.

 

Aneta Strzemżalska

 

Inne artykuły autorki:

Karawana idzie dalej: Armenia to terytorium wasalne Rosji. W ostatnim czasie obserwujemy jednak kryzys w stosunkach rosyjsko-armeńskich oraz niestabilną sytuację społeczno-polityczną w samej Armenii.


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu