Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
O wyższości postu nad karnawałem
2015-12-28
Piotr Andrusieczko, Piotr Pogorzelski

Prezentujemy popularne artykuły, które ukazały się na New.org.pl w 2015 roku. Tekst O wyższości postu nad karnawałem został pierwotnie opublikowany 13 maja.

 ***

Obchody zakończenia II wojny światowej na Ukrainie zawsze odbywały się w stylu radzieckim: mówienie o wielkiej wojnie ojczyźnianej, przemilczanie współpracy Hitlera ze Stalinem i faktycznego rozbioru Polski w 1939 roku, puszczanie w kółko w telewizji tych samych filmów o bohaterskich żołnierzach radzieckich, którzy wyzwalali Europę. W tym roku wreszcie Ukraina obchodziła rocznicę w innym stylu: europejskim, bardziej zbliżonym do polskiego. Pytanie tylko, na ile spodoba się to Ukraińcom i czy zmiany te są trwałe?

Fot. Andrew Butko (cc) commons.wikimedia.org


Nie każdy o tym wie

Ukraińskie władze we współpracy z tamtejszym Instytutem Pamięci Narodowej robiły co w ich mocy, aby tegoroczne obchody przypominały wszystko, tylko nie rosyjską orgię z okazji zakończenia wielkiej wojny ojczyźnianej. Pierwszy krok zrobiono już w zeszłym roku, gdy symbol wstęgi świętego Jerzego, wykorzystywany masowo przez separatystów, zastąpiono przez zapożyczony z Zachodu mak. Ustanowiono też (obok pozostawionego Dnia Zwycięstwa 9 maja) Dzień Pamięci i Pojednania 8 maja. Nawiązano w ten sposób to tradycji europejskiej.


W tym roku na każdym kroku, między innymi na ekranach telewizorów, przypominano, że wojna na obecnym terytorium Ukrainy zaczęła się w 1939 roku. W swoim bardzo dobrym wystąpieniu w parlamencie i później w czasie wieczoru zatytułowanego „Głosy bohaterów", prezydent Petro Poroszenko podkreślał, że gdyby nie oznaczający rozbiór Polski pakt Ribbentrop-Mołotow, może nie doszłoby do tragedii II wojny światowej. To szalenie istotny krok, który dla osób z Polski może wydawać się banalny, bo przecież „każdy o tym wie". Na Ukrainie niestety jest inaczej, a współpraca Hitlera ze Stalinem dla wielu mieszkańców tego kraju jest sensacją, często przyjmowaną jak osobista obraza.

 

Ukraińscy, nie radzieccy

Władze odeszły też nareszcie od terminu „wielka wojna ojczyźniana", który służył zakamuflowaniu wspólnych działań III Rzeszy i ZSRR oraz utwierdzaniu mieszkańców Związku Radzieckiego w przekonaniu, że przed 1941 rokiem żadnej wojny nie było.


Termin „wielka wojna ojczyźniana" to jednak nie tylko trzy słowa, a cały rosyjski model świętowania rocznicy zakończenia II wojny światowej. Dla Kremla „wielka wojna ojczyźniana" i wygrana w niej stały się jednym z filarów budowania nowej ideologii państwowej, w której Rosji i Rosjanom przypisano naczelne miejsce w pokonaniu nazistowskich Niemiec. Stąd wypowiedź Władimira Putina sprzed pięciu lat, w której stwierdził, że Rosja wygrałaby wojnę bez Ukraińców. „Takie słowa to bezczeszczenie pamięci ofiar i znęcanie się nad żywymi weteranami. Nie wygraliby tej wojny bez Ukrainy i Ukraińców! Nikt, podkreślam nikt, nie ma prawa monopolizować prawa do zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami... Chciałbym pogratulować wszystkim narodom świata wygranej" – odpowiedział Putinowi 8 maja prezydent Ukrainy. I nie chodzi tu tylko o potyczkę słowną, a o zmianę systemu myślenia o wojnie, o istotny krok na rzecz wyjścia z Ruskiego Miru.


O ile jeszcze kilka lat temu słyszeliśmy o „bohaterskich żołnierzach radzieckich", teraz Kijów mówi otwarcie, że byli to „ukraińscy żołnierze". Co więcej: walczący nie tylko w Armii Czerwonej, ale też na przykład w Wojsku Polskim. „Nigdy więcej, nie będziemy obchodzić tego dnia według rosyjskiego scenariusza, który przewiduje wykorzystanie z zimną krwią Dnia Zwycięstwa dla pochwały ekspansjonistycznej polityki wobec sąsiadów, dla utrzymania ich w swojej orbicie, dla odrodzenia imperium" – powiedział Petro Poroszenko.


Połączyć niepołączalne

Oczywiście, dla zmian świadomości Ukraińców potrzebne są lata, ale fundamenty zostały położone. Symbol maku spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem i zarówno ósmego, jak i dziewiątego maja w Kijowie można było spotkać wiele osób, które miały go ze sobą.


Za to z terminologią jest już gorzej. Jeżeli ktoś przez pięćdziesiąt lat obchodził zakończenie wielkiej wojny ojczyźnianej, to teraz trudno jest mu zmienić swoje przyzwyczajenia.


Jeszcze trudniejsze będzie pojednanie weteranów UPA i Armii Czerwonej, co także starano się zrobić w tym roku. Przekonywano, że wszyscy oni walczyli w czasie II wojny światowej, a to że Ukrainiec często zabijał Ukraińca, jest winą wielkich imperiów: III Rzeszy i ZSRR. Droga do prawdziwego pojednania jest jednak jeszcze daleka – samo ściskanie rąk przed kamerami to za mało.


Uroczysty koncert, który odbył się 8 maja, pokazuje chaos historyczny istniejący w głowach Ukraińców. Po zapewnieniach prowadzącego, że UPA była jedyną formacją, która walczyła o niepodległość zjednoczonej Ukrainy w czasie II wojny światowej, na scenę wyszedł aktor przebrany w mundur radzieckiego oficera śpiewający pieśni z czasów ZSRR. Rządzący wraz z historykami wiedzą, że pojednanie jest istotne, że trzeba zjednoczyć kraj, ale nie wiedzą do końca jak. Koncert był jak mózg przeciętnego Ukraińca, w którym jak w solance mieszają się różne pojęcia historyczne pozostając jednak oddzielnymi bytami i nie tworząc wspólnej idei. Dzieje się tak, choć władze przekonują, że ta idea istnieje: wszyscy walczyli o Ukrainę. I, co ważne, ta walka trwa nadal. To też wielokrotnie podkreślano, a w obchodach oprócz weteranów II wojny światowej wzięli też udział ci, którzy dziś walczą na froncie.  


Zabijam, kogo chcę

Tym razem Ukraińcy obchodzili rocznicę w sposób europejski – obchodzili, a nie świętowali, jak zazwyczaj. Więcej mówiono o ofiarach, niż cieszono się z tego, że Ukraińcy masowo ginęli w czasie wojny, która w końcu została wygrana, bo de facto do tego sprowadza się radziecka wizja tego konfliktu.


Sposób w jaki obchodzono siedemdziesiątą rocznicę zakończenia II wojny światowej na Ukrainie, kontrastował z agresywną militarną paradą w Moskwie. Rosja wykorzystała tę datę do zademonstrowania swojego potencjału wojskowego, pokazu siły i próby zastraszenia innych. Podobne defilady odbyły się też na terenach kontrolowanych przez separatystów na wschodzie Ukrainy. W Doniecku lektor, jak za czasów ZSRR, obwieszczał ofensywne możliwości jadących czołgów i artylerii. Jako bohater samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej został wymieniony Arsenij „Motorola" Pawłow, który chwalił się w zeszłym miesiącu, że zabija, kiedy chce i kogo chce, w tym jeńców wojennych.


Wszystko to pokazuje, jak bardzo Ukraina oddala się od Rosji. Zadaniem obecnych władz w Kijowie jest sprawienie, aby te zmiany były nieodwracalne. Zrobić to, co Wiktorowi Juszczence udało się zrobić z Wielkim Głodem. Nie powinna to też być jedyna rzecz, która uda się obecnemu prezydentowi – tak jak było to w przypadku jego poprzednika.

 


Piotr Andrusieczko jest korespondentem Gazety Wyborczej w Kijowie

Piotr Pogorzelski jest korespondentem IAR-Polskiego Radia w Kijowie. Nakładem wydawnictwa Editio niedawno ukazała się jego książka Ukraina: Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach. Więcej o książce.

 


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Polecamy inne artykuły autora: Piotr Pogorzelski
Powrót
Najnowsze

Ochrońmy wspólnie Zamek na wodzie!

23.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Startuje 12. Festiwal "Wisła" w Moskwie!

23.05.2019
Natalia Walka
Czytaj dalej

Ciemna Noc Muzeów w Gdańsku, czyli historia kontrowersyjnej ballady

21.05.2019
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Wrocław: Polska – Ukraina. Różne perspektywy wspólnej historii. Debata w Centrum Historii Zajezdnia

21.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Prof. Adolf Juzwenko laureatem nagrody PAU im. Jerzmanowskich

20.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Gruzini wciąż marzą

20.05.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu