Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Prezydencka inspekcja
2015-08-21
Piotr Bajor

Putin po raz trzeci zjawił się na anektowanym Krymie. Choć nurkował i rozdawał obywatelstwa, wizyta była nieco inna od poprzednich.

 

Pierwszy raz rosyjski prezydent odwiedził półwysep 9 maja 2014 roku i uczestniczył w paradzie wojskowej z okazji zakończenia II wojny światowej. Drugi raz zjawił się na Krymie w dniach 13-14 sierpnia 2014 roku, aby spotkać się z lokalnymi władzami i przedstawicielami frakcji wchodzących w skład Dumy Państwowej.

 

Obecna wizyta Putina różniła się od zeszłorocznych. Wówczas prezydent składał mnóstwo obietnic: zapewniał o poprawie sytuacji regionu oraz świetlanej przyszłości w składzie Rosji. Tym razem deklaracji było niewiele. Władzom coraz trudniej bowiem wywiązać się z dotychczasowych obietnic.

 

Twardy przywódca...

Typowy schemat wizyty rosyjskiego przywódcy został zachowany. Putin zapoznał się z sytuacją na półwyspie, dokonał wielu kontroli, chwalił urzędników za działanie i ganił za opieszałość. W trakcie posiedzenia Rady Państwa poświęconej rozwojowi turystyki publicznie skarcił dwóch ministrów za nieprzekazania dotacji krymskim instytucjom kultury. Groteskowe przerzucanie się odpowiedzialnością między ministrem kultury Władimirem Medinskim i wiceministrem finansów Aleksiejem Ławrowemprzeciął premier Krymu Siergiej Aksjonow. Próbował on tłumaczyć, że opóźnienie wynika z faktu niedawnej likwidacji resortu kultury, a wszystkie dotacje zostaną wydatkowane w terminie i zgodnie z przeznaczeniem. Putin z kamienną twarzą przyjął wyjaśnienia do wiadomości. Ministrowie pozostali jednak wyraźnie zakłopotani publicznym skarceniem przez głowę państwa.

 

I przyjazny prezydent

W trakcie wizyty nie mogło zabraknąć zabiegów mających ocieplić wizerunek prezydenta. Wcześniej rosyjski przywódca fotografował się z tygrysem i niedźwiedziem, jeździł konno z gołym torsem, wyławiał z dna morza starożytne amfory, a na motolotni uczył latać żurawie. Tym razem Putin w holenderskim batyskafie zszedł w Sewastopolu na dno Morza Czarnego, gdzie oglądał zatopiony w okolicach X wieku galeon. W trakcie zanurzenia łączył się z premierem Dmitrijem Miedwiediewem, z uśmiechem na twarzy relacjonował mu podwodne widoki i drwił z szefa rządu, że ten wraz z nim nie zdecydował się na zanurzenie.

 

Po wyjściu na brzeg wyraźnie rozluźniony Putin z szerokim uśmiechem odpowiadał na pytania dziennikarzy. Dotyczyły one głównie wrażeń z podmorskiej przejażdżki. Jeden z korespondentów zapytał, czy prezydent nie bał się zejścia na osiemdziesiąt metrów pod wodę. Rosyjski przywódca odpowiedział z dumą, że nie był to żaden wyczyn, ponieważ jakiś czas temu zdecydowanie głębiej zanurzył się w Bajkale.

 

Użyteczna historia

Bizantyjski galeon, który zatonął w okolicach portu w Sewastopolu, wpisuje się w bieżącą narrację polityczną. Od momentu aneksji władze stale podkreślają wielowiekowe rosyjskie związki z półwyspem i jego znaczenie dla tożsamości współczesnej Rosji. W trakcie zeszłorocznej aneksji Putin stwierdził na przykład, że Krym od wieków jest „historią i dumą Rosji", a na półwyspie „bije rosyjskie serce". Pod koniec 2014 roku w trakcie dorocznego orędzia powiedział z kolei, że Krym ma dla Rosji znaczenie cywilizacyjne, strategiczne i sakralne, podobnie jak Wzgórze Świątynne dla Żydów.

 

Tym razem Putin stwierdził, że badania tego typu wraków są niezwykle ważne dla zrozumienia relacji dawnej Rosji z innymi podmiotami ówczesnego świata. „Na Krymie zawsze doświadcza się szczególnych uczuć i emocji. Nie tylko dlatego, że jest przepięknie, a przyroda jest unikalna, ale również dlatego, że tutaj w pełnej mierze można zrozumieć jedność ze wspólną rosyjską historią" – powiedział Putin w trakcie spotkania z przedstawicielami mniejszości narodowych i grup etnicznych Krymu.

 

Sens takich komunikatów jest jasny: mają one potwierdzić wielowiekową przynależność tych ziem do Rosji, historycznie uzasadniać oderwanie półwyspu od Ukrainy oraz pokazać, że przekazanie Krymu Ukraińskiej SRR było błędem władz radzieckich.

 

Reglamentowany pluralizm

Ważną częścią wizyty Putina było wspomniane spotkanie poświęcone polityce narodowościowej. W jego trakcie podkreślał on, że kulturowe i duchowe dziedzictwo Krymu było tworzone na przestrzeni wieków przez różne narody i grupy etniczne. Przytoczył również dane z przeprowadzonego już po aneksji spisu powszechnego. Wynika z nich, że Krym zamieszkuje obecnie 175 grup etnicznych. Największe z nich to Rosjanie (68%), Ukraińcy (16%) oraz Tatarzy Krymscy (ponad 10%).

 

Podczas dyskusji Putin mówił o bogatej mozaice narodowościowej i etnicznej Krymu oraz potrzebie prowadzenia odpowiedniej i rozsądnej polityki w tym zakresie. Zapewnił, że żadna mniejszość, religia i kultura nie będą dyskryminowane, a władze federalne będą gwarantować posiadane przez nie prawa. Powyższe deklaracje rozmijają się jednak z rzeczywistością. Przeciwni aneksji Ukraińcy oraz Tatarzy krymscy są dyskryminowani, wielu z nich zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach, a kilka tysięcy uciekło z półwyspu. Z kolei zakaz wjazdu na Krym otrzymali obecny przewodniczący Medżlisu Refat Czubarow oraz ich historyczny przywódca Mustafa Dżemilew.

 

Z kolei podczas kolejnego spotkania – z przedstawicielami organów siłowych – mowa była o zagrożeniach, jakie stwarzają dla Rosji różne państwa oraz o przygotowywanych przez ich służy specjalne prowokacjach na Krymie. Putin powiedział: „W niektórych stolicach otwarcie mówi się o konieczności przeprowadzenia działań wywrotowych. Przygotowywane są struktury, werbowane i szkolone są kadry do przeprowadzenia dywersji, aktów sabotażu oraz szerzenia radykalnej propagandy. Cel tych działań jest oczywisty – zaostrzyć sytuację, zakłócić normalne życie ludzi oraz społeczno-gospodarczy rozwój regionu".

 

Ukraiński sprzeciw

W związku z wizytą Putina na Krymie Kijów skierował do Rosji notę, w której żądał wyjaśnienia „demonstracyjnego braku szacunku" rosyjskiego prezydenta wobec ukraińskiego ustawodawstwa oraz norm prawa międzynarodowego.

 

W tej sprawie wypowiedział się również prezydent Petro Poroszenko. W jednej z sieci społecznościowych stwierdził, że takie wizyty oznaczają militaryzację ukraińskiego półwyspu i wzmacniają jego izolację. „Tylko w składzie Ukrainy Krym ma przed sobą przyszłość, dotyczy to też rozwoju turystyki" – napisał Poroszenko.

 

Na powyższe oświadczenia niezwłocznie odpowiedział rosyjski MSZ. Wyraził on niezrozumienie z powodu zarzutów Ukrainy, ponieważ „wizyta władz na Krymie jest wyłącznie wewnętrzną sprawą państwa rosyjskiego". W nocie Moskwa stwierdziła również, że Krym i Sewastopol są nieodłączną częścią Rosji i na tych terenach obowiązuje rosyjskie ustawodawstwo. Do słów Poroszenki w rozmowie z dziennikarzami Putin nie chciał się odnosić. Stwierdził krótko, że o przyszłości Krymu zdecydowali sami mieszkańcy, którzy zagłosowali za „ponownym zjednoczeniem z Rosją".

 

Zarząd zewnętrzny

Rosyjski przywódca chętniej oceniał sytuację na Ukrainie. Ostro skrytykował zaangażowanie obcokrajowców w prace rządu i dodał, że oddanie Ukrainy pod „zewnętrzny zarząd" jest poniżające dla ukraińskiego narodu, który wystawi władzom rachunek za takie działania. „Ukraina wstanie na nogi, będzie się pozytywnie rozwijać i wraz z Rosją budować swoją przyszłość" – dodał Putin.

 

W tej wypowiedzi prezydent odniósł się do decyzji Poroszenki o nadaniu ukraińskiego obywatelstwa kilku zagranicznym ekspertom, którzy następnie zajęli ważne stanowiska w rządzie Ukrainy. Irytację władz Rosji wzbudziło głównie mianowanie gubernatorem obwodu odeskiego byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego – jednego z największych krytyków Kremla. Sam zainteresowany z sarkazmem odniósł się do wypowiedzi Putina stwierdzając, że ten krytykuje obecność cudzoziemców w ukraińskch władzach, podczas gdy z nostalgią wspomina będącego Gruzinem Stalina, który przez trzydzieści lat rządził ZSRR.

 

Nowy obywatel

Ostatnim akcentem wizyty na Krymie był starannie wyreżyserowany spektakl z udziałem amerykańskiego boksera i piosenkarza Roya Jonesa. Sportowiec dołączył do Gerarda Depardieu, Stevena Seagala oraz innych zachodnich celebrytów, którzy zapałali miłością do Rosji. Bokser poprosił o przyznanie rosyjskiego obywatelstwa, co spotkało się z aprobatą Putina.

 

W trakcie spotkania Jones wypytywał prezydenta o sportowe zainteresowania, nie zabrakło również odniesień do bieżącej polityki. Bokser wyraził nadzieję, że sport pomoże zbudować mosty pomiędzy Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Putin stwierdził, że relacje rosyjsko-amerykańskie różnie się układają, jednak warunki do ich rozwoju będą optymalne w przypadku zaangażowania w nie takich ludzi jak Jones. „I tym właśnie zamierzam się zajmować" – spuentował amerykański bokser.

 

Waszyngton raczej nie skorzysta z usług kontrowersyjnego celebryty. Fiasko amerykańskiej polityki resetu i wojna na Ukrainie spowodowały, że stosunki amerykańsko-rosyjskie są bardzo napięte i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Podobnie jak wiele elementów wizyt Putina na anektowanym półwyspie.

 

Piotr Bajor jest wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i publicystą „Nowej Europy Wschodniej".

 

 


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Donbas – pokoju nie będzie

08.08.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu