Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kurdowie Putina
2016-02-25
Adam Balcer, Zbigniew Rokita

Fot. Adam Jones, Ph.D. (cc) commons.wikimedia.org

ZBIGNIEW ROKITA: Turcja decydując się na prowadzenie na przestrzeni ostatnich miesięcy twardej polityki wobec Rosji wyznaczyła sobie cele. Jakie to cele i czy udaje się je Ankarze realizować?

ADAM BALCER: Nie wydaje mi się, aby Turcja prowadziła przemyślaną politykę wobec Rosji. Listopadowe zestrzelenie rosyjskiego samolotu było raczej demonstracją siły, chęcią zachowania twarzy. Turcja wyznaczyła sobie za to cele w Syrii, których jednak nie udało się zrealizować. Ankara od kilku lat dąży tam do: obalenia Baszara Asada, przejęcia władzy przez główny nurt antyasadowskiej opozycji oraz do niedopuszczenia do umocnienia się syryjskich Kurdów, którzy mają bliskie związki z Kurdami tureckimi. Asad utrzyma się jednak najprawdopodobniej u władzy. Niedawno Aleppo – przed wojną największe syryjskie miasto – zostało przez siły Asada przy wsparciu Iranu i Rosji odcięte od Turcji od północy. Dla Ankary to problem: walki toczą się przy tureckich granicach, a jeśli Turcja nie jest w stanie kształtować otoczenia „za miedzą", to jak może stać się bliskowschodnim mocarstwem regionalnym?

Kolejnym problemem są Kurdowie – to największe wyzwanie dla tureckiego bezpieczeństwa. W Syrii powstało drugie de facto państwo kurdyjskie. Nazywa się Rożawa i ma wszystkie atrybuty państwowości poza uznaniem międzynarodowym. Stworzyła ją uznawana w Turcji za terrorystyczną Partia Pracujących Kurdystanu (choć występująca w Syrii pod inną nazwą). Syryjscy Kurdowie są sojusznikami zarówno USA, jak i Rosji. Ankara została w ten sposób zmarginalizowana, słychać to w retoryce prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, który mówi, że „cały świat nie rozumie natury tego konfliktu". Turcja powinna wznowić dialog z PKK, który został zerwany kilka miesięcy temu.

 

A czy ochłodzenie relacji turecko-rosyjskich, skutkujące m.in. nałożeniem przez Rosję sankcji na Turcję, jest dla Ankary dużym obciążeniem gospodarczym?

Sankcje na pewno zabolą Turcję. Po pierwsze: turystyka. Rosjanie byli po Niemcach drugą grupą najczęściej odwiedzającą Turcję. Po drugie: rynek rosyjski i zakaz importu niektórych tureckich produktów oraz działalności niektórych tureckich firm. Inna sprawa, że choć wartość produktów wysyłanych z Turcji do Rosji była wysoka, to Rosja była przereklamowana w ostatnich latach jako ziemia obiecana dla tureckiego eksportu. Wartość tureckiego eksportu zresztą spadała i obecnie Rosja dla Turcji jako rynek eksportowy jest mniej ważna niż Rosja dla Polski – i to znacznie. Napięte dziś relacje dwustronne zintensyfikowały trwające już tendencje. To wszystko zaboli Turcję, ale nią nie zachwieje. To natomiast, co Rosja mogłaby zrobić, aby poważnie uderzyć w Turcję, to zakręcenie kurka z gazem. Turcy niemal nie wydobywają samodzielnie gazu, a ponad połowa zużywanego błękitnego paliwa pochodzi z Rosji i trafia do najbardziej uprzemysłowionej, zachodniej części kraju. To jednak miecz obusieczny – Rosja zakręcając kurek dałaby się poznać jako nieprzewidywalny partner, a także straciła dochody czerpane z eksportu surowca (Turcja jest po Niemczech największym europejskim odbiorcą rosyjskiego gazu).

 

A czy Turcy nie obawiają się, że Rosjanie zaczną w większym stopniu ingerować w ich wewnętrzne sprawy i wspierać nieprzychylne Ankarze organizacje kurdyjskie?

Turcy mówią o tym głośno. Jeśli lider reprezentowanej w parlamencie tureckim kurdyjskiej partii HDP po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu w Turcji udaje się do Rosji; jeśli syryjscy Kurdowie otwierają w Moskwie de facto ambasadę; jeśli 17 lutego temu dochodzi do zamachu w Ankarze, który według tureckich mediów został przeprowadzony przy wsparciu wywiadu syryjskiego, który powiązany jest z wywiadem rosyjskim – można przyjąć, że Rosja już rozgrywa kartę kurdyjską przeciwko Turcji. 17 lutego doszło do zamachu na wojskowych, w wyniku którego zginęło dwadzieścia dziewięć osób. Jeśli Rosja chciałaby destabilizować sytuację w Turcji, mogłaby doprowadzić do zamachu w Stambule na cywilach, o który obwinionoby Kurdów i liczyć, że dojdzie do zamieszek wymierzonych w Kurdów. Dotychczas konflikt turecko-kurdyjski był konfliktem między armią i policją a Partią Pracujących Kurdystanu. Rosja mogłaby tymczasem przekształcić antagonizm w etniczny, masowy.

Ale znowu – kij ma dwa końce, a Turcja może się odwinąć uderzając w najsłabszy punkt Rosji, Kaukaz Północny. Istnieje tam struktura Państwa Islamskiego, któremu podporządkował się osłabiony Emirat Północkaukaski. Mam wrażenie, że Władimir Putin jest dobrym taktykiem, ale słabym strategiem.

 

Adam Balcer jest ekspertem ds. tureckich.


Powrót
Najnowsze

NEW w radio: audycje z okazji 50. numeru pisma

29.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Odszedł Zbigniew Brzeziński

27.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Czy Giedroyc jest aktualny?

25.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Kresentymentalizm

25.05.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

V Forum Europejskie

24.05.2017
NEW/ECS
Czytaj dalej

Spotkanie: Wojna, która nas zmieniła

22.05.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu