Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rozdmuchany separatyzm
2016-06-02
Dariusz Kałan, Zbigniew Rokita

Temat autonomii czy separatyzmu Węgrów na ukraińskim Zakarpaciu wraca co jakiś czas. Nie jest to jednak główny problem tego regionu – z Dariuszem Kałanem rozmawia Zbigniew Rokita.

Fot. Varga Attila (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org

 

ZBIGNIEW ROKITA: Na ukraińskim Zakarpaciu mieszka 150-200 tysięcy osób narodowości węgierskiej. Dwa lata temu, mając na myśli tę grupę, o prawie do samorządu i konieczności decentralizacji mówił Viktor Orbán. Kilka dni temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą" do temu powrócił węgierski minister Zoltán Balog – powiedział, że trzeba rozważyć autonomię dla Węgrów na Zakarpaciu. W sytuacji, w której obecnie znajduje się Ukraina, domaganie się autonomii budzi kontrowersje. Czym kieruje się Budapeszt formułując takie postulaty?

DARIUSZ KAŁAN: Od maja 2014 roku, gdy Orbán wypowiedział niefortunne słowa o zakarpackiej autonomii, problem ten nie jest eksponowany przez węgierskie media i polityków. Balog musiał się ustosunkować do tej kwestii, ponieważ otrzymał takie pytanie od polskiego dziennikarza – odpowiedział w bardzo dyplomatyczny sposób, nie rozwijał tego tematu. Sprawa autonomii dla zamieszkujących ukraińskie Zakarpacie Węgrów jest jednak istotna i powraca od czasu do czasu – jest podnoszona od uzyskania przez Budapeszt samodzielności po 1989 roku, była wywoływana przez rządy zarówno prawicowe, jak i lewicowe.

 

A jaka jest sytuacja Węgrów na Zakarpaciu?

Jeśli spojrzeć na prawa, jakimi się cieszą, Polacy na Litwie mogliby im pozazdrościć. Posiadają de facto autonomię. W rejonie berechowskim, czyli obszarze, który zamieszkuje najwięcej Węgrów, mają prawo do dwujęzycznych tablic, własnych partii, organizacji, mediów, w Berechowie jest węgierskojęzyczna szkoła wyższa, na uniwersytecie w Użhorodzie są węgierskojęzyczne wydziały itd. Po ostatnich wyborach samorządowych na Ukrainie László Brenzowicz, lider największej węgierskiej organizacji w tym kraju, został posłem do parlamentu i wchodzi w skład koalicji rządzącej. Z kolei przed wyborami prezydenckimi w 2014 roku Węgrzy z Zakarpacia poparli Petro Poroszenkę – ich lider, Brenzowicz, podpisał z nim sześciopunktowe porozumienie. W dokumencie – co ważne – nie ma mowy o autonomii, a podnoszone są raczej kwestie życiowe, jak na przykład zobowiązanie Poroszenki do rozwiązania problemów językowych. Węgrom przeszkadza między innymi, że język ukraiński jest nauczany w ich regionie przez osoby nieznające węgierskiego, co sprawia, iż poziom znajomości ukraińskiego wśród Węgrów jest niski.

Węgierskie postulaty są do pewnego stopnia usprawiedliwione. Gdy w 1991 roku przeprowadzono na Ukrainie referendum niepodległościowe, podobne referendum przeprowadzono również w obszarze berechowskim. Zadano trzy pytania, ostatnie z nich dotyczyło utworzenia autonomicznego rejonu. 87 procent tamtejszych Węgrów odpowiedziało pozytywnie, ale te wyniki zostały przez Kijów zlekceważone.

Zwykli zakarpaccy Węgrzy nie mówią jednak dużo o autonomii. To jeden z biedniejszych regionów Ukrainy, tamtejsi Węgrzy żyją sprawami socjalnymi i społecznymi, a nie politycznymi: narzekają na brak pracy, na korupcję.

 

Budapeszt podnosi też kwestię podwójnego obywatelstwa, które na Ukrainie jest zakazane.

Tak, na Ukrainie z jednej strony nie można mieć dwóch obywatelstw, ale z drugiej strony – tamtejsze prawo nie przewiduje w takim przypadku żadnej kary. Ludzie posiadają tam więc zarówno obywatelstwo ukraińskie, jak i węgierskie. Węgrów więc niezbyt ta sprawa na co dzień dotyka.

 

We wrześniu ubiegłego roku w Komentarzu OSW Tadeusz Iwański i Piotr Żochowski pisali o separatyzmie węgierskim na Zakarpaciu: „Zagrożenie to nie wydaje się obecnie aktualne bez silnej ingerencji z zewnątrz. Prawie trzykrotny spadek wartości ukraińskiej waluty i różnica w poziomie życia w porównaniu z Węgrami wręcz faworyzują zachowanie status quo – pobierający niektóre świadczenia na Węgrzech posiadacze węgierskiego paszportu lub Karty Węgra, a także pracujący w sąsiednich krajach UE obywatele Ukrainy, czerpią znaczne korzyści z różnicy kursowej".

Tak, zgadzam się, że zagrożenie ruchami separatystycznymi jest tam niewielkie. Istotny jest fakt, że o autonomii nie mówi już tak głośno największa organizacja ukraińskich Węgrów, Związek Kulturalny Zakarpackich Węgrów. To struktura wspierana przez partię Orbána, Fidesz, która otrzymuje z tego ugrupowania rocznie ponad 350 tysięcy dolarów. Liderem tej organizacji jest wspomniany Brenzowicz. Gdy został posłem w 2014 roku, obrał bardziej pragmatyczny kurs. Polityka Węgrów zakarpackich zmieniła się więc – jego poprzednik, Miklós Kovács, był autorem koncepcji stworzenia tzw. kraju nadcisańskiego, czyli właśnie autonomicznego rejonu w obszarze berechowskim. Dziś Kovácsa uznaje się za radykała, a zwykli miejscowi Węgrzy zauważyli, że pragmatyzm przynosi im więcej korzyści.

 

A czy z perspektywy Budapesztu problem Węgrów na Ukrainie jest istotny? Węgrzy liczniej zamieszkują inne kraje regionu: Rumunię, Słowację czy Serbię.

Orbán jest szalenie pragmatyczny, dylematy tożsamościowe czy historyczne nie zaprzątają na co dzień jego głowy. Stąd kwestia mniejszości węgierskiej w okolicznych krajach pojawia się wówczas, gdy Orbán tego potrzebuje z przyczyn wewnętrznych, gdy dochodzi do wniosku, że może coś na tym ugrać. Gdybyśmy mieli określić, mniejszości węgierskie w których krajach są dla Budapesztu najważniejsze, to zaczęlibyśmy od Rumunii, gdzie żyje ponad milion Węgrów, co stanowi 6,5 procent rumuńskiej populacji. To mniejszość dobrze zorganizowana i konserwatywna, szczególnie dotyczy to Seklerów, którzy stanowią naturalny elektorat Fidesz. W relacjach rumuńsko-węgierskich jest wiele zaawansowanych projektów – energetycznych, infrastrukturalnych – a także kontaktów na poziomie unijnym. Z Ukrainą jest inaczej. Stosunki z Węgrami nie są tak silne, przez co temat mniejszości nie może być „łagodzony" przez inne tematy.

 

Dariusz Kałan jest politologiem, w przeszłości kierownik programu „Europa Środkowa" w PISM. Jako analityk spraw zagranicznych i dziennikarz pisał korespondencje m.in. z Bratysławy, Budapesztu, Bukaresztu, Sofii, Waszyngtonu i zachodniej Ukrainy.


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu