Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Konflikt i pustka
2016-07-29
Ewa Polak

Od niemal dwóch tygodni w Armenii trwa kryzys związany ze zbrojnym zajęciem posterunku policji przez ekstremistyczną opozycję. Społeczne protesty nasilają się, jednak w Erywaniu aktywiści wciąż nie sformułowali rzeczowych postulatów, a władze programu reform.

Fot. Yerevanci (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org

 

Mieszkańcy armeńskiej stolicy każdego wieczoru zbierają się na ulicy Horenaci w okolicy zajmowanego przez Śmiałków z Sasunu (zbrojne ramię ruchu Założycielski Parlament) posterunku policji. W ramach solidarności z napastnikami organizowane są nocne przemarsze przez centrum miasta. Tłum z jednej strony próbuje swoją obecnością uchronić Śmiałków przed atakiem policji (a przy tym gloryfikuje okupujących posterunek bojowników), z drugiej wyraża swoją złość wobec armeńskich władz. To właśnie tym ostatnim znaczna część Ormian przypisuje winę za zaistniałą sytuację. Brak realnego wpływu społeczeństwa na życie polityczne Armenii doprowadził do skrajnej frustracji i desperackiej akcji z użyciem broni (na skutek działań Śmiałków jeden policjant nie żyje, liczba rannych po obu stronach stale rośnie). Mało kto jednak zadaje pytanie: jaka jest alternatywa wobec obecnych rządzących?


Serż musi odejść!"

Jednym z postulatów Śmiałków z Sasunu jest natychmiastowa rezygnacja prezydenta Serża Sarkisjana. Hasło to pada na podatny grunt: dla znacznej części ormiańskiego społeczeństwa Sarkisjan jest ucieleśnieniem zła i przyczyną wszelkich niepowodzeń i nadużyć. Od początku nie cieszył się on silnym mandatem społecznym. Fotel prezydenta zajął po raz pierwszy po wygranych wyborach w 2008 roku. Ich wynik został wtedy oprotestowany przez Ormian, którzy masowo wyszli na ulice. Protesty zostały brutalnie stłumione przez policję, a dziesięć osób zginęło. Trudno zatem oczekiwać by prezydent cieszył się powszechną sympatią. Postulat jego odwołania pojawiał się wielokrotnie podczas mniejszych i większych demonstracji, które mają regularnie miejsce w Erywaniu. Potencjalnie największym zagrożeniem dla obozu władzy były protesty Elektrycznego Erywania, które odbyły się na przełomie czerwca i lipca zeszłego roku. Jak dotąd rządzący wychodzili z sytuacji zwycięsko, a powtarzające się jak refren hasło „Serż musi odejść" zdążyło się już osłuchać. Przejawiają się w nim nastroje ormiańskiego społeczeństwa, co jest niebezpieczne dla Sarkisjana i jego obozu. Jednocześnie krytycy władz nie wypełniają hasła treścią i nie udzielają odpowiedzi na pytanie: jeśli nie Serż, to kto?

 

Brak jasno sformułowanych postulatów i oczekiwań jest największą bolączką armeńskich protestów. Zarówno podczas tegorocznych mitingów, jak i w czasie karnawału Elektrycznego Erywania nie odbyła się publiczna dyskusja o tym, w jakim kraju chcieliby żyć obywatele Armenii i jak poprawić ich sytuację. Usunięcie figury-Sarkisjana nie rozwiąże problemów Ormian, których 30-40 procent żyje poniżej progu ubóstwa. Zastąpienie jednego oligarchy drugim (którym?) nie zahamuje masowej emigracji i nie zmniejszy drastycznych nierówności. Jak dotąd nikt nie przedstawił programu reform społeczno-politycznych w państwie.

 

Ani piędzi ziemi

Kluczową kwestią tak dla Śmiałków z Sasunu, jak i dla ormiańskiego społeczeństwa jest kwestia Górskiego Karabachu. Tegoroczna „wojna czterodniowa" z początku kwietnia pokazała Ormianom, że nie mogą oni liczyć na wsparcie swoich tradycyjnych sojuszników (mimo protestów Erywania Rosja sprzedaje Azerbejdżanowi broń), ich kraj nie ma mocnej pozycji na arenie międzynarodowej, a armia targana jest wewnętrznymi problemami. Trwające obecnie negocjacje pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem mają zakończyć się podpisaniem planu rozwiązania konfliktu. Taki wariant oznaczałałby jednak konieczność kompromisu i zrobienia przez Erywań „kroku w tył", na co nad Hrazdanem nie ma społecznego przyzwolenia. Rezygnacja z terytoriów okupowanych (rejonów Azerbejdżanu, okalających Górski Karabach) postrzegana jest jak zdrada. Śmiałkowie z Sasunu i ich przywódca Żirajr Sefilian nie zgadzają się na jakiekolwiek koncesje terytorialne na rzecz przeciwnika, a atak na posterunek policji doprowadził do nagłośnienia ich stanowiska. Tym samym sytuacja, która wydawałaby się jedynie problemem wewnętrznym Armenii, może mieć poważne konsekwencje w kontekście regionalnym. Niechętne do kompromisu armeńskie władze obecnie tym bardziej mogą nie być skłonne do ustępstw w negocjacjach, a to może zaprzepaścić szanse na wykucie porozumienia pomiędzy skonfliktowanymi państwami i przyczynić się do zerwania rozmów. W skrajnym wariancie może dojść nawet do zaostrzenia konfliktu (łącznie z rozpoczęciem działań wojennych) w Karabachu.

 

Potencjał i energia tłumu, który protestuje na ulicy Horenaci i Placu Wolności, został z przekuty w puste hasła dotyczące polityki wewnętrznej i zagranicznej, z drugiej – wykorzystany, aby rozniecić konflikt i podminowić rozmowy górskokarabaskie. Wywołuje to duże emocje, ale długofalowo nie przyniesie ukojenia sfrustrowanemu społeczeństwu.

 

 

Ewa Polak jest antropolożką polityki na terenach byłego ZSRR, badaczką terenową. Analityczka w Analytical Centre on Globalization and Regional Cooperation w Erywaniu.

 

Polecamy także:

Ewa Polak: Dobry terrorysta

Poparcie dla politycznych ekstremistów, którzy okupują posterunek policji w Erywaniu i zabili funkcjonariusza, rośnie w Armenii wśród prozachodnich liberałów. Międzynarodowa społeczność powinna dać do zrozumienia, że w demokracjach nie ma miejsca na rozwiązywanie sporów siłą".


Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu