Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Putin podbija stawkę
2016-08-13
Jewhen Magda

Kijów i Moskwa publicznie grożą sobie zerwaniem stosunków dyplomatycznych. W razie urzeczywistnienia takiego scenariusza rozwoju sytuacji, liczni obywatele Ukrainy, którzy pracują dziś w Rosji, prawdopodobnie będą bądź deportowani, bądź zmuszeni do przyłączenia się do separatystów.

Fot. Kremlin.ru (cc by 3.0) commons.wikimedia.org

Sądząc po ostatnich wypowiedziach Władimira Putina, niezbyt szybko znów nazwie on Ukraińców „braćmi". Sięga dziś po inne określenia, a jego polityka przypomina podbijanie stawki w grze karcianej.

Po niedawnym incydencie na Krymie rosyjskie FSB, a następnie również Putin oskarżyli Ukrainę o przygotowanie ataków terrorystycznych na półwyspie. Zgodnie z wymogami gatunku strona rosyjska twierdzi, że zatrzymano ukraińskich agentów i cały szpiegowski arsenał. Te oświadczenia wybrzmiały bardzo dobitnie, jednak istnieje kilka czynników, które należy wziąć pod uwagę.

Rosja oskarża Ukrainę i jej władze o terroryzm. To poważny zarzut, który w dzisiejszym świecie powinien być poparty dowodami. Póki co ani Stany Zjednoczone, ani NATO, ani Unia Europejska nie potwierdzili, że Kijów prowadzi działalność terrorystyczną. Krym w tym przypadku wybrano nieprzypadkowo, ponieważ w ten sposób Rosja stara się legitymizować swoją władzę na półwyspie. Dorabiania gęby – to normalny sposób działania Kremla. Rosjanie tak się do niego przyzwyczaili, że zapomnieli, że Krym stał się w rzeczywistości wojenną bazą i mówienie o zamachu na kurort turystyczny jest śmieszne.

Błędem byłoby powiedzieć, jakoby nowa taktyka wobec Ukrainy została wprowadzona w życie teraz, wraz z krymską prowokacją. Całkiem niedawno Moskwa próbowała wysłać swojego nowego ambasadora do Kijowa, świadomie wybierając Michaiła Babicza, który z dyplomacją ma niewiele wspólnego. Później Siergiej Ławrow dość nieoczekiwanie zaproponował zorganizowanie rozmów w formacie normandzkim, które miałyby się odbyć przy okazji zaplanowanego na wrzesień w Chinach szczytu G-20. Putin i jego ekipa kolejny raz wykorzystują „czynnik olimpijski" i fakt, że światowe media niezbyt chętnie poświęcają uwagę problemom; wolą nie odwracać uwagi odbiorców od tego, co dzieje się na igrzyskach.

Nie powinno to dziwić, ponieważ Rosja nie wypełniała porozumień mińskich i wypełniać ich nie zamierza. Dlatego dziś kluczowym zadaniem Putina jest przerzucanie odpowiedzialności na Ukrainę za fiasko rozmów pokojowych w sprawie konfliktu na Donbasie. Przypomnę, że logika, którą kieruje się rosyjski establishment, sprowadza się do przeświadczenia, że na Ukrainie Rosja rywalizuje z Zachodem, stąd odpowiedni sygnał Moskwa powinna wysyłać do Waszyngtonu, Brukseli i Berlina.

Kijów i Moskwa publicznie grożą sobie zerwaniem stosunków dyplomatycznych. Zakładam, że w razie urzeczywistnienia takiego scenariusza rozwoju sytuacji, liczni obywatele Ukrainy, którzy pracują dziś w Rosji, będą bądź deportowani, bądź zmuszeni do przyłączenia się do separatystów. Kreml liczy na wykorzystanie ich w charakterze czynnika destabilizującego sytuację wewnętrzną na Ukrainie.

Wizja inwazji wojskowej na terytorium Ukrainy jest z kolei mniej prawdopodobna od prób destabilizowanie sytuacji nad Dnieprem z zewnątrz. Ukraińskie siły zbrojne zauważalnie okrzepły i umocniły się – jakościowo i liczebnie – w porównaniu z rokiem 2014. Dziś są lepiej wyekwipowane i gotowe, aby stawić czoła agresorowi. A czy rosyjskie społeczeństwo jest gotowe zapłacić cenę w postaci wielu ludzkich istnień za realizację ambicji Putina – obecnie to pytanie retoryczne. Ponadto zaatakowanie Ukrainy doprowadziłoby do – co najmniej – nałożenia na Rosję kolejnych sankcji, na co Moskwa dziś pozwolić sobie nie może.

Plany Kremla wydają się więc czytelne – strona rosyjska chce maksymalnie zdyskredytować Ukrainę, a następnie, w rezultacie zakulisowych rozmów z zachodnimi politykami, ponownie wciągnąć ją w swoją strefę wpływów. Donbas i Krym są w tym przypadku tylko instrumentami realizacji tego celu. Pozostaje nam mieć nadzieję, że politycy na Zachodzie dobrze zrozumieli naukę, która płynęła z prób ugłaskania agresowa w przededniu II wojny światowej i nie ukręcą na siebie bicza starając się powrócić do taktyki business as usualw relacjach z Rosją.



Przełożył Zbigniew Rokita



Jewhen Magda jest ukraińskim politologiem, publicysta „Nowej Europy Wschodniej".


Polecamy inne artykuły autora: Jewhen Magda
Powrót
Najnowsze

Pozorne ocieplenie

21.02.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Jak będą wyglądały stosunki polsko-litewskie w XXI wieku

19.02.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

A wy nie Ruskij? Lenin i Kabanbaj wynieśli się na przedmieścia

18.02.2019
Tomasz Waśkiel
Czytaj dalej

Czy się stoi, czy się leży, Perustulo się należy. Fiński eksperyment z bezwarunkowym dochodem podstawowym

17.02.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Pawłem Kowalem we Wrocławiu

16.02.2019
NEW
Czytaj dalej

Jak będą wyglądały stosunki polsko-litewskie w XXI wieku?

14.02.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu