Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wyjść z impasu
2016-10-20
Andrzej Szeptycki

Parlamenty Polski i Ukrainy przyjęły dziś datowaną na 17 września Deklarację pamięci i solidarności. W dokumencie między innymi oddaje się hołd milionom ofiar, które nasze narody poniosły w czasie II wojny światowej, podkreśla się, że słabe reakcje międzynarodowe w międzywojniu oraz polityka ustępstw i zgody na ignorowanie prawa międzynarodowego zachęciły reżimy totalitarne do agresji i podziału Europy. Parlamenty deklarują też przekonanie o konieczności intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, powstrzymania sił wzmagających konflikty w obu państwach; wyrażają poparcie dla integracji Ukrainy z NATO oraz przywrócenia integralności terytorialnej państwa ukraińskiego.

Deklaracja pamięci i solidarności to akt polityczny. W Warszawie i w Kijowie powinien być rozpatrywany w kontekście innych przyjmowanych w ciągu ostatnich miesięcy w obu państwach dokumentów związanych z polityką historyczną i pamięcią – szczególnie, że w ostatnim czasie na tym polu dochodzi do coraz większych napięć, również na szczeblu parlamentarnym. W tym sensie deklaracja jest ważna i pozytywna, ponieważ demonstruje wolę Ukrainy i Polski wyjścia z błędnego koła wzajemnych sporów o historię. W pierwotnym zamierzeniu dokument przyjąć miał też parlament Litwy, ale ostatecznie do tego nie doszło.

Kilkudziesięciu polskich posłów, głównie członkowie Kukiz'15, sprzeciwiali się włączeniu głosowania nad Deklaracją pamięci i solidarności do porządku obrad. Krytykowano między innymi fragment mówiący o walce polskiej i ukraińskiej opozycji antykomunistycznej, która dała „moralne podstawy dla przywrócenia niepodległości Polski i Ukrainy". Paweł Kukiz pytał z sejmowej mównicy: „Kogo państwo macie na myśli? SS Galizien, czy Banderę? (…) Prowadzenie takiej polityki doprowadzi do tego, że wkrótce będziemy wysyłać prezydenta do uznania SS Galizien za bohaterską armię wyzwoleńczą Ukrainy. Z tym się nie możemy zgodzić". Trzeba jednak pamiętać, że Ukraińcy walczyli z władzą komunistyczną od rewolucji październikowej aż do rozpadu Związku Radzieckiego – nie można tej walki sprowadzać wyłącznie do UPA czy SS Galizien. W walce tej brali udział między innymi członkowie Grupy Helsińskiej czy działacze kultury ukraińskiej, którzy przesiedzieli wiele lat w łagrach i czasem przypłacali to życiem jak Wasyl Stus. Tym ludziom należy się szacunek.

Ta deklaracja nie dotyczy rzezi wołyńskiej, dotyczy pamięci o wspólnej walce i solidarności – w większym stopniu Polski z Ukrainą, w mniejszym Ukrainy z NATO. W tym przypadku wzajemne wypominanie sobie zaszłości z przeszłości nie wpisuje się w ideę takiej deklaracji, wracanie do krzywd za wszelką cenę byłoby kontrproduktywne. To inna skala, ale Ukraińcy też mogliby nam to i owo wypomnieć – chociażby brak solidarności z sojusznikiem z Ukraińskiej Republiki Ludowej przy podpisywaniu traktatu w Rydze w 1921 roku czy niszczenie w międzywojniu cerkwi na Chełmszczyźnie.

W ostatnich miesiącach na Ukrainie i w Polsce narastała świadomość, że spór historyczny posunął się za daleko. Prowadzono politykę dwutorową lub – mówiąc mniej dyplomatycznie: schizofreniczną, ponieważ równolegle obie strony deklarowały wzajemną przyjaźń i przyjmowały dokumenty dotyczące historii, które o woli przyjaźni nie świadczyły. Po obu stronach pojawiały się gesty świadczące o tym, że Kijów i Warszawa chciałyby wyjść z tego błędnego koła. Przykładem jest obecność prezydenta Andrzeja Dudy jako jedynego zagranicznego przywódcy na obchodach dwudziestopięciolecia ukraińskiej niepodległości. Teraz Ukraińcy i Polacy wyraźnie pokazali, że chcą zakończyć ten impas. Ta deklaracja to ważny gest, choć na razie – tylko gest.

Niewykluczone, że w najbliższym czasie relacje polsko-ukraińskie ulegną ociepleniu i intensyfikacji. Możliwe, że wraz ze słabnącym zainteresowaniem Zachodu sprawami ukraińskimi, Kijów coraz częściej będzie spoglądał w stronę Warszawy i coraz bardziej jej będzie potrzebował.

 

Andrzej Szeptycki

 

Użyta fotografia: Szczebrzeszynski (domena publiczna) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Polska-Białoruś. By historia nie dzieliła

26.06.2017
Czytaj dalej

Międzymorska „geoideologia”

21.06.2017
Kamil Całus
Czytaj dalej

Podwodny świat

20.06.2017
Kazimierz Popławski
Czytaj dalej

Być z Zachodem i przeciwko Zachodowi

15.06.2017
Kaja Puto Lilia Szewcowa
Czytaj dalej

Nieistniejąca Kamczatka

13.06.2017
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Aktualność Giedroycia w Krakowie

08.06.2017
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu