Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Polska jako symbol
2017-01-19
Krzysztof Kolanowski

Do lektury Symfonii złoczyńcy przystąpiłem zaintrygowany opisem wydawcy, Korporacji Ha!art: dowiadujemy się z niego, że oto młoda pisarka z Mołdawii Doina Lungu (urodzona w 1991 roku: równolatka niepodległej Mołdawii) napisała thriller, bohaterami którego są kompozytor-szaleniec i para lesbijek, zaś jego akcja dzieje się w Krakowie i Wieliczce. Z blurba Agnieszki Wiśniewskiej wynikało, że autorka nigdy nie była w Polsce, „ale od czego jest Google Street View?".

 

Z pewnością byłoby nieporozumieniem doszukiwanie się w Symfonii złoczyńcy śladów trudnej historii mołdawskiej, czy też stanu wyzwolenia się spod radzieckiego wpływu. Czytelnikowi należy się słowo wyjaśnienia, że jest to pierwsza tego typu powieść w historii literatury Mołdawii w dzisiejszych jej granicach. Literatura mołdawska dotyka bowiem na ogół tematów ściśle związanych z tym skrawkiem ziemi: jego mieszkańcami, ich historią i tożsamością. Doina Lungu chciała zapewne ten oklepany już temat odsunąć na bok, stąd też może wybór miejsca akcji padł na zupełnie inny kraj. Jednak to, że opisywane wydarzenia rozgrywają się akurat w Polsce, nie jest wynikiem jakiejś szczególnej sympatii autorki wobec naszego kraju czy też wiedzy o nim. Akcja powieści nie ma bowiem z polską rzeczywistością zbyt wiele wspólnego, równie dobrze mogłaby dziać się na Węgrzech (taki był podobno pierwotny zamysł autorki), we Włoszech czy w Chile. Przypuszczalnie chodziło o osadzenie bohaterów powieści w społeczeństwie na tyle zamożnym, by możliwe było (przynajmniej w wyobrażeniu autorki) ich funkcjonowanie pozbawione większych trosk materialnych, a jednocześnie takim, w którym wiara chrześcijańska odgrywa istotną rolę. W wywiadzie dla mołdawskiego portalu Rasputin.md, dlaczego wybrała Polskę, Lungu odpowiedziała, że „wszędzie istnieje przemoc i alkoholizm". Podkreśla równocześnie, że istotna była dla niej bliskość dawnego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz, symboliczne miejsce „koncentracji zła".

 

W rozdziałach nieparzystych powieści poznajemy głównego bohatera, noszącego biblijne imię Adam: niezwykle utalentowanego pianistę i kompozytora z Wieliczki. Tego na pozór dobrego człowieka mało kto jednak zdołał poznać i zrozumieć, może poza jego wierną i oddaną żoną Ewą. Adam szuka natchnienia do napisania dzieła wszechczasów. Za sprawą trudnego dzieciństwa rozwinęły się w nim cechy sadystyczne, a zarazem fanatyczna religijność. Grzech i zepsucie tego świata napawają go wstrętem, jednocześnie zaczyna się czuć upoważniony do wymierzania sprawiedliwości.

 

W parzystych rozdziałach powieści toczy się natomiast opera mydlana z udziałem Anny i Elizy, pary młodych dziewczyn żyjących z dnia na dzień, targanych falami skrajnych emocji i skoncentrowanych na miłości i pożądaniu. Ten na pozór udany kobiecy związek szybko przeistacza się w dysharmonijny trójkąt z udziałem Mikołaja, byłego chłopaka Elizy.

 

Choć początkowo czytelnik może ulec wrażeniu, że fabuła jest wręcz naszpikowana spoilerami i jedyną niewiadomą jest to, w jaki sposób te dwa niezależnie prowadzone wątki się w końcu skrzyżują, to później następuje kilka zwrotów i niespodzianek. Niektóre na pozór łatwo pomijalne szczególiki z pierwszych rozdziałów okazują się mieć później kluczowe znaczenie. Jednocześnie postacie Adama i Ewy, naszkicowane jak gdyby w krzywym zwierciadle, mogą nas zachęcić do zastanowienia się nad moralnością – zwłaszcza nad tym, na ile człowiek ma prawo do sądzenia bliźniego i jak niewyobrażalnie duże może być zło, jakie wyrządzamy innym, ferując pospieszne wyroki. Znamienna jest w tym kontekście scena ze snu Adama, w której znajdując się w ogromnej sali koncertowej prowadzi on rozmowę z postaciami symbolizującymi poszczególne grzechy i nie chce zrozumieć, że wymierzając karę grzesznikom sam popełnia niewyobrażalny grzech.

 

Pospiesznie osądzić można również samą powieść. Początkowo może się bowiem wydać miałka, pełna banalnych (niekiedy kiczowatych) dialogów, niezbyt udanych intryg seksualnych i niedopracowanych szczegółów. Bohaterowie – może oprócz Adama – sprawiają niekiedy wrażenie, jak gdyby żyli wyłącznie uczuciami żywionymi do obiektów swych westchnień lub rodziny. Cytaty z Biblii, rozpoczynające każdy rozdział, mogą sprawiać wrażenie efektownych, acz pospiesznie dobranych. Polskiego czytelnika może irytować także nieumiejętne oddanie małopolskiej rzeczywistości. Podam pierwsze z brzegu przykłady. Oto ojciec Adama na obiad jadł rumuńską, szerzej nieznaną jednak w Polsce mamałygę. Życie religijne Polaków w opisie autorki przybiera zupełnie nietypowe dla polskiego katolicyzmu formy: wierni przynoszą na mszę świętą domowe potrawy, by spotkać się i poplotkować przy wspólnym stole w kościele, zaś bohaterowie podczas modlitwy biją pokłony przed przeżegnaniem się. Jednak powtórzmy – akcja powieści nie toczy się w polskiej rzeczywistości (zresztą: nazwa kraju nigdzie nie pada), lecz wokół pytania nad zagadką powstawania zła: zwłaszcza w sytuacji, gdy motywacją do czynienia owego zła jest pragnienie jego wykorzenienia.

 

Doina Lungu we wspomnianym wywiadzie przyznała skromnie: „nie mogę udawać, że Symfonia złoczyńcy jest arcydziełem". Pewnie rzeczywiście nim nie jest ze względu na dużą liczbę niedociągnięć. Jednak jest to ciekawy debiut młodej pisarki, w którym dzieli się swymi nietuzinkowymi przemyśleniami. Jest to też pierwszy godny uwagi thriller napisany w Mołdawii i bodaj pierwsze polskie tłumaczenie współczesnej literatury mołdawskiej. Pozostaje czekać więc na kolejne książki Doiny Lungu, na kolejne mołdawskie thrillery i kolejne polskie przekłady mołdawskiej literatury.

 

Krzysztof Kolanowski

 

Doina Lungu, Symfonia złoczyńcy, Ha!art, Kraków 2016.

NEW objęła książkę patronatem medialnym.


Polecamy inne artykuły autora: Krzysztof Kolanowski
Powrót
Najnowsze

Polska-Białoruś. By historia nie dzieliła

26.06.2017
Czytaj dalej

Międzymorska „geoideologia”

21.06.2017
Kamil Całus
Czytaj dalej

Podwodny świat

20.06.2017
Kazimierz Popławski
Czytaj dalej

Być z Zachodem i przeciwko Zachodowi

15.06.2017
Kaja Puto Lilia Szewcowa
Czytaj dalej

Nieistniejąca Kamczatka

13.06.2017
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Aktualność Giedroycia w Krakowie

08.06.2017
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu