Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Skonfliktowana pamięć
2017-02-23
Zbigniew Rokita

Dzień Obrońcy Ojczyzny, spadek po ZSRR, przetrwał w Rosji i kilku innych poradzieckich krajach. Ich liczba się zresztą zmniejsza – przed przeszło dwoma laty Petro Poroszenko ogłosił, że Ukraina nie będzie świętowała tego dnia „według kalendarza innego państwa”; święto przeniósł na 14 października nawiązując do tradycji kozackiej zamiast radzieckiej.

I dobrze, że tak postąpił. Bo kim jest dziś rosyjski obrońca ojczyzny? W Rosji (i nie tylko) pod pojęciem „obrońcy ojczyzny” rozumie się na przykład „uprzejmych ludzi”, którzy „wyzwalali Krym” (w Polsce nazywani zielonymi ludzikami). Desowietyzacja ukraińskiej polityki pamięci czasem wyprowadza ją na kurs kolizyjny z polską pamięcią, ale w tym przypadku taki problem się nie pojawił. Kijów nie postanowił tego dnia upamiętniać na przykład członków Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Maciej Jastrzębski w dzisiejszej korespondencji dla Polskiego Radia relacjonował, że tego dnia mężczyźni mogą otrzymać na rosyjskiej ulicy od nieznajomych uśmiech, gratulacje, nawet całusa. To de facto dzień mężczyzny, choć nie zapominajmy (a przypomina nam o tym chociażby Swietłana Aleksijewicz), że w szeregach Armii Czerwonej walczyli nie tylko mężczyźni i do dziś nie tylko oni służą w rosyjskich siłach zbrojnych.

Przed trzema laty Centrum Lewady spytało Rosjan, jakie święto jest dla nich najważniejsze (można było wskazać więcej niż jedną odpowiedź). Aż co piąty Rosjanin wskazał na Dzień Obrońcy Ojczyzny. Jeśli weźmiemy w nawias obchodzone w wielu krajach uroczystości (Sylwester, Wielkanoc, Boże Narodzenie), które zajęły wysokie miejsca w sondażu, okaże się, że Dzień Obrońcy Ojczyzny ustąpił tylko Dniu Zwycięstwa (53 procent odpowiedzi) i Dniu Kobiet (30 procent). Rok wcześniej (według sondażu Fundacji „Obszestwiennyje mnienie”) aż 77 procent Rosjan twierdziło, że to dla nich ważne święto.

Odsetek ten zresztą najpewniej jest dziś znacznie wyższy, prestiż rosyjskiej armii niezwykle wzrósł w ostatnich latach. O ile w 2014 roku tylko 60 procent Rosjan uważało, że ich wojsko jest w stanie skutecznie obronić Rosję, o tyle dziś odsetek ten wzrósł do 84 procent – niemal wszyscy Rosjanie ufają swoim siłom zbrojnym. Charakterystyczny jest przy tym fakt, że od dojścia Putina do władzy odsetek osób twierdzących, iż służba wojskowa powinna być obowiązkowa, wzrósł dwukrotnie – dziś wynosi 58 procent, 37 jest przeciwnych. Ciekawe również, że taka sama część Rosjan, która życzy sobie powszechnego poboru, twierdząco odpowiada na pytanie, czy Rosja jest militarnie zagrożona ze strony innych państw (za: Lewada).

Grigorij Jawliński, lider partii Jabloko, stara się dziś na łamach Echa Moskwy zmienić rozstawienie akcentów: podkreśla, że „Obrońca Ojczyzny – to ten, kto broni wolności i godności obywateli Rosji. Takimi obrońcami byli Jurij Szczekoczichin, Anna Politkowska, Borys Niemcow”. Takie zaklinanie rzeczywistości nikogo jednak nie przekona. Święto najpopularniejsze jest wśród elektoratów Jednej Rosji i Komunistów – to mężczyźni popierający te ugrupowania najczęściej służą w armii, posiadają niższe wykształcenie niż na przykład elektorat inteligenckiego i liberalnego Jabloka.

Tego dnia jednak nie tylko Jawliński myśli o innych bohaterach. 23 lutego to również rocznica stalinowskich deportacji Czeczenów i Inguszy do Azji Centralnej, do której doszło w 1944 roku w ramach operacji „Soczewica”. Zebrała ona niezwykle krwawe żniwo.

Tego dnia po raz kolejny widać, że Rosji z trudem przychodzi wypracowanie narracji historycznej atrakcyjnej i akceptowalnej dla wszystkich jej mieszkańców. To trudne w kraju, który de facto zachował znaczną część swoich nabytków kolonialnych, a w rezultacie jest tak wielonarodowy, wieloetniczny, multikonfesyjny. Tego dnia widać również, że rosyjscy decydenci nie posiadają wrażliwości pozwalającej na wczucie się w tragedię Inguszy czy Czeczenów. Trudno im zrozumieć, że poza „wielką narracją” i „wielką pamięcią”, są też mniejsze pamięci i wrażliwości. Uszanowanie ich sprawi dopiero, że część obywateli poczuje się w Rosji nieco bardziej jak w domu.

 

Zbigniew Rokita

 

Fot. U.S. Air Force (public domain)


Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Białoruskie antypody

08.12.2017
Karolina Słowik
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu