Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Walka o parapaństwa
2017-05-16
Wojciech Wojtasiewicz

Donald Trump zajął po raz pierwszy stanowisko w sprawie Abchazji i Osetii Południowej. Gruzja czekała na to z niecierpliwością. Postawa Waszyngtonu może zmienić sytuację wokół parapaństw.

 

Po niedawnej elekcji do abchaskiej legislatywy, wyborze nowego prezydenta Osetii Południowej (został nim dotychczasowy przewodniczący lokalnego parlamentu Anatolij Bibiłow, który pokonał w pierwszej turze dotychczasową głowę państwa Leonida Tibiłowa) oraz referendum w sprawie zmiany nazwy separatystycznej republiki na Osetia Południowa–Alania (głosujący poparli tą propozycję) zachodnia społeczność międzynarodowa wzmocniła wsparcie dla integralności terytorialnej Gruzji. Dotychczasowe komunikaty dyplomatyczne, uznające Suchumi i Cchinwali za integralną część Gruzji i wzywające Moskwę do wypełnienia postanowień porozumienia kończącego wojnę sierpniową z 2008 roku, zostały wzmocnione narzędziami, które mogą przynieść wymierne efekty na drodze do zjednoczenia gruzińskich ziem.


Rosja nie odpuszcza

Kreml podejmuje kolejne kroki na rzecz zacieśnienia więzów z Osetią Południową i Abchazją, jednak niechętnie odnosi się do osetyjskiego pomysłu rozpisania referendum zjednoczeniowego z Rosją. Dla Moskwy nie byłoby ono korzystne. Wywołałoby oburzenie społeczności międzynarodowej i dałoby pretekst do podtrzymywania nałożonych na Rosję sankcji. Najpewniej więc pod naciskiem Moskwy nowy prezydent Osetii Południowej Anatolij Bibiłow stwierdził, że pełne wdrożenie w życie podpisanego niedawno traktatu o sojuszu i integracji pomiędzy Cchinwali i Moskwą będzie oznaczało w praktyce włączenie republiki w skład Rosji – dał tym samym do zrozumienia, że temat referendum został póki co odłożony na półkę.

W połowie kwietnia w Abchazji gościł minister spraw zagranicznych Rosji, który tym samym po raz kolejny pogwałcił integralność terytorialną Gruzji. Wyraził nadzieję, że w najbliższym czasie dojdzie do podpisania porozumienia o niestosowaniu siły pomiędzy Suchumi i Cchinwali a Tbilisi. Gruzja sprzeciwia się sygnowaniu takiego dokumentu, nie uznając niepodległości Abchazji i Osetii Południowej i podtrzymując, że stroną takiego porozumienia powinna być Federacja Rosyjska.

W relacjach gruzińsko-abchaskich pojawił się zresztą kolejny problem. Dotyczy on nieposiadających abchaskiego obywatelstwa Gruzinów, którzy mieszkają w Abchazji, a dokładnie w rejonie galskim – obszarze położonym przy granicy z „Gruzją właściwą”. Abchaskie władze zaczęły wydawać im pozwolenia na pobyt na okres pięciu lat. Umożliwiają one zachowanie gruzińskiego obywatelstwa, przebywanie na terytorium Abchazji oraz przekraczanie granicy pomiędzy Abchazją a „Gruzją właściwą”. Ponadto posiadacze pozwoleń będą mogli sprzedawać i zapisywać własność prywatną w Abchazji, jednak nie będą mieli możliwości jej nabywania. Gruzini, aby otrzymać taki dokument będą musieli udowodnić, że zamieszkują Abchazję od 1999 roku przynajmniej przez okres dziesięciu lat. Gruzini, którzy będą chcieli uzyskać obywatelstwo abchaskie, będą automatycznie tracili obywatelstwo gruzińskie. Brak abchaskiego obywatelstwa sprawia, że abchascy Gruzini nie mogą brać udziału (biernie i czynnie) w wyborach w separatystycznej republice.

Abchaskie paszporty nie są wydawane Gruzinom w regionie galskim już od 2013 roku, a od 2014 roku Gruzini nie posiadający abchaskiego obywatelstwa nie mogą uczestniczyć w żadnych elekcjach. Takie działanie władz w Suchumi ma zapobiec rzekomej „gruzinizacji” Abchazji. Według spisu powszechnego z 2011 roku Abchazję, w tym przede wszystkim rejon galski, zamieszkuje 46 tysięcy etnicznych Gruzinów, co stanowi 19 procent całej populacji parapaństwa.


Mocny głos Rady Europy

W drugiej połowie kwietnia Sekretarz Generalny Rady Europy Thorbjørn Jagland na posiedzeniu wiceministrów spraw zagranicznych państw członkowskich Rady przedstawił piętnasty raport na temat konfliktu w Gruzji. W dokumencie zapisano, że przedstawiciele organizacji nie mają w dalszym ciągu wstępu na teren separatystycznej Abchazji i Osetii Południowej. Co do zasady, sytuację na terytoriach okupowanych określono jako stabilną i spokojną, jednak wyrażono zaniepokojenie likwidację kilku punktów kontrolnych na granicy pomiędzy Abchazją a „Gruzją właściwą”. Negatywnie oceniono kontynuację procesu „borderyzaji”, czyli budowy zasieków pomiędzy „Gruzją właściwą” a Abchazją i Osetią Południową przez rosyjskich pograniczników. Autorzy raportu wskazali również na zaprzestanie nauczania Gruzinów w rejonie galskim w języku gruzińskim w jedenastu szkołach. W raporcie w końcu zapisane zostało poparcie dla niepodległości i integralności terytorialnej Gruzji.

 

Waszyngton po stronie Tbilisi

Poparcia dla gruzińskiej polityki wobec Abchazji i Osetii Południowej udzielił także Waszyngton. Na początku maja trzydziestu członków Izby Reprezentantów – zarówno Republikanów, jak i Demokratów – wystosowało list do Donalda Trumpa w związku z dwudziestą piątą rocznicą ustanowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy dwoma krajami. Sygnatariusze podkreślili osiągnięcia minionego ćwierćwiecza we wzajemnych relacjach, wezwali prezydenta do dalszego wspierania Tbilisi w jej staraniach integracyjnych z NATO oraz kontynuowania negocjacji dotyczących amerykańsko-gruzińskiego porozumienia o wolnym handlu.

Amerykańska Izba Reprezentantów przygotowała także projekt ustawy zakazującej władzom amerykańskim udzielania pomocy krajom, które uznały niepodległość Abchazji i Osetii Południowej, jak również finansowego wspierania jakichkolwiek projektów wzmacniających rosyjską okupację tych terytoriów. Zapisy zakładają też pomoc finansową dla krajów Partnerstwa Wschodniego w celu przeciwstawienia się rosyjskiej agresji oraz wsparcia implementacji umów stowarzyszeniowych i umów o wolnym handlu z UE. Dokument został podpisany przez Donalda Trumpa.

Wreszcie, 8 maja doszło w Waszyngtonie do spotkania Trumpa i wiceprezydenta Mike’a Pence’a z premierem Gruzji Giorgim Kwirikaszwilim. Z kolei nazajutrz miała miejsce rozmowa szefa gruzińskiego rządu z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem. W trakcie spotkań obydwie strony podkreśliły siłę amerykańsko-gruzińskiego partnerstwa strategicznego. Strona amerykańska wsparła starania Tbilisi o integrację z UE i NATO oraz poparła niepodległość i integralność terytorialną Gruzji. Ponadto podpisano istotną umowę o współpracy w sektorze bezpieczeństwa w zakresie wymiany informacji wywiadowczych oraz wzmocnienia kooperacji w dziedzinie zwalczania terroryzmu. Umowa obejmuje również wsparcie transformacji gruzińskiej armii oraz wzmocnienie interoperacyjności wojsk gruzińskich z armiami państw członkowskich NATO.

***

Choć stanowiska Komitetu Ministrów Rady Europy i władz amerykańskich nie zmieniają diametralnie sytuacji wokół Abchazji i Osetii Południowej, są ważnym sygnałem dla Moskwy. Świadczą o tym, że społeczność zachodnia nie pogodziła się z okupacją separatystycznych gruzińskich terytoriów przez Rosję. Jest to niewątpliwie sukces gruzińskiej dyplomacji, który nastąpił po kilku latach mniejszego zainteresowania Zachodu Gruzją. Podejmowane przez Zachód, a szczególnie przez Waszyngton, kroki, mogą mieć wymierne skutki w odniesieniu do Abchazji i Osetii Południowej.

 

Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Gage Skidmore (cc by-sa 2.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

Palone mosty

10.11.2017
Michał Potocki
Czytaj dalej

Utopia, modernizacja, terror – 100 lat po Październiku 1917

09.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Cel: Putin 4.0

08.11.2017
Karol Bijoś
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu