Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kim Dzong Un patrzy na Moskwę
2017-08-02
Zbigniew Rokita, Nicolas Levi

ZBIGNIEW ROKITA: Kilka dni temu wiceprezydent USA Mike Pence powiedział: „Wraz z prezydentem [Donaldem Trumpem] mamy nadzieję, że zobaczymy zmianę w postępowaniu rosyjskich władz w odniesieniu do Ukrainy, w odniesieniu do wspierania wrogich reżimów w Iranie i Korei Północnej”. Jakie wsparcie Korei Północnej przez Moskwę miał na myśli Pence?

NICOLAS LEVI: Z jednej strony Moskwa, w zgodzie z rezolucją ONZ numer 1874, deklaruje, że zamroziła wszystkie północnokoreańskie aktywa w swoim kraju. Teoretycznie Rosja więc podporządkuje się ogólnym ustaleniom w tej sprawie, choć moim zdaniem tylko teoretycznie, bo sankcje te są z pomocą Rosjan obchodzone. Z drugiej strony wypowiedź Pence'a wynika z faktu, że w ostatnim czasie Rosja stara się odgrywać większą rolę w tym regionie świata. To nic nowego: Moskwa tradycyjnie próbuje aktywizować się jako mediator tam, gdzie USA chcą dominować – przykładem może być interwencja w Syrii. Nie inaczej jest na półwyspie koreańskim. Niedawno przedstawiciele Rosji i Korei Południowej spotkali się, a strona rosyjska zaproponowała odejście od dotychczasowego formatu rozmów pokojowych ws. Korei: obecnie biorą w nich udział dwa państwa koreańskie, Rosja, USA, Chiny i Japonia. Moskwa chciałaby więc pozbyć się trzech ostatnim krajów i zostać jedynym mediatorem.

 

Moskwa szczyci się utrzymywaniem – w przeciwieństwie do USA – dobrych relacji z oboma państwami koreańskimi. Jak wyglądają stosunki gospodarcze Moskwy i Pjongjangu?

Wartość wymiany handlowej wzrasta, ale wynosi obecnie zaledwie 150 milionów dolarów – dla porównania wymiana handlowa Chin i Korei Północnej to 2,5 miliarda dolarów.

Pence mógł mieć na myśli jednak inny aspekt tych relacji. Niedawno uruchomiono połączenie morskie między Władywostokiem a północnokoreańskim miastem Radzin. Statek kursować ma sześć razy w miesięcy, przewozić w tym czasie około dwustu osób i ponad 1000 ton towaru. Korea Północna będzie wykorzystywać ten statek, aby przemycać zagraniczne towary – importować i eksportować. Gdy KRLD eksportowała swoje rakiety balistyczne krótkiego zasięgu do Iranu, musiała wykorzystać chińską strefę powietrzną, co odbywało się za zgodą Pekinu. Gdy zaś Chiny z czasem zaczęły odmawiać Pjongjangowi użyczania swojej przestrzeni, ten zgłosił się do Rosji. Korea Północna i Rosja posiadają zresztą również wspólną granicę lądową – 22 kilometry.

Pence wie poza tym pewnie więcej od nas, z wielu kontaktów rosyjsko–północnokoreańskim nie zdajemy sobie sprawy. Na pewno organizowane są wymiany naukowców, Koreańczycy przyjeżdżają do Rosji i tam dużo się dowiadują. Nie jest tajemnicą, że koreański program nuklearny powstał dzięki Moskwie, która bezpośrednio po II wojnie światowej zachęcała Kim Ir Sena do rozpoczęcia prac nad własną bombą atomową.

 

Ambasadorka USA przy ONZ Nikki Haley powiedziała niedawno, że nakładanie kolejnych sankcji na Pjongjang będzie nieskuteczne. Skoro więc Korea czerpie korzyści, o których mówiłeś, z relacji z Rosją – może ta ostatnia ma możliwości wpływania na reżim Kim Dzong Una?

Korea Północna potrafi obchodzić sankcje. Istnieją tylko dwie sankcje, które mogłyby być skuteczne. Pierwszą byłoby zablokowanie importu ropy naftowej do Korei.

 

A skąd ta ją sprowadza?

Nie z Rosji, a z Chin. Drugim rodzajem sankcji, która osłabiłaby Pjongjang, byłyby secondary sanctions, a więc uderzenie w podmioty współpracuję z Koreą Północną w wybranych branżach.

Tymczasem jeśli chodzi o relacje Moskwy i Pjongjangu, to Rosjanie bardziej potrzebują Koreańczyków niż odwrotnie.

 

Potrzebują do czego?

Rosja chce pokazać, że jest nie tylko krajem, który prowadzi wojnę na Ukrainie czy w Syrii, ale też takim, który ma potencjał pozytywny, potrafi rozwiązywać konflikty – takie jak ten na półwyspie koreańskim, moim zdaniem najbardziej zapalnym dziś regionie na świecie. Moskwa chce być też aktywna tam, gdzie Stany Zjednoczone ponoszą porażki. Rosja poza tym myśli perspektywicznie: jeśli KRLD przestałaby funkcjonować w dotychczasowym kształcie, a Moskwa byłaby wówczas kluczowym partnerem „byłej” Korei Północnej, mogłaby ulokować na jej terytorium bazę wojskową – tuż pod nosem Chińczyków oraz 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy, stacjonujących w Korei Południowej. Rosja chce trzymać rękę na pulsie.

 

A czy gdyby hipotetycznie doszło do mediacji rosyjskiej na półwyspie koreańskim – czy miałaby ona szanse powodzenia?

W żadnym razie. KRLD doskonale zrozumiała, że aby być państwem suwerennym, musi być państwem atomowym. Rosja, chcąc być skuteczna, musiałaby posiadać jakąś kontrolę nad północnokoreańskimi instalacjami atomowymi, a Pjongjang nigdy na to nie przystanie.

 

Czy Korea Północna może być w perspektywie kilku lat bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rosji?

KRLD może przeprowadzić atak na dowolny fragment terytorium Rosji. Zaatakowanie państwa rosyjskiego nie leży jednak w interesie Kim Dzong Una, ponieważ Moskwa zaatakowałaby wówczas Koreę i prawdopodobnie zniszczyłaby tamtejszy reżim.

 

Nicolas Levi jest współpracownikiem Korean Institute For International Economic Policy, adiunktem w Instytucie Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN, senior fellow w Centrum Studiów Polska–Azja.

Fot. Elvert Barnes (cc by-sa 2.0) flickr.com


Polecamy inne artykuły autora: Zbigniew Rokita
Polecamy inne artykuły autora: Nicolas Levi
Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu