Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Opozycja "starszych" panów
2017-08-14

Na początku sierpnia Michaił Chodorkowski udzielił wywiadu w najważniejszym internetowym talk show młodej Rosji вДудь, a pierwszy raz po wyjściu z więzienia na pytania dziennikarzy odpowiadał Siergiej Udalcow. Obydwaj mówili i wyglądali jak oklapłe balony, pozbawione powietrza i zapadnięte do wewnątrz.

Jurij Dudz’ (Юрий Александрович Дудь), który zaprosił do programu Michaiła Chodorkowskiego to złote dziecko rosyjskiego dziennikarstwa. Urodzony w 1986 roku w Poczdamie, a mieszkający od 1990 w Moskwie, już w wieku czternastu lat był dziennikarzem Izwiestii. Następnie jako korespondent sportowy współpracował z największymi portalami, stacjami radiowymi i telewizyjnymi. Dziś jest m.in. redaktorem głównym Sport.ru, pracuje w telewizji NTW+ i Radio City FM. W 2016 pismo Gentlemen's Quarterly ogłosiło go telewizyjną twarzą roku . Od lutego na Youtube wystartował autorski program Dudz'a pt. вДудь, do którego zaprasza ludzi ze świata polityki i show biznesu. вДудь bardzo szybko zdobył ogromną popularność. Wywiady osiągają od półtora do ponad pięciu milionów odsłon, podczas gdy na przykład program Herbata z Zacharem (Prilepinem) często nie może wyjść poza dwadzieścia pięć tysięcy, a pogadanki Nikity Michałkowa poza trzysta tysięcy. Rekordowa okazała się rozmowa z Aleksiejem Nawalnym (5,3 mln).

Dudz’ jest irytujący i egzaltowany, ale o wartości jego programu stanowi fakt, że prowadzi rozmowę, która w przeciwieństwie do krótkich 20m2 Łukasza czy Duży w Maluchu trwa około godziny. Każdy kto zjawia się w programie wie, że zostanie zapytany o plotki i pomówienia, o których mówią wszyscy, ale boją się spytać, bo wiedzą, że zapytany wpadnie we wściekłość lub ucieknie. Gdyby na przykład zaproszenie przyjął Adam Michnik dostałby pytanie zadane mniej więcej w takim stylu: „Panie Adamie, jestem zbyt młody, aby to oceniać, szanuję pańskie zasługi i nie znam pańskiego brata. Jednak wiele osób w moim wieku i młodszych mogłoby się bezpośrednio od pana dowiedzieć czy pana brat faktycznie był stalinowskim katem i wydawał wyroki śmierci. No iiii... jak pan... (spojrzenie w kamerę) przy wszystkich pańskich zasługach, o których nie wolno nikomu zapominać, czuje się będąc bratem człowieka oskarżanego o takie zbrodnie?” Często zdarza się, że pytania zadawane są niecenzuralnym językiem. Takie właśnie otrzymał Aleksiej Nawalny.

Słucham pańskiej trąby

Po wyborze gości widać, że Dudz’ sympatyzuje z tzw. moskiewskim liberalnym glamourem, programowo anty putinowskim. Mimo, że Chodorkowski żyje za granicą, wywiad z nim (2,4 mln odsłon w ciągu 10 dni) był tego kolejnym przykładem. Oczywiście i jego nie ominęły trudne pytania, głównie o lata 90, a więc czy ktoś z jego firmy zlecił zabójstwo mera Nieftiejugańska Władimira Pietuchowa (zarzuty i demonstracje przeciw „Chodorowi” pojawiły się jeszcze w 1998 roku), czy nie ma wyrzutów sumienia z powodu dawania łapówek, udziału w bandyckiej prywatyzacji, podzielenia kraju na kawałki wraz z innymi oligarchami oraz przynależności do tzw. „grupy siedmiu bankierów” (cемибанкирщина)? I tak dalej.

Otóż nie. Nie ma, a na pytania odpowiada lekceważącym uśmieszkiem, jakby czterolatek spytał go dlaczego ma trąbę zamiast nosa. Chodorkowski dostrzega problemy tamtego okresu, ale nie jest niczemu winny. Robił co musiał, łapówki dawał choć mniejsze i bardziej cywilizowane niż daje się obecnie, mit oligarchizacji kraju wymyślił Bierezowski, bo w rzeczywistości oligarchowie wobec tak silnego przywódcy jakim był Jelcyn to co najwyżej poddani, których mógł w każdej chwili zesłać do łagru. Chodorkowski zwalczał przestępców z całych sił, dążył do przejrzystości podatkowej i wspierał wszystkie partie polityczne, aby "każda grupa społeczna posiadała własną reprezentację w parlamencie". Czyli kierunek był dobry, ja sam jeszcze lepszy, tylko panie przyszedł Putin i wszystko zepsuł. Pozostaje zadać naiwne pytanie, czy ludzie pokroju Chodorkowskiego sądzą, że następujące po nich pokolenia nigdy nie upomną się o bezprecedensowe patologie, których demiurgiem była ówczesna elita polityczno-finansowa i na drożdżach których do władzy doszedł właśnie Putin? A gdy już się upomną to, że będzie można ich zbyć jak natrętne dzieci? I że nie obrazi ich przemądrzały, lekceważący uśmiech oraz równie lekceważące odpowiedzi? Najwyraźniej tak sądzą. A już na pewno "Chodor".

Jednak Michaił Chodorkowski nie tylko nie potrafił mówić o przeszłości, nie przedstawił również przekonującej wizji przyszłości. Niby marzy o powrocie do „normalnej Rosji”, wierzy, że w ciągu ośmiu lat system wyewoluuje w parlamentaryzm i na tej glebie wyrośnie następca Putina, choć nie Nawalny ani nikt kogo znamy. Ale jego Otwarta Rosja, określana jako „horyzontalny sojusz małych grup społecznych tworzących podstawową tkankę społeczeństwa obywatelskiego”, brzmi jak projekt kilkuosobowej fundacji skubiącej granty po całym świecie, a nie projekt wart miliony dolarów. Idea przygotowywania młodych i nikomu nieznanych działaczy społecznych, spośród których część za dziesięć lat wejdzie w politykę brzmi pięknie, ale niewiarygodnie. Tak dla widzów, jak i dla Dudz’a oraz opozycji antysystemowej wewnątrz Rosji, o czym przypomniał mu sam prowadzący. Robię swoje i mnie pliewat’- usłyszał Dudz’ w odpowiedzi. Oczywiście sensownie brzmi opinia, że „Rosja nie potrzebuje nowego Putina, ale systemu gwarantującego demokrację”, tylko, że nazywa się to pracą u podstaw rozłożoną na dziesięciolecia, a nie na osiem czy dziesięć lat (np. w Polsce trwała od upadku Powstania Styczniowego do odzyskania niepodległości). Trzeba też powiedzieć, że idea ta przeżyje jej pomysłodawcę i twórcę…

Podsumowując, Chodorkowski sprawia wrażenie momentami nawet i sympatycznego mędrca aczkolwiek pozbawionego charyzmy, sprawczości, poczucia realności i tkwiącego między własną przeszłością a teraźniejszością. Tę ostatnią odkupił więzieniem, ale się z niej nie rozliczył, tę pierwszą chce kupić, ale nie wie jak.

Za mało socjalizmu, towarzysze!

Jeszcze większy kłopot sprawia czterdziestoletni, trzynaście lat młodszy od Chodorkowskiego Siergiej Udalcow, którego właściwie z czysto ludzkiego punktu widzenia lubią… wszyscy. Liberałowie, nacjonaliści, kremlowscy, komuniści i Rosjanie en masse. W wielu aspektach przypomina Piotra Ikonowicza, czasem Jacka Kuronia. Prawnik z szanowanej inteligenckiej rodziny (w Moskwie znajduje się ulica jego dziadka rewolucjonisty), który jako jeden z niewielu spośród ludzi opozycji prowadzi skromne życie, poświęcając się pracy społecznej i politycznej. Jako ideowy komunista, zawsze występuje w obronie biednych i pokrzywdzonych. Szczery, prawdziwy, ideowy i dobry. Romantyk rewolucji, który odsiedział za swoje poglądy i działalność cztery i pół roku więzienia. Tym samym- mówi wielu- w przeciwieństwie do Nawalnego dał świadectwo swoim poglądom i sprawie o którą walczy. Dodatkowo, dla większości jest przykładem rosyjskiego patrioty. Poparł przyłączenie Krymu i pomoc dla donbaskich separatystów, ostrzega opozycję przed umizgiwaniem się do Zachodu nakładającego na Rosję sankcje, potępia rozpad Związku Radzieckiego za to jest gorącym zwolennikiem Unii Euroazjatyckiej, mówi o braterstwie narodów rosyjskiego i ukraińskiego (jego żona jest Ukrainką). Wierzy w ponowną redystrybucję majątku narodowego, rozliczenie dzikiej prywatyzacji (oligarchicznej + putinowskiej), rosyjską demokrację oraz w to, że "obok obozu kremlowskiego i zachodnio-liberalnego" stworzy tutaj trzecią siłę polityczną, czyli prawdziwą lewicową partię polityczną.

Jednak przy sformułowaniu „trzecia siła” pojawia się istotny problem, ponieważ choć retoryka Udalcowa jest lewicowa, to regresywna i nieposzukująca. Założyciel Lewego Frontu wychodzi do dziennikarzy na pierwszą konferencję prasową po odsiadce i pokazuje, że żyje w przeszłości tak samo, o ile nie bardziej niż Chodorkowski, którego swoją drogą nienawidzi, obwiniając o rozpad kraju i neoliberalne złodziejstwo. Wystrzeliwuje do dziennikarzy hasłami braterstwa narodów, kapitału, alienacji, dialektyki czy internacjonalizmu jak z karabinu. W dyskusjach akademickich, na przykład nad skutkami globalnej akumulacji kapitału pojęcia te stanowią doskonałe narzędzia namysłu nad rzeczywistością, ale w debacie politycznej odnosi się wrażenie obcowania z człowiekiem, który ugrzązł w Europie dziewiętnastego wieku lub w Ameryce Południowej czasów Zimenj Wojny. Na problemy współczesności odpowiada słowami wielkiej myśli, ale skompromitowanej epoki. Kierunek dobry, tylko za mało socjalizmu w socjalizmie, towarzysze! Zresztą… z czysto wizerunkowych i pragmatycznych względów nie wolno dziś operować takim językiem! Brzmi to groteskowo, także dla jakoby konserwatywnych Rosjan.

Jedynym ratunkiem dla Udalcowa jest spełnienie się przepowiedni Stanisława Bielińskiego z TV Deszcz. Bieliński powiedział, iż Udalcow przesiedziawszy kilka lat w więzieniu stracił kontakt z rzeczywistością. Obecnie posługuje się archaicznymi pojęciami, ale w najbliższym czasie zmieni i poglądy i język. Być może, tylko że wówczas wyrzeknie się ostatnich dwudziestu lat swojego życia. Ale chyba właśnie tego należy mu życzyć.

Podczas konferencji prasowej wyraźnie doszło do zapowiedzi tarć wewnątrz antysystemowej opozycji. Skoro Udalcow zaraz po wyjściu z więzienia nazywa Ksienię Sobczak koniem trojańskim, kilkakrotnie docina Aleksiejowi Nawalnemu (poniekąd całkowicie słusznie) i oskarża Ilję Ponomariowa, pozostaje tylko zapytać: co dalej? Zamierzacie podgryzać się nawzajem jak przez ostatnie piętnaście lat ku uciesze rządzących na Kremlu? Od razu przypominają się czasy protestów 2011/2012, kiedy liderzy opozycji gdy tylko zeszli ze sceny nadawali jedni na drugich do amatorskich kamer smartfonów. Bywało też, że stosowali wobec siebie najbardziej ohydne zagrania, np. Sobczak nagrała z ukrycia Ponomariowa, gdy ten wiózł ją swoim autem i pokazała to w swoim programie podczas wywiadu z nim.

Po pierwszych komentarzach widać również, że Udalcow pozostaje samotny. Nawalny stanowi polityczną emanację środowisk liberalnych skupionych wokół TV Deszcz, Echo Moskwy czy Radio Swoboda. Moskiewscy liberałowie to przeważnie ludzie biznesu. Udalcow jest dla nich człowiekiem o szlachetnym sercu, niekiedy przydatnym, ale zasadniczo niebezpiecznym w swym rozumowaniu i nieobliczalnym w postępowaniu.  Nacbolszewik Eduard Limonow odpłynął daleko, do tego stopnia, że negocjuje o koalicję z Igorem Striełkowem. Zresztą ma już 74 lata…  Jeszcze sześć lat temu Udalcowa zapraszano do państwowej telewizji, po wyjściu z więzienia będzie to niemożliwe. Może pomocną rękę wyciągnie Zachar Prilepin? Może Udalcow będzie następcą Siergieja Mironowa albo Giennadija Ziuganowa? Takie są zapowiedzi… Może. Tak czy inaczej przed Udalcowem długa i uciążliwa praca organizacyjna, a więc odbudowanie struktur Lewego Frontu będącego w zgliszczach, konsolidacja skłóconych środowisk lewicowych, stworzenie od zera sprzyjających lewicy mediów (w jaki sposób bez kapitału?), udział w kampaniach wyborczych, itd. Trudne. Bardzo trudne. Zwłaszcza dla człowieka ideowego, uczciwie niosącego sztandary.

A imię jego…

Chodorkowski i Udalcow to dwa duchy przeszłości, nie wiadomo który starszy. Jeden krąży po orbicie mozolnego i długodystansowego budowania społeczeństwa obywatelskiego, za co po 10 latach łagru nie należy go obwiniać, gdyż polityka stała się dla niego grą bardzo niebezpieczną. Drugi natomiast tkwi w okowach archaicznego politycznej partyzantki. To bez wątpienia świetna wiadomość dla Aleksieja Nawalnego trudno tylko powiedzieć czy dla Rosji, bowiem w tym punkcie Chdorkowski ma całkowitą rację. Po raz kolejny sprawa wchodzi w te same koleiny. Uwaga koncentruje się nie wokół rozwiązań systemowych, ale nowego wodza. Imię jego…

A przy tym znamienne, że największe nadzieje i sympatie budzi Jurij Dudz’.


Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Białoruskie antypody

08.12.2017
Karolina Słowik
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu