Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski są małżeńsko-pisarskim duetem. Interesują się kulturą i historią krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji. Publikowali m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowej Europie Wschodniej”, „National Geographic”, „Polityce”, regularnie współpracują z kwartalnikiem literacko-artystycznym „Akcent”. Autorzy Naukowców spod czerwonej gwiazdy (PWN, Warszawa 2016) oraz Grażdanina N. N. (PWN, Warszawa 2017).  

Н (N) jak numery... numery w serze
2017-08-25
Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

W Związku Radzieckim w serowych kręgach były zatopione numery. Dzieci zbierały je i układały w szeregi. Wierzono, że zawarty jest w nich tajny komunikat serowarów. Dorośli z tego kpili, ale większość z nich nie umiała wytłumaczyć, cóż te numery znaczą. I tak, niepostrzeżenie rozwijała się w Kraju Rad kultura konsumpcji twardych serów.

 

Tekst zaktualizowany 27 sierpnia 2017 r., zmiany na niebiesko – za uwagi dziękujemy serdecznemu koledze, naszemu „moskiewskiemu korespondentowi”, Michałowi Szymczukowi


Nieopodal rozsławionych przez Wieniedikta Jerofiejewa Pietuszek mieszka John Kopiski. Ten zamożny Anglik polskiego pochodzenia przybył do największego kraju świata w 1991 roku i początkowo parał się wydobyciem węgla w Tadżykistanie. Zajęcie okazało się niedochodowe i przy trasie kolejowej Moskwa-Włodzimierz nabył duże gospodarstwo. Podzielił je na dwie farmy, ochrzczone Bogdarnia i Narodziny i rozpoczął chów krów, a także produkcję sera. Przez kolejne dziesięciolecie prosperował ze zmiennym powodzeniem, choć najwyraźniej względy ekonomiczne nie były najważniejsze. Kopiski przyjął rosyjskie obywatelstwo, zapuścił brodę à la Tołstoj, a w wywiadzie udzielonym „The Telegraph” wyznał: „Jestem Rosjaninem, jestem tu w domu. Jeśli jutro musielibyśmy iść na front, przeciw NATO, byłbym pierwszy”. Wracając jednak do sera, w roku 2014 Unia Europejska objęła Federację Rosyjską embargiem i na liście zakazanych towarów znalazły się między innymi francuski camembert i roquefort, włoska gorgonzola, parmezan, duńska gouda, a także angielski śmierdzący biskup. Dla zamożnych Rosjan była to istotna niedogodność. Brukselscy decydenci nie zamierzali znosić embarga i krajowi serowarzy postanowili zakasać rękawy, aby zwiększyć produkcję i nasycić rynek własnymi wyrobami. W tym gronie znalazł się Kopiski. Po raz kolejny okazało się jednak, że rosyjskiej gospodarki nie regulują ani popyt, ani podaż. Ceny na mleko rosły, banki udzielały drogich kredytów, a urzędnicy, od których wiele zależało, okazali się jeszcze pazerniejsi. Rozłoszczony właściciel Bogdarni i Narodzin wykorzystał wpływy i 16 kwietnia 2015 roku wystąpił w dorocznej konferencji Władimira Putina. Nadeszła jego kolej i zagadnął prezydenta o... statystyki. Szybko okazało się, że w pytaniu kryje się refleksja na temat sytuacji ekonomicznej kraju. „Ma pan statystyki, wedle których wszystko jest w porządku – rzekł Kopiski ze studia, w którym przebywał też prezydent Federacji – Czy wierzy pan w nie? Albo może pan kłamie, bo boi się powiedzieć prawdę, że coś nie jest tak, jak w statystykach?”. Reakcja Putina była przewrotna. Korzystając z francuskiego zwrotu „Cherchez la femme” spytał, czy farmer przybył do Rosji w celach matrymonialnych. Uzyskawszy częściowe potwierdzenie, wdał się w rozważania ekonomiczne, pointując je koniecznością wprowadzenia dopłat dla krajowych producentów mleka i serów.

Reklama jednej z linii lotniczych operujących z Rosji z 2014 r., zaraz po wprowadzeniu sankcji (podpisu pod obrazkami od lewej: mozzarella z Werony, kiełbaski z Monachium, jamón [hiszpańska szynka] z Walencji)Słowa, słowa, słowa. W Moskwie 2017 roku na półkach sklepowych w miejscu niegdysiejszych smakołyków z Włoch i Francji królują sery z Paragwaju i Argentyny, a nie ałtajski mazdamer czy uralski cheddar. Rosyjskie sery żółte są nadal niejadalne dla przeciętnego mieszkańca Europy. I sery to ciągle, obok wędlin, najczęściej przywożony towar z wyjazdów do Europy. To reklama jednej z linii lotniczych z 2014 r. [operujących z Rosji], zaraz po wprowadzeniu sankcji [Napisy na reklamie - prawy górny rog: "Co przywieźć przyjaciołom z zagranicy", na dole od lewej: "Mozzarella z Werony", "Kiełbaski z Monachium", "Jamón [hiszpańska szynka] z Walencji"]. 

Topiony serek czekoladowy – również wytwór zakładu Karat, http://otzovik.com/reviews/sir_plavleniy_shokoladniy_karat/, dostęp 27.08.2017. Możliwe jednak, że embargo serowe przeszłoby bez echa, gdyby nie historyczne reminiscencje. W cesarstwie dwugłowego orła nie było bogatych tradycji serowarskich i oprócz regionów leżących na południu kraju, a także obszarów Uralu i Ałtaju, w diecie Rosjan sporadycznie pojawiały się tak zwane sery twarde, zwane przez laików żółtymi. Dopiero bolszewicy postanowili pokombinować przy narodowej kuchni. Obliczyli, że najlepszym sposobem wyżywienia wygłodniałego narodu będzie dostarczenie mu ustandaryzowanych, wysokoenergetycznych pokarmów i sporządziwszy listę takowych, umieścili nań gamę produktów mlecznych. W odróżnieniu od krajów Zachodu w ZSRR koniec lat dwudziestych i połowa trzydziestych to okres względnej prosperity finansowej. Dzięki odkryciu w Jakucji złota komunistyczni decydenci mogli przekierować duże środki na naukę i w ramach tej akcji w 1936 roku w trzydziestotysięcznym Ugliczu powołano Wszechradziecki Naukowo-Badawczy Instytut Maselnictwa i Serowarstwa.

Fot. 2. Pomnik lisa i wrony trzymających serek drużba, znajdujący się przed moskiewską fabryką Karat, https://ru.wikipedia.org/wiki/Памятник_плавленому_сырку_«Дружба», dostęp 25.08.2017.I tak oto narodził się radziecki ser. Do końca wojny smakołyk ten przeżywał swój, by tak rzec, okres młodzieńczy. Tworzono dopiero zaplecze produkcyjne, budując nowe fabryki i szkoląc kadry serowarów. Zgodnie z panującymi w ZSRR zasadami dokonano też standaryzacji i produkcję nowo wymyślonych serów obwarowano GOST-ami, czyli obowiązującymi w całym kraju zasadami wyrobu. Początek lat pięćdziesiątych to już istna serowa eksplozja. Wówczas padło hasło „Milion ton sera w rok”. Aby zrozumieć jego doniosłość, warto przywołać dane, zgodnie z którymi w całym Imperium Rosyjskim w 1913 roku wyprodukowano tylko osiem tysięcy ton sera twardego, a pod koniec lat 30. XX wieku wartość ta sięgnęła zaledwie czterdziestu tysięcy ton. Wyzwanie było więc niezwykle ambitne i początkowo ratowano się importem serów z Finlandii. Od skandynawskiego sąsiada sprowadzano nieznany jeszcze w Związku Radzieckim ser topiony. Pod czerwonym wieczkiem zdobionym rysunkiem z atrakcyjną blondynką krył się serek Viola, który momentalnie zdobył popularność obywateli Związku Radzieckiego. Niebawem ukazała się wersja rodzima tego produktu. Jak głosi legenda pierwszy radziecki ser topiony został wymyślony przez naukowców na potrzeby programu kosmicznego. Nie wzbogacił diety astronautów ze względu na rychłe pojawienie się lizofilizowanych produktów, czyli poddanych niezwykle efektywnemu suszeniu. W takiej sytuacji recepta na ser zamiast na orbitę trafiła do moskiewskiej fabryki Karat, skąd w 1964 roku wyjechała pod nazwą drużba, czyli przyjaźń. Był smaczny, a przy tym tani i rychło stał się jednym ze spożywczych hitów. Gospodynie domowe wykorzystywały go jako smarowidło na kanapki, ale też rozpuszczały w bulionie i tak powstawała ekspresowa zupa serowa. Istnieje czekoladowa wersja serka topionego – moim zdaniem nawet bardzo smaczna [uwaga M. Szymczuka]. Zastosowanie drużby wykraczało poza kuchnię. Jego miłośnikami byli też zwolennicy mocnych trunków i kupowano go jako zakąskę zwłaszcza do tak zwanej szybkiej flaszki, rozpijanej pod sklepem. Można sobie wyobrazić, ile dowcipów powstało w związku z nazwą tego serka i jego kreatywnymi zastosowaniami. Coś z atmosfery pijackiego żartu zostało uchwycone także w pomniku ustawionym przez fabryką Karat. Monument przedstawia bohaterów z baśni Iwana Kryłowa, lisa i wronę w nietypowych dla nich pozach. Nie walczą o ser, ale się obejmują, a brykiecik drużby jest tym, co ich łączy. Pomnik serka drużba został niestety zdemontowany. Zeszłego lata [tj. 2016 r.] byłem koło zakładu produkcyjnego i faktycznie go nie było [uwaga M. Szymczuka]. 

Fot. 3. Ser rosyjski, https://ru.wikipedia.org/wiki/Российский_сыр, dostęp 25.08.2017.Jednak to inny produkt stał się zarzewiem serowej rewolucji. Powstały pod koniec lat pięćdziesiątych w naukowym instytucie w Ugliczu ser zwany rosyjskim (rossijskij syr) przez trzy dekady był jednym z najlepiej rozpoznawalnych produktów ZSRR. Żółty, o delikatnej konsystencji i lekko kwaskowatym, niepowtarzalnym smaku, zbliżonym do sera tylżyckiego, był na półkach zawsze, nawet w sytuacjach, gdy wszystkiego innego brakowało. A dzięki twardym GOST-owskim normom od Władywostoku po Brześć i od Archangielska po Taszkient smakował identycznie. W latach osiemdziesiątych produkowano go najwięcej i w ciągu roku wypuszczano do stu tysięcy ton. Tonaż żadnego z pozostałych stu dziewięćdziesięciu rodzajów serów produkowanych w ZSRR nie osiągnął nigdy nawet ćwierci tej wartości. Z tym produktem wiążą się też setki tysięcy jak nie miliony prywatnych legend. Ser rosyjski wytwarzano tylko w kilku fabrykach i z taśmy schodził w formie ustandaryzowanych kręgów, o dwóch rozmiarach. W każdym kręgu pod folią, w którą był zapakowany, tuż pod półprzezroczystą żółtą parafinową skórką znajdowały się trzy jedno- lub dwucyfrowe numery ułożone w trójkąt. Zazwyczaj były koloru niebieskiego lub czarnego, choć zdarzały się także szare. Dzieci zbierały te plastikowe numerki i układały w rzekomo nacechowane sensem szeregi. Wierzono, że zawarty jest w nich tajny komunikat serowarów. Dorośli kpili z tych teorii, ale większość z nich nie umiała wytłumaczyć, co oznaczają. Tajemnicę mogli wyjaśnić tylko dostawcy albo producenci. Wiadomo, że ser musiał leżakować nie mniej niż siedemdziesiąt dni i pierwszy numer oznaczał dzień produkcji sera, a drugi miesiąc. Trzeci ułożony poniżej wskazywał na numer kadzi, w której był warzony.

Fot. 4. Kadr z filmy Po co w serze plastikowe cyfry https://www.youtube.com/watch?v=wROUK44Plz8, dostęp 25.08.2017.Niezgorszy, a jak chce wielu, wyborny ser rosyjski, wraz z zagadkowymi numerami i całą specyfiką „wszechradzieckiego” systemu produkcji i dystrybucji, wspierany przez drużbę stał się nie tylko produktem spożywczym, ale i elementem kultury. Znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, że produkt mleczny nie może być częścią tak zacnej właściwości bytu, bowiem nie jest jak Dama z łasiczką czy biblioteka narodowa, wytworem genialnej myśli ludzkiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że w Związku Radzieckim kultura konsumpcji sera przed rewolucją bolszewicką nie istniała. Ileż musiało zajść zmian, żeby wiek później błahe z pozoru embargo serowo dotknęło wiele rosyjskich rodzin. O tempora, o mores!

Ryciny

Fot. 1. Kadr z filmu Po co w serze cyfry, https://www.youtube.com/watch?v=MwrAsaAHMyY, dostęp 25.08.2017.

Fot. 2. Reklama jednej z linii lotniczych operujących z Rosji z 2014 r., zaraz po wprowadzeniu sankcji (podpisu pod obrazkami od lewej: mozzarella z Werony, kiełbaski z Monachium, jamón [hiszpańska szynka] z Walencji)

Fot. 3. Topiony serek czekoladowy – również wytwór zakładu Karat, http://otzovik.com/reviews/sir_plavleniy_shokoladniy_karat/, dostęp 27.08.2017.

Fot. 4. Pomnik lisa i wrony trzymających serek drużba, znajdujący się przed moskiewską fabryką Karat, https://ru.wikipedia.org/wiki/Памятник_плавленому_сырку_«Дружба», dostęp 25.08.2017.

Fot. 5. Ser rosyjski, https://ru.wikipedia.org/wiki/Российский_сыр, dostęp 25.08.2017.

Fot. 6. Ser powstał 19 października w 3 kadzi - cyfry prześwitują. Kadr z filmy Po co w serze plastikowe cyfry https://www.youtube.com/watch?v=wROUK44Plz8, dostęp 25.08.2017.

W poprzedniej odsłonie Sowieckiego alfabetu  М (M) jak Moda – Moskwa. Moda i Rewolucja


Polecamy inne artykuły autora: Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu