Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Ksenia Sobczak: strasznie wredna robota
2017-10-19

Ksienia Sobczak ogłosiła swój start w wyborach prezydenckich 2018 roku. Używając sformułowania Zbigniewa Brzezińskiego „to jest strasznie wredna robota”.

 

I nie, nie chodzi wcale o to, że jest kobietą. Byłoby dobrze gdyby w opozycji kobiety zaczęły wreszcie odgrywać większą rolę, bo póki co stanowi ona panoptikum samców kipiących testosteronem. Ksenia Sobczak rozbija opozycję wiedząc doskonale, iż nie zdobędzie choćby dziesięciu procent głosów albowiem skupia w sobie wszystko to czego Rosjanie ścierpieć nie mogą, a dzięki czemu traktują Władimira Putina jako ostatnią deskę ratunku i męża opatrznościowego.

Ksenia nie jedno ma imię

Kim jest Ksienia Sobczak? Nazywana jest różnie: mażorem (rosyjski odpowiednik bananowej młodzieży), rosyjską Paris Hilton, Psenią Sobczak, Blondynką („Blondynka w Czekoladzie” to jeden z wielu jej programów telewizyjnych) czy lwicą salonową. Najkrócej, jest połączeniem Dody Rabczewskiej z Moniką Olejnik. Przy wszystkich wadach i zaletach obydwu- inteligencji, chamstwa, przebojowości, drapieżności, nieczystych zagrań, medialności, i tak dalej.

Ojciec Kseni, Anatolij Sobczak był profesorem i wykładowcą Katedry Prawa Gospodarczego na Uniwersytecie Leningradzkim oraz merem Leningradu (chwilę później Sankt Petersburga). To z nim jeszcze na uczelni, a potem w administracji miasta pracował Władimir Putin. W 1997 roku prokuratura rozpoczęła przeciwko Sobczakowi śledztwo powiązane z licznymi aferami korupcyjnymi, jakie miały mieć miejsce podczas jego rządów. W tym samym roku udał się na leczenie do Francji. Istnieją dwie wersje wydarzeń. Pierwsza: we wszystko wrobił go Putin, doprowadzając tym samym chorego na serce Sobczaka do śmierci. Druga: Putin uratował Sobczaka przed zmasowaną nagonką i więzieniem, wywiózł zagranicę i tym samym przedłużył choremu życie.

Tak czy siak, Sobczak od dziecka poruszała się wśród rosyjskich elit. I nie dziwi, że gdy wiadomość o kandydaturze Sobczak gruchnęła do mediów, rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow komentował sprawę mówiąc o Sobczak „Ksiusza”. Dla ogromnej części kremlowskiej elity Ksenia Sobczak jest nikim innym jak Ksiuszą, którą osobiście znają odkąd zaczęła podstawówkę. Jako dziecko elit Sobczak zakończyła jedną z najlepszych kuźni dyplomatów na świecie, czyli MGIMO (Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych), do której dowoził ją samochód z kierowcą. Absolwentem MGIMO jest choćby Siergiej Ławrow, Dmitrij Pieskow czy szef Administracji Kremla Anton Wajno. Mając dwadzieścia lat Sobczak rozpoczęła karierę telewizyjną. Prowadziła między innymi „Dom 2”, „Kto nie chce zostać milionerem”, „Ostatni bohater-6”, „Blondynka w czekoladzie”, „Dwie gwiazdy”, „Premia Muz- TV” i wiele innych. Od pewnego momentu dołączyła także programy publicystyczne, jak na przykład „Swoboda myśli”, „Sobczak żywiom” w TV Deszcz, „Gosdep z Ksienią Sobczak” (Gosdep- rosyjski skrót dla Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych, często używany jako synonim pieniędzy wysyłanych stamtąd dla opozycji). Innymi słowy, Ksenia potrafiła o dwunastej dyskutować o kwestiach rewolucji, przyszłości Rosji i ekonomii, o czternastej rozmawiać ze Scarlett Johansson, o piętnastej wystąpić gościnnie w teledysku hip-hopowym, o osiemnastej w kabarecie, gdzie śpiewa i tańczy, a o dwudziestej poprowadzić głupkowaty talk show lub rozdanie nagród MTV, gdzie również śpiewa i tańczy.

Taplanie się w sortach gówna

Czym jeszcze zarabia na życie i majątek wart dwa miliony dolarów? Odpowiedziała na to pytanie we wrogiej wymianie listów z reżyserem Nikitą Michałkowem: „Ciekawi Pana, jak ja zarabiam? Już wyjaśniam. Swego czasu trafnie zainwestowałam w akcje „Jewrosieti”(rosyjskiej korporacji działającej na rynku telefonów komórkowych), poza tym jestem założycielką i akcjonariuszem sieci restauracji „Bublik” (Obwarzanek) oraz redaktorem naczelnym wydanego przeze mnie nowego czasopisma SNC Magazine. Podróżuję po całym kraju wraz z mistrzami treningu z zakresu motywacji i sukcesu pod tytułem „Sobczak na żywo”. Prowadzę też imprezy korporacyjne i okolicznościowe w wielu rosyjskich miastach, otrzymuję zarówno pensję prezenterki radiowo– telewizyjnej (dzięki blogowi Na Wschód od Bugu, który przetłumaczył list). Do tego należy dodać mieszkania w centrum Moskwy, Sankt Petersburga i Rygi oraz posiadłość poza miastem.

W 2012 roku Sobczak zaangażowała się w protesty opozycji. Co prawda została demokratycznie wybrana do Rady Koordynacyjnej Rosyjskiej Opozycji z czwartego miejsca (po Nawalnym, Bykowie i Kasparowie), ale podczas obydwu swoich przemówień została wygwizdana w taki sposób, że nie było słychać co mówi. Ulica, w tym jedyny jej potencjalny elektorat- wielkomiejska inteligencja i klasa średnia wcale nie pała do niej sympatią (o prowincji nie wspominając). Ponadto, podczas protestów bardzo brutalnie i nieczysto zagrała wobec kolegi z opozycji, Ilji Ponomariowa, o czym pisałem w tekście „Opozycja starszych panów”. Gdy ten ją podwoził swoim autem nagrała go z ukrycia, a następnie podczas wywiadu w swoim programie wyemitowała nagranie na wizji. A trzeba zaznaczyć, że mówił tam rzeczy dalece odbiegając od wizerunku pokojowego opozycjonisty i liberała (padły słowa o „wieszaniu”). Nie mówiąc już o atakach dziennikarki na jego mamę- Larisę Ponomariową, polityczkę z Czukotki.

Ksenia Sobczak nigdy nie ukrywała ani swojego bogactwa (jej nowe Audi A8 mógł podziwiać cały Runet) ani swojej pogardy dla „zwykłych” ludzi. W jednym z wywiadów stwierdziła: „Wolę autorytaryzm elit niż autorytarny populizm chociaż obydwie rzeczy to taplanie się w sortach gówna”. Jedno z jej pytań do Siergieja Sznurowa, wokalisty zespołu Leningrad brzmiało: „kto przychodzi na wasze koncerty, bo przecież nie bydło z fabryk ani mieszkań komunalnych?”. Oczywiście, to wszystko zostanie za chwilę przypomniane przez państwową telewizję. I nie tylko to. Powrócą jej rozbierane sesje także, rozbierane choć „mniej artystyczne” fotografie, ogólnodostępne nagrania na Youtube, gdzie pijana lub pod wpływem narkotyków (albo jedno i drugie) tańczy z rurą, sama ze sobą, itd. Powróci oczywiście nagranie, gdzie klnie na sąsiadkę i współpracowników jak szewc i trzeba jej przyznać, że Kamil Durczok to przy niej chłopiec w krótkich spodenkach. Bo poza wszystkim, choć teoretycznie nie powinno to odgrywać żadnej roli, każdy polityk posiada swoje emploi, wiążace zachowania i wygląd polityka. Donald Trump budzi wesołość swoją aparycją. Ale na przykład taki Justin Trudeau, premier Kanady choć nic doniosłego nie zrobił, od dwóch lat jedzie na urodzie i life style gwiazdora Hollywood. Niesprawiedliwe, ale PR-owcy doskonale wiedzą, że nad takimi sprawami muszą się mocno napracować. Ksenia Sobczak choć posiadając najdroższe i niezwykle stylowe kreacje, napomina stereotypową narcystyczną, okrutną paniusię gotową zrugać każdego tak, że człowiek nie wie, gdzie się schować. A nagrania, które zostaną wyemitowane w wiadomościach uprzejmie o tym przypomną. Pod nie podłoży się odpowiednie zdjęcia i filmiki z imprez, i będzie jak znalazł.

To prawda… mieszkanie Sobczak było rewidowane przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, tworzyła niegdyś parę z opozycjonistą Ilją Jaszynem, jej obecnym mężem jest popularny aktor Maksin Witogran, z którym ma syna Płatona. Ale na tym kończą się atuty Kseni Sobczak. Cała reszta- pogarda wobec ludzi, rodowód familii nie tylko skompromitowanej korupcją, ale kojarzonej ze znienawidzonymi latami 90 (neoliberalną doktryną wstrząsu), wulgarny ostentacyjny hedonizm, epatowanie przepychem i bogactwem, brak sympatii ze strony potencjalnego elektoratu, łamanie fundamentalnych zasad współpracy, ogromna inteligencja ale brak charyzmy trybuna ludowego jakim jest Nawalny- to tylko prezent dla Kremla. Nie, nie. Nie chodzi o wyświechtane „na Kremlu strzelają korki od szampana”. Oni wygraliby te wybory z „Ksiuszą” czy bez. Ale jaka to piękna podkładka, że młoda, rzutka kobieta z antysystemowej opozycji wystartuje w wyborach prezydenckich. I już nie trzeba kombinować, manipulować, żeby skłócić opozycję, bo po co? Sami się durnie zarżną!

Podgryzanie świni

Tak jak Ilja Ponomariow przekonał się, że nie wolno z Sobczak nawet rozmawiać, tak samo Aleksiej Nawalny trzy razy pomyśli zanim podejmie z nią jakąkolwiek współpracę. Wszak właśnie podłożyła mu śmierdzącą polityczną świnię. Niechęć Siergieja Udalcowa do Sobczak jest dobrze znana i udokumentowana (on komunista, ona burżuazja). A to, że obecnie popiera ją Michaił Kasjanow stanowi wyłącznie pocałunek śmierci. Mówiąc bez ogródek, do dziś nazywany w Rosji „Misza dwa procenty”, skompromitowany narcyz to żaden atut.

Znana politolożka i kremlolożka, Lilja Szewcowa z waszyngtońskiego Brookings Institution od wielu lat przekonuje, że Sobczak jest licencjonowanym projektem Kremla. Należy być ostrożnym wobec takich oskarżeń, tym bardziej, że do tej pory nie ma na to żadnego dowodu. Ale pozostaje pytanie o co chodzi, ponieważ nie wiadomo czemu ma służyć decyzja Sobczak? Podwojeniu obserwujących na Twitterze lub Facebooku? Ulepszeniu i tak niezłego dossier? Podkręceniu publicity? Podgryzaniu opozycji? Targu z Nawalnym? O co? Na pewno nie chodzi tu o prezydenturę ani realną politykę. A może jak często bywa to tylko zwyczajna „strasznie wredna robota”. Bo bywa i tak. Często.


Powrót
Najnowsze

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

Palone mosty

10.11.2017
Michał Potocki
Czytaj dalej

Utopia, modernizacja, terror – 100 lat po Październiku 1917

09.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Cel: Putin 4.0

08.11.2017
Karol Bijoś
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu