Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Front północny
2017-11-22
Paweł Kost, Wołodymyr Kopczak

Coraz więcej wyraźnych sygnałów pokazuje, że Rosja wciąga Białoruś w swoją wojnę z Ukrainą. Mińsk kapituluje przed Kremlem, Kijowowi grożą duże konsekwencje.

W drugiej dekadzie listopada ukraińskie portale obiegła wieść o zatrzymaniu przez białoruskie KGB korespondenta Ukraińskiego Radia na Białorusi Pawła Szarojki – postawiono mu zarzut szpiegostwa na rzecz Ukrainy. Według oficjalnego komunikatu, który 20 listopada wydało KGB, Szarojko jest „etatowym pracownikiem Zarządu Głównego Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy” i stworzył siatkę agenturalną złożoną z obywateli Białorusi. Aresztowany miał też ujawnić, że jego działalność koordynował radca ambasady ukraińskiej w Mińsku Ihor Skworcow. Władze Białorusi ogłosiły tego ostatniego persona non grata, Kijów odwołał go do kraju, a następnie zastosował retorsje wobec dyplomaty białoruskiego na Ukrainie.

Takich incydentów na przestrzeni poradzieckiej było i jest wiele. Niestety, okoliczności opisywanego oraz szereg wydarzeń, które w ostatnich miesiącach miały miejsce wokół Białorusi, pokazują, że mamy do czynienia z wykorzystywaniem Mińska przez Moskwę w celu osłabienia Kijowa.

 

Czerwona linia

W dniu zatrzymania Szarojko spotkał się z pracownikiem rosyjskiej stacji telewizyjnej NTW. Ukraińskiemu korespondentowi zaproponowano rzekomo tajne dokumenty Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej, mówiące o przygotowaniach do wykorzystania przez rosyjską armię terytorium Białorusi do ataku na Ukrainę. W „dokumentach” była na przykład mowa o planach przerzutu na Białoruś rosyjskiej brygady rakietowej i batalionu do walki radioelektronicznej. Szarojko odmówił przyjęcia „dokumentów”, jednak gdy wrócił do domu, został zatrzymany przez białoruskie KGB. Taki zbieg okoliczności wyraźnie wskazuje na wykorzystanie przez Moskwę białoruskich służb, aby uderzyć w Kijów. Rosyjskie zabiegi przynoszą rezultaty, a władze Białorusi przekroczyły czerwoną linię.

Do myślenia daje także wybór ofiary prowokacji. W przeszłości Szarojko pełnił funkcję rzecznika prasowego wywiadu wojskowego Ukrainy. Stał się w ten sposób osobą publiczną, co sprawia, że prawdopodobieństwo, iż pracował dla służb specjalnych Ukrainy, jest bliskie zeru. Jego biografia predysponuje go za to idealnie do obsadzenia w roli „ukraińskiego agenta” przez rosyjską propagandę. Jego przypadek jest bliźniaczo podobny do głośnej sprawy zatrzymania pod takimi samymi zarzutami korespondenta agencji Ukrinform Romana Suszczenki – nie wspominając o kilkudziesięciu innych obywatelach Ukrainy więzionych obecnie w Rosji pod absurdalnymi zarzutami.

 

Białoruski as w rosyjskim rękawie?

Jeszcze w trakcie głośnych manewrów wojskowych Zapad-2017 ukraińscy eksperci konstatowali, że obawy o „rychłą okupację” Białorusi przez Rosjan są bezpodstawne. Konkluzje te wynikały z faktu, że od początku głównym celem ćwiczeń – obok efektu propagandowego – był trening dowodzenia wspólnymi siłami obu państw przy pełnym podporządkowaniu armii białoruskiej rosyjskiemu dowództwu. W jednej z wrześniowych analiz naszego centrum dotyczącego skutków ćwiczeń była mowa o tym, że „następnym celem Kremla na kierunku białoruskim będzie próba zmuszenia białoruskiego kierownictwa politycznego do demonstracji pełnej kapitulacji. I właśnie to, na jakich zasadach i jak szybko dojdzie do tej kapitulacji będzie główną intrygą relacji »sojuszniczych« państw w najbliższym czasie”.

Symptomem rychłej kapitulacji był już niedawny nocny rajd ulicami Mińska zorganizowany przez proputinowski Ruch Narodowo-Wyzwoleńczy, podczas którego obok portretów rosyjskiego prezydenta powiewały plakaty z Białorusią przyłączoną do Rosji. W przypadku wyjątkowo dbających o spokój w miejscach publicznych białoruskich resortów siłowych pasywna postawa wobec takiego incydentu nie mogła być przypadkiem – rozkaz musiał przyjść „z góry”.

Jeszcze poważniejszym sygnałem, że Rosja przekonała Mińsk do wzięcia aktywnego udziału we wspólnej grze wobec Kijowa, była pewna zuchwała akcja rosyjskich służb specjalnych. Polegała na uprowadzeniu z białoruskiego Homla Pawła Hryba – dziewiętnastoletniego obywatela Ukrainy, który planował spotkać się tam z poznaną na portalu społecznościowym vKontakte Rosjanką. Zanim doszło jednak do spotkania, Hryb został wywieziony do Krasnodaru, usłyszał zarzuty o działalność terrorystyczną, a obecnie czeka tam na wyrok. Białoruskie MSZ nie odpowiadało na noty ukraińskiego odpowiednika w tej sprawie, a resorty siłowe nieumiejętnie próbowały wyrazić oburzenie działaniami Rosjan. Innymi słowy, białoruskie służby bądź przymknęły oko na zuchwałą akcję rosyjskich kolegów na swoim terytorium, bądź same wzięły w niej udział.

Mińsk w pełni kapituluje przed Kremlem, zachowując jednocześnie pozory suwerenności. Ukrainie grożą duże konsekwencje. Przypomnijmy, że przed tygodniem białoruskie MSZ zakomunikowało o gotowości do wysłania kontyngentu sił pokojowych na Donbas. Dziwnym trafem zbiegło się to w czasie z intensyfikacją inspirowanych przez Rosję dyskusji na forum ONZ dotyczących wysłania takiej misji. Wysiłki Moskwy mają na celu narzucenie swojej wizji rozwiązania wojny na Donbasie i (choć daleka do tego droga) Kreml ma szansę swój cel osiągnąć.

Wreszcie, zapomnianym tematem jest kwestia zależności Ukrainy od dostaw paliw z Białorusi. W 2016 roku udział poszczególnych paliw pochodzących z Białorusi i Rosji na ukraińskim rynku wyglądał następująco: benzyna – 55 procent (w tym 53 procent przypada na benzynę białoruską, a 2 procent na rosyjską), olej napędowy – 71 procent (odpowiednio: 46 procent i 25 procent) oraz gaz LPG – 71 procent (14 procent i 57 procent). Z danych tych jednoznacznie wynika, że samodzielnie Kreml może znacząco wpływać tylko na ukraiński rynek gazu płynnego.

Jednak jeśli Mińsk spełni potencjalne żądanie Moskwy i wstrzyma dostawy paliw na Ukrainę, nad Dnieprem dojdzie do poważnego kryzysu, który sprzyjać będzie wzrostowi nastrojów protestacyjnych.

 

Zwasalizowany dyktator

Od dekad mówi się o niesamowitych zdolnościach Aleksandra Łukaszenki do lawirowania między Rosją i Zachodem. Jednym z mitów, który starannie budowali białoruscy technolodzy, był obraz Aleksandra Grigoriewicza jako polityka niezależnego od Moskwy. Jeszcze do niedawna Łukaszenka odgrywał mało przekonujący, ale do pewnego stopnia skuteczny teatr, polegający na demonstrowaniu uległości wobec geopolitycznego kursu Kremla z jednej strony i „sojuszniczej neutralności” wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej z drugiej. Teraz mit ten rozsypał się jak domek z kart.

Najnowszym dowodem na to, że Kreml kontroluje niemal każdy ruch Mińska, jest odmowa Łukaszenki wzięcia udziału w szczycie Partnerstwa Wschodniego, który zaplanowano na 24 listopada w Brukseli. Jurij Carik z Centrum Badań Strategicznych i Polityki Zagranicznej w Mińsku jeszcze przed decyzją o rezygnacji Łukaszenki pisał na portalu Reformation, że taktycznym celem afery z Szarojką jest częściowa izolacja Białorusi w przededniu szczytu. Ekspert widzi też bezpośredni związek między aresztem ukraińskiego dziennikarza i wizytą na Białorusi szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej Siergieja Naryszkina, do której doszło w połowie października.

Przyczyna zwasalizowania Mińska jest drugorzędna. Nieważny jest też sposób, w jaki życzenia Kremla są spełniane: za zgodą Łukaszenki, bez jego zgody, a może na skutek „kreciej roboty” i działań „filii” FSB w białoruskim KGB. Ważny jest skutek, który w świetle agresywnych działań Kremla na Ukrainie oznacza coraz bardziej otwarte wykorzystywanie Białorusi w hybrydowych działaniach wobec Kijowa – i nie tylko.

 

Wołodymyr Kopczak jest wicedyrektorem Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie

Paweł Kost jest członkiem Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie. Stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

 

Fot. Kremlin.ru (CC BY 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Paweł Kost
Polecamy inne artykuły autora: Wołodymyr Kopczak
Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Białoruskie antypody

08.12.2017
Karolina Słowik
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu