Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Sędzia nie widział
2018-01-11
Serhij Tiszczenko

Nasila się walka między Dynamem Kijów Surkisów i Szachtarem Donieck Achmetowa. Sprawa ma drugie dno: naciski na kijowski klub mają sprawić, że jego właściciele będą bardziej skłonni do oddania swoich aktywów w sektorze energetycznym.

 

Do wybuchu wojny na Donbasie na ukraiński futbol łożono ogromne pieniądze. Ukraińska liga plasowała się w najlepszej dziesiątce światowych rozgrywek krajowych. Według ekspertów ustępowała tylko czterem ligom: angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, włoskiej, będąc na podobnym poziomie co rosyjska i francuska. Najlepsi zawodnicy Premier Lihi inkasowali po kilkaset tysięcy dolarów miesięcznie. Na Ukrainę trafiali gracze z poważnych europejskich drużyn, najbardziej utalentowani Brazylijczycy. Kijowskie Dynamo mogło pozwolić sobie na ściągnięcie zawodnika reprezentacji Portugalii Miguela Veloso, a doniecki Szachtar przyciągnął jednego z najbardziej obiecujących Brazylijczyków Bernarda.

Niemal wszyscy wielcy biznesmeni finansowali kluby. Była to przepustka do wyższych sfer. Tworzyli piłkarskie stacje i programy telewizyjne, które w pierwszej kolejności przedstawiali „słuszny” punkt widzenia na to czy inne futbolowe wydarzenie. Nie chodziło jednak tylko o zainteresowanie futbolem – miało to związek z polityką i biznesem.

 

Pokojowi ultrasi

Po rozpoczęciu wojny w 2014 roku wszystko uległo zmianie. Kryzys gospodarczy sprawił, że nie można było już wydawać na futbol tak ogromnych sum. Klubom poważnie poobcinano budżety, z kraju wyjeżdżali zagraniczni, ale też miejscowi zawodnicy. Jeszcze przed wojną, w 2013 roku, ówczesne władze zmusiły charkowskiego oligarchę Ołeksandra Jarosławskiego do sprzedaży Metalista Charków bliskiemu współpracownikowi Wiktora Janukowycza Serhijowi Kurczence (tego ostatniego wspierał mer Charkowa Hennadij Kernes i gubernator obwodu Mychajło Dobkin, którzy również byli związani z Janukowyczem).

To był początek końca drużyny, która w swoim ostatnim „normalnym” sezonie – 2012/2013 – zdołała zająć drugie miejsce w lidze i grała w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Prędko sprzedano jednego z liderów klubu, Brazylijczyka Taisona, który jest dziś kapitanem Szachtara. Do donieckiej drużyny trafili też inni Brazylijczycy: Marlos (niedawno otrzymał obywatelstwo Ukrainy) i Márcio Azevedo. Metalist pogrążał się w długach, aby następnie zniknąć. Dziś w drugiej lidze gra nowo założony Metalist 1925, który dziennikarze wiążą z Jarosławskim.

Sportem przestał zajmować się inny jego dotychczasowy mecenas, oligarcha Ihor Kołomojski – po prostu przestał płacić swoim zawodnikom w Dniprze, zespole, który jeszcze kilka lat temu dotarł do finału Ligi Europy. Dziś Dnipro gra w drugiej lidze, ma ogromne długi. Powstało przy tym drugie Dnipro – do nazwy pierwszego dodano cyfrę „1” (to nowa drużyna, bez długów, za jakiś czas może wrócić do wielkiego futbolu).

Swój budżet zmniejszyło też Dynamo Kijów. Zrezygnowało z kosztownych zakupów piłkarzy, którym trzeba wypłacać wysokie honoraria. Wcześniej media szacowały budżet Dynama na 50-60 milionów dolarów, dziś wymienia się sumę na poziomie 30 milionów. Z czasem właściciel klubu Ihor Surkis był zmuszony sprzedać niemal wszystkich „legionistów” i liderów zespołu.

Szachtar z kolei musiał przenieść swoją siedzibę do Kijowa, gdyż pozostawanie w Doniecku było zbyt niebezpieczne. Swoje mecze rozgrywał początkowo we Lwowie na stadionie, który zbudowano na Euro 2012, a następnie na obiekcie Metalista. Drużyna za 50 milionów euro sprzedała do Chin jednego ze swoich lepszych zawodników, Alexa Teixeirę. Nie zdecydowała się też na zagraniczne zakupy, zadowalając się transferami na rodzimym rynku.

Przez pierwsze trzy wojenne lata w ukraińskim futbolu udawało się uniknąć poważniejszych konfliktów. Bezpośrednio po wybuchu wojny Dynamo wygrało ligę dwa razy z rzędu, przełamując w ten sposób pięcioletnią mistrzowską passę Szachtara. W sezonie 2016/2017 doniecki klub znowu zdobył „złoto”. Nawet ultrasi, którzy wcześniej ze sobą walczyli (podzieleni na dwa obozy: lewicujący Donieck-Odessa-Charków i bardziej prawicowy Kijów-Lwów-Dnipro), porozumieli się – mieli na uwadze, że kraj prowadzi wojnę. Podczas rewolucji godności ultrasi Szachtara pomagali protestującym w Doniecku, głośno mówili, co myślą o „DNR” i „LNR”. Z kolei ultrasi Metalista wymyślili słynną przyśpiewkę o Władimirze Putinie, a kibice Czarnomorca Odessa bronili swojego miasta podczas wydarzeń 2 maja. Mało tego: kraj jednoczył się wokół futbolu, umacniając społeczeństwo. Były trudniejsze epizody, jak bójki kibiców Szachtara i Dynamo przed Euro 2016, ale wszystko prędko rozeszło się po kościach.

 

Wojna informacyjna

W obecnym sezonie ukraiński futbol zaczął trząść się w posadach. Raz za razem wybuchały skandale, które głośnym echem odbijały się w mediach, te ostatnie zaś kibiców i kluby dzieliły na „prawidłowych” i „nieprawidłowych”.

Wszystko zaczęło się, gdy Dynamo nie zgodziło się, aby pojechać na mecz do Mariupola. Mariupol leży niedaleko strefy ATO, dosłownie 20 kilometrów za miastem trwają walki. Mecz miał odbyć się 23 sierpnia, w przeddzień Dnia Niepodległości Ukrainy i kilka dni przed dniem Doniecka. Kijowski zespół zażądał gwarancji bezpieczeństwa od struktur siłowych, których jednak nie otrzymał. Surkis nie chciał ryzykować zdrowia i życia swoich zawodników. Zaproponował przedstawicielom klubu Mariupol przeniesienie meczu i rozegranie go na neutralnym boisku (podobnie jak rewanż). Spotkał się jednak z odmową. Istotny był przy tym fakt, że w Mariupolu jest wielu wojskowych i ludzi, dla których przyjazd słynnego Dynamo byłby wielkim świętem. Nie bez znaczenia było też to, że klub Mariupol należy do kombinatu metalurgicznego, którego właścicielem jest Rinat Achmetow – właściciel Szachtara. Oczywistym było więc, że mariupolski mecz nawiązywał do rywalizacji Dynamo i Szachtara.

Rozpoczęła się wojna informacyjna. Media należące do Achmetowa emocjonowały się sporem i przedstawiały bliższy mu punkt widzenia. Zarzucano Dynamowcom brak patriotyzmu. Chciano pokazać, że kijowski klub przyczynia się do rozpadu piłkarskiej jedności kraju. Jednocześnie Szachtar miał w tym kontekście jawić się jako zespół bardziej atrakcyjny i patriotyczny (to istotne: cieniem kładzie się na klubie na przykład fakt, że jego zagorzałym kibicem był Wiktor Janukowycz). Ostatecznie ukraiński związek piłkarski uznał, że Dynamo przegrało z Mariupolem walkowerem, spór toczy się obecnie w sądzie UEFA w Lozannie. Obie strony mają swoje argumenty.

Głośnym echem odbiła się też sprawa piłkarzy Szachtara, którzy odmówili wyjścia na murawę podczas meczu ligowego przeciwko Olimpikowi Donieck z dziećmi żołnierzy, którzy walczą w ATO. Akcja nosiła nazwę „Mój tato jest bohaterem”. Niczego więcej od zawodników nie oczekiwano, mimo to ci ostatni się nie zgodzili. Ultrasi Szachtara i przedstawiciele organizacji nacjonalistycznych zatrzymali klubowy autobus w Charkowie chcąc poznać motywacje piłkarzy.

Ważne jest także to, że akcja „Mój tato jest bohaterem” nie była inicjatywą krajowego związku piłkarskiego, a wolontariuszy. Żaden inny zespół nie zgłaszał do niej zastrzeżeń – tylko Szachtar. Doniecki klub argumentował swoje stanowisko tym, że nie uczestniczy on w żadnych akcjach, które nie są organizowane przez związek piłkarski.

To nie pierwsza tego typu sprawa z udziałem Górników. Nie tak dawno Szachtar odmówił włożenia na mecz z Karpatami Lwów koszulek z napisem „Chwała Ukraińskiej Armii”. Szefowie Szachtara obie przytoczone sprawy uznali za prowokacje. Nie chcą wspierać więc ludzi, którzy walczą za ich miasto i ojczyznę.

Kolejną kwestią, która bardzo rezonuje na informacyjnym froncie, są sędziowie. Trener Górników Paulo Fonseca wraz z całym zespołem stara się stworzyć mit Szachtara jako klubu, który musi walczyć ze wszystkimi, również z arbitrami. Wystarczy aby któryś z nich podjął decyzję niekorzystną dla donieckiego klubu – z miejsca Fonseca i media Achmetowa zaczynają trąbić, że sędziowie mają uprzedzania wobec Szachtara (taką narrację buduje się zresztą od lat). Nagonka jest tak silna, że sędziowie starają się unikać problemów i niemal zawsze w spornych sytuacjach „orzekają” na korzyść Górników. W ostatnim spotkaniu rundy jesiennej ligi w spotkaniu z Zarią Łuhańsk z boiska wyrzucono aż trzech zawodników Szachtara, a klubowi z Łuhańska przyznano karny. Decyzje te były w pełni słuszne, potwierdziło to nawet kolegium sędziowskie krajowego związku. Górnicy przegrali 1:2 i pozwolili głównemu rywalowi, zajmującemu drugą lokatę w tabeli Dynamo, zmniejszyć dystans. Fonseca dał podczas meczu upust emocjom – po końcowym gwizdku wybiegł na murawę i agresywnie chciał coś udowodnić sędziemu. To już nie futbol, a podgrzewanie atmosfery. Powstaje więc iluzja, że sędziowie nie są uczciwi i sprzyjają Dynamo. W tym ustawieniu to kijowski zespół jest największym złem: arbitrzy mu pomagają, nie chce jechać do Mariupola i tak dalej. Tę narrację wzmacniają odpowiednie media. Według nich w tym samym czasie Szachtar walczy o jedność kraju i stawia czoła całemu złu.

 

Polityka i pieniądze

Walka o umysły nie tylko trwa, ale i przybiera na sile.

Szachtar wciąż buduje swój mit. Od zawsze uważał się za klub wyjątkowy, różniący się od innych drużyn – był reprezentantem wschodu kraju, Donbasu. Dziś, gdy toczy się wojna z Rosją i należy demonstrować solidarność z resztą państwa, ten przekaz ma szczególne znaczenie. Wiemy, że władze klubu zabraniają swoim zawodnikom wypowiadania się o wydarzeniach, które rozgrywają się na wschodzie kraju. Niedawno reprezentanci Ukrainy odwiedzali w szpitalu rannych żołnierzy ze strefy ATO – robi się tak zwyczajowo przed każdym meczem reprezentacji. Wśród zawodników był również młody zawodnik Szachtara Wiktor Kowalienko. Po złożeniu wizyty w szpitalu na portalu społecznościowym opublikował swoje zdjęcie z rannym żołnierzem i opatrzył je patriotycznym komentarzem. Po kilku godzinach fotografia zniknęła jednak z jego profilu. Dziennikarze to wyłapali. Władze Szachtara proszą, aby wydarzenia na wschodzie kraju nazywać walką dwóch stron, nie podkreślając kogo sami popierają – ujawnił to były zawodnik klubu Wasilij Kobin. Należy zrozumieć, że Achmetow – według wielu politologów – sam przyczynił się w sporym stopniu do eskalacji konfliktu na Donbasie. Mit o wyjątkowości Szachtara wpisuje się w jego politykę.

Eskalacja stosunków między klubami przypomina walkę biznesmenów. Właściciele Dynamo, bracia Surkisowie, przeżywają zły okres. Cześć ich majątku (ponad miliard hrywien) „utknęła” na rachunkach Priwatbanku, który z kolei przestał należeć do Kołomojskiego, a stał się własnością państwa. Surkisowie domagają się sprawiedliwości w sądach. Póki co te ostatnie przyznają im rację, ale państwo gra na czas, a to utrudnia między innymi finansowanie klubu. Trzeba podkreślić, że na czele związku piłkarskiego Ukrainy stoi deputowany partii Petro Poroszenki Andrij Pawełko, a związek w ostatnim czasie orzeka – inaczej niż chciałby to widzieć Szachtar – stale na niekorzyść Dynamowców. Można odnieść wrażenie, że na klub – ukochane dziecko Surkisów – wywiera się presję, aby postawić braci pod ścianą i skłonić do odsprzedaży swoich aktywów. Surkisowie stracili już w ten sposób część aktywów w sektorze energetycznym.

Oczywiście, wszystko to ma też kolejno dno. Trwa monopolizacja sektora energetycznego. Kompania Achmetowa DTEK przy wsparciu państwa kontroluje wszystkie największe zasoby energetyczne. Tymczasem również bracia Surkisowie prowadzą swoje interesy przede wszystkim w tym sektorze. Oczerniając Dynamo i rzucając mu kłody pod nogi o wiele łatwiej będzie odebrać im ich własność biznesową.

Przełożył Zbigniew Rokita


Serhij Tiszczenko jest ukraińskim dziennikarzem.

Fot. Давиденко Валерий, soccer.ru (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

VII Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej

18.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Niekończąca się lekcja historii

27.08.2018
Jakub Herold
Czytaj dalej

Paryżanka w Tbilisi

22.08.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Kaspijska szachownica

17.08.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Dwadzieścia lewów albo śmierć

16.08.2018
Karl-Markus Gauss
Czytaj dalej

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu