Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Polski balet dyplomatyczny
2018-03-08
Andrzej Szeptycki
 

We Lwowie kilka dni temu miały miejsce dwa wydarzenia interesujące z perspektywy relacji polsko-ukraińskich. Dużo mówią one o tym, jak polskie władze kształcą przyszłych dyplomatów.

W głównym gmachu Uniwersytetu im. Iwana Franka, w dawnej sali plenarnej galicyjskiego Sejmu Krajowego, 2 marca wykład otwarty wygłosił minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimlin. Obecnych było kilkuset słuchaczy: wykładowców i studentów lwowskiej alma mater, zwłaszcza słuchaczy Wydziału Stosunków Międzynarodowych – przyszłych pracowników Klimkina.

Głównym przedmiotem spotkania nie była jednak kariera w ukraińskim MSZ, ale relacje polsko-ukraińskie – zwłaszcza w kontekście artykułu Klimkina opublikowanego na portalu Zbrucz. Szef ukraińskiej dyplomacji oświadczył, że Ukraina powinna szczycić się swoją historią i nie pozwolić, by ktokolwiek dyktował jej, kogo ma zaliczać w poczet swoich bohaterów. Klimkin wyraził wolę kontynuacji dialogu z Polską, ale „szczerze i ostro”. Powiedział: „Nie możemy dyplomatycznie kręcić. Trzeba mówić otwarcie. Nie można pozwalać krytykować naszych bohaterów. Nie można mówić, że Polacy byli dobrze, a Ukraińcy źli.” Ukraiński minister pytał retorycznie, czy on sam zostanie aresztowany w Warszawie na mocy nowej ustawy o IPN. Wyraził także przekonanie, że „pół świata uważa, że ta ustawa jest niedemokratyczna”.

Klimkin następnie stwierdził, że na wzajemne stosunki wpływ mają zarówno czynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne (Rosja). Jego zdaniem wymierną rolę odgrywają przy tym świadome działania władz Polski, które chcą mówić do społeczeństwa – nie tylko do „kresowiaków” – językiem mitów. Przywołał w tym kontekście zbrodnię na ukraińskich mieszkańcach wsi Pawłokoma w województwie podkarpackim, których pamięć wspólnie uczcili w 2006 roku prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko. W bieżącym roku, gdy Klimkin składał tam kwiaty, towarzyszyła mu jedynie wojewoda Ewa Leniart.

Drugim wydarzeniem (również miało miejsce 2 marca) o nieco mniejszej wadze była wizyta w duchowej stolicy zachodniej Ukrainy słuchaczy Akademii Dyplomatycznej polskiego MSZ. Przyszli polscy dyplomaci odbyli we Lwowie szereg spotkań (między innymi w polskim konsulacie), zwiedzili miasto, a wieczorem odwiedzili lwowską operę, gdzie wystawiano balet Esmeralda Giacomo Pucciniego. Nie znaleźli jednak czasu na wysłuchanie wykładu ministra spraw zagranicznych państwa, w którym goszczą – wystąpienia dotyczącego w istotnym stopniu polskiej polityki zagranicznej. Znajomość kanonu sztuki europejskiej jest bez wątpienia pożądaną cechą u młodych dyplomatów znaczącego państwa członkowskiego UE, jakim pragnie być Polska. Wydaje się jednak, że wydarzeniem o znaczeniu priorytetowym powinno być spotkanie z Klimkinem. Wizyty studyjne przyszłych polskich dyplomatów, finansowane z budżetu państwa, mają za zadanie zaznajomić ich z krajami, które odwiedzają – nie tylko z ich sztuką, czy pracującymi tam Polakami, ale również (a może przede wszystkim) z tamtejszą rzeczywistością polityczną i dyplomatyczną.

W tym kontekście warto zastanowić się, dlaczego spotkanie z Klimkinem zignorowano? Czy organizatorzy o nim nie wiedzieli, czy też uznali że jest ono bez znaczenia? A może obawiali się, że młodzi słuchacze Akademii Dyplomatycznej usłyszą inną od obowiązującej w polskim MSZ narrację o polsko-ukraińskim sporze, co mogłoby mieć „negatywny” wpływ na ich późniejszą służbę Polsce?

W przeszłości polskich dyplomatów kształcono w instytucjach dysponujących pewną autonomią wobec ministerstwa (Akademia Dyplomatyczna PISM, Polski Instytut Dyplomacji im. Ignacego Jana Paderewskiego). Pozwalało to skupić się na wykształceniu przyszłych kadr dyplomatycznych i po części uniezależniało te instytucje od bieżącej polityki. Likwidacja tych instytucji i powrót Akademii na łono MSZ wpisuje się w politykę PiS zmierzającą do podporządkowania władzy wykonawczej niezależnych mechanizmów administracji publicznej. W przypadku dyplomacji może to sprawić, że zamiast fachowców MSZ kształcić będzie kolejne pokolenie specjalistów od Esmeraldy i San Escobar.

 

Andrzej Szeptycki

Fot. Rbrechko (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu