Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Dokąd uda się Nieśmiertelny Pułk?
2018-05-17
Jewhen Mahda

Flagowa uroczystość rosyjskich obchodów 9 maja – pochód Nieśmiertelnego Pułku – wyraźnie zyskała na znaczeniu w ostatnim czasie i może być wykorzystana również w innych krajach. Dziś takie marsze organizowane są od Ukrainy przez Portugalię (przy okazji tegorocznej Eurowizji) po Antarktydę.

 

Kolejne obchody 9 maja za nami. Radzieckie zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami to uniwersalny przekaz, który Kreml wysyła światu, a sposób, w jaki Moskwa prowadzi swoją narrację, jest efektywny – wszak niełatwo spierać się z Rosjanami, gdyż mowa o ogromnym niebezpieczeństwie, przed którym kilkadziesiąt lat temu stanęła planeta. Potrafią oni wykorzystywać opowieść o swoim Wielkim Zwycięstwie dla budowania własnego pozytywnego wizerunku.

Rosjanie mają wiele instrumentów, które w tym pomagają. Podczas obchodów 9 maja obok porterów prawdziwych i wydumanych uczestników tej strasznej wojny można postawić wiele osób (często wcale nie będących sympatykami Kremla), nazwać ich swoimi sojusznikami i pokazywać to całemu światu. Efekt wzmacniają liczni fałszywi weterani, obwieszeni rozmaitymi medalami, przypominającymi raczej teatralne rekwizyty. Dam świeży przykład: w tegorocznych obchodach udział wziął izraelski premier Benjamin Netanjah. Przybył do Moskwy, aby rozwiązać problemy natury dyplomatycznej, a przy okazji został wykorzystany przez rosyjską propagandę.

I tak dochodzimy do Nieśmiertelnego Pułku. Teoretycznie to marsz ku pamięci przodków, którzy oddali życie podczas wojny. Kroczący niosą zdjęcia i portrety ofiar, ale również na przykład Stalina. Akcja narodziła się w 2013 roku w Tomsku, aby błyskawicznie rozprzestrzenić się po całym kraju. Już dwa lata później na czele Pułku szedł Putin. Dziś takie marsze organizowane są od Ukrainy przez Portugalię (przy okazji tegorocznej Eurowizji) po Antarktydę.

Wykorzystując między innymi ten przemarsz rosyjskie władze zmieniają ramy czasowe II wojny światowej. „Odrąbują” okres między 1 września 1939 roku i 22 czerwca 1941 roku, który można nazwać konsekwencją „bruderszaftu dwóch dyktatorów”, a także lato 1945 roku, gdy Związek Radziecki wypowiedział wojnę Japonii. Na Kremlu głośno i uparcie dają do zrozumienia całego światu, kto konkretnie w największym stopniu przyczynił się do pokonania Hitlera. Równocześnie Rosja nawet nie stara się mówić o tragizmie tej wojny, jej geopolitycznych skutkach czy o prawdziwej liczbie ofiar rywalizacji totalitaryzmów.

A jeśli Nieśmiertelny Pułk komuś nie wystarczy, Kreml ma w zanadrzu również silniejsze instrumenty. Na przykład – w popularnej ukraińskiej telewizji Inter 9 maja tego roku dyskutowano rosyjską tezę o „zmianie nazw ulic naszych miast i upamiętnieniu w nich faszystów” (przypomnę, że radziecka propaganda od 1941 roku nazywała tak stronników Hitlera”). Program ten zobaczyły miliony widzów. Albo Nocne Wilki: już od wielu lat kremlowscy motocykliści właśnie w maju starają się wytrwale uczcić pamięć radzieckich żołnierzy, którzy zginęli w Środkowej i Zachodniej Europie. Europejskie kraje nauczyły się co prawda utrudniać im wjazd na swoje terytoria, jednak nie mogą zabronić własnym obywatelom założenia skór Nocnych Wilków i wykonania roboty za nich – za pewne honorarium. Do tego dochodzi dosłowna narracja. Przypomnę, że już w grudniu 2010 roku Putin mówił, iż Rosja byłaby w stanie pokonać nazizm bez pomocy Ukrainy (nie wspominając już zapewne o innych krajach byłego ZSRR).

I jak dalej potoczą się losy Pułku? No cóż, pomysł jest zbyt dobry, aby sięgać po niego tylko raz w roku i wykorzystywać jedynie przez kilka dni. Przypuszczam, że podobne marsze posłużą związanym z Kremlem siłom lewicowym w zdobyciu popularności w krajach, w których czerwona symbolika i socjalistyczne idee nie budzą obrzydzenia. W innych państwach przemarsze ze wstążkami gieorgijewskimi mogłyby sprowokować ataki przeprowadzane przez skrajną prawicę (zresztą wśród tej ostatniej Kreml też ma wielu sojuszników).

Nieśmiertelny Pułk to zjawisko niebezpieczne, grające na ludzkich uczuciach. Stawić czoło tej „technologii” można tylko w jeden sposób: należy opowiadać prawdę o II wojnie światowej, popularyzować ją, mówić o aliansie Stalina i Hitlera, o przyczynach jego krachu, o skutkach zmiany okupacji hitlerowskiej na radziecką obecność wojskową. Nie wszyscy zgodzą się z tymi informacjami, ale są one lepsze niż manipulowanie pamięcią o ofiarach.

Przełożył Zbigniew Rokita


Jewhen Mahda jest ekspertem kijowskiego Instytutu Polityki Światowej, publicysta „Nowej Europy Wschodniej”.

Fot. Vasyatka1 (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Gorące lato w Gruzji

19.07.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Być politycznym romantykiem

16.07.2018
Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz
Czytaj dalej

Wymazana pamięć Donbasu

13.07.2018
Jewgienija Biełorusiec Olha Rusina
Czytaj dalej

Inszallach zabija innowacyjność

10.07.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Na wojnę

06.07.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Akt oskarżenia przeciwko Banderze

02.07.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu