Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Tolerancyjny jak Gruzin
2018-05-22
Wojciech Wojtasiewicz

Z jednej strony państwo gruzińskie względnie dobrze jak na region traktuje środowiska LGBT. Z drugiej – w Gruzji wciąż dochodzi do pobić i morderstw przedstawicieli mniejszości seksualnych. Ostatnie dni były kolejnym aktem ich walki.


Gruzini w przygniatającej większości są konserwatywni. Wiedza o problemach osób LGBT jest wśród nich niewielka, a postulaty tych ostatnich wywołują masową niechęć i strach. Uprzedzenia te wzmacnia Gruzińska Cerkiew Prawosławna, która uznaje homoseksualizm za grzech. Organizowanie 17 maja (data jest nieprzypadkowa: 17 maja na całym świecie to Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii) cerkiewnego Święta Czystości Rodziny oraz twierdzenie, że prawa osób nieheteronormatywnych są zagrożeniem dla tradycyjnej rodziny, wzmacniają i tak sil niechęć heteroseksualnej większości Gruzinów wobec mniejszości. Jeszcze sporo czasu upłynie zanim Gruzini zmienią swoje nastawienie do osób LGBT, zanim ustaną ich pobicia lub morderstwa – umożliwienie natomiast zawierania przez nie związków partnerskich to już zupełnie pieśń przyszłości.

Na szczęście nikt nigdy nie napadł na naszą siedzibę. Nie możemy jednak liczyć na pomoc finansową ze strony państwa tłumaczy w rozmowie z NEW aktywista Ruchu Równości Giorgi Tabagari. Pieniądze na naszą działalność otrzymujemy z grantów i z datków. Prawo w ostatnich latach zmieniło się nieznacznie na naszą korzyść, ale tylko z powodu podpisania przez Gruzję umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.

Nawet znaczna część liberalnych gruzińskich polityków jest homofobiczna. Kilka lat temu ówczesny spiker parlamentu i lider Partii Republikańskiej stwierdził, że należy pozwolić demonstrować poglądy wszystkim obywatelom, w tym homoseksualnym, mimo że jego zdaniem wszyscy woleliby, żeby takich osób nie było. Jednak władze i policja w Gruzji zachowują się nie najgorzej (jak na standardy poradzieckie): nie zakazuje się osobom LGBT demonstracji oraz się ich nie aresztuje. Wręcz przeciwnie – chroni się je i ewakuuje jeśli zachodzi taka potrzeba. W niedawnym badaniu organizacji zajmującej się prawami osób nieheteronormatywnych ILGA Europe na temat poziomu ich równouprawnienia Gruzja uzyskała 26 na 100 możliwych punktów. Jest to drugi najlepszy wynik wśród byłych europejskich republik radzieckich. Lepsza była tylko Estonia (39 punktów). Pozostałe kraje uzyskały gorsze rezultaty (Litwa i Ukraina – 21, Łotwa – 16, Mołdawia i Białoruś – 13, Rosja – 11, Armenia – 7, Azerbejdżan – 5). Gruzja wciąż jednak zdecydowanie odstaje od zachodnioeuropejskiego poziomu ochrony mniejszości seksualnych (przykładowo: Belgia otrzymała 79 punktów, Norwegia 78, Francja i Wielka Brytania – 73).

Problemem jest także sytuacja rodzinna i zawodowa osób LGBT.

Wielu z nas jest odrzucanych przez najbliższych, wyrzucanych wręcz z domów. Często w swoim mieszkaniu nocuję kilka osób LGBT, które trafiły na ulicę. Nie rzadko też sami członkowie rodzin osób nieheteronormatywnych są wyszydzani. – w rozmowie z NEW mówi Nino Bolkwadze, radczyni prawna w Ruchu Równości.

W zeszłorocznych wyborach samorządowych prawniczka startowała z list Partii Republikańskiej na radną Tbilisi jako pierwsza jawna lesbijka. Jak sama podkreśla, ubieganie się o mandat z siódmego miejsca na liście nie dawało wielkich szans na sukces, jednak jej celem było przede wszystkim poruszanie kwestii praw osób LGBT.

Bardzo wielu z nas w związku z odrzuceniem ma problemy ze zdrowiem psychicznym oraz ze znalezieniem i utrzymaniem pracy, a homoseksualni mężczyźni są często nosicielami wirusa HIV – wymienia problemy swojej społeczności Nino Bolkwadze.

Niektórzy z nas są akceptowani przez najbliższych. Jednak nawet wówczas są oni na ogół niechętni naszej działalności w organizacji – deklaruje Giorgi Tabagari.

 

Walka o prawa

Po raz pierwszy osoby LGBT zorganizowały demonstrację w Tbilisi w 2012 roku. Uczestniczyło w niej zaledwie kilkanaście osób, które zostały bardzo szybko przegonione z centrum miasta przez agresywnych przedstawicieli środowisk konserwatywnych i prawosławnych, w tym duchownych. Do znacznie liczniejszej demonstracji doszło w 2013 roku, jednak spotkała się ona z masowym kontrprotestem, ponownie tych samych środowisk (około 20 tysięcy osób). Osoby LGBT i ich sojusznicy musieli zostać ewakuowani autobusami przez siły policyjne, aby nie doszło do linczu. Tłum był wściekły i nienawistny. Sprzeciwiał się rzekomej „propagandzie homoseksualizmu”. Osoby LGBT domagały się natomiast wprowadzenia efektywnych mechanizmów walki z ich dyskryminacją oraz umożliwienia im zawierania związków partnerskich.

W kolejnych czterech latach miejsca demonstracji środowisk mniejszości seksualnych nie były ujawniane do ostatniej chwili, aby nie dochodziło do napaści. Zgromadzeniom takim zawsze towarzyszyły liczne siły policyjne. Gruzińskie władze (premierzy, prezydent, ministrowie oraz politycy Gruzińskiego Marzenia) twierdziły, że wszyscy obywatele mają prawo do publicznego artykułowania swoich poglądów. Pomimo to służbom porządkowym nie udawało się zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

W 2014 roku parlament przyjął ustawę antydyskryminacyjną, zakazującą prześladowania między innymi ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Prawo to zostało jednak uchwalone pod naciskiem Unii Europejskiej. Jego przyjęcie było niezbędnym wymogiem wprowadzenia ruchu bezwizowego. Nowa regulacja na niewiele się zresztą zdała, gdyż już w 2016 roku partia rządząca uchwaliła zapis mówiący, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Przepis ten praktycznie zamyka w przyszłości możliwość wprowadzenia związków partnerskich dla osób homoseksualnych.

 

Uderzenie w tęczowe Bassiani

W tym roku przygotowaniom do demonstracji osób LGBT towarzyszyło podobne napięcie jak w latach poprzednich. Strona kościelno-konserwatywna przygotowywała się tego samego dnia do obchodów wprowadzonego w 2014 roku Święta Czystości Rodziny. Zapowiedziała demonstrację w centrum Tbilisi, organizację kilkuset ślubów w całej Gruzji i błogosławieństw rodzin wielodzietnych.

Sytuacja eskalowała po ataku sił specjalnych na dwa popularne kluby muzyczne w Tbilisi w nocy 12 maja – pod pretekstem walki z dilerami narkotykowymi. Tydzień przed tym zdarzeniem umarło kilka młodych osób, które miały zażyć narkotyki z domieszką dopalaczy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych po akcji opublikowało filmy, na których funkcjonariusze resortu incognito kupowali narkotyki od dilerów pod wspomnianymi klubami. Środowisko miało być rozpracowywane przez MSW przez trzy miesiące, a w proceder handlu narkotykami mieli być zaangażowani pracownicy klubów.

Podniosły się głosy oburzenia, że władze zamiast zająć się zwalczaniem przemytu na wielką skalę przez Gruzję do krajów ościennych oraz łapaniem hurtowników zastosowały nieproporcjonalne środki do wyłapania drobnych dilerów, którzy w rzeczywistości działali przed klubami, a nie w nich. Rzeczywistym celem władz miało być uderzenie w środowiska LGBT. Jednym z miejsc, które zaatakowano, był klub Bassiani: powstały kilka lat temu w opuszczonych podziemiach klubu piłkarskiego Dynamo Tbilisi, w miejscu dawnego basenu. Stał się miejscem zabawy i wolnej ekspresji środowisk LGBT, ich przyjaciół oraz osób lubiących muzykę elektroniczną i techno przylatujących do Gruzji z całej Europy na koncerty najbardziej wziętych światowych didżejów.

Oburzeni zorganizowali protest przed parlamentem. Uczestniczyło w nim wiele osób LGBT. Demonstracje pod hasłem „Tańczymy razem, walczymy razem” zakończyły się po dwóch dniach, a ich organizatorzy zrzeszeni w stowarzyszeniu Biały Szum rozpoczęli rozmowy z rządem na temat liberalizacji polityki narkotykowej. Odpowiedni projekt został zgłoszony do parlamentu w czerwcu 2017 roku, jednak ze względu na brak jedności w łonie partii rządzącej nie był procedowany. W Gruzji za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków grozi kara więzienia od ośmiu do dwudziestu lat, a za handlowanie nawet dożywocie. Tak rygorystyczne przepisy okazują się nieskuteczne w walce z narkomanią, która w tym kraju jest bardzo poważnym problemem społecznym.

 

Zagrożona rodzina

Środowiska konserwatywno-tradycjonalistyczne szybko powiązały kwestie liberalizacji przepisów antynarkotykowych i walki o prawa osób LGBT; podkreślano, że „sodomici” chcą doprowadzić do zniszczenia gruzińskiego społeczeństwa poprzez swobodny dostęp do środków odurzających. Dwie neofaszystowskie, antyimigranckie i homofobiczne organizacje – Gruziński Marsz oraz Ruch Narodowo-Socjalistyczny Gruzińska Jedność Narodowa – zorganizowały znacznie mniej liczne kontrdemonstracje. Agresywnych, skrajnie prawicowych aktywistów od protestujących przed starym budynkiem parlamentu musiały odgradzać służby porządkowe. Napięcie było duże i wydawało się, że wystarczy iskra, aby nastąpił wybuch, nad którym już nikt nie zapanuje. Był to jeden z powodów, dla których liderzy Białego Szumu zwrócili się z apelem do demonstrujących o zakończenie protestu. Zapowiedzieli, że jeśli rozmowy z rządem nie przyniosą rezultatów, a sprawa pacyfikacji klubów nie zostanie wyjaśniona, protest zostanie wznowiony. Politycy GM zobowiązali się do uchwalenia przepisów liberalizujących politykę narkotykową do końca czerwca.

Tak silne wrzenie zmusiło aktywistów LGBT (zrzeszonych w organizacji Ruch Równości) do podjęcia decyzji o odwołaniu marszu w Międzynarodowym Dniu Przeciw Homofobii, Transfobiii i Bifobii 17 maja w centrum Tbilisi.

Chwilę przed spotkaniem z przedstawicielami MSW w sprawie zabezpieczenia planowanego marszu otrzymaliśmy informację o planowanej na 17 maja poważnej destabilizacji – tłumaczy Giorgi Tabagari. – Patriarchat chciał zmobilizować wielu ludzi przywożąc ich do Tbilisi z różnych regionów kraju oraz planując masowe śluby.

Działacz podkreśla, że strona konserwatywno-tradycjonalistyczna celowo zmieniła godziny swojego marszu, aby pokrywały się z mitingiem LGBT. Do tego poinformowano aktywistów, że siły porządkowe nie będą w stanie zapanować nad grupami neofaszystowskimi.

Nie mieliśmy wyboru. Musieliśmy odwołać marsz, żeby nie narażać zdrowia i życia jego uczestników. Później część naszych zwolenników i aktywistów postanowiła, że indywidualnie zorganizują niewielką demonstrację przed budynkiem administracji rządowej oraz kilka happeningów w różnych miejscach miasta o różnych porach – dodaje Tabagari.

Ostatecznie w odwołanym zgromadzeniu przed siedzibą rządu wzięło udział około 250 osób. Wszystkie drogi dojazdowe do tego miejsca zostały zablokowane. Zdarzenie zabezpieczało kilkuset policjantów, a po jego zakończeniu obecni zostali wywiezieni specjalnie przygotowanymi autobusami. Demonstracja przebiegła niemal bez zakłóceń.

Patriarcha Gruzji Eliasz II oraz metropolita, przyszły następca katolikosa, Szio Mudżiri, w trakcie homilii 17 maja protestowali przeciwko wspieraniu „postulatów antyrodzinnych”, rosnącej liczbie rozwodów oraz podkreślali, że walka z rodziną jest walką z samym Bogiem”. Jednocześnie zaznaczali, że są przeciwnikami przemocy w procesie ochrony wartości rodzinnych.

W podobne konserwatywne tony uderzyli przedstawiciele wspomnianych neofaszystowskich grup, którzy włączyli się do wspomnianego cerkiewnego marszu w Święto Czystości Rodziny. Jednak w przeciwieństwie do władz duchownych neofaszyści jawnie opowiadają się za fizycznym rozprawieniem się z osobami LGBT, nawołują do nienawiści wobec nich. Twierdzą, że tak zwana promocja homoseksualizmu jest wymysłem Gejropy, która próbuje swoją „zgnilizną moralną” zarazić „zdrową i chrześcijańską” Gruzję.

Rząd zajął stanowisko podobne jak w latach poprzednich. Politycy podkreślali, że wszystkie strony sporu mają prawo do publicznego wyrażania swoich postulatów, a zadaniem państwa jest zapewnienie im bezpieczeństwa. Nie wsparli żadnej grupy.

Jedno jest pewne – przed gruzińskimi działaczami LGBT jeszcze długa droga.

 

Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Ludovic Bertron (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Donbaskie roszady

16.11.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Koniec rewolucji – wybory w Armenii

15.11.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Zdezawuowane idee Giedroycia

14.11.2018
Igor Ksenicz Wołodymyr Pawliw
Czytaj dalej

Do przerwy 1:1

13.11.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu