Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kaspijska szachownica
2018-08-17
Mateusz Kubiak

Na Morzu Kaspijskim nastąpił przełom: po niemal 3 dekadach niepewności Rosja, Turkmenistan, Iran, Azerbejdżan, Kazachstan porozumiały się co do statusu bogatego w surowce akwenu. Nie oznacza to jednak końca kaspijskich napięć.

 

W kazachskim Aktau 12 sierpnia państwa nadbrzeżne Morza Kaspijskiego – Rosja, Turkmenistan, Iran, Azerbejdżan, Kazachstan – podpisały konwencję o statusie prawnym akwenu. Choć jest to przełom, wiele będzie zależeć od dalszych rozmów, zaś sam dokument wymaga ratyfikacji. Przez blisko trzy dekady państwom kaspijskim nie udało się uregulować statusu akwenu, który wraz z rozpadem ZSRR automatycznie przestał pełnić rolę radziecko-irańskiego kondominium i stał się przedmiotem wielostronnego sporu. Panujący impas odzwierciedlał sprzeczne interesy poszczególnych państw oraz wysoką stawkę, o jaką toczy się gra: wpływy militarne oraz surowce energetyczne i ich tranzyt.

Od rozpadu ZSRR przyjęto szereg dokumentów i deklaracji, jednak nie zdołano wypracować porozumienia co do najważniejszego: w jaki sposób dokonać podziału wód. Na przełamanie pata ma pozwolić podpisana kilka dni temu konwencja, górnolotnie określana przez Nursułtana Nazarbajewa jako „konstytucja dla morza”. Wydaje się jednak, że w kwestii delimitacji granic jest ona przede wszystkim podstawą do dalszych, bilateralnych już, rozmów.

 

Akwen sui generis

W centrum dyskusji wokół statusu akwenu stawia się często pytanie, czy powinien on zostać uznany za jezioro, czy też morze? Choć odpowiedź nie ma tak naprawdę decydującego znaczenia, problem ten jasno wskazuje, jak bardzo skomplikowana jest cała sytuacja.

Uznanie Morza Kaspijskiego za jezioro oznaczałoby dowolność jego podziału pomiędzy zainteresowane strony: brakuje jednolitej praktyki międzynarodowej w tym względzie. Z kolei zaakceptowanie morskiego charakteru zbiornika pozwoliłoby na wykorzystanie prawa morza jako precedensu (jedynie Rosja pozostaje bowiem stroną stosownej konwencji z 1982 roku). Mimo to, z uwagi na względnie mały obszar Morza Kaspijskiego, państwa przybrzeżne i tak musiałyby negocjować rozgraniczenie zachodzących na siebie wyłącznych stref ekonomicznych, gwarantujących monopol na wydobycie surowców naturalnych.

Precyzja w doborze słów pozostaje kluczowa: w tym kontekście nie dziwią deklaracje rosyjskiej dyplomacji, że Morze Kaspijskie zyskuje właśnie własny, szczególny status i nie powinno być traktowane ani jako morze, ani jako jezioro. Faktem jest zresztą, że w samej treści nowo podpisanej konwencji przyjęto zapisy odpowiednio modyfikujące „standardowe” prawo morza na potrzeby przypadku kaspijskiego.

 

Bez delimitacji

Specyfika przyjętych rozwiązań opiera się na wyraźnej dychotomii: jedynie częściowym podziale wód jako takich (to jest obszaru rybołówstwa lub żeglugi) oraz pełnym podziale samego dna, uprawniającego do eksploatacji surowców, ale także budowy wszelkiego rodzaju instalacji (od sztucznych wysp po rurociągi i kable). W obu tych przypadkach delimitacja ma jednak dopiero nastąpić. Przykładowo, do ewentualnego podziału dna akwenu dojdzie na drodze porozumień dwu- i trójstronnych, w oparciu o „powszechnie uznawane zasady prawa międzynarodowego”.

Rozgraniczenie sektorów państw będzie zapewne szczególnie problematyczne w odniesieniu do południowego obszaru morza, gdzie do tej pory koncentrowały się najpoważniejsze spory terytorialne. Dotyczy to zarówno podziału dna między Azerbejdżanem a Turkmenistanem, jak i przede wszystkim pretensji Iranu, który posiada najkrótszą linię brzegową i w przypadku większości „powszechnie uznawanych” metod delimitacji uzyska najmniejszy (i zarazem najuboższy w surowce) sektor.

By zobrazować skalę problemu wystarczy wspomnieć, że w przeszłości Iran był nawet gotów militarnie wymusić wstrzymanie prac badawczych na spornym z Azerbejdżanem złożu naftowo-gazowym. Obecnie znamiennym jest zresztą również, że szczyt w Aktau odbił się szerokim echem wśród irańskiej opinii publicznej, zaś przez wielu Irańczyków tekst konwencji został wręcz uznany za poddańczy. Niektórzy porównywali go do traktatu turkmanczajskiego z 1828 roku, kiedy to Persja zrzekła się na rzecz Rosji obecności na Kaukazie.

 

Gra o gazociąg

Kwestią budzącą równie żywe emocje pozostaje idea budowy gazociągu transkaspijskiego, łączącego turkmeńskie złoża z systemem transportowym na terytorium Azerbejdżanu. Projekt ten jest dyskutowany jeszcze od lat dziewięćdziesiątych, lecz między innymi za sprawą oporu Rosji i Iranu nigdy nie wyszedł on poza fazę koncepcyjną. Mimo to władze w Aszchabadzie wciąż liczą na możliwość eksportu swojego gazu do Europy (w celu uniezależnienia się od chińskich odbiorców wybudowano nawet wewnętrzny gazociąg łączący złoża z wybrzeżem kaspijskim). Sprawia to, że kwestia rurociągu transkaspijskiego pozostaje – przynajmniej po stronie turkmeńskiej – aktualna.

Tekst podpisanej w Aktau konwencji przynosi przełom: jej sygnatariusze uznali bowiem, że decyzja o budowie ewentualnego gazociągu pozostanie w wyłącznej gestii państw, przez których sektory miałby on przebiegać. W efekcie powinno oznaczać to, że Rosjanie i Irańczycy zgadzają się na potencjalną inwestycję. Diabeł może jednak wciąż tkwić w szczegółach. W treści konwencji stwierdza się bowiem, że ewentualna budowa gazociągu musiałaby spełniać wszelkie normy środowiskowe, zaś równo trzy tygodnie wcześniej państwa kaspijskie porozumiały się co do uszczegółowienia procedur ochrony ekosystemu Morza Kaspijskiego. W rezultacie wszystkie strony uzyskały prawo opiniowania inwestycji w obrębie akwenu. Odpowiada to międzynarodowym standardom, jednak rosyjskie media przytoczyły już sugestie anonimowych urzędników, jakoby mechanizm ten mógł posłużyć w przyszłości właśnie sabotowaniu budowy niechcianego rurociągu.

 

Transakcje wiązane?

Przyjęcie konwencji kaspijskiej może stać się punktem zwrotnym w procesie regulacji statusu akwenu. Możliwie maksymalne „uporządkowanie” współpracy na wodach Morza Kaspijskiego z pewnością leży w interesie zainteresowanych stron (w tym Rosji obawiającej się niekontrolowanej destabilizacji sytuacji na swoich obrzeżach), jednak naiwnością byłoby sądzić, że za wszelkimi decyzjami nie stoi chłodna, geopolityczna kalkulacja.

Wskazówką w tym względzie może być jeszcze jedno novum zawarte w treści konwencji – zakaz stacjonowania obcych wojsk na akwenie. Można spekulować, że to właśnie gwarancja niepowstania amerykańskich, izraelskich lub (w dłuższej perspektywie) chińskich baz na Morzu Kaspijskim mogła skłonić Rosję i Iran do przynajmniej częściowego ustępstwa ws. rurociągów transkaspijskich (stanowiących dziś zresztą mniejsze zagrożenie dla rosyjskich interesów niż jeszcze dekadę temu). Znamiennym jest bowiem, że ewentualnym tranzytem węglowodorów mogłyby być zainteresowane właśnie Turkmenistan, Kazachstan i Azerbejdżan – te same państwa, które potencjalnie mogłyby kiedyś rozważać udostępnienie swoich portów obcym wojskom. Co więcej, w podobny sposób, zdaniem części komentatorów, można tłumaczyć zgodę Iranu na raczej niekorzystne dla niego zasady dalszego podziału Morza Kaspijskiego. W tym przypadku ustępstwa władz w Teheranie miałyby z kolei być powiązane z równolegle prowadzonymi w Aktau rozmowami rosyjsko-irańskimi ws. Syrii.

***

Analiza skutków przyjęcia konwencji kaspijskiej będzie najpewniej możliwa dopiero z perspektywy kilku lat. Wydaje się, że najwięcej zależeć będzie teraz od sprawności dyplomacji poszczególnych państw i ich zdolności (oraz chęci) do rozwiązania konkretnych sporów terytorialnych z sąsiadami. Pewnym jest natomiast, że Morze Kaspijskie wciąż przypomina swego rodzaju geopolityczną szachownicę, a rozgrywka na niej jest jeszcze daleka od zakończenia.

 

Mateusz Kubiak jest analitykiem rynków energetycznych.

Fot. Yomut (cc0 1.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Mateusz Kubiak
Powrót
Najnowsze

VII Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej

18.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Niekończąca się lekcja historii

27.08.2018
Jakub Herold
Czytaj dalej

Paryżanka w Tbilisi

22.08.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Kaspijska szachownica

17.08.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Dwadzieścia lewów albo śmierć

16.08.2018
Karl-Markus Gauss
Czytaj dalej

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu