Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Paryżanka w Tbilisi
2018-08-22
Wojciech Wojtasiewicz

Czy Salome Zurabiszwili, wieloletnia pracowniczka francuskiego MSZ i b. ambasador Francji w Gruzji, zostanie piątym prezydentem niepodległej Gruzji? Gruzińskie Marzenie może udzielić jej poparcia.

Prezydent Giorgi Margwelaszwili ogłosił datę wyborów prezydenckich – to 28 października. Ruszyła oficjalna kampania. Do wyścigu jak na razie zgłosiło się kilku pretendentów. Ku zaskoczeniu wszystkich rządzące Gruzińskie Marzenie nie zdecydowało się wystawić swojego kandydata. Spore szanse na wygraną ma była szefowa gruzińskiej dyplomacji.

Wejście Salome

Salome Zurabiszwili nie po raz pierwszy zgłosiła chęć udziału w elekcji prezydenckiej. W 2013 roku Centralna Komisja Wyborcza odmówiła jej kandydowania, gdyż posiada ona podwójne obywatelstwo i nie spełnia warunku stałego zamieszkiwania w Gruzji przez określoną liczbę lat.

W tym roku Zurabiszwili wypełniła oba wymogi (zrzekła się francuskiego obywatelstwa). Była minister spraw zagranicznych Gruzji w latach 2004-2005 (do współpracy zaprosił ją ówczesny prezydent Micheil Saakaszwili) w 2016 roku została deputowaną do gruzińskiego parlamentu. Startowała jako osoba niezależna, jednak w jej jednomandatowym okręgu wyborczym Gruzińskie Marzenie nie wystawiło swojego kandydata, dzięki czemu mogła wygrać. W tym roku zapowiada się powtórka tego scenariusza. Zurabiszwili formalnie będzie kandydatką niezależną, popieraną mniej lub bardziej przez obóz władzy.

Gruzińskie Marzenie długie tygodnie debatowało o tym, w jaki sposób zaangażować się w elekcję prezydencką. Aktyw partyjny chciał, aby wystartował Bidzina Iwaniszwili, on jednak był niechętny. Wymieniano wiele nazwisk ministrów, deputowanych i liderów Marzycieli. Koniec końców partia rządząca postanowiła nie wystawiać swojego kandydata. Decyzję uzasadniła dbałością o demokrację i tym, że wszystkie stanowiska w państwie nie powinny być obsadzone przez polityków jednej partii.

GM dało sobie jeszcze czas na podjęcie decyzji, czy poprze Zurabiszwili. Sama kandydatka nie ułatwia sprawy. Przy okazji dziesiątej rocznicy wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej stwierdziła, że winna jest jej Gruzja. Uznała, że Micheil Saakaszwili dopuścił się w 2008 roku zdrady i dał się sprowokować Moskwie. Następnie wycofała się z tych ostrych słów rakiem, a politycy GM dystansowali się wobec niej.

Biała Gruzinka

Salome Zurabiszwili urodziła się w Paryżu w rodzinie gruzińskich emigrantów, którzy opuścili Gruzję po nawale bolszewickiej w 1921 roku. Skończyła nauki polityczne na prestiżowych uczelniach francuskich i amerykańskich. Następnie przez wiele lat pracowała we francuskim MSZ. W 2003 roku została ambasadorem Francji w Gruzji. Po krótkim epizodzie w gruzińskim MSZ przeszła do opozycji zakładając ugrupowanie Droga Gruzji. W 2006 roku ubiegała się o fotel burmistrza Tbilisi, ale zdobyła niewiele ponad 2 procent głosów (chociaż sondaże na początku kampanii dawały jej ponad 20 procent). Zawiesiła swoją działalność polityczną w 2010 roku i powróciła do kariery dyplomatycznej. Zna pięć języków: gruziński, francuski, angielski, włoski i niemiecki.

Kilka dni temu Zurabiszwili zainaugurowała swoją kampanię wyborczą we wsi Didi Dżichaiszi w zachodniej Gruzji przed muzeum poświęconym jej pradziadkowi Niko Nikoladzemu, XIX-wiecznemu pisarzowi. Podkreśliła, że chce być prezydentem jednoczącym gruziński naród. Ponadto zapowiedziała walkę z przemocą wobec kobiet, działania na rzecz powrotu gruzińskich emigrantów do kraju, jak również pomoc osobom starszym, niepełnosprawnym i biednym. Zadeklarowała walkę z klientelizmem w administracji państwowej, współpracę z diasporą oraz pochylenie się nad problemem zagrożenia gruzińskiej tożsamości w związku z dynamicznym rozwojem turystyki.

Kto następny?

Ponadto w prezydenckie szranki stanął były szef gruzińskiej dyplomacji Grigol Waszadze (jako kandydat Zjednoczonego Ruchu Narodowego i kilku pomniejszych partii). Pozostałymi kandydatami są: Dawid Bakradze (były przewodniczący parlamentu, Europejska Gruzja), Szalwa Natelaszwili (Partia Pracy) oraz Nino Burdżanadze (Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja).

Na udział w elekcji zdecydował się także były spiker parlamentu i były lider Partii Republikańskiej, Dawid Usupaszwili, który obecnie przewodzi ugrupowaniu Ruch na Rzecz Budowy. Przed ogłoszeniem decyzji mówił, że nie będzie kandydował, jeśli wystartuje obecny prezydent. Jego decyzja oznaczać zatem może, że Giorgi Margwelaszwili nie zamierza walczyć o reelekcję. Sam prezydent w tej sprawie wymownie milczy. W wyborach z pewnością weźmie udział jeszcze kilku mniej znaczących kandydatów, w tym jeden z liderów Sojuszu Patriotów Gruzji.

W mediach pojawiła się również informacja, że swój start rozważa Aleko Elisaszwili, radny Tbilisi, który zajął w zeszłorocznych wyborach na mera stolicy drugie miejsce.

 

Sondaże

Co ciekawe, kandydatura Salome Zurabiszwili nie wzbudza nadmiernego entuzjazmu wśród Gruzinów. Według sondaży przeprowadzonych przez portale Ipn.ge, Ambebi.ge i Kvirispalitra.ge 54 procent respondentów chciałaby, aby Marzyciele wystawili swojego kandydata. Jedynie 30 procent uważa, że powinni poprzeć Zurabiszwili.

To ona ma jednak obecnie największe szanse na zostanie prezydentem. Chciałoby na nią zagłosować 19 procent respondentów. Na 18 procent może liczyć Grigol Waszadze. Na podium znalazłby się jeszcze Aleko Elisaszwili z 10 procentami. Pozostali kandydaci cieszą się następującym poparciem: Nino Burdżanadze – 6 procent, Giorgi Margwelaszwili – 5 procent i Dawid Bakradze – 5 procent. Jednak aż 30 procent Gruzinów nie chce głosować na żadnego z obecnych kandydatów.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku partii politycznych. Aż 45 procent respondentów nie wie, na które ugrupowanie zagłosowałoby w wyborach bądź nie popiera żadnego z istniejących, a 10 procent odmówiło odpowiedzi. 20 procent popiera Gruzińskie Marzenie, 11 procent Zjednoczony Ruch Narodowy, 4 procent Europejską Gruzją, a 3 procent Partię Pracy.



***

Trudno przewidywać wynik wyborów prezydenckich. Czekamy na odpowiedzi na dwa zasadnicze pytania: czy Gruzińskie Marzenie poprze Salome Zurabiszwili oraz czy w elekcji weźmie udział Giorgi Margwelaszwili. Znaczenie będzie miał również ewentualny start Aleko Elisaszwilego.

Micheil Saakaszwili uznał, że wybory wygra Grigol Waszadze, co rozpocznie proces odsuwania od władzy Bidziny Iwaniszwilego. Były prezydent po raz kolejny zapowiedział powrót do Gruzji w celu jej uratowania przed skorumpowaną i nieskuteczną władzą. Te buńczuczne zapowiedzi można włożyć między bajki. Opozycja w dalszym ciągu jest zbyt niepopularna, żeby myśleć o zwycięstwie. Wszystko wskazuje na to, że wygra kandydat obozu władzy. Czy będzie to Salome Zurabiszwili czy jednak osoba wprost wywodząca się z Gruzińskiego Marzenia – dowiemy się w najbliższych tygodniach.


Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Bechamel (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

VII Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej

18.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Niekończąca się lekcja historii

27.08.2018
Jakub Herold
Czytaj dalej

Paryżanka w Tbilisi

22.08.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Kaspijska szachownica

17.08.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Dwadzieścia lewów albo śmierć

16.08.2018
Karl-Markus Gauss
Czytaj dalej

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu