Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Teściowa-Sułtanka
2018-12-03
Karolina Wanda Olszowska

W ostatnich miesiącach na polskim rynku pojawiło się kilka reportaży dotyczących Turcji. Dlatego każda kolejna pozycja budzi pewien strach o jakość. Wróżąc z Fusów. Reportaż o Turcji autorstwa Marceliny Szumer-Brysz rozwiewa te obawy.

O Turcji pisze się od jakiegoś czasu dość szablonowo. Wychodzimy od Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, później piszemy o prezydencie Recepie Tayyipie Erdoğanie i o konsekwencjach nieudanego puczu, a później przechodzimy do tematów bardziej kontrowersyjnych, jak sytuacja mniejszości seksualnych, transwestyci i transseksualiści, najstarszy zawód świata na konserwatywnych ulicach tureckich czy sprawa ludobójstwa na Ormianach. Reportaż Marceliny Szumer-Brysz (dziennikarki i korespondentki z Turcji „Tygodnika Powszechnego”, a także stałego współpracownika Działu Zagranicznego „Gazety Wyborczej”) również dotyka tych ciekawych i poczytnych tematów, ale autorka dobrze wyważa proporcje, nie poświęca całej książki jedynie kwestiom tabu.

 

Marceliny Szumer-Brysz opowiada o współczesnej Turcji, robi to z miłością, ale także dość sporym dystansem do kraju, swojej przeszłości i decyzji, jakie podjęła. W jednym z rozdziałów opisuje swoje małżeństwo, z humorem mówi o teściowej-sułtance, która miała zawsze ostatnie słowo w domu. Przy okazji tego rozdziału poznajemy dokładnie różnice kulturowe, czego obrazem może być sytuacja, gdy mąż jest wściekły na swoją żonę, bo ma ona czelność publicznie mieć inne zdanie (to, że stara się rozmawiać merytorycznie nic nie zmienia). Teściowa zabiera swoją synową na cotygodniowy targ, kobiety noszą ciężkie torby z zakupami, nieważne, że w domu stoi samochód, przecież zabieranie mężczyzny na targ jest ujmą na jego honorze.

Autorka uczula na pewne różnice kulturowy. Oczywiście, jest wiele udanych małżeństw mieszanych, ale nawet gdy wydaje się, że ktoś zna daną kulturę i wie „na co się pisze”, w praktyce trudniej pójść na kompromis. Wiele z tych historii jest przedstawiane w zabawny sposób, lecz po głębszym zastanowieniu dostrzega się ich tragizm.

Dużym plusem książki jest to, że autorka opisuje wydarzenia, których była świadkiem: nieudany pucz z 15 lipca 2016 roku czy pojawienie się rzeszy imigrantów na ulicach Izmiru. Drąży tematy, odwiedza organizacje, pomagające Syryjczykom, dopytuje się o ich sytuację i problemy. Stara się również spojrzeć na te kwestie z różnych perspektyw. Nie pisze jedynie o puczu przez pryzmat setek aresztowanych i tysięcy zwolnionych z pracy, ale tłumaczy również, czym był Ruch Gülena, czemu zyskał on takie wpływy w państwie i dlaczego był tak silną organizacją. Nie boi się tematów kontrowersyjnych, pisze o prostytutkach transwestytach, pokazując ich problemy w bądź co bądź konserwatywnym społeczeństwie. W Turcji obecnych jest wiele tematów tabu, o których wszyscy wiedzą, ale jednocześnie powszechnie udaje się, że one nie istnieją. Wystarczy przejść się ulicami Stambułu, aby zobaczyć transwestytów, w tym prostytutki. Ulotki reklamujące „panie do towarzystwa” codziennie wieczorem są rozrzucane na głównych ulicach miast. Jednocześnie transwestytów i transseksualistów wyklucza się ze społeczeństwa.

Bardziej skomplikowanym zagadnieniem jest sprawa ormiańska. Jest to temat powszechnie poruszany we wszelkich reportażach dotyczących państwa znad Bosforu. Książka Wróżąc z fusów nie stanowi tutaj wyjątku. Autorka skupia się na różnych punktach widzenia jej znajomych i opisuje raczej swoje doświadczenia związane z tym tematem, nie wchodząc za głęboko w samą historię. To pozytywna tendencja, gdyż sprawa Ormian jest bardzo skomplikowana, powstało na ten temat wiele historycznych opracowań i nie da się wyjaśnić wszystkich zawiłości w jednym popularno-naukowym rozdziale.

Trudno doszukać się wielkich minusów tej pozycji, może czasem autorka niezbyt płynnie przechodzi z rozdziału do rozdziału, choć można to uznać za urok reportażu. Szkoda, że nie postawała cała książka dotycząca całego zagadnienia np. doświadczeń osobistych związku z Turkiem czy mniejszości seksualnych, ale może to będzie pomysł na nową książkę.

Książce można zarzucić jeden błąd (a właściwie nieścisłość). Powtarza ona błędną informację, że wiersz, jaki wygłosił Recep Tayyip Erdoğan, jeszcze jak był merem Stambułu, zaczynający się od słów „Minarety są naszymi bagnetami”, jest autorstwa Ziyi Kalpa. To nieprawda, choć ta informacja była wielokrotnie powtarzana przez obecnego prezydenta, jest w dalszym ciągu powielana w licznych opracowaniach i artykułach. Poetą, który popełnił ten utwór, jest mało znany Cevat Örnek. Pomimo że autorka mogła tego nie wiedzieć, gdyż jest to mało powszechna wiedza, to w przyszłości należałoby skorygować ten błąd.

Książkę oceniam bardzo wysoko i zachęcam do lektury.

 

Marcelina Szumer-Brysz, Wróżąc z fusów. Reportaże z Turcji, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2018.


Powrót
Najnowsze

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu