Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Odessa-mama
2019-01-11
Andrzej Goworski, Marta Panas-Goworska

Rosyjska i radziecka przestępczość jest z pochodzenia południowcem. Zrodziła się nad brzegami Morza Czarnego i tam też dojrzewała. Do czasów rewolucji widywano ją przechadzającą się nadmorskimi bulwarami z cygarem i w cylindrze.

 

W mgle topnieją białe ognie…
Dziś idziemy prosto w morze.
Będziemy mówić o twych brzegach,
Ojczysta moja Odesso-mamo
[1]

Zrodzona z dymu i ognia

Znajdujące się na terytorium południowo-zachodniej Ukrainy i Mołdawii ziemie, zwane Dzikimi Polami bądź Jedysanem (od tureckiego Yeni Dünya, czyli Nowy Świat) od XVI wieku wchodziły w skład państwa sułtanów. Ci zaś traktowali je jak przedpole chroniące przed zakusami wrogów. Koncepcja buforu zakładała również stworzenie licznych fortyfikacji, których linię oparto na naturalnych skałach wzdłuż północo-wschodnich brzegów Morza Czarnego, zwornikiem czyniąc potężną twierdzę Izmaił. Jedną z pomniejszych warowni stała się zaś maleńka osada Chadżybej. Nikt wówczas nie podejrzewał, że „marna wioska” będzie kiedyś dumną i piękną Odessą. Pozostała lądowa część Dzikich Pól leżała odłogiem i z czasem stała się domeną krymskich Tatarów, Kozaków oraz polskich watażków. Żyzne gleby, a także biskość morskich szlaków handlowych kusiły carów i w początkach XVII stulecia doszło do konfrontacji między mocarstwami. Pierwsza z osiemnastowiecznych kampanii skończyła się podpisaniem pokoju adrianopolskiego (1713 roku), który jednoznacznie wskazywały przegranego – Rosję. Przebieg następnej wojny był już odmienny i w 1739 roku słupy graniczne z dwugłowym orłem przesunięto na południe, nad Morze Azowskie. Kolejne wojny to historia konsekwentnego wycofywania się Turków, choć same daty nie oddają zajadłości i nieustępliwości walk. Szczególnie krwawa i obfitująca w dramatyczne zwroty akcji była bitwa o Izmaił (1790 rok). Ta ulokowana na wysokich naddunajskich brzegach twierdza przez wieki cieszyła się opinią niedosiężnej i z czasem stała się jednym z symboli sułtańskiej polityki imperialnej. Świadomi tego Rosjanie postanowili za wszelką cenę zdobyć tę fortecę, choć pierwsze próby skończyły się fiaskiem. Straty w ludziach były tak duże, że carskie dowództwo rozważało odstąpienie od bezpośredniego ataku, ale twierdzy nie dało się wziąć głodem, gdyż mogła być zaopatrywana od morza. Drugiej próby podjął się najlepszy ówczesny rosyjski strateg, Aleksander Suworow. Generał zarządził budowę naturalnych rozmiarów makiety i gdy konstrukcja powstała, nakazał trzydziestu tysiącom żołnierzy ćwiczyć forsowanie kopii izmaiłowskich flank oraz szerokiej na dziesięć metrów repliki fosy. Po sześciu dniach treningu żołnierze podeszli pod Izmaił. Przed natarciem Suworow wystosował do dowódcy twierdzy, Ajdosa Mehmeda Paszy, ultimatum:

Przybyłem z moimi wojskami i daję dwadzieścia cztery godziny na poddanie twierdzy. Jeśli tak się stanie, wówczas wszyscy odejdą wolno. Jeśli nie – mój pierwszy wystrzał to niewola, szturm – śmierć.

Komendant trzydziestopięciotysięcznej załogi znalazł się w sytuacji bez wyjścia. W przededniu natarcia otrzymał list od samego sułtana, w którym władca przezornie ostrzegał, że nie spocznie, dopóki nie zabije każdego zdrajcy. Dowódca odpowiedział zatem Suworowi nie mniej butnie:

Prędzej Dunaj zatrzyma swój nurt i niebo spadnie na ziemię, niż Izmaił się podda.

Drugiego października 1790 roku o piątej rano ruszyło natarcie. Dzięki niemal tygodniowemu szkoleniu carscy żołnierze szybko pokonali pierwszą linię fortyfikacji i zdobyli zamek niższy, ale tu atak się załamał. Turcy chwytali się wszystkich środków, żeby ratować skórę i wypuścili tysiące rozszalałych koni. Czyn ten świadczył o desperacji obrońców, dla których zwierzęta te były szczególnie cenne. Następnie na Rosjan runęły ciężkie wojska i żołnierze Suworowa zaczęli się cofać. Około godziny dziewiątej jeden z carskich dowódców, Michaił Kutuzow, postulował odwrót, ale Suworow oznajmił mu, że właśnie wysłał do Petersburga depeszę, w której poinformował o zdobyciu Izmaiłu. Mało tego, doniósł, że to dzięki Kutuzowowi ów wyczyn został zrealizowany. Generał pojął zatem, że albo faktycznie przełamie główne siły obrońców, albo przyjdzie mu wraz z tysiącami żołnierzy polec. Atak, który przeprowadził wówczas Kutuzow, był na tyle straceńczy, że w niespełna dwie godziny twierdza padła. Podczas natarcia szczególnie wsławiło się czterech obcokrajowców. Jak głosi legenda dwaj Francuzi, książę de Richelieu i Alexandre Andrault de Langeron, a także Hiszpan José de Ribas i Holender, François Sainte de Wollant spotkali się na statku szturmującym Izmaił od strony Dunaju i wspólnie obmyślili plan zdobycia twierdzy. Oparli go na wojskowych umiejętnościach Kozaków zaporoskich i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę.

 

Ryc. 1: Chadżybej był pierwotnie małą tatarską osadą. Patrząc na poniższą rycinę, trudno uwierzyć, że kilkaset lat późniejprzeobraziła się w przepyszną Odessę; Gienadij A. Ładyżenski, Chadżybej, 1899, źródło: commons.wikipedia.org (dostęp: 2019.01.11).

 

„Pid babą”

Kozacy zaporoscy – czyli rdzenni mieszkańcy Dzikich Pól – wyjątkowy kunszt wojenny wypracowywali w niezliczonych potyczkach z armiami polskimi, carskimi i osmańskimi. Za każdym razem, gdy groziło im rozbicie, dokonywali militarnych cudów i przenosili siedziby, zwane siczami, w bezpieczniejsze rejony Jedysanu. W 1775 roku musieli się jednak poddać kilkanaście razy liczniejszym wojskom rosyjskim. Dowodzący tą operacją generał Piotr Tekely znał bojową wartość mieszkańców siczy i zaproponował im wstąpienie do carskiej armii. Niektórzy odrzucili ofertę i pod osłoną nocy uciekli na ziemie znajdujące się pod panowaniem sułtana, ale większość przyjęła propozycję generała i poszła na carski żołd. Znaleźli się też i tacy, którzy nie zamierzali ani służyć w wojsku Katarzyny II, ani bratać się z muzułmanami i wierni dewizie „ni pid babu, ni pid Turka” (czyli ani pod babą [tj. carycą], ani pod Turkiem) uciekli w okolice Chadżybeja. Pod osmańską twierdzą rozciągały się dziesiątki kilometrów wapiennych jaskiń i tam znaleźli schronienie. Szybko odczuli jednak niedogodności nowej siedziby i jedynym sposobem, dzięki któremu mogli zapewnić sobie byt, okazało się zbójectwo. Tę zaś umiejętność docenił dowódca stacjonujących w Tuzłach „carskich Kozaków” – dwudziestoletni de Ribas .Młodzieniec nawiązał kontakt z renegatami i wspólnie stworzyli plan zdobyciazamku Chadżybej. 13 września 1789 roku po kilkugodzinnej nocnej wspinaczce ponad setka Kozaków wraz z de Ribasem stanęła pod murami warowni. Dzięki wciągniętym na sznurach drabinom udało się sforsować ogrodzenie i wedrzeć do zamku. Zaskoczeni Turcy bronili się dzielnie, ale nie udało im się odeprzeć atakujących i nad ranem 14 września forteca padła. Brawurowe wzięcie Chadżybeja było jednym z argumentów, który zadecydowały o ponownym szturmie na Izmaił i jesienią 1790 roku Katarzyna Wielka poleciła Suworowi ostateczne rozprawić się z twierdzą.Podczas podjętej akcji nie mogło zabraknąć Kozaków zaporoskich i nie ulega wątpliwości, że bez ich udziału głowa Kutuzowa zostałaby zatknięta na osmańskiej szabli. Szczęśliwie jednak dla Rosjan Izmaił uległ. Klęska Turków była spektakularna: zginęło ponad dwadzieścia sześć tysięcy obrońców, a dziewięć tysięcy trafiło do niewoli. Padł zamek będący symbolem niezachwianej potęgi sułtanów imieszkańcy Europy i Bliskiego Wschodu uwierzyli, że i oni mogą przepędzić Turka [2].

Rys. 2: Choć pieśń z motta przywołuje „Odessę-Mamę”, to nie chodzi tu bynajmniej o carycę Katarzynę. Jednak z historycznego punktu widzenia to właśnie Katarzyna II Wielka jest formalną matką-założycielką miasta; Iwan Argunow, Portret Wielkiej księżnej, ok. 1762 r. źródło: commons.wikipedia.org (dostęp: 2019.01.11)

 

„Przed nami Ameryka!”

Caryca postanowiła wynagrodzić de Richelieu, de Langeronem, de Ribasem i de Wollantemnie nie tylko swoimi względami, ale i zaopatrzyć materialnie. Gdy ucichły bitewne wystrzały wymogła na osmańskich dyplomatach, aby w kończącym wojnę traktacie zamieszczono passus o budowie nowego miasta. Ojcami grodu zostali jej faworyci. Przed rozpoczęciem prac, deliberowano już nad jego nazwą. Początkowo miało się nazywać się tak, jaki i zdobyta w 1788 roku przez de Ribasa warownia – Chadżybej. Zgodnie z jedną z wersji monarchini postanowiła wymyślić nowe imię. Dyplomaci sugerowali Odessos, bowiem tak nazywała się niegdyś grecka osada, na miejscu której powstał zamek. Caryca skłonna był przystać na tę propozycję, uznała tylko, że nazwa powinna być rodzaju żeńskiego i ukuła Odessę. Co do daty założenia nie ma już wątpliwości. Pełniący funkcję głowy miasta de Ribas wraz z de Wollantem położyli kamień węgielny 22 sierpnia 1794 roku. Pod głaz wsunęli zaś złotą monetę [3] i tak oto narodziło się nowe miasto zwane przez jednych perłą bądź Palmirą Morza Czarnego, przez innych – mekką rosyjskiej zorganizowanej przestępczości.

Faworyci carycy byli nie tylko dzielnymi żołnierzami, ale i doskonałymi zarządcami. Zwłaszcza zaś de Wollant okazał się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Holender przed wstąpieniem do rosyjskiej armii podróżował po Ameryce Północnej i gdy w 1794 roku otrzymał nominację na głównego architekta Odessy, postanowił wykorzystać swe doświadczenia. Z rozmachem wpisał siatkę szerokich ulic w przestrzeń między limanami, czyli charakterystycznymi dla brzegów Morza Czarnego zatokami i na planie powstałej szachownicy rozrysował ciągi okazałych budynków mieszkalnych, zaprojektował teatr i operę oraz świątynie prawosławne czy eleganckie nadmorskie bulwary. Gdyby nie złoto płynące szeroką strugą z Petersburga, plan ten pozostałby jedną z wielu urbanistycznych utopii, a przychylność carycy sprawiła, że budowle szybko pięły się do góry i w ciągu dwóch lat powstało miasto. Architektoniczny sznyt, jaki Odessie nadał de Wollant, nawet po latach nie uszedł uwadze podróżującemu dookoła świata Markowi Twainowi:

Odessa kropka w kropka wygląda jak amerykańskie miasto: ładne szerokie ulice, smukłe, niewysokie budynki, wzdłuż chodników nasza biała akacja, a w ulicach i w kawiarniach biznesowa krzątanina. [...] Gdzie nie spojrzysz, na prawo, lewo – wszędzie przed nami Ameryka!

 

Pomarańczowa łapówka

Miasto miała już czekać tylko świetlana przyszłość, gdy w sposób nagły i tajemniczy odeszła Katarzyna II Wielka [4]. Śmierć fundatorki okazała się być tragedią dla odessyjczyków. Następca carycy, syn Paweł I Piotrowicz, pałał wręcz irracjonalną nienawiścią do matki i rządy rozpoczął od kasowania jej dekretów. A były wśród nich także i te, na mocy których do Odessy płynęła rzeka rubli. Nie to było jednak najgorsze dla władz czarnomorskiej perły. Paweł I, okrzepłszy na tronie, zabrał się za przeglądanie rachunków cesarstwa. Porywczy i nieobliczalny umiał jednak liczyć i odkrył, że z olbrzymiej kwoty 750 tys. rubli na budowę portu przeznaczono zaledwie 90 tysięcy. Poza tym przyrost demograficzny Odessy nie był tak spektakularny, jak zakładano i w 1799 roku miasto liczyło pięć tysięcy mieszkańców. Car zawezwał więc do stolicy de Ribasa i de Wollanta i oznajmił, że oddelegowuje ich do pracy w Petersburgu, zaś Odessę pozbawia ekonomicznych przywilejów. Cofnięcie ulg było niczym gwóźdź do trumny. W styczniu 1800 roku w popłochu zebrała się rada Odessy i jej członkowie, nie mając wiele do stracenia postanowili wystosować do Pawła I list z prośbą o wsparcie finansowe. Nie liczyli na powodzenie epistoły i siłę słów wzmocnili podarkiem. W lutym, czyli w środku rosyjskiej zimy, z pismem wysłali cztery tysiące najpiękniejszych greckich pomarańczy. Car, wielki miłośnik cytrusów, nadspodziewanie szybko, bo już pod koniec miesiąca, odpowiedział:

Przysłane do nas, od mieszkańców Odessy, pomarańcze, otrzymano i dostrzeżono zawarte w tej przesyłce oraz piśmie, które przy onym podarku się znajdowało, dowody serdeczności. Donosimy zatem wam i wszystkim mieszańcom Odessy, naszą życzliwość i wdzięczność. Pozostajemy wam życzliwi, Paweł.

Niebawem do miasta dotarła też pożyczka w wysokości 250 tys. rubli i na czternaście lat przedłużono finansowe przywileje. Pomarańczowa łapówka, jak zwykło nazywać się ładunek cytrusów, nie odczarowała jednak losów Odessy z dnia na dzień. Powodem nowych problemów stała się postępująca demoralizacja ludności. Okres kryzysu, który nastał w efekcie niełaski cara sprawił, że spora część mieszkańców zaczęła parać się bandyckim rzemiosłem. Łupili wszystkich i wszystko, ale największe zyski czerpali z grabieży kupców i kontrabandy. Podróżnicy z Europy Zachodniej szerokim łukiem omijali więc te okolice, nazywając nadmorskie miasto republiką chuliganów bądź – za generałem de Langéronem – szambem Europy. Odessa podniosła się jednak z kolan. Po skrytobójczej śmierci Pawła I w 1801 roku na tron carów wstąpił jego syn, Aleksander I Romanow. Dwudziestotrzyletni władca sprzeciwiał się polityce ojca despoty i zakwestionował większość jego ukazów, choć nie cofnął przywróconych przywilejów oraz potwierdził zapewnione przez Pawła I finansowanie, ale najważniejszą decyzją było powołanie na fotel gubernatora Odessy księcia de Richelieu. Ów bohater spod Izmaiłu i wnuk słynnego kardynała rozpoczął rządy od walki z przestępczością. Dzięki konsekwencji w ciągu roku rozprawił się z bandytyzmem i zajął rozbudową miasta. Dokończył budowę portu i niebawem uczynił z niego główny punkt przeładunkowy imperium. Od tego mementu datuje się okres największego rozwoju miasta. Prosperita ściągała rzesze poszukujących pracy i w 1805 roku, w stosunku do początku wieku, liczba ludności Odessy podwoiła się, a w 1812 roku wyniosła już trzydzieści pięć tysięcy. Ponadto ów faworyt carycy wydał wojnę wszechobecnej korupcji i w 1813 roku w zgodzie z prawdą mógł napisać do imperatora:

Odessa w ciągu ostatnich lat poczyniła takie postępy, których nie zrobił żaden kraj na świecie.

To także za sprawą decyzji podjętych przez gubernatora dochód miasta wzrósł w ciągu dekady dwudziestopięciokrotnie, a przychód z opłat celnych – dziewięćdziesięciokrotnie, sięgając rocznie zawrotnej sumy 2 milionów rubli. W owym czasie stanowiło to około procenta wszystkich rosyjskich zysków. Na złoty okres rządów Richelieu cieniem kładą się trudne miesiące dżumy. W zmęczonej napoleońskimi wojnami Europie co rusz wybuchały ogniska choroby i zimą 1812 roku epidemia trafiła do Odessy. W ciągu miesięcy zachorowało ponad cztery tysiące osób, zmarło zaś dwa tysiące sześćset. Ciała grzebano na miejskim cmentarzu, a przepełnioną nekropolię zasypano ziemią; w ten sposób powstało sztuczne wzgórze, które mieszkańcy do dziś, z właściwym sobie poczuciem humoru, nazywają Czumką albo Czumną górą.

 

Ryc. 3: Odessa jako miasto portowe zawsze wyróżniała się otwartością i kosmopolitycznym sznytem. Jak się okazuje już u jej zarania brali czynny udział obcokrajowcy (na kolażu w kolejności z dołu od lewej): Alexandre Andrault de Langeron (obraz George’a Dawe, ok. 1825r.), książę de Richelieu Armand-Emmanuel du Plessis (obraz Étienne’a-Frédérica Lignon, 1824 r.), François-Paul Sainte de Wollant (malarz nieznany, ok. 1800-1805 r.), José de Ribas (obraz Johanna Baptista von Lampi de Eldera, 1796r.). Ilustracje w kolażu z commons.wikipedia. org (dostęp: 2019.01.11).

 

Porto franco

W 1814 roku, po abdykacji Napoleona, Richelieu postanowił wrócić do Francji, gdzie miał objąć funkcję pierwszego ministra przy Ludwiku XVIII. Gdy po dwudziestu latach opuszczał Rosję, żegnała go cała Odessa. Tuż po odjeździe na jednym z głównych placów wdzięczni mieszkańcy wznieśli mu pomnik. Był bowiem twórcą ich dobrobytu, a jego dokonania można najlepiej prześledzić spacerując jedną z głównych ulic, wiodącą od dworca kolejowego do nabrzeża. Po obu stronach ciągną się budynki, których nie powstydziłaby się żadna z najpyszniejszych stolic Europy. Owa arteria do dziś nosi jego imię. Po Richelieu na gubernatora Odessy został mianowany czwarty z faworytów carycy – de Langeron. Jego rządy umocniły jeszcze ekonomiczną pozycję miasta. Najważniejsze jednak, że za czasów ostatniego z izmaiłskich bohaterów wprowadzono prawo celne zwane porto franco. Umożliwiało ono sprowadzanie dóbr bez dodatkowych opłat i mieszkańcy mogli w niezwykle konkurencyjnych cenach nabywać najbardziej luksusowe towary. Wwiezienie ich wgłąb cesarstwa wiązało się już z cłami, bowiem granice miasta wyznaczały także granice obowiązywania porto franco. Nowe ulgi uczyniły z Odessy jeden w ważniejszych portów na świecie. Handel kwitł, a w wpływy z ceł rosły z dnia na dzień, wynosząc w 1822 roku bagatela 40 milionów rubli. Kwota ta stanowiła ponad 14 procent ówczesnego dochodu imperium. Zyski, jakie generowało miasto, ściągały oprócz ludzi biznesu, również przestępców. De Langeron, inaczej niż jego poprzednik, nie był surowym gospodarzem, stronił też od metod policyjnych, hołdując zasadom obywatelskim i ta liberalna postawa pośrednio przyczyniła się do wzmocnienia bandyckiego kwiatu. Lokalni przestępcy wzrośli w siłę i zaczęli tworzyć kartele, w efekcie czego w trzeciej dekadzie XIX wieku czarnomorska perła stała się nie tylko rosyjskim centrum handlu, ale i kontrabandy. Gubernator starał się temu przeciwdziałać, ale bandyci byli już zbyt silni, żeby można było ich pokonać konwencjonalnymi metodami. De Langeron nakazał zatem wykopać rów długi na 25 kilometrów, głęboki na dwa metry i szeroki na trzy. Konstrukcja ta przez lata oddzielała obszar Odessy od pozostałej części cesarstwa i miała uniemożliwić nielegalne przerzucanie nieoclonego towaru [5]. Przestępcy radzili sobie także i z tą przeszkodą, drążąc dziesiątki tuneli pod wykopem i przemyt niezmiennie kwitł. Ponadto wykorzystali do kontrabandy sieć jaskiń znajdujących się pod miastem i wzorem Kozaków uczynili z nich magazyny. Ze względu na internacjonalny charakter grodu odesski bandyta nie był jednak typowym ruskim zbirem. W książkach opisujących życie dziwiętnastowiecznej Odessy oraz w ówczesnych kronikach kryminalnych zachował się obraz światowca. Ze względu na liczne kontakty z bandytami z basenu Morza Czarnego znał on doskonale języki, nierzadko też sam pochodził z krajów tak odległych od Rosji jak Hiszpania czy Stany Zjednoczone. Najczęściej był jednak synem Dzikich Pól, choć powierzchownością odbiegała od aparycji swych dziadów i ojców. Korzystał bowiem z dobrodziejstw porto franco nie tylko w pracy, ale i podczas fajrantu. Był więc odziany elegancko i zbytkownie, bardzo często też w meloniku, a nawet w cylindrze, z kubańskim cygarem w zębach, zaś spotkać go było można na nadmorskich bulwarach. Całym blaskiem zbójeckiego szyku miał niebawem zabłysnąć nieodrodny syn Odessy, opiewany między innymi przez Izaaka Babla – Miszka Japończyk, który – jak twierdzą niektórzy – zapoczątkował historię radzieckich worów w zakonie, czyli kasty bandyckiej, która trzęsła Związkiem Radzieckim, ale to już całkiem inna historia.

 

[1] Fragment pieśni odesskich marynarzy, przekład własny.

[2] Kolejni przeciwstawili się Serbowie. Powstanie serbskie, które wybuchło w 1804 roku skończyło się ostateczną klęską dla Turków i mimo oznak słabnięcia, państwo osmańskie w Europie dotrwało do czasów I wojny światowej.

[3] Zwyczaj kładzenia rublówki pod kamień węgielny praktykowany był przez budowniczych pomników. Założyciele Odessy budowę miasta traktowali zatemjako rodzaju monument upamiętniających ich działalność.

[4] Jedna z wersji głosi, że Katarzyna II Wielka zginęła od ciosu sprężynowego bagnetu ukrytego w carskim sedesie. Bardziej prawdopodobna teoria mówi zaś, że przyczyną zgonu był wylew.

[5] Dziś w miejscu wykopu przebiega ul.Starofrankowska. Różni się od pozostałych arterii kształtem – nie została wytyczona od linijki i jest półkolista, a także zabudową – domy wnoszono tylko po jej wewnętrznej stronie.

 

Fot. Gienadij A. Ładyżenski, Chadżybej, 1899 (wolny dostęp) commons.wikipedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Andrzej Goworski
Polecamy inne artykuły autora: Marta Panas-Goworska
Powrót
Najnowsze

Nagroda Jana Nowaka-Jeziorańskiego 2019

17.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Litewska tradycja karania rządzących

16.05.2019
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Festiwal Filmów Polskich „Wisła”: Konkurs Główny

14.05.2019
Natalia Walka
Czytaj dalej

Prezydent Gruzji w Polsce

09.05.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

Walka o zabytek w Baku

09.05.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Wileński poker – polski przekładu powieści Ričardasa Gavelisa

09.05.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu