Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Karabaskie trofea
2019-02-04
Aneta Strzemżalska

Od kilku miesięcy obserwujemy intensyfikację działań dyplomatycznych na rzecz uregulowania konfliktu karabaskiego. Ministerstwa obrony Armenii i Azerbejdżanu starają się wypracować nowe ramy dla dialogu pomiędzy zwaśnionymi stronami.

 

Do restartu stosunków azerbejdżańsko-armeńskich doszło wkrótce po zakończeniu pierwszego etapu rewolucji w Armenii. Od momentu objęcia urzędu premiera Armenii w maju 2018 przez Nikola Paszinjana odbyły się już cztery oficjalne narady ministrów spraw zagranicznych Armenii (Zorab Mnacakanian) i Azerbejdżanu (Elmar Mamedjarow) pod auspicjami Grupy Mińskiej OBWE, reprezentowanej przez Rosję (Igor Popow), Stany Zjednoczone (Andrew Schofer) i Francję (Stéphane Visconti). Na ostatniej z nich, która odbyła się w styczniu w Paryżu, potwierdzono szczegóły spotkania liderów obu republik.

Do przełomowych, chociaż nieformalnych rozmów pomiędzy prezydentem Ilhamem Alijewem i premierem Nikolem Paszinjanrm doszło 22 stycznia br. podczas Światowego Forum Gospodarczego w Davos. Podczas półtoragodzinnej rozmowy politycy podjęli takie kwestie jak trudna historia procesu negocjacji pokojowych, wypracowanie mechanizmów wzrostu wzajemnego zaufania czy działania na rzecz obniżenia poziomu agresji w mediach.

Dyrektor National Defense Research University of Armenia Benjamin Poghosjan w rozmowie z NEW potwierdza, że intensywność działań dyplomatycznych wskazuje na to, że zmiana statusu (niekoniecznie uregulowania) konfliktu o Górski Karabach jest traktowana poważanie. Przyznaje także, że Rosja jest zainteresowana zmniejszeniem ryzyka wybuchu działań zbrojnych w regionie, chociaż tym razem to nie ona była bezpośrednim inicjatorem pertraktacji pokojowych, a ich przeprowadzeniu sprzyjali wszyscy członkowie Grupy Mińskiej.

 

Plan Ławrowa

Mówiąc o bezpośrednim zaangażowaniu Moskwy w pertraktacje pokojowe w sprawie Karabachu, warto przypomnieć, że jeszcze jesienią 2015 roku miała miejsce szeroko zakrojona debata pomiędzy Rosją, Armenią a Azerbejdżanem dotycząca zwrotu ostatniemu z wymienionych państw kilku regionów okupowanych wokół Karabachu oraz ustanowienia korytarza transportowego pomiędzy nieuznawaną republiką a Armenią. W podzięce za „pośrednictwo” Rosja miała wprowadzić na „sporne terytoria” swoje „siły pokojowe”. Jabłkiem niezgody stała się jednak kwestia statusu samego Karabachu: Erywań naciskał na natychmiastowe uznanie niepodległości, zaś władze w Baku dążyły do uzyskania gwarancji, że Czarny Ogród nigdy nie będzie niepodległym państwem.

– Baku bało się, że status Karabachu zostanie jedynie przeformatowany na podobieństwo tego, co dzisiaj mamy w Abchazji, Osetii Południowej czy Naddniestrzu. Jednak Alijew był skłonny podpisać plan Ławrowa i zostać członkiem OUBZ (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, inicjowana i de facto kierowana przez Kreml – AS) w zamian za odpowiednie gwarancje – opowiada w wywiadzie dla NEW armeński analityk Stepan Safarjan. – Nie otrzymał ich jednak. Prędzej czy później Karabachach wraz z korytarzem laczyńskim wyszliby spod jurysdykcji azerbejdżańskiej. Dlatego (prezydent Alijew – AS) odrzucił plan Ławrowa. Rosja jest szczera, kiedy mówi, że chce pokoju. Rzecz w tym, że ona chce być głównym i właściwie jedynym gwarantem tego pokoju – konstatuje Safarjan.

 

Kaukaskie dywidendy

Pertraktacje pomiędzy zwaśnionymi stronami, inicjowane przez Grupę Mińską udowadniają nam, że Zachód tak łatwo nie pozwoli Rosji przejąć kontroli nad Kaukazem Południowym. W niwelowaniu konfliktu, przy jednoczesnym rozwoju gospodarczym i politycznym regionu, zaangażowani są wszyscy dotychczasowi gracze – każdy ma swoje interesy i je realizuje.

– Europie i USA potrzebna jest stabilność w regionie dla realizacji projektów gospodarczych i politycznych. Po rewolucji Armenia odeszła od Rosji i rozpoczęła proces stopniowej integracji ze strukturami zachodnimi na wzór gruziński. Dla Rosji Karabach nie jest już kartą przetargową, używaną do szantażu przeciwko Turcji i Azerbejdżanowi, forpocztą i najwierniejszym z sojuszników. Ma to ważne znaczenie również w związku z tym, że relacje rosyjsko-azerbejdżańskie rozwijają się zgodnie z oczekiwaniami Moskwy (w sferach ekonomicznej, bezpieczeństwa i militarnej) i w ostatnim czasie stały się jeszcze bardziej partnerskie, a nie konfrontacyjne. Widać to chociażby na przykładzie podziału Morza Kaspijskiego – wykłada w rozmowie z NEW Mehman Alijew (zbieżność nazwisk przypadkowa), redaktor naczelny Agencji Informacyjnej „Turan”. – Bliska współpraca z Baku jest również ważna dla Moskwy w kontekście ewentualnej zmiany władzy w Teheranie – Rosja będzie chciała otrzymać swoją dolę za odbudowanie ekonomiczne Iranu (po ewentualnej zmianie władzy – AS) oraz uruchomić korytarz transportowy północ-południe – dodaje redaktor.

 

Restart negocjacyjny?

Chciałoby się uwierzyć w optymistyczne założenia powyższego rozmówcy i dać wiarę temu, że toczące się rozmowy doprowadzą do wstawienia zastygłego procesu pokojowego w nowe ramy negocjacyjne. W tym momencie jednak nie można mówić o żadnym niepodzielnym planie rozwiązania konfliktu: Azerbejdżan naciska na jedność terytorialną, co wyklucza niepodległość Karabachu, na którą z kolei nalegają Ormianie. Widzimy natomiast pewne obustronne wysiłki dążące do nawiązania dialogu, do odbudowania wzajemnego zaufania pomiędzy stronami.

Przejawiają się one przede wszystkim w stosunkowo przychylnej polityce medialnej Azerbejdżanu wobec Erywania i vice versa. Zmniejszenie agresji werbalnej i zapowiedzi wprowadzenia przez zwaśnione strony nowej polityki historycznej niewątpliwie pozytywnie wpłyną na obniżenie poziomu ludzkiej nienawiści, która przybrała gigantyczne rozmiary z powodu trwającej ponad trzydzieści lat wojny.

Jeśli uda się pogodzić skaczące sobie do oczu narody, to przy odrobinie dobrej woli Kremla uda się przełamać karabaski impas. Azerbejdżańscy eksperci nieoficjalnie przyznają, że Moskwa obiecała im terytorialne trofea. Tylko pytanie, za jaką cenę?

 

Fot. Arantz (cc by 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Belgradzka Lady Makbet nie żyje

16.04.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Polityczni znachorzy

15.04.2019
Andrzej Szeptycki Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Integracyjne napięcia

15.04.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Białorusini znowu bronią Kuropatów

12.04.2019
Tomasz Mróz
Czytaj dalej

Quo vadis, Zełenski?

11.04.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Prezydent z ekranu? Ukraina po wyborach 2019

09.04.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu