Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rosja 2018: Itogi goda podwieli
2019-02-05
Andrzej Goworski, Marta Panas-Goworska

Sine ire et studio

Zamieszkujący w Kolonii rosyjski poeta, z pochodzenia ukraiński Żyd, Demian Fanszel’, zamieścił na Facebooku dwuwiersz „Podwieli itogi goda / Okazywajetsia oczen’ podwieli”. Nieprzetłumaczalna na polski gra zawarta w ‘podwieli’ zasadza się na wieloznaczności tego słowa, które tu czytamy raz jako ‘podsumowano’, a raz jako ‘rozczarowały’. Tak więc dystych należałoby literalnie przełożyć w brzmieniu „Podsumowano wyniki roku / Jak się okazuje, bardzo rozczarowały”. Czy mogłaby to być aluzja do wydarzeń mijającego 2018 roku w Rosji? Tak zinterpretowali to znajomi literata, obdarzając go ćwierć tysiącem like’ów. Znalazła się i osoba twórcza, która do poetyckiego wpisu dodała swoje „Podwieli pod monastyr... kak obyczno”. I oto pojawiło się także trzecie znaczenie słowa, zaś cały komentarz brzmiałby po polsku „Podprowadzili pod monastyr (klasztor)... jak zawsze”. Co spotkało się z aprobatą Fanszela i grona jego facebookach przyjaciół. Czy faktycznie Rosjanie mają podstawy, żeby czuć się zawiedzeni? Czy rzeczywiście klerykalizacja kraju postępuje? Przyjrzyjmy się wydarzeniom roku 2018 w Rosji sine ira et studio.

 

Nowa narracja

Na początku grudnia 2018 roku w „The New York Times”, a następnie w przedruku w „Gazecie Wyborczej” ukazał się test rosyjskiej pisarki młodego pokolenia i działaczki opozycyjnej, Alisy Ganiewy. Stawia ona tezę, że w Rosji anno domini 2018 trwa rewizja historii i listę przykładów potwierdzających tę konstatację poprzedza powiedzeniem, że „Rosja jest krajem z nieprzewidywalną przeszłością”. Aby połączyć ogień i wodę – czyli Lenina i Stalina z Romanowami – potrzebny jest łącznik trwały niczym... most.

15 maja, czyli pół roku przed czasem, otwarto część drogową (dla samochodów osobowych i transportu publicznego) mostu łączącego Półwysep Krymski z Półwyspem Tamańskim poprzez Cieśninę Kerczeńską. W tym dniu najważniejsze dzienniki telewizyjne na świecie pokazały, jak Putin wsiada do pomarańczowego kamaza, włącza silniki i jako pierwszy, przewodząc kolumnie ciężarówek, przejeżdża nowo otwartą przeprawę. Wydarzenie to jest niewątpliwe propagandowym sukcesem Rosji, a także istotnym symbolem dla mieszkańców kraju. Krymski poeta i bard (na Półwyspie od 1983 roku), Konstantin Frołow, poświęcił konstrukcji wiersz, kończąc go słowami „Związani jesteśmy mocno losem nierozerwalnym / Poręką zaś – most między Rosją a Krymem”. Liryk, choć nie przedstawia wielkiej wartości artystycznej, dobrze oddaje uczucia i przekonania większości Rosjan. Pod koniec roku padła także z ust Putina zapowiedź budowy kolejnego mostu, tym razem na Dalekim Wschodzie, mającego połączyć Rosję z Japonią. Przeprawa ta byłaby zwieńczeniem planów, które snuli jeszcze carowie, a także w swoim czasie Stalin. Jej budowa byłaby o tyle ważna, co i trudna do realizacji, gdyż rok 2018 okazał się być czasem militaryzacji Wysp Kurylskich, co nie spotkało się z aprobatą Japończyków.

Rosja posiada także bardziej konwencjonalne narzędzie na służbie nowej narracji. Polskie media nie poświęcały temu zagadnieniu tyle uwagi, ale zwłaszcza anglosascy analitycy zgodnie podkreślają ogromną rolę telewizji Russia Today (RT) w tworzeniu faktów medialnych. Stacja ta, oglądana przez 150 milionów widzów w USA i Europie, specjalizuje się w wybielaniu działalności Rosji i eksponowaniu wszelkich konfliktów na Zachodzie; w tym celu posługuje się półprawdami, wybiórczymi tezami, a nawet posiłkuje tekstami naukowymi, co sprawia, że trudno jest jednoznacznie udowodnić nadawcy kłamstwa. W marcu 2018 roku prominentny działacz brytyjskiej Partii Pracy John McDonnell nawoływał wręcz do bojkotu RT. W grudniu wybrzmiały zaś ponownie sformułowane pod adresem RT zarzuty o wpływanie na wyniki wyborów prezydenckich w USA, a także nowe, dotyczące zaogniania francuskich protestów „żółtych kamizelek”.

 

Polityka wewnętrzna i russkij mir

18 marca Rosjanie wybierali prezydenta. Zwyciężył Władimir Putin, uzyskawszy 76,7 procent głosów. Sam wynik nie był zaskoczeniem, choć frekwencja była niższa niż życzyłyby sobie władze. Przewidywano, że do urn uda się ponad 70 procent obywateli, zaś oficjalne wyniki podają, że w głosowaniu wzięło udział 67,4 procent uprawnionych. Na swoje zaprzysiężenie Putin przyjechał nową, rosyjską limuzyną, która w wersji popularnej ma stać się alternatywą dla mercedesa i rolls-royce’a. Wybory były też okazją do licznych komentarzy, spośród których wyróżniał się protest-song Pussy Riot. W ich piosence Wybory padają słowa „Zarysowano nam oskarżenie / sześć lat ścisłego reżimu za niewinność”. W 2018 roku odbyły się także wybory regionalne i 9 września niemal w całej Rosji mieszkańcy udali się do urn, żeby wyłonić gubernatorów, merów oraz deputatów do zgromadzeń ustawodawczych różnych szczebli. Wyniki, choć wskazują zwycięstwo proputinowskiej Jednej Rosji, okazały się być gorsze dla obozu władzy niż przewidywano. W czterech regionach kandydat wspierany przez Kreml nie uzyskał wymaganej większości i niezbędna była druga tura. Do skandalu doszło w Kraju Nadmorskim (ujawniono tam fałszerstwa na rzecz kandydata Jednej Rosji) i ostatecznie gubernatora wyłoniono w grudniu. Jakkolwiek zabrzmi to banalnie, ale ważnymi i elektryzującymi dla Rosjan wyborami okazały się także głosowania nad nazwami dla najnowszej broni, a także lotnisk. Pierwsze nieco żartobliwie ogłosił pod koniec lutego Putin, a podchwycił minister obrany Siergiej Szojgu; internauci proponowali m.in. nazwać nowy laser „Okulista”, a bezzałogową atomową łódź podwodną „Karaś”. Jesienne działania związane z nadaniem patronów najważniejszym rosyjskim lotniskom wpisują się zaś w nowa narrację historyczną, o której już była mowa i śmieszy w tym przypadku tylko krytyka pod adresem Immanuela Kanta, który ostatecznie nie został patronem portu w Kaliningradzie.

Najważniejszym wydarzeniem w polityce wewnętrznej Rosji nie miało jednak w sobie nic z żartów. Rząd rosyjski ogłosił 14 czerwca podniesienie wieku emerytalnego o 8 lat dla kobiet i o 5 lat dla mężczyzn. Przy obowiązujących wówczas granicach 60 lat dla mężczyzn i 55 dla kobiet, oznaczałoby to, że mieszkańcy największego kraju na świecie będą pracować niemal do końca życia (średnia długość życia w Rosji jest znacznie krótsza niż w Europie i wynosi dla kobiet 77,2, a dla mężczyzn 66,4 roku; średnio 71,9). Decyzja te wywołała falę niespotykanych od lat protestów, do tłumienia których wykorzystano policję i kozaków. Niezadowoleni mieszkańcy Moskwy, Petersburga, ale także Władywostoku, Omska, Barnau czy krymskiego Symferopola nieśli transparenty z hasłami skierowanymi przeciw Putinowi i Jednej Rosji, choć niepopularną informację podał premier Miedwiediew. Ostatecznie Putin zadeklarował, że reforma zostanie poprawiona, acz zmiany są kosmetyczne. Pod koniec września Duma przegłosowała ustawę, a 3 października Putin ją sygnował. Odtąd na emeryturę mężczyźni będą przechodzić w wieku 65 lat, a kobiety 60. Jednocześnie władza skorzystała z okazji i w wirze demonstracji wstrząsających krajem 27 sierpnia skazano Aleksieja Nawalnego na 30 dni aresztu. Lider opozycji wyszedł na wolność 26 września i jeszcze tego samego dnia znów trafił za kraty, tym razem na 20 dni.

W ramach rozpowszechniania tzw. russkiego miru Putin i Łukaszenka spotkali się kilkukrotnie wiosną oraz latem 2018 roku. I choć podczas rozmów w Soczi zeszli na lód i zagrali w hokeja, to konkluzje nie były już zgoła przyjacielskie. Wyraził je wprost premier Miedwiediew 13 grudnia w Brześciu podczas posiedzenia Rady Gabinetowej Państwa Związkowego Rosji i Białorusi (wyśmiewany akronim ZBiR odszedł do przeszłości). Ze strony rosyjskiej padła deklaracja zacieśnienia współpracy, czyli de facto połączenia obu państw. W razie niepodporządkowania się tym propozycjom Białorusi zagrożono urynkowieniem cen ropy i gazu. Łukaszenka pod koniec grudnia przybył do Moskwy, żeby w bezpośrednich rozmowach odwieść Putina od tej decyzji, przywożąc mu w prezencie słoninę i cztery worki ziemniaków. Gest serwilistyczny i deprecjonujący Białoruś, choć ponoć takie właśnie było życzenia gospodarza Kremla.

Niepowodzenie w russkim mirze przyszło z innej strony. Kazachstan 20 listopada wyekspediował swoje dwie satelity z Kalifornii za pomocą wynajętej rakiety Falcon-9 należącej do firmy Space X Elona Mauska. Była to nie tylko strata finansowa, ale i policzek wymierzony Rosji, bowiem to na terenie Kazachstanu znajduje się słynny postradziecki poligon Bajkonur.

 

Dyplomacja i szpiedzy

Stan Zjednoczone na początku 2018 roku dokonały aktualizacji National Defence Strategy, gdzie za najważniejsze wyzwanie uznano już nie walkę z terroryzmem, ale ponownie rywalizację mocarstw, do których zaliczono Chiny i Rosję. Ważnym pojęciem w ramach nowej optyki stała się doktryna tolerance walfare, opisująca tolerowanie lub ignorowanie działań zbrojnych podejmowanych przez agresora. Przykładem tego byłaby znikoma odpowiedź Zachodu na incydent na Morzu Azowskim. Choć dokonane pod koniec listopada staranowanie ukraińskich okrętów wojskowych, a następnie zatrzymanie marynarzy i jednostek przez siły rosyjskie można także postrzegać jako akt wyprzedzający, mający przeciwdziałać wprowadzeniu przez Ukrainę, we współpracy z NATO, własnych jednostek na ten akwen. W kategorii tolerance walfare odczytano również angażowanie się Rosjan w przebieg wyborów przeprowadzonych w 2018 roku w świecie Zachodu, w tym wyborów prezydenta Czech oraz wszelkiego rodzaju ataki hackerskie.

Niewątpliwe rok 2018 był także czasem walk tajnych służb. Najbardziej spektakularna odsłona tej niejawnej wojny wiąże się ze sprawą Siergieja Skripala. Ów były agent rosyjski nawiązał współpracę z Anglikami, za co został w Moskwie zatrzymany i osadzony. W ramach wymiany agentów między mocarstwami wyszedł z więzienia i od 2010 roku mieszkał w Wielkiej Brytanii. Przysłowiowa „długa ręka Moskwy” dosięgła go 4 marca, kiedy to on i jego córka, Julia, zostali otruci. Trafili do szpitala w Salisbury, gdzie przez długie tygodnie poddawani byli terapii i ostatecznie o własnych siłach powrócili do domu. Śmierć poniosła zaś kobieta niezwiązana ze Skripalami, która miała przypadkowy kontakt z nowiczokiem, czyli substancją wykorzystaną do unieszkodliwienia byłego podwójnego agenta. Wydarzenia te miały liczne reperkusje, począwszy od oficjalnego wystąpienia premier Wielkiej Brytanii Theresy May, w którym oskarżyła Rosję o morderstwo na terenie Anglii, poprzez wydalenie dyplomatów rosyjskich m.in. z krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, na sankcjach kończąc. Moskwa wciąż nie przyznaje się do zlecenia morderstwa Skripalów, a przy tym bagatelizuje i wyśmiewa zajście, m.in. prezentując w telewizji agentów, którzy dokonali tej zbrodni i umożliwia im propagowanie nieprawdziwych, a zarazem ironicznych wersji wydarzenia; powstała nawet gra planszowa z marszrutą, jaką przebyli dwaj rosyjscy „turyści”. Po stronie korzyści Kremla należałoby zapisać tylko wywarcie efektu psychologicznego. Jak donoszą korespondenci, zasięgnąwszy języka u amerykańskich dyplomatów, trudniej jest teraz werbować Rosjan, gdyż kandydaci na informatorów nie chcą podzielić losu Skripala.

O tym, że każda wojna wymaga zaangażowania co najmniej dwóch stron, dowodzi sprawa Arkadija Babczenki. Ten nieprzychylny kremlowskiej władzy rosyjski dziennikarz w 2017 roku opuścił ojczyznę i zamieszkał w Kijowie. Jego audycje, a zwłaszcza ambiwalentny stosunek do tragicznego wypadku Chóru Aleksandrowa, spotykały się z agresywnymi reakcjami Kremla, a także groźbami. 29 maja 2018 roku najpierw ukraińskie, a potem światowe media obiegł news, że Babczenko zginął w Kijowie w zamachu terrorystycznym. Dzień później okazało się, że dziennikarz żyje, a informacja o jego śmierci była zamierzonym działaniem ukraińskich służb bezpieczeństwa, które w ten sposób chciały schwytać faktycznych zamachowców. Dezinformacja okazuje się być bronią nie tylko Rosjan.

16 lipca doszło do historycznego spotkania między prezydentem USA, Donaldem Trumpem, a prezydentem Rosji, Władimirem Putinem. Szczyt nie doprowadził do żadnych konkluzji i strony potwierdziły status quo w odniesieniu do najważniejszych tematów polityki międzynarodowej. W krótkoterminowej perspektywy beneficjentem tego spotkania okazała się być Rosja, która zaprezentowała się jako równoprawny partner Stanów Zjednoczonych. Ba, drobne gesty, z których słynie Putin, m.in. celowe spóźnienie, ukłony, uśmiechy, wskazują, że to on był zwycięzcą tej konfrontacji i jako memento będzie brzmiała twitterowa deklaracja Trumpa tuż sprzed szczytu: „Z powodu wielu lat lekkomyślności i głupoty USA nasze relacje z Rosją NIGDY nie były gorsze, a teraz jeszcze to ustawione polowanie na czarownice”.

 

Wojsko „nowe, ładne i inteligentne”

Sprowadzone do Syrii rosyjskie systemy przeciwrakietowe zawiodły, a najemnicy Moskwy, tzw. Wagnerowcy, zostali 7 lutego rozgromieni przez Amerykanów. Oficjalne kremlowskie źródła mówią, że w zajściach nie brali udziału Rosjanie, choć fakt są zgoła odmienne i ofiar po stronie Wagnerowców było co najmniej sto, przy braku strat wojsk amerykańskich. Nagrania wideo z rakiet nie pozostawiają złudzeń, jak spektakularna była to porażka. Podobnie film z ataku izraelskiego lotnictwa na rosyjską baterię przeciwlotniczą pokazuje, że przekazany Asadowi sprzęt nie stanowi większego zagrożenia dla techniki, którą dysponuje Zachód. Przeświadczenie to wspierają jeszcze zapisy z ataku wojsk amerykańskich na pozycje syryjskie w odwecie za wykorzystanie 7 kwietnia przez Asada środków chemicznych przeciw ludności miasta Douma. Trump atak poprzedził tweetem „Rosja obiecuje zestrzelić nasze rakiety wystrzelone na Syrię. No to szykuj się, Rosjo, bo nadchodzą: nowe, ładne i inteligentne”. Klęska wizerunkowa Moskwy jak się okazuje, może być zaczątkiem nowej geopolitycznej układanki, w której Kreml odegra znacznie ważniejszą rolę niż się przypuszcza, wychodząc z zaklętego kręgu „regionalnego mocarstwa”, w które wrzucił ją Barack Obama.

W azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej w dniach 1117 września odbyły się największe w historii współczesnej Rosji manewry wojskowej Wostok 2018, w których wzięło udział około 300 tysięcy żołnierzy z kraju i 7 tysięcy z Chin i Mongolii. Towarzyszyły im mniejsze szkolenia wojskowe w innych rejonach oraz manewry na Morzu Śródziemnym. Specjaliści podkreślają, że realizowano algorytmy charakterystyczne dla globalnego konfliktu, który mógłby rozgrywać się na wielu kontynentach. W 2018 roku w Rosji wielokrotnie ogłaszano też wprowadzenie do wyposażenia nowych rodzajów uzbrojenia, w tym rakiet hipersonicznych, a w Mordowi uruchomiono nowy radar pozahoryzontalny, umożliwiający wykrywanie pocisków naddźwiękowych. Nie obeszło się bez skandali, gdyż wiele z uzbrojenia albo ma usterki, albo znajduje się w fazie testów. Oprócz tego Rosjan zaintrygował wpis na Instagramie ministra obrony Federacji Rosyjskiej. W nocy z 4 na 5 sierpnia pojawiło się tam rozebrane zdjęcie Rossijany Markowskiej; 26-letnia, seksowna rzeczniczka nie przelogowała się najprawdopodobniej na swoje konto. I choć fotografia szybko zniknęła, trudno nie skonstatować, że rzecznik prasowy ministerstwo obrony drugiego mocarstwa świata lepiej się prezentuje niż jego odpowiednik z resortu zarządzanego przez Antoniego Macierewicza.

 

Zapriet na kulturze

Nakręcony w 2017 roku przez szkockiego reżysera Armando Iannucciego film Śmierć Stalina miał wejść na ekrany rosyjskich kin pod koniec stycznia 2018 roku. Od samego początku budził kontrowersje i minister kultury Federacji Rosyjskiej powołał komisję, mającą zweryfikować, czy obraz może być rozpowszechniany. Oceniający, wśród których znaleźli się m.in. słynny reżyser Nikita Michałkow oraz córka marszałka Gieorgij Żukow, Era Żukow, uznali, że angielsko-francuska czarna komedia nie powinna być dystrybuowana w Rosji. Mimo to odbyło się kilka pokazów, a film można wciąż obejrzeć w rosyjskim Internecie. W lutym pracownicy uznanego Rosyjskiego Publicznego Centrum Badania Opinii zapytali osoby, które obejrzały film lub chociaż wiedziały, o czym traktuje, czy zasadnym było jego wstrzymanie. 30 procent uznało, że decyzja władz była słuszna, a 35 procent nie podzielało zdania ministra kultury. Co ciekawe niemal 60 procent ankietowanych spośród tych, którzy filmu nie widzieli, zadeklarowało gotowość zapoznania się ze Śmiercią Stalina. Ów zakaz, po rosyjsku zapriet, który dotknął bądź co bądź dzieło prześmiewcze, a włodarze swoją decyzję argumentowali obrazą nie tyle pamięci o Stalinie, ale „obraźliwym potraktowaniem państwowego hymnu kraju”, czy ogólnie tłumaczyli, że wstrzymali „paszkwil na historię [...] kraju”. Uznano też, że dzieło charakteryzuje się „bardzo złą grą aktorską”, a także „nieprawdziwymi dekoracjami”. Ocena taka, jeśli uczynić z niej szerszą metaforę, będzie towarzyszyć wielu kolejnym wydarzeniom 2018 roku.

Świat solidaryzował się z odbywającym karę 20 lat pozbawienia wolności Olehem Sencowem. Przebywający w kolonii karnej nr 8 „Biełyj Miedwied’’ ukraiński reżyser i dramaturg w czasie organizowanego w Rosji mundialu prowadził głodówkę. Przedstawiciele światowego kina skierowali pisma do Putina z prośbą o jego uwolnienie (na list Daniela Olbrychskiego odpowiedział reżyser Nikita Michałkow). Sencow wobec grożącego mu przymusowego odżywiania zakończył protest 5 października.

Na początku kwietnia Federalna Służba Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informatycznych i Masowego Przekazu podjęła decyzję o zablokowaniu popularnego komunikatora internetowego Telegram. Powodem tej decyzji było – jak oznajmiono – nieudostępnienie służbom narzędzia do odkodowywania przesyłanych tam informacji i uznano, że komunikator może być wykorzystywany przez terrorystów. Władze spróbowały też wpłynąć na działające w Rosji Apple i Google, które udostępniały Telegram dla urządzeń korzystających z ich systemów. Jak poinformował Paweł Durow – twórca komunikatora – presja okazała się skuteczna, bowiem na całym świecie przestały być dostępne najnowsze wersje Telegramu. Odczytuje się to jako zapowiedź dalszego wpływania Rosji na największych globalnych graczy z branży informatycznej.

 

Zza czornego chodu

Rosji w 2018 roku nie dotknęły groźne akty terroru czy klęski żywiołowe. Do najtragiczniejszych katastrof należałby zaś zaliczyć wypadek samolotu pasażerskiego An-148, który rozbił się w lutym pod Moskwą. Zginęło wówczas 71 pasażerów. W drugiej połowie marca w centrum handlowym „Zimowa Wiśnia” w Kemerowie (południowo-zachodnia Syberia) wybuchł pożar i zginęło co najmniej czterdzieścioro dzieci. Rok zakończył się zaś tragicznym zawaleniem wielorodzinnego budynku mieszkalnego w leżącym na granicy Europy i Azji Magnitogorsku. Zginęło wówczas 39 osób, a świat obiegły zdjęcia noworodka, który 1 stycznia 2019 został wyciągnięty z rumowiska żywy.

Osobnym zagadnieniem jest traktowanie w Rosji homoseksualistów i przedstawicieli pomniejszych religii, w tym Świadków Jehowy. Sytuacja mniejszości seksualnych jest dramatyczna zwłaszcza w Czeczenii i temu zagadnieniu poświęcony został opublikowany w grudniu 2018 roku raport OBWE. Dokument poprzedziła interpelacja ONZ, na którą odpowiedział rosyjski minister sprawiedliwości Aleksandr Konowałow, przekonując, że w Czeczenii nie ma osób LGBTQ. Konstatacja ta może mieć charakter życzeniowy, co tym bardziej czyni ją przerażającą. Lost Świadków Jehowy nie budzi takich emocji, choć wiadomo, że nie byli oni nigdy tolerowani przez rosyjskie społeczeństwo i wszelkie doniesienia, które docierały w 2018 roku o ich prześladowaniach, należy traktować z niezwykłą powagą.

9 stycznia 2018 roku w stolicy Czeczenii Groznym aresztowano Ojuba Titijewa, szefa biura Stowarzyszenia Memoriał. Oskarżono go o posiadanie skrętów z marihuany, za co grozi 10 lat więzienia. Jogin, były trener boksu znany jest ze wstrzemięźliwości względem używek i należy przypuszczać, że narkotyki, które znaleziono w jego samochodzie, zostały mu podrzucone. Mimo interwencji prawników przedłużono Titijewowi areszt i wciąż przebywa za kratami. Represje objęły również kolejnego członka Memoriału, Jurija Dmitrijewa. Historyk ten od drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku specjalizuje się w opisywaniu losów więźniów pracujących przy budowie Biełomorkanału oraz odkrywaniu ich zbiorowych mogił. W 2016 roku obwiniono go o rozpowszechnianie materiałów pornograficznych, do tworzenia których wykorzystywać nieletnią, adoptowaną córkę. Sąd w 2017 roku oczyścił Dmitrijewa z zarzutów, ale w czerwcu 2018 roku Sąd Najwyższy Karelii nakazał dodatkowe śledztwo.

21 marca w Wołokołamsku zasłabło co najmniej 57 dzieci (inne źródła mówią nawet o 200) i kilkoro hospitalizowano, a reszcie postawiono diagnozę zapalenia dróg oddechowych. Nietrudno ustalić, że przyczyną ich złego stanu zdrowia były gazy, które wydobywały się z pobliskiego wielkiego wysypiska śmieci. To dwudziestotysięczne miasteczko, oddalone od stolicy Rosji o 100 kilometrów, jest jednym z kilku miejsc, do których zwożone są odpady z całej aglomeracji. Wydarzenie to stało się asumptem do kilkutysięcznych, samorzutnych demonstracji. Na początku kwietnia stawiała się na nie niemal trzecia cześć populacji Wołokołamska. Protesty w związku z trującymi wysypiskami odbyły się i w innych częściach kraju. Problem śmieci w Rosji jest o tyle poważny, że w biznes odpadów komunalnych zaangażowani są rosyjscy oligarchowie i faworyci Kremla, którzy nie zamierzają dostosowywać istniejących składowisk do norm środowiskowych. Z drugiej strony sprawa ukazuje słabość społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. Mieszkańcy kraju skłonni są gromadzić się i organizować wobec konkretnych wyzwań, nie dostrzegając najczęściej bardziej ogólnych, pryncypialnych problemów i co znamienne – swoje roszczenia kierują do Putina, co de facto jest wypaczeniem idei społeczeństwa obywatelskiego.

 

Gol!

Rosja w 2018 roku stał się areną wielu międzynarodowych wydarzeń sportowych, spośród których najważniejsze były XXI Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Najdroższy w historii mundial, na który według oficjalnych danych wyasygnowano ponad 13 miliardów dolarów, rozegrany został na 12 stadionach 11 miast europejskiej części Rosji i trwał od 14 czerwca do 15 lipca. Stał na wysokim poziomie i niektóre z zachodnich mediów pokusiły się nawet o konkluzję, że prawdziwym zwycięzcą zmagań okazała się być nie drużyna Francji, ale organizator. Rosji udało się bowiem przyciągnąć ponad 3 miliony gości z zagranicy, ukazując bezpieczne, nowoczesna i intrygujące oblicze kraju. Był to niewątpliwe olbrzymi sukces wizerunkowy Putina, a przy tym stworzono doskonałe narzędzie do tonowania wewnętrznych nastrojów. Nie mogło być przypadkiem ogłoszenie nowej reformy emerytalnej w dniu inauguracji mundialu. Oprócz mistrzostw w piłce nożne w Rosji w 2018 roku zorganizowano wiele innych międzynarodowych imprez sportowych, których efektem była dalsza promocja kraju. Można domniemywać, że władza wykorzystała je do przykrycia skandali związanych z dopingiem w rosyjskim sporcie i korumpowaniem działaczy FIFA, choć nawet rosyjscy opozycjoniści uznają takie tłumaczenie za zbyt jednostronne.

 

„Z mądrym człowiekiem to i pogadać ciekawie”

Rok 2018 w Rosji, niczym XIX wiek, nie zakończył się zgodnie z kalendarzem i wciąż trwa. Nierozwiązana pozostaje sprawa gazociągu Nord Stream 2, a epilogiem do wydarzeń z Lewantu będzie zapowiedziane przez Trumpa wyjście Amerykanów z Syrii. Niewątpliwie od tego zależy w dużej mierze, czy Rosji uda się na powrót stać globalnym mocarstwem. Wskaźniki ekonomiczne bynajmniej nie pomagają rozwikłać tej kwestii. Słaby wzrost gospodarczy w 2018 roku, a z drugiej strony nieoczekiwany progres w wydobyciu surowców naturalnych niosą sprzeczne konkluzje. Może więc, wzorem samych Rosjan, porzucić wykresy czy tabele i odwołać się do symboliki. Wieczorem 25 maja 2018 roku bezrobotny trzydziestosiedmiolatek, niejaki Igor Podporin, pił wódkę w kawiarni moskiewskiej Galerii Trietiakowskiej. Na kwadrans przed zamknięciem ruszył na salę Repinowską i zatrzymał się przed obrazem Car Iwan Groźny i jego syn Iwan 16 listopada 1581 roku. Jak zaświadczają ochroniarze, chwycił metalowy słupek zagradzający drogę do dzieła i nim właśnie zaczął uderzać w ochronną płytę. Szkło rozprysło się i odłamki w sposób znaczący zniszczyły oryginalną ramą, zaś Podporin zdołał jeszcze trafić narzędziem w płótno. Dyrektorka galerii oświadczyła później, że nie doszło do uszkodzenia twarzy ani rąk bohaterów malowidła. Jak się okazuje, ów akt wandalizmu nie był pierwszym i obraz Repina ma długą historię napaści. Najpierw jednak był schowany, po czym w 1913 roku w tejże Galerii Trietiakowskiej Abram Bałaszow, staroobrzędowiec i syn bogatego fabrykanta mebli, rzucił się nań z nożem i dokonał trzech rozcięć, wykrzykując „Dosyć śmierci, dosyć krwi!”. Sto lat później grupa prawosławnych aktywistów i historyków zwróciła się do ministra kultury z petycją o zaprzestanie ekspozycji Cara Iwana Groźnego..., gdyż dzieło obraża uczucia patriotyczne obywateli. Najważniejsze jednak jak zwykle nie wybrzmiało. Z obrazem wiąże się przepowiednia, że za rok, a może trzy, powtórzy się to, co przedstawił wielki Repin. Ojciec zamorduje syna albo ów starszy zabije tego młodszego, po czym – tak jak po śmierci Iwana Groźnego – nadejedzie wielka smuta, czyli straszne bezkrólewie. I jakże takiej konkluzji nie spointować frazą wypowiedzianą przez Iwana Karamazowa w rozmowie ze Smierdiakowem – „Z mądrym człowiekiem to i pogadać ciekawie”?

 

Artykuł jest częścią cyklu Podsumowania 2018 roku „Nowej Europy Wschodniej”, w ramach którego opublikowaliśmy również teksty dotyczące:

 

Fot. Илья Ефимович Репин (wolny dostęp) ru.wikipedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Andrzej Goworski
Polecamy inne artykuły autora: Marta Panas-Goworska
Powrót
Najnowsze

Pozorne ocieplenie

21.02.2019
Maxim Rust
Czytaj dalej

Jak będą wyglądały stosunki polsko-litewskie w XXI wieku

19.02.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

A wy nie Ruskij? Lenin i Kabanbaj wynieśli się na przedmieścia

18.02.2019
Tomasz Waśkiel
Czytaj dalej

Czy się stoi, czy się leży, Perustulo się należy. Fiński eksperyment z bezwarunkowym dochodem podstawowym

17.02.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Pawłem Kowalem we Wrocławiu

16.02.2019
NEW
Czytaj dalej

Jak będą wyglądały stosunki polsko-litewskie w XXI wieku?

14.02.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu