Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
A wy nie Ruskij? Lenin i Kabanbaj wynieśli się na przedmieścia
2019-02-18
Tomasz Waśkiel

Niemal pół roku spędziłem w trzystutysięcznym mieście noszącym dwie oficjalne nazwy. Przed wyjazdem, kiedy mówiłem o moim celu podróży, dostawałem pytania w rodzaju: w której to części Rosji, czy to daleko od Moskwy? Trochę lepiej zorientowani, upewniali się, czy to już Syberia, a może niedaleko Ałtaju? Rosyjska nazwa miasta, której używałem (z początku przekonany, że jest jedyną poprawną), powodowała, że nikomu z moich znajomych nie przyszło do głowy, że to wcale nie musi być Rosja. 

Nie jest moim zamiarem dyskredytowanie wiedzy geograficznej znajomych, bowiem ja też wcześniej nie byłbym w stanie dokładnie określić położenia tego miasta. Poza tym część z nich była bliska odpowiedzi, mieszkałem niedaleko Syberii (temperatury zimą tylko odrobinę wyższe) i na przedgórzu Ałtaju. Na dodatek przez cały czas posługiwałem się językiem rosyjskim i nie miałem żadnych problemów z dogadaniem się z miejscowymi. Co więcej, nie skłamię, jeśli powiem, że w tym mieście język rosyjski odgrywa wciąż dominującą rolę. Spędziłem jednak pół roku nie w Rosji, ale w Kazachstanie, w Ust-Kamieniogorsku, zwanym też Oskemen. 

Ust-Kamieniogorsk to stolica Obwodu Wschodniokazachstańskiego, miasto położone u styku rzek Irtysz i Ulba. Sama nazwa mówi wiele o położeniu miasta: „ust” to z rosyjskiego ujście, z kolei połączenie „kamien” i „gory” wskazuje jak miejscowi niegdyś nazywali Ałtaj-kamieniste góry. Ośrodek był warownią strzegącą regionu przed najazdami Dżungarów, założoną w 1720 roku przez Iwana Michajłowicza Lichariewa wraz z grupą Kozaków. Rosyjski major uznał, że jest to dobre miejsce do obrony przyszłej syberyjskiej guberni. Kończy się tu bowiem Ałtaj, a zaczyna kazachski step.  

Wydawałoby się, że takie położenie powinno sprawiać, że Oskemen przyciąga turystów. Nie jest to jednak zbyt popularna destynacja. Większość podróżników przyjeżdża do Kazachstanu nie dla miast i ich architektury, ale dla piękna przyrody. Wybierają zazwyczaj Kanion Szaryński, Jeziora Kaindy czy Park Ałtyn Emel. Nieliczni przyjeżdżają by podziwiać niedokończoną imitację Dubaju (lub jak kto woli – miks Moskwy i Aszchabadu), czyli Astanę.  

Potencjalnych turystów może odstraszać nieco ponura sława całego Obwodu Wschodniokazachstańskiego jako miejsca, gdzie powietrze jest gęste i nie najlepsze dla płuc i serca. Miasto wita dymem z tabunów kominów i fabryk. Kiedy obrona przed Dżungarami nie była już potrzebna, Ust-Kamieniogorsk zyskał nową funkcję – został miastem typowo przemysłowym i do dzisiaj kwitnie tu przemysł metalurgiczny. Jeszcze podczas II wojny światowej ewakuowano tutaj część infrastruktury z miast ZSRR, później zaczęto eksploatować bogactwa naturalne Rudnego Ałtaju. Działające tu dzisiaj zakłady metalurgiczne przetwarzają ołów, cynk, beryl, uran, chlor, tytan, magnez czy arsen. Przemysł sprawia, że Ust-Kamieniogorsk słynie z największej zachorowalności na dolegliwości układu oddechowego.  

Wielbiciel starówek czy zabytkowych kamienic nie znajdzie tu nic ciekawego. Oskemen, podobnie jak inne kazachskie miasta, nie dysponuje czymś, co można określić mianem Starego Miasta czy Rynku. Jest kilka ciekawych zakątków, takich jak popularna striełka – miejsce styku Ulby i Irtyszu, wraz z największym pomnikiem w mieście poświęconym Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Warto wspomnieć o rozbudowywanej nowej części miasta, wraz z meczetem Halifa Ałtaj, Wschodniokazachstańskim Teatrem i parkiem lewobrzeżnym. Parki, bo oprócz lewobrzeżnego jest ich jeszcze kilka (w tym dwa w centrum miasta), to zresztą chyba największy atut tego miasta. 

 

Meczet Muchammadi i napis Kazakstan, ul. Permitina 

 

Miejsce rynków, podobnie w jak wielu innych tworzonych przez Rosjan miastach, zajmują prospekty. W przypadku Ust-Kamienogorska taką rolę odgrywają prospekty Abaja Kunanbajewa (najwybitniejszego, czy też wykreowanego na najwybitniejszego, poety w historii Kazachstanu) i Kanysza Satpajewa (pierwszego prezydenta kazachskiej akademii nauk). Centralne miejsce zajmują także ulica Kazachstanu z placem Republiki, na którym znajduje się pomnik wspomnianego Abaja Kunanbajewa. Naprzeciwko pomnika położony jestjeden z trzech miejscowych meczetów nazwany imieniem Muchammadiego. Sama świątynia nie wyróżnia się ani bogatą historią, ani wyrafinowaną architekturą, bardziej zwraca uwagę to, co znajduje się ponad nią. W oddali, na szczycie góry za meczetem, widoczny jest bowiem napis „Kazakstan” (pisownia w języku kazachskim). Sposób jego rozmieszczenia przypomina znany na całym świecie napis na wzgórzach Hollywood. Na pierwszy rzut oka – mniej lub bardziej interesująca atrakcja turystyczna. Pewnego razu usłyszałem jednak bardziej dosadną interpretację jego funkcji: „ma przypominać Ruskim, gdzie się znajdują…”.  

To właśnie kwestia relacji rosyjsko-kazachskich sprawia, że specjaliści zajmujący się Kazachstanem najprawdopodobniej słyszeli o tym mieście. Według danych z 2014 roku, w mieście większość wciąż stanowią Rosjanie (53 procent). Ze względu na taką strukturę ludności i fakt, że do Ust-Kamieniogorska zbyt wielu turystów nie przyjeżdża, można być tutaj Rosjaninem (a w zasadzie to Ruskim) bądź Kazachem, innej opcji raczej nie ma. Stąd też pytanie, które słyszałem podczas swojego pobytu najczęściej i do którego zdążyłem się przyzwyczaić, brzmiało: „a wy nie Ruskij”?  

Ze względu na wysoki wskaźnik emigracji Rosjan z Kazachstanu po rozpadzie Związku Radzieckiego, tak duża ich liczba w mieście jest czymś zaskakującym.. W kraju są jedynie dwa obwodowe ośrodki, w których ponad połowę stanowią osoby pochodzenia rosyjskiego: Ust-Kamienogorsk i Petropawłowsk. W tym samym Obwodzie Wschodniokazachstańskim, w odległości 100–200 km od Ust-Kamieniogorska, znajdują się także mniejsze miasta (poniżej 50 tysięcy mieszkańców), takie jak Ridder (do 2002 roku – Leninogorsk), Ałtaj (do grudnia 2018 – Żyrjanowsk) czy Szemonaicha, w których ponad 80 procent mieszkańców stanowią Rosjanie. Taka struktura ludności powoduje, że region ten często bywa przywoływany jako potencjalny „drugi Donbas” albo „drugi Krym”, jako część Kazachstanu najbardziej wrażliwa na tendencje separatystyczne.  

Chyba najsłynniejszą postacią związaną z tym problemem był Wiktor Kazimirczuk i jego grupa Rus, która w 1999 roku planowała przejęcie miejscowej administracji. Do akcji nie doszło, Kazimirczuk i jego ludzie zostali zatrzymani, a lider skazany na szesnaście lat więzienia (wyszedł znacznie szybciej, bo już w 2006 roku). Od dłuższego czasu do podobnych, nieudanych prób puczu z udziałem Rosjan nie dochodziło. Aktywność tego typu grup jest zresztą mniej widoczna i wydarzenia na Ukrainie nie miały na to wpływu. Wydaje się, że umiejętnie prowadzona polityka kulturalna, programy skierowane do studentów z południa Kazachstanu i do Kazachów zamieszkujących Mongolię, a w końcu wzrost stopy życia w samym państwie, zniechęcają Rosjan do podejmowania akcji wywrotowych. 

Obserwowanie relacji pomiędzy Rosjanami a Kazachami nie było głównym przedmiotem moich zainteresowań. Nie przeprowadziłem wywiadów czy też badań ankietowych. Zresztą świadkiem ostrego konfliktu pomiędzy tymi dwiema grupami byłem tylko raz, w miejscu, w którym do scysji dochodzi raczej często, bowiem w miejscowym barze, z którego szybko jako innostraniec zostałem ewakuowany. 

Podziały rosyjsko-kazachskie odnotowałem dokładniej w toponimice – nazwach miejsc. W szczególności interesowały mnie urbanonimy, głównie nazwy ulic i placów. Temat może wydawać się błahy, aczkolwiek przykładów przeciwko temu stwierdzeniu daleko szukać nie trzeba. Ostatnia polska ustawa o dekomunizacji spowodowała wiele protestów i dyskusji, przypomnieć można choćby spory o ulice Leona Kruczkowskiego czy Dąbrowszczaków w różnych miastach Polski. Także i w Kazachstanie proces zmiany nazewnictwa ulic kręci się wokół dekomunizacji (czy też derusyfikacji), jednak akurat w Ust-Kamieniogorsku jej zwolenników jest chyba mniej aniżeli przeciwników. 

Wśród głównych miejskich arterii wymienić można ulicę Kazachstanu, centralne miejsce zajmuje plac Republiki. Obie nazwy dość popularne, jeśli spojrzeć na przestrzeń kazachskich miast po 1991 roku. Jednak zaraz obok znajdują się dwie inne, które wywołałyby zdziwienie na twarzach Polaków. Ulicę Kazachstanu przecina bowiem ulica Ordżonikidze. Z kolei miejsce z najdroższymi restauracjami w Ust-Kamieniogorsku to ulica Kirowa. Przykładów ulic, które mogą wywołać zdumienie, można podać więcej: Woroszyłowa, Dzierżyńskiego, Stachanowskaja, Oktiabrskaja, Sowchoznoja, Kołchoznaja czy Sowietskaja.  

 

 

Pomnik Żambyła Żabajewa, park imienia Żambyła Żabajewa 

 

Wypada wyjaśnić także fenomen dwóch nazw miasta. Leżący niedaleko, sławny z poligonu atomowego, na którym zdetonowano pierwszą radziecką bombę atomową – Semej do 2007 roku był Semipałatyńskiem. Nowe nazwy otrzymały też Ałmaty (wcześniej Ałma-Ata), Astana (wcześniej Celinograd i Akmoła) czy Szymkent (Czymkent). Wszystkie te zmiany podyktowane były derusyfikacją i regułami kazachskiej pisowni. Ust-Kamieniogorsk wypada na tym tle wyjątkowo, fala zmian nazewnictwa tylko go musnęła. Oskemen, inaczej niż przytoczone powyżej pozostałe miasta, wciąż nosi dwie oficjalne nazwy. Przyczyny tej decyzji opisane zostały wyżej: struktura ludności sprawia, że władze najprawdopodobniej nie chcą nikogo drażnić. 

 

Pomnik Siergieja Kirowa, park Żastar, dawn. Kirowa 

 

Oprócz nazw ulic, warto powiedzieć kilka słów o pomnikach. Wjazdu do miasta strzeże Kabanbaj-batyr, bohater walk z Dżungarami z XVIII wieku. Przy Ulbie i Irtyszu stoi ogromny pomnik bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, stanowiący nieodłączny element wielu kazachskich miast. Nieopodal centrum miasta położony jest natomiast pomnik akyna (ludowy poeta, pieśniarz) Żambyła Żabajewa, a w parku naprzeciwko Siergieja Kirowa. W głębi miasta prospekt Niepodległości przecina plac Uszanowa, wraz z jego pomnikiem, bowiem Jakob Uszanow to pierwszy przewodniczący wschodniokazachskiego Sowdepu.  

 

 

Pomniki Włodzimierza Lenina, Aleja Sowieckich Działaczy, Park Lewobrzeżny 

 

Mowa była już o pomniku Abaja Kunanbajewa, warto jednak dodać, że jeszcze kilkanaście lat temu jego miejsce zajmował Włodzimierz Lenin. Ten ostatni został wywieziony na obrzeża miasta i obecnie, wraz z trzema swoimi sobowtórami z pobliskich ośrodków, znajduje się na jednej z alei lewobrzeżnego parku. W to samo miejsce ewakuowano także z różnych miast symbol sowieckiego terroru Feliksa Dzierżyńskiego, pierwszego sekretarza Leningradzkiego Obkomu i Gorkomu Siergieja Kirowa oraz jego następcę na tej funkcji Andrieja Żdanowa. Zaraz obok stanęli wielcy twórcy: Maksym Gorki obok Włodzimierza Majakowskiego i jakby na doczepkę Lew Tołstoj. Trudno uznać Tołstoja za „sowieckiego” pisarza, a jednak całość została nazwana „aleją sowieckich działaczy”.  

 

 

Kopia Bajterka, prospekt Pobiedy, Ust - Kamienogorsk 

 

Pozostając przy pomnikach… Nie tylko w Astanie, ale także i w Ust-Kamieniogorsku zobaczyć można bajterek. Ten w Astanie to monumentalna wieża-wizytówka stolicy, oskemeński to tylko jego niewielka kopia. Mini-bajterek rozlokowany został w środku bodaj największego ronda w mieście. Niespełna sto metrów obok, nieopodal ronda, znajduje się natomiast, co prawda już nieco zaniedbany, pomnik walczących o ustanowienie sowieckiej władzy w Ust-Kamieniogorsku… 

Ktoś mógłby stwierdzić, że taka ilość pomników i ulic z sowieckim akcentem to nic wyjątkowego. Dociekliwy turysta i w Ałmatach może znaleźć pomnik Lenina, ulice Dzierżyńskiego czy Woroszyłowa. Zadziwiająca jest jednak liczba posowieckich pozostałości. Po 1991 roku, przez Kazachstan przeszła prawdziwa fala zmian nazewnictwa, derusyfikacji, kazachizacji czy, jak niektórzy złośliwi dodają, batyryzacji (batyr to w wolnym tłumaczeniu „bohater, wojownik”). W Kazachstanie zapanowała też prawdziwa pomnikoterapia, stare symbole przesuwa się lub usuwa, a na cokołach pojawiają się nowe postacie, zazwyczaj beje albo batyrzy. Ust-Kamieniogorsk po dwudziestu siedmiu latach wydaje się tymi zmianami niemal nietknięty. W całym mieście zmieniono niewiele ponad dwadzieścia nazw ulic i postawiono trzy nowe pomniki.  

Z powodu pomników i nazw ulic w Ust-Kamieniogorsku do protestów raczej nie dochodzi. Nietrudno jednak zauważyć polaryzację poglądów w tej kwestii. Kazachom przeszkadzają rosyjskie nazwy, często po prostu z uwagi na ich obcość. Z kolei Rosjanie kurczowo trzymają się starych nazw, traktując je jako nieodłączną część swojej historii. 

Do Ust-Kamieniogorska pojechałem po to, żeby zajmować się kazachską polityką pamięci. Relacje rosyjsko-kazachskie interesowały mnie znacznie mniej. Okazało się jednak, że toponimy i pomniki odbiły jak w zwierciadle specyficzny charakter miasta. Czy jest on już podwójny, czy może wciąż bardziej rosyjski? Niewątpliwie dziwi, że w Ust-Kamieniogorsku, zwanym też Oskemen, Bajterekowi nie wadzi sowiecka władza, a Niepodległości nie przeszkadza Uszanow. Ordżonikidze swobodnie przechadza się po placu Republiki, a Kirow ze spokojem spogląda na Żambyła. Natomiast Lenin, jak i Kabanbaj, zgodnie wynieśli się na przedmieścia. 

 

Fot. Tomasz Waśkiel 


Powrót
Najnowsze

Nagroda Jana Nowaka-Jeziorańskiego 2019

17.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Litewska tradycja karania rządzących

16.05.2019
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Festiwal Filmów Polskich „Wisła”: Konkurs Główny

14.05.2019
Natalia Walka
Czytaj dalej

Prezydent Gruzji w Polsce

09.05.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

Walka o zabytek w Baku

09.05.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Wileński poker – polski przekładu powieści Ričardasa Gavelisa

09.05.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu