Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Quo vadis, Zełenski?
2019-04-11
Eugeniusz Sobol

Do drugiej tury wyborów na Ukrainie, w której zmierzą się Petro Poroszenko i Wołodymir Zełenski, został ponad tydzień, ale już dziś można z dużą pewnością stwierdzić, że zwycięstwo w nich odniesie komik z 95 Kwartału. Oprócz swoich trzydziestu procentów uzyskanych w pierwszej turze, może dodatkowo liczyć na głosy wyborców Julii Tymoszenko oraz Jurija Bojki. Oczywiście, nastąpi również mobilizacja ukraińskiego elektoratu o orientacji patriotycznej, zwłaszcza w zachodniej części kraju, wspierającej obecnego prezydenta, co pozwoli mu nieco poprawić zaskakująco słaby szesnastoprocentowy wynik, ale straty do swego rywala trudno będzie odrobić. Myślę, że już dziś Zełenski i jego sztabowcy mogą otwierać szampana.

Charakterystyczna dla kampanii, poprzedzającej drugą turę, jest agresywna, napastliwa retoryka stosowana przez Poroszenkę, której ton niestety podchwyciła spora część publicystów, zwłaszcza z Ukrainy Zachodniej. Mam na uwadze chociażby artykuł Jurija Andruchowycza pt. Kariera Zełenskiego, którą można jeszcze zatrzymać czy wywiad Myrosława Marynowycza dla portalu ZIK.ua. Ten drugi autor, na podstawie obejrzanych scen z kabaretu 95 Kwartał oraz wypowiedzi szefa sztabu wyborczego Zełenskiego Dmytra Razumkowa, dochodzi do wniosku, że za parawanem hasła nowej twarzy w polityce w rzeczywistości ukrywa się próba rewanżu prorosyjskich sił Partii Regionów[1]. Podobne zarzuty pod adresem kandydata na prezydenta sformułował także Andruchowycz[2]. Myślę, że należałoby rozgraniczyć postać Zełenskiego-komika od Zełenskiego-polityka i nie wyciągać pochopnych wniosków z oglądania jego skeczy, które wystawiał ongiś na scenie 95 Kwartału, gdy nie zastanawiał się jeszcze nad kandydowaniem w wyborach. Hałyczańscy publicyści muszą również pogodzić się z podmiotowością rosyjskojęzycznych mieszkańców Wschodniej Ukrainy. Obawiam się nawet, że po zwycięstwie Zełenskiego będziemy mieli go czynienia z separatyzmem w wersji lwowskiej.

Poroszenko zaś poszedł jeszcze dalej i kilka dni temu w Kijowie zawisły bilbordy przedstawiające patrzących sobie w oczy z nienawiścią, niczym bokserzy przed pojedynkiem, prezydenta Ukrainy i prezydenta Rosji[3]. Jeśli wcześniej publicznie nazywał swego rywala „marionetką Kołomojskiego”, obecnie sugeruje, że jest „koniem trojańskim” Putina. Zastanówmy się zatem nad rzekomą prorosyjskością Zełenskiego.

Przyznam się, że nie zauważyłem, aby jego postać wywoływała szczególny entuzjazm wśród rosyjskich komentatorów i polityków, pamiętających jeszcze, jak w 2014 roku wspierający Zełenskiego Kołomojski za własne pieniądze uzbroił po zęby ukraińskie bataliony ochotnicze i, o zgrozo, jednostkę bojową Prawego Sektora, co pozwoliło Ukraińcom nieco wyhamować ofensywę „rosyjskiej wiosny”. Ochotnicy przyjęli na siebie pierwsze uderzenia separatystycznych oddziałów, uzyskując cenny czas potrzebny do tego, aby zdemoralizowana i źle uzbrojona armia ukraińska dotarła wreszcie na krańce wschodnie państwa. Rosjanie jednak są przekonani, że ukraiński patriotyzm Kołomojskiego jest parawanem, za którym biznesmen ten ukrywa niepohamowaną żądzę powiększenia majątku, więc dałoby się go przekupić i wykorzystać do kolejnego rozbioru Ukrainy w ramach projektu „Noworosja”.

Sądzę, że zarówno Rosjanie, jak i hałyczańscy publicyści popełnią błąd, polegający na zbyt sztywnym trzymaniu się czarno-białych scenariuszy, gdy rzeczywistość na Ukrainie jest znacznie bardziej skomplikowana. Myślę, że obecnie mamy do czynienia z powstaniem trzeciej drogi na Ukrainie i emancypacji nowej klasy w tym kraju, wyrazicielem pragnień której został właśnie Zełenski. W większości są to rosyjskojęzyczni mieszkańcy miast, odporni na putinowską propagandę, więc niekoniecznie marzący o przyłączeniu do Rosji. Zełenski zaproponował Ukraińcom wykonanie dosyć odważnego skoku cywilizacyjnego. Zamiast poroszenkowskiej triady o charakterze konserwatywnym „armia, język, wiara”, mającej na celu wzmocnienie ukraińskiej tożsamości, stawia on na pierwszym miejscu stworzenie sprzyjających warunków dla biznesu. Być może jesteśmy właśnie świadkami narodzin ukraińskiego liberalizmu, zbieżnego z trendami globalizacyjnymi, gdzie pojęcie narodowości rozmywa się w postmodernistycznej polifonii.

Oczywiście, problem kształtowania się rosyjskojęzycznej ludności na Ukrainie jest dosyć skomplikowany. Zaczął się już w Rosji carskiej, aby potem przybrać kształt stalinowskiego terroru i zmasowanej rusyfikacji w okresie rządów Breżniewa. Niemniej, wzrost zamożności klasy średniej na Ukrainie mógłby się przyczynić do szybszej ukrainizacji niż obecna sytuacja, w której idea ukraińskiego odrodzenia narodowego została już w pewnym stopniu nadszarpnięta przez skorumpowanych polityków w wyszywanych koszulach.

 

[1] https://zik.ua/news/2019/04/05/myroslav_marynovych_nasha_gra_pokazaty_poroshenkovi_dulyu_mozhe_obernutysya_na_1545463.

[2] https://zbruc.eu/node/88318.

[3] https://pp2019.org/novini/bordi-iz-zobrazhennyam-putina-ye-oficijnoyu-reklamoyu-splachenoyu-z-viborchogo-fondu-kandidata-shtab-poroshenka.

 

Fot. Tohaomg (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Czarnobylski Łazarz – historie z zapomnienia

17.06.2019
Andrzej Goworski Marta Panas-Goworska
Czytaj dalej

Promocja w e-kiosku: NEW i NEE 30% taniej

14.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

12.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Political fiction. O Mołdawii bez geopolityki

12.06.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Wspólny protest ambasadorów Polski i Izraela

11.06.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zmierzch oligarchy

10.06.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu