Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rosja i Rada Europy
2019-06-26
Andrzej Szeptycki

Decyzja o przywróceniu Rosji pełni praw na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy jest tyleż oburzająca na płaszczyźnie moralnej, co zrozumiała na płaszczyźnie politycznej. Wynika ona zarówno z szeroko zakrojonych wysiłków Federacji Rosyjskiej, zmierzających do przełamania międzynarodowej izolacji po 2014 roku, jak i działań części państw członkowskich, dążących do powrotu do polityki business as usual w relacjach z Rosją.

 

Słowo „biznes” nie jest tu przypadkowe, jeśli weźmiemy pod uwagę w szczególności postępy w realizacji Nord Stream 2. Duże znaczenie ma również polityczno-strategiczny wymiar relacji z Federacją Rosyjską. Zgodnie z wytycznymi dotyczącymi polityki UE wobec Rosji przyjętymi w 2016 roku przez ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich oraz wysoką przedstawiciel do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federicę Mogherini, Unia Europejska kładzie nacisk na implementację porozumień mińskich i uzależnia od tego zniesienie sankcji, dąży do wzmocnienia swojego bezpieczeństwa wobec zagrożeń energetycznych, dezinformacyjnych i hybrydowych płynących z Rosji. Zarazem jednak chce prowadzić z Rosją selektywną współpracę w obszarze polityki zagranicznej – dotyczy to zwłaszcza Bliskiego Wschodu, walki z terroryzmem i zmian klimatu.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na dwie kwestie: dlaczego decyzja dotycząca Rosji zapadła teraz i dlaczego właśnie na forum Rady Europy. Wybory prezydenckie nad Dnieprem wyznaczają w symboliczny sposób koniec porewolucyjnej epoki na Ukrainie. Niezależnie od tego, czy nowy prezydent Wołodymyr Zełenski wprowadzi w życie swoje propozycje dotyczące referendum na temat rozmów pokojowych z Rosją (propozycje dość mało realistyczne warto nadmienić, biorąc pod uwagę, że Federacja Rosyjska nie uważa się za stronę konfliktu w Donbasie), wojna na wschodzie stała się trwałym elementem obecnego porządku międzynarodowego w Europie. W polityce zagranicznej realizm (pojęcie szersze niż Realpolitik) skłania do uznawania istniejących faktów. Wynika to m.in. z tego, że brak ich uznania pociąga za sobą określone koszty polityczne i gospodarcze.

Jest rzeczą dość powszechną, że państwa spierają się ze sobą w obronie swoich interesów i potępiają działania, które uważają za nieetyczne lub niezgodne z prawem międzynarodowym. Rzadziej natomiast udaje im się w tej potępieńczej postawie wytrwać. W tym kontekście wystarczy przypomnieć politykę Francji i Niemiec wobec wojny w Iraku – krytykę działań administracji George’a Busha na przełomie 2002/2003, a następnie – już po agresji na Irak – stopniowe działania na rzecz normalizacji relacji ze Stanami Zjednoczonymi i ograniczenia strat związanych z drugą wojną w Zatoce Perskiej. Jedynie w kilku przypadkach (relacje amerykańsko-kubańskie po rewolucji 1959 roku, stosunki pomiędzy oboma państwami koreańskimi po wojnie na Półwyspie) zainteresowane państwa konsekwentnie trwały w swojej negatywnej postawie wobec innego państwa. W innych przypadkach perspektywy rozwoju współpracy, zwłaszcza gospodarczej, również naciski wspólnoty międzynarodowej (pokój izraelsko-egipski w 1979 roku), sprzyjały przełamaniu impasu we wzajemnych relacjach. Analogicznie niektórzy argumentują, że normalizacja relacji z Rosją zaowocuje spadkiem napięć w Europie. Hasło engage Russia znów zyskuje na popularności.

Rada Europy jest w tym kontekście dogodnym forum przede wszystkim dlatego, że jest stosunkowo mniej rozpoznawalna od Unii Europejskiej i NATO, a także dlatego, że zasiadają w niej państwa niewchodzące w skład obu tych organizacji, często przychylne Kremlowi. Wielu politykom łatwiej jest poprzeć Rosję na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady niż na forum Parlamentu Europejskiego. Wizerunek RE nie ucierpi tak bardzo jak w przypadku UE czy Sojuszu Północnoatlantyckiego. W przeszłości Rada Europy była symbolem wysokich standardów w zakresie demokracji, rządów prawa i ochrony praw człowieka. Sytuacja ta uległa jednak istotnej zmianie w połowie lat dziewięćdziesiątych, również z powodu Rosji. W 1996 roku Federacja Rosyjska została przyjęta do grona państw członkowskich RE nie z powodu postępów na drodze do demokratyzacji kraju, ale „awansem” – w nadziei, że jej akcesja będzie sprzyjać implementacji europejskich standardów w tym kraju. Nadzieje te okazały się płonne. Obecna decyzja Zgromadzenia tylko potwierdza odejście RE od jej wieloletnich wartości.

 

Fot. Adrian Grycuk (CC BY-SA 3.0 pl) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu