Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej
2019-08-08
Wojciech Wojtasiewicz

Po 11 latach od wybuchu wojny pięciodniowej Rosja w dalszym ciągu nie wypełniła postanowień porozumienia pokojowego. Szanse na reintegrację Abchazji i Osetii Południowej z Gruzją są nikłe.

 

Uroczystości upamiętniające wojnę z 2008 roku rozpoczęły się w Gruzji już wczoraj. W Tbilisi liderzy opozycyjnego Zjednoczonego Ruchu Narodowego złożyli kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym poległych 11 lat temu żołnierzy. Natomiast w miejscowości Ergneti w pobliżu „granicy” pomiędzy separatystyczną Osetią Południową a tzw. Gruzją właściwą przedstawiciele Europejskiej Gruzji, młodzież i aktywiści społeczni zorganizowali demonstrację przeciwko rosyjskiej okupacji. 8 sierpnia przedstawiciele władz państwowych złożyły wieńce pod wspomnianym memoriałem w stolicy kraju. Dzień wcześniej wicepremier i minister spraw wewnętrznych Giorgi Gacharia odsłonił pomnik we wsi Nikozi, niedaleko Gori, poświęcony gruzińskim żołnierzom poległym w wojnie o integralność terytorialną Gruzji.

 

Gruzini protestują!

W związku z kolejną rocznicą wybuchu wojny gruzińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało specjalne oświadczenie wzywające Federację Rosyjską do wypełnienia postanowień porozumienia pokojowego z 12 sierpnia 2008 roku wynegocjowanego pod auspicjami Unii Europejskiej. Ponadto zaapelowało do rosyjskich władz o poszanowanie niepodległości i integralności terytorialnej Gruzji, jak również o anulowanie nielegalnej decyzji o uznaniu tak zwanej niepodległości terytoriów okupowanych, czyli Abchazji i Osetii Południowej oraz o wycofanie z nich wojsk. Ponadto zarzuciło Moskwie blokowanie utworzenia międzynarodowych mechanizmów bezpieczeństwa w tych regionach oraz instalację zasieków wzdłuż linii okupacyjnych (7 sierpnia zostały wznowione prace w pobliżu wsi Gugutiantkari niedaleko Gori). Zarzuty dotyczą również ograniczania swobody przemieszczania się, jak również przypadków napadów i nielegalnych zatrzymań lokalnej ludności, co – jak podkreśla gruziński MSZ – rażąco narusza podstawowe prawa człowieka. Stwierdziło również, że Gruzini, którzy nadal żyją w Abchazji i Osetii Południowej są poddawani opresji i dyskryminacji ze względu na przynależność etniczną (zakaz pobierania nauki w ojczystym języku, przymuszanie do przyjmowania abchaskiego bądź osetyjskiego obywatelstwa).

Gruziński MSZ podkreślił również, że Tbilisi opowiada się za rozwiązaniem konfliktu gruzińsko-rosyjskiego na drodze pokojowej poprzez negocjacje i działania deeskalacyjne. Ponadto zwrócił się z apelem do społeczności międzynarodowej o wzmocnienie wysiłków na rzecz zakończenia okupacji gruzińskich terytoriów przez Rosję oraz powrotu uchodźców wewnętrznych do swoich domów.

Specjalne oświadczenie wydała również Unia Europejska, w którym uznała, że Federacja Rosyjska nie dość, że nie wycofała swoich wojsk z terenów okupowanych, to zwiększyła jeszcze obecność militarną, co stanowi pogwałcenie prawa międzynarodowego, jak i zapisów porozumienia pokojowego z 12 sierpnia 2008 roku. Zwróciła uwagę również na permanentne naruszanie praw ludności dotkniętej konfliktem poprzez restrykcje związane ze swobodnym przemieszczaniem, czasowe zamykanie punktów granicznych, nielegalne zatrzymania oraz uniemożliwienie uchodźcom powrotu do swoich domów. Bruksela zadeklarowała poparcie dla niepodległości i integralności terytorialnej Gruzji. Swoją solidarność z Tbilisi wyraziły również między innymi Ukraina, Estonia, Litwa, Łotwa, Szwecja oraz Wielka Brytania.

 

Rosja nie odpuszcza

Moskwa pozostaje głucha na apele Gruzji i społeczności międzynarodowej. Pomimo że polityka na rzecz uznania niepodległości Abchazji i Osetii Południowej po 2008 roku poniosła klęskę (oprócz Rosji na ten krok zdecydowały się tylko Wenezuela, Nikaragua, Syria i Nauru; Vanuatu i Tuvalu cofnęły swoje uznanie), Kreml nie ustaje w wysiłkach mających na celu de facto inkorporację tych terytoriów do swojej strefy wpływów, zarówno w wymiarze gospodarczym, militarnym i politycznym. 6 sierpnia w Soczi doszło do spotkania prezydenta Rosji z przywódcą Abchazji, Raulem Chadżimbą. Zostało ono potępione przez gruzińskie MSZ, które uznało, że jest jeszcze jednym przejawem nielegalnych wysiłków na rzecz legitymizacji reżimów okupacyjnych. Rozmowa dotyczyła między innymi uruchomienia lotniska w Suchumi dla lotów międzynarodowych. Pozostaje ono zamknięte od 1993 roku. Od tej pory Gruziński Urząd Lotniczy nie wydał odpowiedniego certyfikatu. Abchaskie władze zamierzają się zwrócić do Rosyjskiego Urzędu Lotniczego o włączenie portu lotniczego do rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Tbilisi wyraziło swój sprzeciw wobec tych zamierzeń, podkreślając, że naruszają one prawo międzynarodowe oraz przepisy Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. Podkreśliło, że wspomniana organizacja po raz wtóry potwierdziła fakt przynależności lotniska w Suchumi do gruzińskiej przestrzeni powietrznej.

Spór o port lotniczy w Suchumi to nie jedyny problem pomiędzy Gruzją a separatystami. Zarówno Abchazowie, jak i Osetyjczycy, potępili gruzińsko-natowskie ćwiczenia wojskowe o nazwie „Agile Spirit”, które rozpoczęły się w Gruzji 27 lipca. Bierze w nich udział 1500 amerykańskich i 1450 gruzińskich żołnierzy, jak również około 350 wojskowych z innych państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ćwiczenia te organizowane są od 2011 roku. Suchumi i Cchinwali uznały, że mają one destabilizacyjny wpływ na bezpieczeństwo wszystkich sąsiadów Gruzji i są przejawem dalszej militaryzacji tego kraju.

 

Spór o wojnę

Jak co roku kwestia wybuchu konfliktu z 2008 roku stała się przedmiotem politycznego sporu pomiędzy obozem władzy a opozycją. Premier Mamuka Bachtadze stwierdził, że nieodpowiedzialna i antypaństwowa polityka poprzednich władz Gruzji umożliwiła wcielenie w życie kolejnego etapu rosyjskiej okupacji, która rozpoczęta została już na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Były prezydent Micheil Saakaszwili uznał natomiast, że wojna z 2008 roku jest przykładem prawdziwego heroizmu Gruzinów. Podkreślił, że Rosji nie udało się zrealizować jakiegokolwiek ze strategicznych zamierzeń, czyli obalenia gruzińskich władz, zmiany kursu polityki zagranicznej Gruzji i złamania narodu gruzińskiego. Dodał, że pozostawanie u władzy Bidziny Iwaniszwilego jest kontynuacją wojny Władimira Putina przeciwko Gruzji.

Prezydent Salome Zurabiszwili stwierdziła, że wojna z 2008 roku pozostaje otwartą raną gruzińskiego społeczeństwa, a gruzińskie władze nie będą tolerowały rosyjskiej okupacji. Dodała, że odpowiedzią Tbilisi na ten stan rzeczy jest polityczna i ekonomiczna stabilność oraz kontynuacja ścieżki rozwoju kraju. Podkreśliła również, że należy dołożyć wszelkich starań, aby wojna już nigdy więcej się nie powtórzyła.

***

Kolejna rocznica wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej z 2008 roku stała się rutynowym spektaklem wzajemnych oskarżeń. Tbilisi jak zawsze uznało Rosję za okupanta, a Abchazję i Osetię Południową za terytoria okupowane. Natomiast druga strona podkreślała, że to Gruzja była najeźdźcą, który nie chce zaakceptować stanu faktycznego, czyli niepodległości Suchumi i Cchinwali. Również w samej Gruzji konflikt pięciodniowy stał się ponownie przyczynkiem do sporu politycznego. Władze, pomimo że uznają Rosję za agresora, część winy zrzucają na ówczesne kierownictwo państwa na czele z Micheilem Saakaszwilim. Natomiast obecna opozycja podkreśla, że operacja militarna w Osetii Południowej była koniecznością, mającą na celu obronę własnych obywateli. Dodaje również, że działania wojenne zostały podjęte przez stronę rosyjską i separatystów już pod koniec lipca, a postawa gruzińska była jedynie konieczną odpowiedzią. Wykorzystane zostały wszystkie narzędzia dyplomatyczne i negocjacyjne, jednak z powodu nieugiętej postawy drugiej strony konflikt okazał się być nie do uniknięcia. Społeczność międzynarodowa jak co roku wsparła niepodległość i integralność terytorialną Gruzji i zwróciła się z apelem do Rosji o wypełnienie porozumienia pokojowego.

Jednak spory te, jak i gesty mają niewielki wpływ na rzeczywistość. Świat nie zamierza uznawać niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. Gruzja żyje w stanie ciągłego zagrożenia. Rosja nie zamierza iść na żadne ustępstwa. Suchumi i Cchinwali w przewidywalnej przyszłości nie wrócą pod gruzińską jurysdykcję. Za rok najpewniej czeka nas powtórka wieloletnich rytuałów. Tym, co realnie może zrobić Tbilisi, to działać na rzecz niepogorszenia status quo.

 

Fot. Giorgi Balakhadze (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu