Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Szaleństwo, głupota czy metoda
2019-09-10
Wojciech Wojtasiewicz

Niespodziewana zmiana na stanowisku premiera Gruzji wprawiła wszystkich w osłupienie. Nowym szefem rządu został dotychczasowych minister spraw wewnętrznych Giorgi Gacharia, którego dymisji domagali się Gruzini po rozpędzeniu antyrosyjskich i antyrządowych demonstracji w czerwcu.

 

Spekulacje na temat dymisji Mamuki Bachtadzego i powołania Giorgiego Gacharii pojawiły się w gruzińskich mediach już pod koniec sierpnia. Jeśli odejście dotychczasowego premiera wydawać się mogło prawdopodobne, to zastąpienie go szefem resortu spraw wewnętrznych jawiło się niemal jako political fiction. Wymiana premiera mogła stać się swoistym nowym otwarciem blisko siedmioletnich rządów Gruzińskiego Marzenia oraz po niedawnym kryzysie politycznym zapoczątkowanym pod koniec czerwca wizytą rosyjskiej delegacji w gruzińskim parlamencie w związku z posiedzeniem Zgromadzenia Parlamentarnego Państw Prawosławnych.

 

Dymisja przez awans

Jednym z żądań uczestników wielotysięcznych demonstracji antyrosyjskich z czerwca i lipca, po siłowym rozbiciu protestu pierwszego dnia, była dymisja Giorgiego Gacharii, który osobiście odpowiadał za działanie sił porządkowych. Protestujący zarzucili policji brutalność i sięganie po nadmierne środki siłowe. Obóz władzy odpierał te zarzuty, twierdząc, że użycie siły było konieczne z powodu szturmu demonstrantów na budynek parlamentu. Lider Gruzińskiego Marzenia Bidzina Iwaniszwili był nieugięty i nie zgodził się na dymisję Gacharii. Wybrano wariant przeczekania, który okazał się skuteczny. Po niewiele ponad miesiącu protesty de facto wygasły, chociaż formalnie po dziś dzień każdego wieczora niewielka grupka Gruzinów zbiera się pod parlamentem. Jednak jest to już cień tego, co działo się w czerwcu i lipcu na alei Rustawelego.

Gruzini pogodzili się z pozostaniem na stanowisku Giorgiego Gacharii, jednak mało kto się spodziewał, że może on zostać awansowany na premiera. Pierwsze doniesienia, że tak się stanie były przyjmowane z niedowierzaniem. Koniec końców 2 września Mamuka Bachtadze poinformował, że po niewiele ponad roku sprawowania funkcji premiera podaje się do dymisji, a następnego dnia Bidzina Iwaniszwili ogłosił, że nowym szefem rządu zostanie Giorgi Gacharia.

Z tą zmianą łączyły się kolejne przetasowania w rządzie. Nowym ministrem spraw wewnętrznych został dotychczasowy szef służb specjalnych Wachtang Gomelauri. Do rządu powrócił jako nowy minister obrony były premier i sekretarz generalny Gruzińskiego Marzenia Irakli Garibaszwili. Natomiast dotychczasowy szef resortu obrony Lewan Izoria objął fotel przewodniczącego Narodowej Rady Bezpieczeństwa Gruzji.

 

O co w tym wszystkim chodzi?

Awans Gacharii na pierwszy rzut oka wydaje się szokujący i absurdalny. Postawienie na czele rządu człowieka kontrowersyjnego i wzbudzającego u sporej części Gruzinów negatywne emocje jawi się jako niedorzeczność. Każdy doradca polityczny na rok przed wyborami parlamentarnymi sugerowałby raczej partii rządzącej postawienie na nową twarz dającą nadzieje na pozytywne zmiany, w szczególności w odniesieniu do poziomu życia obywateli.

Jednak decyzję tę można interpretować inaczej. Kierownictwo, a w szczególności lider, Gruzińskiego Marzenia zdają sobie doskonale sprawę z tego jak trudno będzie wygrać kolejne wybory i utrzymać władzę trzecią kadencję. Dlatego też zdecydowali się na postawienie na czele rządu osoby sprawdzonej, silnej, która nie będzie wahała się użyć wszelkich środków, aby zapewnić zwycięstwo Marzycielom. Gacharia, jako były szef resoru spraw wewnętrznych, będzie wiedział jak wykorzystać podlegające mu służby i aparat państwa w celu wygrania wyborów. Oznaczać to może jeszcze większe niż do tej pory sięgnięcie po tak zwane zasoby administracyjne, a nawet próbę podrasowania wyniku Gruzińskiego Marzenia.

Na nominację Gacharii alergicznie zareagowała opozycja, która uznała, że jest ona „splunięciem w twarz gruzińskiemu społeczeństwu” i „rozpoczęciem z nim otwartej wojny”. Podkreślała również, że ekipa Bidziny Iwaniszwilego ostatecznie zbankrutowała politycznie, a obecne przetasowania w obozie władzy są rozpaczliwą próbą ratowania własnej pozycji przez przymus, aresztowanie niewygodnych osób, przejmowanie kontroli nad mediami nieprzychylnymi władzy czy rozbijanie protestów. W jej ocenie Gruzińskie Marzenie należy odsunąć od rządów na drodze demokratycznych wyborów parlamentarnych.

Zmiany w rządzie skutkowały niewielkimi, dwudniowymi protestami przed parlamentem. Skromna skala manifestacji świadczy o tym, że Gruzini stracili nadzieję na to, że naciskiem społecznym można wpłynąć na decyzje władzy.

***

Nadchodząca jesień w gruzińskiej polityce zapowiada się równie gorąco jak mijające lato. Oznaką rosnącego politycznego napięcia były pierwsze obrady jesiennej sesji parlamentu. Deputowani opozycyjnej Europejskiej Gruzji po odśpiewaniu hymnu państwowego zaczęli gwizdać na znak protestu wobec nominacji Gacharii. Następnie wraz z posłami Zjednoczonego Ruchu Narodowego opuścili salę plenarną. Wczoraj odbyło się głosowanie nad wotum zaufania dla nowego rządu, które zostało zbojkotowane przez deputowanych opozycji. Za powołaniem nowego rządu głosowało 89 deputowanych. Nikt nie był przeciw.

Trudno spodziewać się, aby przez najbliższy rok ekipie Gruzińskiego Marzenia udało się nadrobić zaległości w realizowaniu obietnic wyborczych z siedmiu ostatnich lat. Należy raczej liczyć się z narastaniem politycznej konfrontacji, której finałem mogą być niespokojne i niespełniające standardów demokratycznych wybory parlamentarne. Trudno też przewidzieć, kiedy się one ostatecznie odbędą. Nie można wykluczyć, że wcześniej niż jesienią przyszłego roku, jeśli będzie się to opłacało politycznie Gruzińskiemu Marzeniu.

 

Fot. Davit Teteloshvili (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Wymiana więźniów: sukces czy porażka?

09.09.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Polska-Ukraina. Spokojnie, to tylko przełom

07.09.2019
Andrzej Brzeziecki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu