Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci
2019-10-11
Krzysztof Popek, Sylwia Siedlecka

Z Sylwią Siedlecką, badaczką kultury bułgarskiej oraz autorką książki Złote piachy (Wydawnictwo Czarne, 2019), rozmawia Krzysztof Popek

 

 

 

KRZYSZTOF POPEK: W Polsce Bułgarię przede wszystkim kojarzy się ze Złotymi Piaskami. Rozumiem, że do nich właśnie nawiązuje tytuł Twojej najnowszej książki – Złote piachy? Jak można go interpretować?

SYLWIA SIEDLECKA: Jest to nawiązanie do wyobrażenia, które towarzyszy myśleniu o Bułgarii w Polsce – utrwalanego od kilku dekad, począwszy od czasów socjalizmu, przekonaniu, że Bułgaria to przede wszystkim turystyka i wypoczynek na plażach nad Morzem Czarnym. Chciałam dokonać nawiązania, ale nie piszę o plażach w mojej książce. W tytule jest małe przesunięcie semantyczne: nie są to Piaski, ale piachy, czyli materia o bardziej chropowatej, zróżnicowanej i przez to ciekawej fakturze. To wyobrażenie turystyczne jest jednym z wielu i nie uważam, że jest dobre czy złe. Niemniej wydaje mi się, że Bułgaria ma tak bogatą historię, wiele ciekawych postaci i miejsc, że warto też o nich opowiedzieć.

 

Wiele rozdziałów Twojej książki skupia się na epoce komunistycznej Bułgarii oraz jej dziedzictwu. Podróżując po tym kraju i obserwując ile pomników Armii Czerwonej zostało zachowanych czasem ma się wrażenie, że nie sposób od tego tematu uciec. Jak obecnie Bułgarzy odnoszą się do spuścizny komunistycznej?

Piszę o komunizmie i powojennej Bułgarii, bo najwięcej udało mi się dowiedzieć właśnie o tym okresie w bułgarskiej historii – zajmuję się nim naukowo. Ktoś inny zajmie się wspaniałą epoką średniowiecza, kiedy w Bułgarii miał miejsce na przykład tzw. złoty wiek kultury. Co do komunizmu, do dziś jest to bardzo żywo dyskutowany temat w mediach, w pracach naukowych, w literaturze, co pozwala wysnuć wniosek, że nadal nie jest to temat zamknięty. Minęło trzydzieści lat – można powiedzieć, że dużo. Ale z szerszej perspektywy historycznej, wcale nie jest to tak wiele. Opresyjne formy życia dały o sobie znać w Bułgarii dużo mocniej niż w Polsce czy innych krajach. Jak mówi jeden z moich rozmówców, historyk Michaił Gruew: bułgarski komunizm, podobnie jak na przykład rumuński, eskalował z dekady na dekadę, a Bułgaria w latach osiemdziesiątych miała charakter państwa totalitarnego. Dlatego w Bułgarii lata osiemdziesiąte to czas, w którym z ogromną siłą wybuchły nacjonalizmy. I jeśli w tej perspektywie oceniać 1989 rok, to można powiedzieć, że punkt wyjścia był zupełnie inny niż na przykład w Polsce, gdzie przechodzenie do demokracji było stopniowe, nie szokowe, bo był już wcześniej przygotowany grunt. W Bułgarii to przejście było nagłe.

Ale i sam komunizm jest taką konstrukcją, pod którą każdy rozumie co innego, bardzo pojemne pojęcie i zawsze w jakimś sensie upraszczające, bo chodzi przecież o pół wieku i tysiące różnych aspektów ludzkiego życia! Od edukacji, modernizacji przez style życia, po kwestię więzień i obozów. Widzę to zróżnicowanie w rozmowach z moimi bohaterami: jednym po wojnie komunizm dał awans społeczny, innym złamał życie. Myślę, że najważniejsze, aby oglądać „epokę” w zbliżeniu, przez pryzmat konkretnych biografii, zdarzeń, dlatego sama trochę w takim zbliżeniu próbuję patrzeć na Bułgarię. Wówczas nie jest tak łatwo sądzić i oceniać, bo prawda odsłania się w bardzo wielu odcieniach. Tak było na przykład w rozdziale dotyczącym Julii Kristevej, wybitnej intelektualistki bułgarskiego pochodzenia, która w latach sześćdziesiątych opuściła Bułgarię i zrobiła światową karierę. W 2018 roku wybuchł wielki skandal związany z publikacją zawartości teczki „Sabiny”, który to pseudonim miał być pseudonimem samej Kristevej. Teczka miała czterysta stron i zawierała ogromny materiał, a każdy zainteresowany mógł przeczytać jej zawartość na stronie internetowej – wiele osób uznało tę decyzję za kontrowersyjną, bowiem w teczce znajdowały się na przykład prywatne listy Kristevej z tego czasu. Ilość emocji, jaka wzbudziła w społeczeństwie bułgarskim sprawa „Sabiny”, była ogromna. Strona internetowa, na której opublikowano kopie akt osobowych, ciągle się zawieszała z powodu ilości odwiedzin. Wszyscy o tym dyskutowali przez parę tygodni – mówiły o tym najważniejsze media, fora internetowe.

W tym samym roku w Bułgarii miał premierę film Czerweno, twyrde czerweno (Czerwone, nazbyt czerwone) z 2018 roku nakręcony przez młodą reżyserkę Bożinę Panajotową – córkę emigrantów bułgarskich, mieszkającą obecnie we Francji, która zdawało się, że nie ma nic związanego z dawno minioną epoką. Jest to dokument, w którym reżyserka dowiaduje się, że jej rodzice współpracowali z bułgarskimi służbami. Gdy dziecko odkrywa w historii swojej rodziny uwikłania tego typu, stara się dociec prawdy, która okazuje się – jak to zwykle bywa – nie czarno-biała, a wieloaspektowa. To tyleż film o rozliczeniach z komunizmem, co z naszym dzisiejszym spojrzeniem na tę epokę.

 

Chciałbym jeszcze rozwinąć wątek, o którym wspominałaś – Julii Kristevy, światowej sławy lingwistki i filozofki bułgarskiego pochodzenia. Poświęcasz cały rozdział kwestii jej współpracy z bułgarską bezpieką. Fragment ten niewątpliwie wyróżnia się na tle książki – stanowi swoisty kolaż zbudowany z cytatów z dokumentów komunistycznych służb, samych wypowiedzi Kristevy oraz opinii intelektualistów. Skąd ta forma? Dlaczego w ten sposób chciałaś ująć ten temat?

Szukałam formuły wielogłosowej, żeby oddać wielogłosowość dyskusji na temat sprawy „Sabiny”. Zainspirowałam się książką George’a Saundersa Lincoln w Bardo, którą trochę wcześniej czytałam, o prezydencie Abrahamie Lincolnie, krążącą wokół tematu śmierci jego synka. Książka składa się z cytatów, cytuje ludzi, realne dokumenty, ale wchodzi też głęboko w świat wyobraźni, cytuje na przykład duchy, nieodmiennie jednak wskazując źródła wypowiedzi, choć wiadomo oczywiście, że część źródeł jest prawdziwa, część zaś Saunders wymyślił. Tematem książki Saundersa była dla mnie sama kategoria prawdy i źródła, bo jego powieść rozgałęzia się bezustannie na realne i wyobrażone, tworząc z tego jakąś wielką gmatwaninę. To splątanie źródeł nie oznacza jednak dla mnie, że mamy temat prawdy zarzucać, ale właśnie w tekście o Kristevej zauważyłam, że nie można sądzić, a na pewno nie zbyt pochopnie. Temu też służy cytat z Przezroczystości Marka Bieńczyka, który wskazuje na paradoks: coraz więcej wiemy dzisiaj o ludzkim wnętrzu i coraz bardziej złożony jest jego wizerunek w naszej kulturze (na pewno wiele wiedziała o ludzkim wnętrzu psychoanalityczka Kristeva), a jednocześnie oczekujemy, aby świat zewnętrzny był transparentny i przejrzysty. Jak to pogodzić? Taka polifonia głosów jak u Saundersa wydała mi się niezwykle interesująca. Opowieść o „Sabinie” stworzyłam z teczek, które same w sobie są też wielogłosem, bo przygotowywali je różni agenci, którzy z „Sabiną” rozmawiali. Drugą linią narracyjną są w tym tekście głosy bułgarskich intelektualistów. Trzecim – samej Julii Kristevej, która komentowała te zarzuty i zaprzecza, że jej współpraca z tajnymi służbami miała miejsce.

Ale to nie jest tekst tylko o Julii Kristevej i jej epizodzie, który miał miejsce na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych we Francji. Jest to w równym stopniu próba spojrzenia na to, jak osoba, która jest już intelektualistką światowego formatu, jedną z najsłynniejszych Bułgarek, pisze o miejscu swojego pochodzenia. Jak ustosunkowuje się do tego, że jest Bułgarką, że z Bułgarii pochodzi, mając już na koncie ogromne osiągnięcia w sferze naukowej i twórczej? W jej przypadku jest to bardzo krytyczne podejście – temu się również chciałam przyjrzeć.

 

 
Fot. Sam Hermans (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org

 

W książce piszesz również o fenomenie Buzłudży przypominającym UFO monumencie socrealistycznym, symbolu bułgarskiego komunizmu, które obecnie spotyka się ze sporym zainteresowaniem, szczególnie wśród amatorów tzw. ruin porn. Pewnie Bułgarzy woleliby, żebyś opisała, dajmy na to, Monastyr Rylski albo Sobór Aleksandra Newskiego. Co jest takiego w tym budynku?

Klasztory bułgarskie, dodatkowo położone na tle przyrody tak pięknej, że zapiera dech, od wielu lat budzą mój zachwyt. Ale doczekały się one swoich narratorów. Buzłudża, choć położona w sercu Bułgarii, jest trochę z peryferiów, odnawia pamięć o pewnej epoce i jest zapisem czasów nieoczywistych, z których nie zawsze ludzie są dumni. Ale ma też w sobie nieoczywiste piękno. Budynek w kształcie UFO, który od paru lat przyciąga tylu turystów wydawał mi się ciekawy, również ze względu na ten nawrót zainteresowania tego typu wyobraźnią architektoniczną. Co takiego sprawiło, że ten typ wyobrażeń odżył w ludziach? Jaka potrzeba ludzi się tutaj reaktywuje? Coś, co było reliktem dawnych czasów, odżywa jako artefakt, zaczyna być widziany w nowym świetle. Moim zdaniem ma to związek z kryzysem współczesności, z przesileniem narracji o sile modernizacyjnych projektów, fascynacja destrukcją ma w sobie znamiona postawy romantycznej, ma tę melancholię, która towarzyszy czasom przesilenia i która każe się przyglądać wielkim pomnikom modernizacji, kontemplować je. A co się z tego wyłoni, nie wiadomo, ale to jest bardzo ciekawe.

Kiedy po raz pierwszy byłam na Buzłudży, wszyscy mówili, że nic z niej nie będzie, a budowla za chwilę runie z hukiem, bo nikt nie chciał brać na siebie – bardzo kosztownej – opieki nad tym miejscem. I Buzłudżą pewnie zawładnęłaby przyroda, gdyby nie trafili się ludzie i instytucje, którzy byli gotowi się nią zaopiekować. Zostanie poddana renowacji, przestanie być ruiną. I bardzo dobrze, bo burzenie nie jest chyba dobrą metodą pracy z przeszłością.

 

Sylwia Siedlecka – pisarka, badaczka kultury bułgarskiej i czeskiej, doktor w zakresie kulturoznawstwa. Pracuje w Instytucie Slawistyki Zachodniej i Południowej Uniwersytetu Warszawskiego . Autorka m. in. zbioru opowiadań Szczeniaki (2010) czy powieści Fosa (2015). Wykładała m.in. w Collegium Civitas, Warszawskiej Szkole Fotografii, współpracuje z warszawskim Domem Spotkań z Historią. Jej najnowsza książka Złote Piachy ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne 25 września 2019 roku.

 

Fot. Magdalena Chotkowska-Czerwińska (czarne.com.pl)


Powrót
Najnowsze

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu