Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian
2019-10-16
Marek Budzisz

Odnowione kierownictwo Gazpromu stoi przed szeregiem wyzwań. Stawką jest pozycja najważniejszej rosyjskiej firmy. Spółka przespała między innymi wzrost znaczenia gazu skroplonego LNG – teraz musi nadrabiać stracony czas.

 

Gdyby chcieć wymienić główne problemy, przed którymi stoi rosyjski gazowy gigant Gazprom, to lista musiałaby być długa. Jednak w najbliższych miesiącach firmie przyjdzie rozwiązać kilka najpoważniejszych: zmierzyć się z rosnącą konkurencją na rynku europejskim ze strony producentów i dostawców gazu skroplonego LNG, doprowadzić do zakończenia i sfinansowania niezmiernie ambitnych i kosztownych planów inwestycyjnych (Nord Stream 2, Turecki Potok, Siła Syberii) oraz przeprowadzić trudne rokowania z Kijowem w sprawie przedłużenia umowy tranzytowej i zaspokojenia roszczeń Ukrainy związanych z dotychczasowym kontraktem.

Na to nakłada się perspektywa pokoleniowej zmiany w koncernie, związana ze spodziewanym odejściem jego prezesa Aleksieja Millera, któremu w 2021 roku kończy się kontrakt menadżerski.

Zmiany kadrowe już się rozpoczęły. Ich tempo oraz głębokość świadczy również o tym, że koncern znalazł się w trudnym momencie swej historii, a nie można wykluczyć, iż na progu zmian o charakterze fundamentalnym.

 

Twardy i bezkompromisowy

Na początku lutego Gazprom poinformował, że z jego zarządu odchodzą dwaj wiceprezesi – odpowiadający za zaopatrzenie rosyjskiego rynku wewnętrznego Walerij Gołubiew oraz nadzorujący eksport Aleksandr Miedwiediew. Obserwatorzy porównali te zmiany do trzęsienia ziemia. Nie tylko dlatego, że ostatnie ruchy kadrowe na tym szczeblu miały miejsce w 2011 roku, ale również z tego powodu, że pozycja zdymisjonowanych, w strukturach firmy, ale również i państwa rosyjskiego, była znacznie wyższa, niźli mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Dotyczy to w szczególności Miedwiediewa, który przyszedł do Gazpromu wraz z jego obecnym szefem Aleksiejem Millerem w 2001 roku, choć wcale nie należał do jego ekipy. Mało tego, ich wzajemne relacje były na tyle złe, że Miedwiediew po przyjacielsku doradził w swoim czasie, aby Miller „nie pokazywał się” w siedzibie odpowiadającej za eksport firmy Gazprom-Eksport, którym kierował Miedwiediew. Rosyjscy dziennikarze są przekonani, że pozycja tego ostatniego wynikała z protekcji, jaką cieszył się na najwyższych szczeblach rosyjskiej władzy. Nazywając rzeczy po imieniu, chodzi o poparcie Władimira Putina. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku młody Miedwiediew mający za sobą pracę w austriackim Donau Banku (został tam wysłany w wyniku decyzji najwyższych władz Związku Radzieckiego) zaczął pracę w firmie IMAG, której zadaniem było między innymi wspieranie władz Petersburga w próbach ściągnięcia zagranicznych inwestycji. A jak wiadomo od lata 1991 roku za ten obszar aktywności petersburskiego merostwa odpowiadał późniejszy prezydent Rosji. Właśnie wtedy Miedwiediew zaczął współpracę z firmą Kineks, w której swe kroki w biznesie rozpoczynał Giennadij Timczenko, przyjaciel Putina, obecnie jeden z najbogatszych rosyjskich oligarchów (piąte miejsce na liście „Forbesa”), współwłaściciel Novateku, największej prywatnej firmy gazowej w Rosji. Założony przez Timczenkę Kineks (w 2014 roku w związku z sankcjami Timczeko sprzedał swój pakiet 44 procent akcji firmy) z czasem stał się firmą Gunvor, jednym z trzech największych światowych traderów ropy naftowej.

Trzeba też pamiętać, że jeśli myślimy o Gazpromie jako o narzędziu państwa rosyjskiego w jego imperialistycznej i agresywnej polityce podporządkowywania sobie słabszych państw i dyktowania niekorzystnych warunków umów gazowych, to za te działania odpowiadał właśnie Miedwiediew. On negocjował kontrakty eksportowe, on uprawiał politykę „dziel i rządź”, on uczynił z Gazpromu użyteczne narzędzie rosyjskiej ekspansji. Jego odejście jest, jak można przypuszczać, nie tylko symboliczne. Był on znany ze swej twardej i bezkompromisowej postawy w trakcie negocjacji. To on odpowiadał za brutalne rozmowy z Ukrainą oraz przerwanie w ich trakcie dostaw paliwa.

 

Zmiany, zmiany, zmiany

Wydawało się, że zmiany personalne na tym się zakończą, co byłoby świadectwem umacniania się pozycji Aleksieja Millera, jednak poszły one głębiej. W marcu z firmy odszedł Andriej Krugłow, odpowiadający za finanse człowiek „z ekipy Millera”, natomiast będący członkiem zarządu Witalij Markiełow, który zachował swą pozycję we władzach firmy, przestał nadzorować inwestycje koncernu. Mianowano dwóch nowych wiceprezesów (Oleg Aksiunin i Elena Burmistrowa), a samą strukturę, czyli centralę giganta, czeka, jak zapowiedziano, pierwsza od dwudziestu lat głęboka reorganizacja. Nowy wiceprezes (Aksiunin) ma nadzorować inwestycje, w tym remonty istniejących sieci. Wraz z jego nominacją miał miejsce inny istotny fakt, a właściwie dwa – po pierwsze, na emeryturę odszedł Siergiej Prozorow, który jako członek zarządu firmy przez lata nadzorował ten obszar, a po drugie, koncern poinformował o odkupieniu od rosyjskich oligarchów Arkadija Rotenberga i Timczenki firm, które przez lata budowały dla niego gazociągi, co zresztą spotykało się z krytyką mniejszościowych, głównie zagranicznych akcjonariuszy, którzy uważali, że inwestycje te są zbyt kosztowne i w istocie służą do transferowania środków koncernu do zaprzyjaźnionych firm. Zmienia się też kierownictwo bloku „przetwórstwa” odpowiadające za energetykę oraz prezes kluczowej dla Gazpromu spółki córki – Gazprom- Niemcy. Burmistrowa, która doprowadziła w 2014 roku do podpisania umowy z Chinami, uchodzącej za największy sukces gazowego giganta ostatnich lat, była naturalną kandydatką na objęcie stanowiska po Miedwiediewie.

W kwietniu przestał sprawować swą funkcję Kirył Sieliezniew, przez szesnaście lat kierujący spółką Gazprom-Mieżregionał oraz odpowiadający za marketing koncernu. Sieliezniew stanął na czele firmy, która będzie operatorem projektu budowy fabryki chemicznej i instalacji do skraplania gazu LNG w Ust-Łudze. Pierwotnie projekt ten miał być realizowany przez spółkę Gazpromu i Shella, ale rosyjski koncern poinformował, że zmienia plany, rozszerza charakter inwestycji, którą będzie realizował z kontrolowanym niegdyś przez Rotenberga przedsiębiorstwem Rusgazdobycza. Obecnie 100 procent akcji spółki znajduje się w rękach Artema Obolenskiego, przewodniczącego Rady Dyrektorów SMP Banku, którego 100 procent kapitału kontroluje Arkadij Rotenberg z bratem Borysem. Po deklaracjach Gazpromu Shell wycofał się z udziału w przedsięwzięciu.

 

Koniec epoki Millera

Rewolucja kadrowa w Gazpromie w praktyce sprowadziła się do tego, że z firmy odeszli wszyscy członkowie jej wyższego kierownictwa, którzy przyszli do koncernu w latach 2001 – 2003 wraz z Aleksiejem Millerem. Pozostał jedynie Michaił Serieda, szef aparatu Millera. Komentatorzy byli zdania, że seria dymisji związana jest ze spodziewanym odejściem Millera.

Na początku czerwca, kiedy zbliżało się coroczne walne zgromadzenia Gazpromu, w świecie rosyjskich finansów rozeszły się pogłoski, że można spodziewać się wcześniejszej dymisji prezesa firmy, któremu kontrakt wygasa w 2021 roku. Symptomatyczna była reakcja rynku na te informacje – akcje firmy, które miesiąc wcześniej na wieść o planach wypłaty sutej dywidendy osiągnęły swe wieloletnie maksimum, podrożały jeszcze o 17,2 procent.

Rosyjscy eksperci są zdania, że Miller chce doprowadzić do zakończenia najważniejszych inwestycji realizowanych obecnie przez Gazprom, to jest budowy Nord Stream 2, europejskiej nitki Tureckiego Potoku oraz gazociągu Siła Syberii i w ten sposób „oczyścić pole” przed swoim odejściem. Osobnym problemem, który będzie musiał zostać rozstrzygnięty jeszcze w tym roku, jest przedłużenie kontraktu na tranzyt gazu przez terytorium Ukrainy oraz nowe pozycjonowanie się koncernu w związku z rozwojem rynku gazu skroplonego LNG i próbą nadgonienia przez firmy rosyjskie dystansu wobec głównych światowych graczy. W ostatnich oficjalnych wystąpieniach przedstawiciele rosyjskiego giganta gazowego musieli przyznać, że skroplony gaz ziemny LNG zaczyna stanowić dla niego istotną konkurencję. W 2018 roku jego sprzedaż w Europie wzrosła o 11 procent, do poziomu 72 miliardów metrów sześciennych.

 

Groźny Novatek

Oświadczenie kierownictwa Gazpromu o tym, że LNG zaczyna stanowić dla niego coraz większą konkurencję, ma też inny niezwykle interesujący wymiar. Koncern, który ma monopol na eksport gazu za pośrednictwem rur, przez długi czas lekceważył i blokował rozwój rosyjskiego sektora LNG. W efekcie Rosja, na tle innych wiodących światowych producentów, jest w tym obszarze znacznie zapóźniona. Nie dysponuje odpowiednią liczbą instalacji do skraplania, nie zbudowała terminali i nie ma odpowiednio wielkiej floty, aby transportować skroplony gaz. Ale tym segmentem rynku, który dla Gazpromu nie był atrakcyjny, zainteresował się inny rosyjski podmiot – prywatny koncern Novatek, kontrolowany przez oligarchów Leonida Michelsona i Giennadija Timczenkę (trzecie i piąte miejsce na rosyjskiej liście „Forbesa”), prywatnie przyjaciół Władimira Putina. I obecnie 95 procent gazu LNG, który na europejskim rynku wypiera surowiec dostarczany przez Gazprom, pochodzi właśnie z tego źródła. Novatek odpiera zarzuty Gazpromu, argumentując, że 65 procent jego sprzedaży skierowane jest na rynek azjatycki, ale nie brzmi to przekonująco. W kwietniu firma, przy okazji międzynarodowej konferencji producentów LNG w Szanghaju, poinformowała, że zawarła pierwsze kontrakty (2 miliony ton paliwa) z budowanego właśnie arktyczne LNG 2 z europejskimi pośrednikami, firmami Vitol i Repsol. Kontrakty przewidują, że kupujący może sprzedawać rosyjski gaz na całym świecie, a zatem to cena przesądzi, czy znajdzie się on w Europie, czy popłynie na przykład do Azji.

A może być jeszcze gorzej. W grudniu ubiegłego roku Novatek uruchomił ostatnie instalacje w swym flagowym projekcie Jamał LNG i osiągnął pełnię mocy przerobowych. Efekt? W lutym, jak alarmował w specjalnym liście skierowanym na Kreml, wówczas jeszcze wiceprezes Gazpromu Witalij Markełow, sprzedaż koncernu w Europie zmniejszyła się o 13 procent w porównaniu z tym samym miesiącem roku poprzedniego. W liście znalazły się też precyzyjne wyliczenia, ile rosyjski budżet traci (koncern szacuje, że tylko w 2018 roku 440 milionów dolarów) na działalności prywatnego Novateku. Chodzi o to, że Gazprom jest głównym płatnikiem podatków w Rosji, a firma Michelsona i Timczenki korzysta z licznych ulg i zwolnień związanych z inwestycjami. Co gorsza, Gazprom stanął wobec perspektywy dalszego pogorszenia sytuacji. Otóż w lutym rektor Petersburskiej Akademii Górniczej Władimir Litwinienko zaapelował w memoriale przesłanym na ręce Władimira Putina, aby Rosja, wykorzystując doświadczenia Novateku z jamalskim LNG, zbudowała specjalny „arktyczny klaster” produkcyjny, w którym można byłoby docelowo produkować i eksportować nie mniej niż 150 miliardów metrów sześciennych LNG.

 

Pożyczki i inwestycje

Litwinienko jest dobrym znajomym rosyjskiego prezydenta, promotorem jego pracy doktorskiej, więc nie jest to wystąpienie jedno z wielu, które można by lekceważyć. Co więcej, wyrażona przez niego propozycja odpowiada nie tylko trendom na światowym rynku, gdzie gaz LNG uzyskuje coraz większe znaczenie, ale również wpisuje się w dwa fundamentalne dla Kremla przedsięwzięcia – zwiększenie obecności Rosji w Arktyce oraz selektywne przyciągnięcie inwestorów z Zachodu, głównie z Europy, po to aby wzmacniać lobby opowiadające się za zmniejszeniem sankcji wobec Rosji, a przy okazji chcące dobrze zarobić na dostawach gazu skroplonego na europejski rynek, których wolumen w kolejnych latach, w ramach dywersyfikacji dostaw, będzie rósł. W czasie panelowej dyskusji przy okazji chińskiego spotkania inicjatywy Pasa i Szlaku, która miała miejsce pod koniec kwietnia w Pekinie, prezydent Putin oficjalnie poinformował, że Rosja ma zamiar w najbliższych latach zwiększyć swe moce skraplania gazu ziemnego do 100 miliardów metrów sześciennych, co oznacza, że decyzja polityczna już została podjęta. W przyjętej w maju rosyjskiej „Doktrynie bezpieczeństwa energetycznego” również większe niźli dotychczas znaczenie przypisuje się rozwojowi rosyjskiego sektora LNG.

W obydwu tych kwestiach – zarówno budowie instalacji do skraplania gazu, jak i ekspansji w Arktyce – Novatek odgrywa kluczową rolę. Na marginesie warto zauważyć, że Putin, jak informują rosyjskie media, memoriał Litwinienki przekazał rządowym analitykom do oceny, co oznacza, że trwają właśnie przetargi w kuluarach rosyjskiej władzy. Na początku marca Novatek poinformował o podpisaniu umowy, w myśl której francuski państwowy koncern petrochemiczny Total kupi 10 procent w realizowanym przezeń projekcie Arktyka LNG. Łączna wartość transakcji to 2,25 miliarda dolarów, ale jeszcze większe znaczenie ma to, że Francuzi zobowiązali się do finansowania projektu (1,75 miliarda dolarów) o szacowanej łącznej wartości około 21 miliardów dolarów. Francuskie wsparcie kapitałowe i technologiczne, które sięgnie około 20 procent całości projektu, ma zasadnicze znaczenie dla realizacji przedsięwzięcia. Jesienią ubiegłego roku zarząd firmy alarmował rosyjskie władze o możliwości opóźnień planu inwestycyjnego i wystąpił o dofinansowanie z budżetu (15 miliardów dolarów), zaś Leonid Michelson, współwłaściciel i prezes zarządu, mówił w wywiadzie prasowym o tym, że trudności w pozyskaniu kapitału są jedną z trzech największych barier w realizacji projektu (dwie pozostałe to przygotowanie pól do eksploatacji i zdolności załadunku portu w Murmańsku). W trakcie niedawnego petersburskiego Forum Ekonomicznego poinformowano też, że 20 procent akcji w projekcie arktycznym Novateku kupią chińskie koncerny CNOOC i CNPC, co oznacza finansowe gwarancje dla realizacji przedsięwzięcia.

 

Czy kadrowa karuzela się zatrzyma?

Odpowiedzią Gazpromu na te zagrożenia była decyzja o rozszerzeniu bałtyckiego projektu LNG w Ust-Łudze. Po to, aby sfinansować wielkie potrzeby kapitałowe związane z inwestycjami, Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy firmy postanowiło o wypłacie rekordowo wysokiej dywidendy (393,2 miliarda rubli, czyli około 5,5 miliarda euro), co może oznaczać tylko jedno – koncern planuje ściągnięcie kapitałów z zagranicy. Jest to niezbędne, bo pod koniec lutego ceny gazu w kontraktach krótkoterminowych w holenderskim hubie TTF spadły do poziomu poniżej 200 dolarów za 1000 metrów sześciennych (na początku czerwca 138 euro za 1000 metrów sześciennych), co stanowi dla budżetu Gazpromu fundamentalne zagrożenie, jako że na 2019 rok budowany był on przy założeniu średnich cen na poziomie 248 dolarów za 1000 metrów sześciennych. W ubiegłym roku „dziura” w budżecie Gazpromu wyniosła 518 miliardów rubli – taką kwotę musiał pożyczyć koncern, aby realizować ambitne plany inwestycyjne. W roku bieżącym plany inwestycyjne firmy wynoszą 1,325 biliona rubli (18,6 miliarda euro). Po to, aby je zrealizować, koncern planował pożyczyć na międzynarodowych rynkach finansowych około 4,5 miliarda dolarów.

Niskie ceny gazu, drogie i kapitałochłonne inwestycje, narastająca konkurencja innych, w tym i rosyjskich producentów, kwestia terminowego zakończenia inwestycji i tranzyt gazu przez Ukrainę – to zasadnicze problemy, przed którymi stoi dziś odnowione kierownictwo Gazpromu. Jeśli sobie z nimi poradzi, z tego grona najpewniej wyłoniony zostanie przyszły prezes koncernu, jeśli zaś nie, to z pewnością będziemy mogli obserwować kolejny obrót kadrowej karuzeli.

 

Marek Budzisz jest dziennikarzem i analitykiem interesującym się posowieckim Wschodem. Z wykształcenia historyk. Ostatnio wydał Koniec rosyjskiej Ameryki (Kraków 2017). Stale publikuje w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, „Nowej Konfederacji”, „Sieci”, „Tygodniku TVP”.

 

Tekst ukazał się w numerze 5/2019 „Nowej Europy Wschodniej”.

 

Fot. commons.wikimedia.org (CC BY-SA 3.0)


Powrót
Najnowsze

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu