DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
Piotr Pogorzelski
Ukraiński mały mesjasz

Wiktor Juszczenko kończy pierwszą i zapewne ostatnią kadencję prezydencką. Odejdzie z poczuciem niezrozumienia przez własny naród. „Wynik w sondażach nie świadczy o tym, że była prowadzona błędna polityka. Praktyka dowodzi, że większość często się myli. Powiedziałbym nawet, że zawsze” – stwierdził Juszczenko w jednym z wywiadów. Czy Ukraińcy pomylili się też pięć lat temu, gdy wybrali go na prezydenta?

Politolodzy pocieszają się, że Wiktor Juszczenko nie był takim złym prezydentem – mógł być gorszym. Ołeksandr Palij zwraca uwagę, że nie zagarnął mediów, a Wołodymyr Fesenko, że nie został dyktatorem. Zdaniem tego ostatniego, Wiktor Juszczenko za bardzo zajmował się przeszłością, niewiele myślał o przyszłości, a już w ogóle nie interesowały go sprawy codzienne, czyli aktualne problemy polityczne. Dość lekkomyślnie traktował swoje stanowisko i zobowiązania podjęte w trakcie pomarańczowej rewolucji. Kost Bondarenko podkreśla, że Juszczenko nie był w stanie wykorzystać uprawnień, które daje mu Konstytucja. Poza tym charakterystyczne dla niego jest rozpoczynanie wielu procesów, o których później zapomina.
Wiktor Juszczenko widzi siebie w o wiele lepszym świetle i – jak zauważa Mustafa Najem – trudno mu uwierzyć, że Ukraińcy nie akceptują jego osoby oraz wyznawanych przez niego idei. W raporcie dostępnym na oficjalnej stronie internetowej prezydenta, dotyczącym wykonania obietnic złożonych w 2004 roku, Wiktor Juszczenko przypisuje sobie wszystkie pozytywne zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich pięciu lat: zwiększenie pomocy dla rodzin, podwyższenie emerytur i pensji, większe nakłady na wojsko, stworzenie prawie czterech milionów miejsc pracy, a nawet Euro 2012, które Polska i Ukraina miały otrzymać dzięki jego „wysiłkom i autorytetowi”.
W ogłoszonym pod koniec listopada programie wyborczym znów mówi o prozachodniej i proukraińskiej polityce, zamiast słowa „NATO” pojawia się jednak „integracja euroatlantycka”. Ukraińscy politycy coraz bardziej się „centryzują”: Wiktor Janukowycz nie jest już tak prorosyjski, jak kiedyś, a Julia Tymoszenko nie jest już tak prozachodnia, jak była kilka lat temu. Tymczasem kosmetyczne zmiany w programie Wiktora Juszczenki wskazują, że nadal uważa się on za mesjasza, który prowadzi ukraiński narod. Jest szczerym demokratą oraz zwolennikiem wejścia Ukrainy do UE i NATO, i nie traci nadziei, że kiedyś te wartości zrozumieją i przyjmą jako swoje również Ukraińcy.

 

Całość artykułu dostępna w Nowej Europie Wschodniej nr 1/2010

 
projekt i wykonanie POP-UP Design