DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
Magdalena Miszczak
Energetyczny romans z Litwą

Jak pokazuje historia, wspólne interesy czasem łączyły wrogów lub skłócały przyjaciół. Gdy w grę wchodzi gospodarka, inne kwestie schodzą na dalszy plan. Taka właśnie sytuacja ma miejsce na Litwie, która planuje budowę elektrowni atomowej.

Problemy związane z pozyskiwaniem energii dotyczą całego świata i mają znaczenie geopolityczne. Jeśli dany kraj zostanie całkowicie uzależniony od dostaw energii z innego państwa, będzie to dla jego gospodarki poważnym problemem. Czasem dostawca postanawia wykorzystać przewagę gospodarczą w celu wymuszenia pewnych decyzji. Z kolei brak energii oznacza trudności gospodarcze.
Niektórzy specjaliści zalecają dywersyfikację w pozyskiwaniu źródeł energii; do tego dochodzi ekologia, bo przecież coś trzeba robić z odpadami, a ich utylizacja kosztuje. W związku z koniecznością wygaszenia ostatniego reaktora w Ignalinie, Litwa postanowiła wziąć inicjatywę w swoje ręce i zadbać o energetyczną przyszłość kraju.

Po pierwsze, Ignalina
Z refleksji nad zabezpieczeniem litewskiej gospodarki narodził się pomysł, żeby przy tak znaczącym przedsięwzięciu skorzystać z pomocy i finansowego wsparcia krajów sąsiednich o zbliżonych interesach. Zaczął się romans, ale jego przyszłość jest niejasna, bo związku nadal nie zalegalizowano. Strony krążą wokół tematu, na oficjalnych spotkaniach liderów państw częściej poruszając kwestię pisowni polskich nazwisk na Litwie (co również jest ważne) niż zagadnienia gospodarcze.
Polacy zaczynają mówić o własnych projektach, a w Obwodzie Kaliningradzkim do budowy rosyjskiej elektrowni podchodzi się z dużą determinacją. I choć Litwa jako pierwsza poruszyła ten temat, nie posunęła się w jego realizacji dalej niż Rosjanie. Co stoi na przeszkodzie? Czemu tak zwana unia energetyczna, o której tyle się mówi, nie może dojść do skutku? Co na ten temat sądzą politycy po obu stronach granicy?
Pomysł wybudowania nowej elektrowni atomowej wynikł z konieczności wygaszenia reaktora w Ignalinie. Obietnica wywiązania się z tego zalecenia do 2009 roku była warunkiem przyjęcia Litwy do Unii Europejskiej. Jednak w listopadzie ubiegłego roku litewski sejm przegłosował przedłużenie pracy elektrowni do 2012 roku. Elektrownia w Ignalinie dostarczała około 90 procent zużywanej na Litwie energii, jednak jest technologicznie przestarzała. W latach 1983-2004 eksploatowany był reaktor numer 1, od 1987 roku pracuje reaktor numer 2, podobny do tego w Czarnobylu: typ RBMK-1500, o maksymalnej mocy 1500 megawatów (w sierpniu ubiegłego roku Ignalina wyprodukowała 972 kilowatogodzin, a sprzedała 898 kilowatogodzin). W 2007 roku doszło do awarii i awaryjnego wygaszenia reaktora. Budowa trzeciego reaktora nie została ukończona.
Poza energią ważni są ludzie, a w Ignalinie pracuje obecnie około pięciu tysięcy osób. To dużo, zważywszy, że Litwa ma około trzech milionów mieszkańców. Po zamknięciu elektrowni jej pracownicy wylądowaliby na bruku, bo jak na razie nie stworzono dla nich nowych miejsc. Litewski regres przypomina błędne koło. Brakuje pieniędzy na inwestycje, a elektrownię trzeba będzie w końcu zamknąć, bo takie było zobowiązanie, więc personel zostanie bez pracy. Kolejni bezrobotni dla kraju dotkniętego tak dużym spadkiem gospodarczym byliby dodatkowym poważnym problemem.
Litewski konsul generalny w Kaliningradzie Vaclavas Stankevičius jeszcze w październiku ubiegłego roku prosił rosyjskie władze o zaangażowanie litewskich specjalistów przy budowie nowej rosyjskiej elektrowni, która ma powstać około 20 kilometrów od litewskiej granicy.
Rozmowy polsko-litewskie trwają już od 2006 roku. Najpierw, w 2006 roku, Litwa podpisała umowę z Łotwą i Estonią. Zanim doszło do rozmów o spółce z Polską, dyskutowano na temat mostu energetycznego. Nawet jeśli nie dojdzie do wybudowania elektrowni, most powstanie – zgodnie podkreślają politycy obu krajów – ponieważ jest to jeden z priorytetów Unii Europejskiej, która monitoruje całą sprawę, a częściowo ma wspomóc finansowo Litwę.
Umowę w sprawie mostu podpisano w lutym 2007 roku, a sygnatariuszami była Polska Grupa Energetyczna i Lietuvos Energija. Do ustaleń między tymi podmiotami gospodarczymi doszło, zanim porozumieli się politycy, choć brali oni udział w uroczystym i przecież ważnym dla obydwu krajów wydarzeniu. W budowę mostu ma być zaangażowana spółka LitPol Link, której udziałowcami są wyżej wymienione podmioty. Przedsięwzięciem miała kierować inna spółka, powołana na Litwie Leo Ltd, ale wiosną 2009 roku została rozwiązana. Co do mostu energetycznego, porozumienie osiągnięto, być może dlatego, że sprawę nadzoruje Unia Europejska. Oprócz mostu litewsko-polskiego ma być poprowadzony także most z Kłajpedy do Szwecji. Stworzenie takich połączeń zwiększy bezpieczeństwo energetyczne tej części Europy i połączy litewską sieć energetyczną z siecią europejską, na czym Litwinom zależy.

 

Całość artykułu dostępna w Nowej Europie Wschodniej nr 1/2010 

 
projekt i wykonanie POP-UP Design