DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
Andrzej Brzeziecki
O Giedroyciu sporu nie ma

Z ministrem spraw zagranicznych RP Radosławem Sikorskim rozmawiał redaktor naczelny Nowej Europy Wschodniej Andrzej Brzeziecki.

ANDRZEJ BRZEZIECKI: Pana polityka wschodnia bywa poddawana krytyce za nadmierną chęć dialogu z Rosją i osłabianie relacji z Ukrainą.

RADOSŁAW SIKORSKI: Czy tak poważne pismo jak „Nowa Europa Wschodnia” musi na serio traktować polityczne podchody w publicystycznym wdzianku?

 
Musi – bo one też odzwierciedlają prawdziwe spory dotyczące naszego zaangażowania na Wschodzie.

Proszę pamiętać, że w takich grach najczęściej stosowanym fortelem jest dokonywanie egzegezy pojedynczych zdań wyrwanych z kontekstu. Kwestie polityki wschodniej tłumaczyłem wielokrotnie i obszernie, wygłosiłem na ten temat dwa expose, lecz, niestety, wśród moich oponentów nie widzę woli, by traktować moje słowa poważnie.
A spójrzmy na fakty. Pod koniec listopada przyjechał do Warszawy minister spraw zagranicznych Ukrainy Petro Poroszenko. Złożył wizytę dopiero w listopadzie, bo wcześniej, jak powszechnie wiadomo, Ukraina przez wiele miesięcy nie miała szefa dyplomacji, a nie dlatego, że unikałem takiego spotkania. Otóż minister Poroszenko w publicznych wystąpieniach trzykrotnie podkreślił wdzięczność wobec Polski za nasze działania na rzecz Ukrainy w Unii Europejskiej i wylewnie dziękował mi za osobiste zaangażowanie, między innymi za to, że na spotkaniu grupy przyjaciół Ukrainy w Brukseli popierałem jego stanowisko w sprawie liberalizacji ruchu wizowego.
Uważam, że ten szum, jaki się robi wokół mojej polityki wobec Kijowa, to wymachiwanie proukraińskością jak maczugą, są wyjątkowo oderwane od rzeczywistości. Pierwszą moją decyzją jako ministra spraw zagranicznych było obniżenie cen wiz dla Ukraińców, drugą – zniesienie opłat wizowych za wizy narodowe dla piętnastu kategorii obywateli Ukrainy. Dalej były inwestycje we Lwowie, które pozwoliły rozwiązać problem kolejek po wizę, wynegocjowaliśmy i wprowadziliśmy w życie trudną – bo napotykającą pewne opory Komisji Europejskiej – umowę o małym ruchu granicznym. Mimo kryzysu i zamknięcia dwudziestu placówek na świecie, na Ukrainie otwieramy dwa nowe konsulaty. Obecnie Polska wydaje Ukraińcom więcej wiz niż wszystkie pozostałe kraje Unii Europejskiej. Razem z ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem byłem w Kijowie, by pomóc Ukraińcom w uzyskaniu umowy stowarzyszeniowej. W ramach Trójkąta Weimarskiego podpisaliśmy list apelujący o ułatwienie Ukrainie uzyskania wsparcia z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Podpisaliśmy też umowy o szkoleniu ukraińskich urzędników, powstaje uniwersytet polsko-ukraiński… Mógłbym wymieniać dalej. Szkoda, że w Polsce zwykło się oceniać gromkie słowa, a nie konkretne działania.

Czy, parafrazując słynne powiedzenie Henry’ego Kissingera, ma Pan poczucie, że zna telefon na Ukrainę?

Numer do ministra Petra Poroszeni mam zapisany w swoim telefonie komórkowym. Nie tylko znam, ale go używam i to działa w naszych relacjach. Domyślam się jednak, że Pan pyta o coś innego. Tak, Ukraina zmarnowała wiele z kapitału, jaki zgromadziła w okresie pomarańczowej rewolucji. Powszechnie wiadomo, że chaos i spory na ukraińskiej scenie politycznej, także – a może zwłaszcza – w obozie pomarańczowych, paraliżowały ten kraj. Dla porównania, spory w Polsce w poprzedniej dekadzie nie przeszkodziły nam wypełnić warunków postawionych przed akcesją do świata zachodniego. Konflikty nad Dnieprem są znacznie ostrzejsze i mają wpływ na działanie struktur państwowych. Na przykład, brak przez wiele miesięcy nominacji na ministra spraw zagranicznych Ukrainy pokazuje, gdzie tkwiły przyczyny niektórych trudności.

 

Całość rozmowy dostępna w Nowej Europie Wschodniej nr 1/2010

 
projekt i wykonanie POP-UP Design