Od współcierpienia do pojednania
Andrzej de Lazari
„Siostry i bracia!” – schrypłe słowa
cichną i gasną.
Chyba Pan nazbyt umiłował
ową nizinę płaską,
chyba Pan nie ma dla nich innej
formy kochania,
prócz tego, co miał i dla Syna:
ukrzyżowania.
Natalia Gorbaniewska
(przekład Stanisława Barańczaka)
Natalia Gorbaniewska napisała ten wiersz po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Cytowany przeze mnie fragment stał się, niestety, znowu aktualny.
Gdy powstawał, wielu Rosjan nam współczuło – współcierpieli z nami, a nam do głowy by nie przyszło, aby oskarżać ich o nasze cierpienia. Winiliśmy system, komunizm, sowietyzm, imperium. Żywe było jeszcze hasło „Za wolność waszą i naszą”, ceniliśmy Aleksandra Sołżenicyna, śpiewaliśmy pieśni Władimira Wysockiego i Bułata Okudżawy. Katyń nie był ich zbrodnią. Zgadzaliśmy się z Sołżenicynem, że nie należy utożsamiać rosyjskości z sowieckością, że przecież w komunizmie najwięcej wycierpiał naród rosyjski. [...]
Katyń 1940-2010
Marek Kornat
Uroczystości siedemdziesiątej rocznicy zbrodni katyńskiej są za nami. Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem 10 kwietnia, w której śmierć poniósł prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z dziewięćdziesięcioma pięcioma osobami, dopisała do historii Katynia zupełnie nową kartę. Jednak niniejsze krótkie rozważania są poświęcone tylko jednemu pytaniu: co wniosła ta rocznica do stosunków polsko-rosyjskich? Udział piszącego te słowa w pracach Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych pozwalał na różne przemyślenia i obserwacje. Daleko nie wszystkie możemy tu zawrzeć. [...]
Głębia niewiedzy
Krystyna Kurczab-Redlich
Tragedia polskiego samolotu na rosyjskiej ziemi wstrząsnęła Rosjanami. Ludzka tragedia poruszyła zwykłych ludzi. Niezwykłych też: premier Władimir Putin okazał Polakom ciepłe uczucia i solidarność. Nieważne, czy uczynił to z serca, czy z politycznego wyrachowania. Prezydent Dmitrij Miedwiediew z powodu tragedii Polaków ogłosił Rosjanom żałobę narodową. Zadecydowano się pokazać film Katyń na ogólnorosyjskim, odbieranym w każdym domu kanale. Są to fakty widoczne całemu światu, budzące nadzieję na lepszą rosyjsko-polską przyszłość. [...]
Bez dwuznaczności
Paweł Machcewicz
Trudno jest niedługo po tragedii w Smoleńsku dokonywać racjonalnego bilansu uroczystości katyńskich i ich wpływu na stosunki polsko-rosyjskie. Spotkanie dwóch premierów, jakkolwiek ważne i dla sprawy katyńskiej, i dla relacji między obydwoma krajami, w naturalny sposób zostało przesłonięte przez to, co wydarzyło się trzy dni później. Reakcje na tragedię pod Smoleńskiem rosyjskich polityków, mediów i zwykłych ludzi pokazują, że żal i współczucie okazywane Polakom w tak wyjątkowym momencie być może uczynią dla zbliżenia obu narodów więcej niż wszystkie wcześniejsze gesty polityczne. Pojednanie dokonuje się nie tylko poprzez działania polityków, ale w jeszcze większym stopniu poprzez pozytywne ludzkie emocje, których w ciągu kilku dni po tragedii doświadczyliśmy ze strony Rosjan więcej niż w całym okresie od 1989 roku. Miejmy nadzieję, że będziemy potrafi je docenić. [...]
Nowe oblicze Rosji
Andrzej Romanowski
Tragedia w Smoleńsku nadała Katyniowi nową symbolikę. Pierwsze komentarze mówiły o „przeklętej ziemi”, o nowej zagładzie naszej elity. Tymczasem zaraz potem ujrzeliśmy wielkie rosyjskie otwarcie – na taką skalę pierwsze od czasów Borysa Jelcyna.
Ale przełom nastąpił przecież wcześniej: było nim katyńskie przemówienie Władimira Putina. Owszem, nie przeprosił Polaków za zbrodnię (uczynił to już Jelcyn swoim słynnym „Wybaczcie, jeśli potraficie” z sierpnia 1993 roku) i nie wspomniał nawet słowem o winie Stalina. Jednak fakt, że Putin – człowiek numer jeden w Rosji – stanął nad grobami katyńskimi, oddał hołd o?arom represji, mówił o zbrodniach, które „nie mogą być w żaden sposób usprawiedliwione”, jest nie do przecenienia. Nawet KGB-owska przeszłość rosyjskiego przywódcy może w przyszłości stać się atutem: bardziej niż cokolwiek innego jest ona w stanie zmienić nastawienie rosyjskich „sierot po ZSRR”. Więcej jeszcze: do bojowników o wspólną sprawę Putin zaliczył też armię generała Andersa i Armię Krajową. Rosja wreszcie oddała tym formacjom sprawiedliwość. [...]
Wznieść się ponad własne obawy
Bartłomiej Sienkiewicz
Co tu dużo mówić, przez ostatnie dwadzieścia lat nie staliśmy my, Polacy, tak oko w oko z Rosją i Rosjanami. I to nie z Rosją nowoczesnych moskiewskich budynków, bezmiernych pieniędzy oligarchów, wojska i aparatu represji, ale z Rosją emocji, współczucia, ludzkiego odruchu pomocy i solidarności. Takiej Rosji nie znaliśmy, toteż zdumienie było obopólne. W Polsce przybrało charakter zaskoczenia, niedowierzania, a potem olbrzymiej sympatii i wdzięczności. W Rosji natomiast dało się słyszeć głosy, jak na przykład Dmitrija Babicza, zdumione tym, że Polacy są zaskoczeni. „Za kogo nas do tej pory uważaliście?” – zdawał się pytać za znanym publicystą niejeden mieszkaniec tego kraju. Otóż to, za kogo?
Powiedzmy sobie szczerze: za naród powtórnie wcielony w sowieckie koleiny, zniewolony, bezlitosny dla każdego, kogo zdawał się uważać za wroga jego władcy; a równocześnie nieobliczalny w swoich państwowych zachowaniach, ale zawsze skłonny do przemocy. Obrazki z Czeczenii, a potem z Gruzji wryły się w wyobraźnię nad Wisłą tym łatwiej, że zaledwie średnie pokolenie pamięta pobyt wojsk ZSRR na polskiej ziemi i pychę metropolii wobec kolonii. Skojarzenia tym silniejsze, że w ostatnich trzystu latach doliczylibyśmy się może pół wieku, kiedy wojska rosyjskie nie stacjonowały w Polsce, włączając w to ostatnie dwadzieścia lat. [...]
Całość artykułu dostępna w "Nowej Europie Wschodniej" nr 3-4/2010