Trudna sytuacja gospodarcza Mołdawii i polityczny klincz mogą negatywnie odbić się na wizerunku proeuropejskiej koalicji. Doszła ona do władzy dzięki protestom, powtórzonym wyborom i antykomunistycznej retoryce, ale nie miała pomysłu na wyjście z kryzysu.
Na początku roku Mihai Ghimpu, przewodniczący mołdawskiego parlamentu i pełniący obowiązki prezydenta, ogłosił stworzenie komisji do zmiany Konstytucji. Powszechne wybory prezydenckie umożliwiłyby wyjście z impasu, jakim jest niemożność wybrania głowy państwa przez parlament. Oznaczałoby to koniec permanentnej kampanii wyborczej, w której kraj tkwi od ponad roku. Według sondaży, ponad dwie trzecie społeczeństwa poparłoby taką zmianę, jednak w koalicji rządowej zdania na ten temat są podzielone. Według rekomendacji Komisji Weneckiej, specjalnie zaproszonej do Kiszyniowa, aby pomogła Mołdawii wyjść z kryzysu polityczno-konstytucyjnego, parlament powinien zmienić tylko jeden artykuł Konstytucji – o trybie wyboru prezydenta, ale dopiero po odbyciu się nowych wyborów
parlamentarnych.
Brakowało głosów
Jeśli dojdzie do nich na jesieni, będą to trzecie wybory w ciągu ostatnich dwóch lat. Zarówno podczas wyborów 5 kwietnia 2009 roku, jak i podczas powtórzonych wyborów 29 lipca 2009 roku mołdawski elektorat głosował podobnie. Zmiany, do których mimo to doszło na scenie politycznej i które doprowadziły do odsunięcia od rządów komunistów, były związane z wyjściem byłego przewodniczącego parlamentu Mariana Lupu z rządzącej dotychczas Partii Komunistycznej i jego przejściem do Partii Demokratycznej. Lupu, cieszący się dużym poparciem społeczeństwa, odebrał komunistom część lewicowego i centro-lewicowego elektoratu. Już wcześniej, w wyborach z kwietnia 2009 roku, wielu obywateli oddało głos na Partię Komunistyczną, w nadziei, że Lupu stanie na czele państwa. Jednak komuniści nie zaproponowali go na urząd prezydenta, co odczytano jako manifestację osobistych ambicji prezydenta Vladimira Voronina, który po dwóch kadencjach nie mógł już sam kandydować, ale mimo to Lupu – młody reformator, intelektualista, przewodniczący parlamentu w poprzedniej kadencji – był dla niego zagrożeniem.
W rezultacie kolejnych wyborów do mołdawskiego parlamentu weszło pięć partii: Partia Komunistów (44,69 procent głosów, 48 mandatów), Partia Liberalno-Demokratyczna (16,57 procent głosów, 18 mandatów), Partia Liberalna (14,68 procent głosów, 15 mandatów), Partia Demokratyczna (12,54 procent głosów, 13 mandatów) oraz Nasza Mołdawia (7,35 procent głosów, 7 mandatów). Cztery ostatnie partie sformułowały rządzącą koalicję „Za Europejską Integrację” (AIE), natomiast Partia Komunistyczna przeszła do opozycji.
Całość artykułu dostępna w "Nowej Europie Wschodniej" nr 3-4/2010