DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
Grzegorz Kaliszuk
Prawdziwe interesy Rosji
Współpraca z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw odgrywa coraz mniejszą rolę w rozwoju rosyjskiej gospodarki. Ich rola w światowym handlu także maleje. Rosja szuka partnerów będących potencjalnym źródłem nowoczesnych technologii, potrzebnych do dalszego rozwoju jej gospodarki.
   
Największe państwo świata, zamieszkane przez 140 milionów ludzi, z PKB o wartości 1,7 biliona dolarów, ma znaczne możliwości rozwoju gospodarczego. Nie są one jednak przez władze Rosji wykorzystywane. Statystyki Światowej Organizacji Handlu zdają się potwierdzać to spostrzeżenie. Według nich, w 2008 roku udział Rosji w światowym eksporcie i imporcie towarów i usług nie przekraczał 3 procent, przy czym w przypadku eksportu większe znaczenie w świecie odgrywają rosyjskie towary, zaś w przypadku importu – rosyjski popyt na usługi.
   
Znaczenie Rosji, choć małe, jest jednak nieco większe w przypadku handlu towarami aniżeli wymiany usług. Fakt ten potwierdza intuicyjnie pojmowaną przez większość obserwatorów rosyjskiej rzeczywistości gospodarczej strukturę tamtejszej ekonomiki. Od kilku lat Rosja notuje nadwyżkę w obrocie towarowym oraz deficyt w handlu usługami. W 2008 roku różnica pomiędzy wartością rosyjskich towarów sprzedanych za granicą (w tym surowców mineralnych) nad kosztami importu wyniosła prawie 180 miliardów dolarów. Jeszcze dłużej Rosja odnotowuje deficyt w obrocie usługami – w 2008 roku wyniósł on prawie 24 miliardy dolarów. Jest to stan charakterystyczny dla gospodarek wciąż rozwijających się. Jednak według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Rosja należy do grona krajów rozwiniętych, z uwagi na przynależność do grupy G8. Patrząc nieco ogólniej na strukturę bilansu płatniczego Rosji, rachunek obrotów bieżących z zagranicą był w 2008 roku dodatni i wyniósł ponad 155 miliardów dolarów. Teoretycznie wynik wymiany Rosji z krajami bliższej i dalszej zagranicy nie powinien więc stanowić powodu do zmartwień dla rosyjskich władz. Czy jednak na pewno?

Całość artykułu dostępna w "Nowej Europie Wschodniej" nr 3-4/2010
 
projekt i wykonanie POP-UP Design