DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
Tomasz Stryjek
Wrażliwość bez zmiany
Nie jest łatwo skrytykować Łukasza Adamskiego. Jego artykuł nie zawiera błędów merytorycznych, wiele ocen ukraińskiego życia politycznego i intelektualnego znajduje potwierdzenie, zaś propozycje działań dla Polski nie powinny być podważane. A jednak w całości tekst ów zdaje mi się być przykładem nie tyle zmiany, co po prostu utraty wrażliwości w polskim podejściu do Ukrainy.
   
Od dwóch lat czytam na temat stosunków polsko-ukraińskich coraz więcej wypowiedzi sprowadzających się do postulatu, by czynniki oficjalne naszego kraju stosowały ostrzejsze kryteria oceny sytuacji wewnętrznej i polityki zagranicznej Kijowa oraz podniosły poziom oczekiwań wobec wschodniego sąsiada. Muszę jednak przyznać, że nie napotkałem jeszcze wśród nich tekstu tak jednostronnego jak artykuł Łukasza Adamskiego Zmiana wrażliwości („Nowa Europa Wschodnia”, 1/2010).
   
Nie czuję się powołany, by formułować strategię polskiej polityki wobec Ukrainy. Poprzestanę na stwierdzeniu, że debatę o niej uważam za potrzebną, a wspomniany kierunek zmian – w dużym stopniu już zresztą dokonanych – do pewnego stopnia za uzasadniony. Polityka zagraniczna nie jest zajęciem dla pięknoduchów i może być prowadzona różnymi metodami. Chodzi jednak o to, w jaki sposób się ją uzasadnia oraz jak daje się odczuć swoje racje partnerowi. Ostrożność w tej materii jest potrzebna, zwłaszcza gdy operuje się argumentem o zasadniczej błędności obrazu przeszłości w historiografii i pamięci historycznej drugiej strony. Kontrowersje w ocenie przeszłości należą do natury nauk historycznych, dzieląc badaczy nie zawsze zgodnie z kryterium identyfikacji narodowej, toteż interpretacje historyczne wyrażające punkt widzenia jednej „narodowej” historiografii rzadko sprawdzają się w roli instrumentu polityki zagranicznej. Wyjątek stanowią sytuacje, w których albo jedna strona znajduje się całkowicie na łasce drugiej (jak Niemcy i Japonia wobec aliantów po II wojnie światowej), albo – przeciwnie – są w sytuacji w pełni politycznie i historycznie równorzędnej (jak Niemcy i Francja w połowie ubiegłego wieku). Nie sądzę, aby którakolwiek z tych sytuacji pasowała do obecnych stosunków polsko-ukraińskich.

Całość artykułu dostępna w "Nowej Europie Wschodniej" nr 3-4/2010
 
projekt i wykonanie POP-UP Design