Vladimir Tismaneanu, Stalinizm na każdą okazję. Polityczna historia rumuńskiego komunizmu, przekład Piotr Nowakowski, Universitas, Kraków 2010
Specyfiką rumuńskich komunistów miał być fakt, że choć sięgnęli po władzę w imieniu (i przy wsparciu) zewnętrznego mocarstwa, z czasem zaczęli sugerować, że chcą uwolnić się od zwierzchników. Miało to legitymizować ich rządy zarówno w oczach rodaków, jak i wolnego świata. Zarazem żaden inny reżim w Europie Wschodniej nie został obalony w wyniku krwawego powstania; w żadnym innym kraju regionu władze nie zdecydowały się też otworzyć ognia do antykomunistycznych demonstrantów. Z czego wzięła się owa rumuńska odmienność?
Aby odpowiedzieć na te pytania, rumuński politolog Vladimir Tismaneanu kreśli historię komunizmu w swoim kraju. Opierając się na nieznanych archiwach partii (które po 1989 roku znalazły się w rękach armii), odsłania kulisy systemu opartego nie tylko na terrorze, manii prześladowczej i żądzy władzy, ale też na populistycznym manipulowaniu nastrojami nacjonalistycznymi. Symbolem narodowo-monarchistycznych aspiracji niech będzie chociażby fakt, że „sternik narodowego przeznaczenia”, czyli Nicolae Ceauşescu, od 1974 roku podczas oficjalnych uroczystości często pokazywał się ze... specjalnym prezydenckim berłem w ręku. Równocześnie wszelką krytykę ksenofobii wódz uznawał za „perfidną antyrumuńską propagandę” (chodziło między innymi o jego politykę wobec mniejszości węgierskiej).
Całość artykułu dostępna w "Nowej Europie Wschodniej" nr 3-4/2010