
Cały 2009 rok w Rosji, jak się można było tego spodziewać, skupiony był na walce z kryzysem ekonomicznym (http://www.kommersant.ru/doc.aspx?DocsID=1298742). Zwyciężyć go się nie udało, ale wzmocnił on utworzony rok wcześniej tandem Miedwiediew-Putin. Dlatego rok odchodzący, to przede wszystkim czas, w którym władza utrwaliła swoje kompetencje. To czas, kiedy Władimir Putin, niczym dobry gospodarz, pogrążył się w codziennej walce z kryzysem, a Dmitrij Miedwiediew, zgodnie z Konstytucją FR, pozostał przy sprawach związanych ze strategią, polityką zewnętrzną i dowodzeniem wojskiem (http://www.kommersant.ru/doc.aspx?DocsID=1292746).
Dlatego to właśnie prezydent zrewidował stosunki z USA, pokonał piratów i uwolnił porwany statek Artic Sea oraz przeprowadził czystki kadrowe w służbach władzy wykonawczej. A premier w tym czasie uspakajał mieszkańców Pikalewa, sprawdzał ceny w supermarketach i wyciągał kasę od Francuzów na ratowanie AutoWAZu, podkreślając ciągle, że w pełni się zgadza w danej sprawie z prezydentem. Dlatego „problem roku 2012” w opinii dwóch liderów nie jest już problemem, bo zarówno prezydent jak i premier twierdzą, iż nie będą ze sobą konkurować i sami zadecydują, kto bardziej nadaje się na stanowisko prezydenta i wystartuje w wyborach prezydenckich. Warto również zauważyć, że o ile w 2008 roku Miedwiediew był oskarżany o kopiowanie ruchów, stylu mówienia i poruszania się od Putina, o tyle w roku 2009 było tego zdecydowanie mniej, a wręcz przeciwnie: Miedwiediew definitywnie otrącił putinowką prostotę na rzecz wizerunku inteligentnego lidera, jak na doktora prawa przystało.
Co do tragicznych wydarzeń, to zamiast putinowskiego czarnego sierpnia, pojawiły się czarne piątki Miedwiediewa. Dokładnie w ten dzień ginęli ludzie w zamachu na „Newskij Ekspress” i w pożarze kluby „Kulawy Koń” w Permie. W poniedziałki zaś miały miejsce: katastrofa na Sajano-Szuszenskoj elektrowni wodnej, zamach na prezydenta Inguszetii Junus-Beka Jewkurowa, zabójstwo adwokata Stanisława Markiełowa i strzelanina w supermarkecie majora milicji Jewsiukowa, która zapoczątkowała lawinę oskarżeń wobec milicji. Wszystkie te wydarzenia nie rzuciły jednak cienia na tandem, a zwolnienia „niekompetentnych” urzędników dokonywane były natychmiastowo, a nie jak za czasów Putina po wielu miesiącach wyjaśnień.
Miedwiediew jednak zdecydowanie różni się od poprzednika. Z jednej strony, kontynuuje częściowo liberalizację systemu politycznego w Rosji, proponując w swoim orędziu dalsze poszerzenie praw organizacji pozarządowych oraz partii pozostających poza parlamentem. Wzmocnił rolę prezydenckiej Rady ds. Praw Człowieka, której chętniej się przysłuchuje i do opinii której często nawiązuje. Z drugiej jednak strony, na opozycję pozaparlamentarną, której manifestacje nadal z dużym okrucieństwem są przerywane przez milicję, liberalizacja ta się nie rozciąga. A pomysły, takie jak mianowanie przewodniczącego Sądu Konstytucyjnego przez Radę Federacji z inicjatywy prezydenta czy stworzenie komisji ds. walki z fałszowaniem historii, pokazują, że według obecnej władzy na prawa do nowych swobód Rosjanie winni zasłużyć sobie nie tylko „poprawnym zachowaniem”, ale też „poprawnym sposobem myślenia”.
Ciekawa sytuacja miała miejsce w 2009 roku na wyborach regionalnych. Pierwszego marca w 9 regionach Rosji w wyborach lokalnych wybierano parlamenty, w których - jak się okazało - partia władzy straciła wiele głosów, a jej popularność zdecydowanie spada. Średnia wyników dla poparcia partii w tych kampaniach spadła z 66,5% do 58,6%.
Duma Państwowa FR w 2009 roku na pierwszy rzut oka była tą samą maszyną do przyjmowania bez zastanowienia ustaw, które przychodziły bądź z Kremla bądź z Białego Domu. Jednak w 2009 roku można zauważyć pewne zmiany. Po pierwsze, wszystkie trzy opozycyjne w Dumie partie zaczęły przemawiać jednym głosem, czego nie było od lat dziewięćdziesiątych. A partia władzy w większości przypadków mając większość w Dumie musiała sama głosować za przyjęciem wielu ustaw, jak np. pakietu antykryzysowego, który Putin chciał wypromować jako przykład konsensusu wszystkich opcji politycznych w Dumie. Po drugie, od połowy ubiegłego roku partia władzy coraz częściej nie wiedziała, kogo słuchać i jak głosować, co związane było z brakiem jednolitego stanowiska Kremla i Białego Domu. A to oznacza, że mimo pozornej jednolitości, w tandemie Miedwiediew-Putin występuje swoista konkurencja, jeżeli nie wśród liderów, to na pewno wśród ich zespołów.
Co do polityki centrum wobec regionów to zauważalna jest tendencja zapoczątkowana przez Miedwiediewa, która zmierza do odnowienia - a raczej odmłodzenia - korpusu gubernatorskiego, nie bojąc przy tym zwalniać tzw. grubych ryb, którzy od epoki Jelcyna piastują stanowisko gubernatorów regionu. We wszystkich przypadkach były to zwolnienia natychmiastowe albo z własnej inicjatywy. Charakterystyczne jest dla Miedwiediewa to, że w zamian mianowani są gubernatorzy z jego ekipy, co na dzień dzisiejszy zrównuje ich liczbę z liczbą mianowanych przez Putina. Ciekawe, jakie będą dalsze losy wprowadzonej przez Kreml zmiany procedury wyboru gubernatorów przez partie, które zwyciężyły w wyborach do regionalnego parlamentu. Już dziś Krem skrócił 90-dniowy termin wyboru gubernatora do 40 dni, co pokazuje, że nowelizacja przepisów może przenieść wiele zmian, niekoniecznie dobrych dla władzy. Ale to już pokaże rok 2010.
Co się zaś tyczy społeczeństwa, to ma ono swoje zdanie co do wydarzeń 2009 roku. Według badań przeprowadzonych przez WCIMO (Ogólnorosyjskie Centrum Badań Opinii Publicznej), głównym prawem dla Rosjan jest prawo do życia (61%), a dokładniej „prawo zagwarantowane przez Konstytucję”. Do pierwszorzędnych praw Rosjanie zaliczają też prawo do wolności (54%), prawo do mieszkania (43%), do odpoczynku (40%) i pomocy socjalnej (38%). Wolności słowa i przekonań domaga się 32% ankietowanych, a swobodę przemieszczania się docenia 15% respondentów. 15% docenia prawo własności a 19% - prawo do prowadzenia własnej działalności. 5% wskazuje na prawo do swobody zrzeszania się a 12% - do tworzenia partii politycznych i aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym, co według centrum badania opinii publicznej jest wysoce optymistyczne.
Według niezależnego Centrum Lewady, Rosjanie mają swoiste spojrzenia na wydarzenia minionego roku (http://www.polit.ru/analytics/2009/12/30/online2009.html). Szczególnie w pamięci Rosjan zapadły katastrofy, jak np. pożar w klubie „Kulawy Koń”, w którym zginęło 150 osób (ponad 50%). 45% wymieniło katastrofę na Sajano-Suszenskoj elektrowni wodnej, a na trzecim miejscu znalazł się kryzys ekonomiczny, który według wielu traktowany jest jako proces, a nie wydarzenie. Dalej Rosjanie zapamiętali zamach na „Newskij Ekspres” linii Moskwa-Petersburg, a także atak świńskiej grypy. Wśród „ludzi roku” pierwsze miejsce zajęła Alla Pugaczowa, która pożegnała się w tym roku ze sceną. Na drugim miejscu uplasowała się pani gubernator Petersburga Walentyna Matwijenko, która zasłynęła akceptacją budowy w historycznym miejscu miasta biznes centrum „Ochta Centr”, czym zraziła do siebie wielu mieszkańców nie tylko północnej stolicy Rosji. Wśród mężczyzn rewelacji nie było – Putin, Miedwiediew, Szojgu (minister ds. sytuacji nadzwyczajnych). Na pytanie, co dobrego było w 2009 roku, respondenci zdecydowanie odpowiadają, że życie rodzinne. A na to - według Centrum Lewady - wpływ mają dwa czynniki: po pierwsze - cała sfera publiczna zamarła (scena polityczna, ekonomia, a nawet rozrywka stała się monotonna), po drugie - decydujący wpływ na opinię publiczną nadal w Rosji mają emeryci i to z ich opinią liczy się władza. A jako że ta póki co ciągle podnosi emerytury, to na pewno będzie miała mocne poparcie wśród starszego pokolenia Rosjan. Najwidoczniej Rosja w 2009 roku zapadła w długi sen.
Stanisław Szypowski