DWUMIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-POLITYCZNY POŚWIĘCONY EUROPIE WSCHODNIEJ
 
CElogo
 
Sprawy Polityczne
 
KEW
Partnerzy:
 
5/2010
w numerze:
Kronika i Komentarze
Marek Matusiak
Kamil Kłysiński
Wojciech Górecki
Jadwiga Rogoża
Anna Górska
Publicystyka i Analizy
Lilia Szewcowa
Sławomir Dębski
Grzegorz Gromadzki
Olaf Osica
Z Andrzejem Cieszkowskim, pełnomocnikiem ministra spraw zagranicznych ds. Partnerstwa Wschodniego, rozmawia Tomasz Kułakowski
Piotr Pogorzelski
Stanisław Jabłoński
Jakub Łoginow
Z Giorgim Chaindrawą, gruzińskim opozycjonistą, rozmawia Marcin Olejnik
Witalij Portnikow
Andrzej Szeptycki
Rozmowa
Z Vladem Filatem, premierem Mołdawii, rozmawiają Kamil Całus i Piotr Oleksy
Historia
Roman Kabaczij
Z Timothy Snyderem, historykiem, autorem książki Czerwony Książę, rozmawia Paweł Pieniążek
Reportaż
Piotr Andrusieczko, Kateryna Szestakowa
Iwona Kaliszewska
Maria Przełomiec
Ludzie, idee, inspiracje
Iza Chruślińska
Stanisław Konopacki
Marek Kornat
Recenzje
Krzysztof Burnetko
Wojciech Konończuk
Paweł Pieniążek
Michał Kuryłowicz
Aleksander Wawrzyńczak
Tomasz Kułakowski
Andrzej Szeptycki
Piotr Kosiewski
Zobacz numery archiwalne:
strona głowna / aktualności / Nocuń: Kreml grozi palcem
 
Nocuń: Kreml grozi palcem
Zbliżają się wybory prezydenckie na Białorusi (zgodnie z konstytucją, 6 lutego 2011 roku to ostatnia dopuszczalna data, w której mogą zostać przeprowadzone). W tym kontekście robi się gorąco na samej Białorusi oraz w relacjach Mińska z Moskwą.
 
Białoruscy opozycjoniści nawołują do zjednoczenia i wysunięcia wspólnego kandydata (wypowiedzi Aleksandra Kazulina i Aleksandra Milinkiewicza). W ubiegłych latach słaba i podzielona opozycja nie była zdolna wystawić wspólnego lidera. Zjednoczeniu przeszkadzały przede wszystkim ambicje działaczy poszczególnych partii opozycyjnych. W 2006 roku o pozycję tę ubiegali się Aleksander Milinkiewicz (dziś lider ruchu społecznego „O wolność”) oraz Aleksander Kazulin (były rektor mińskiego uniwersytetu). Karykaturalnie wyglądały dwie demonstracje sunące przez Mińsk w wieczór wyborczy (w jednej szli zwolennicy Kazulina, w drugiej – Milinkiewicza). Kandydaci co prawda stanęli wspólnie przy dzwonie Wolności, ale finał był smutny: Kazulin został wysłany na odsiadkę za organizację masowych protestów, natomiast miasteczko namiotowe ustawione przez młodzież na głównym placu Mińska z dnia na dzień topniało. W końcu jego mieszkańców rozpędził OMON. Aleksander Milinkiewicz w ostatnich latach prowadził społeczną i polityczną działalność: upominał się o Białoruś na arenie międzynarodowej, podróżował po kraju. Jednak i o nim ludzie mieli prawo zapomnieć, gdyż nie pojawiał się w mediach. Ważne pytanie na dziś brzmi: kogo białoruska opozycja wybierze jako kandydata na prezydenta? Oczywiście ktokolwiek to będzie, nie ma szans w starciu z Aleksandrem Łukaszenką, za którym stoi cała państwowa machina. Na Białorusi Łukaszenka cieszy się naprawdę sporym poparciem, nie tylko na prowincji, także wśród osób wykształconych i młodych. Ludzie boją się zmian, a transformacja równa się kryzysowi.

Wybory są testem dla opozycji. Pokazują, jaka część białoruskiego społeczeństwa chce oddać głos na kogoś innego niż Łukaszenka, jaka część ludzi jest w stanie przełamać strach i wyjść protestować na plac. Wybory na Białorusi nie są wyborami, w których głosuje się na danego kandydata, lecz sondażem opinii społecznych.

Jest mało prawdopodobne, by opozycja zdołała się zjednoczyć. Po tym, jak rosyjska telewizja NTV (należąca do Gazpromu) wyemitowała film o Łukaszence Ojciec chrzestny, grupa białoruskich opozycjonistów wybrała się niedawno do Moskwy. Zastanawia fakt, że rosyjska telewizja (z której wielu Białorusinów czerpie informacje) wprost oskarżyła Łukaszenkę o zlecenie w latach dziewięćdziesiątych serii morderstw politycznych (temat został szeroko opisany i przedstawiony między innymi w filmach białoruskiego reżysera Jurija Chaszczewadzkiego). Przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi Kreml grozi Łukaszence palcem. Białoruski dyktator bez szemrania – jak w poprzednich latach – powinien akceptować postanowienia Moskwy. Tymczasem ten od dłuższego czasu stara się pokazać swoją i Białorusi niezależność (udział w unijnym programie Partnerstwa Wschodniego, targi z Moskwą na temat ceny gazu etc.). Jeśli Łukaszenka chce, by Rosja uznała wybory, musi spuścić z tonu. Co prawda z filmu wyemitowanego przez NTV nie można dowiedzieć się niczego nowego ani o białoruskiej polityce, ani o Łukaszence, jednak mogło go obejrzeć tysiące Białorusinów oddanych reżimowi i zastanowić się, czy aby oskarżenia padające w filmie nie są prawdziwe. W jakimś stopniu cierpi na tym image Łukaszenki, a dyktator jest mocno wyczulony na to, jak i w jakich sytuacjach się go pokazuje.

Czy wybory przyniosą Białorusi coś nowego? Trudno być optymistą. Nawet atmosfera, w której się odbędą, będzie podobna do tej sprzed pięciu lat: śnieżna bryja, szybki zmierzch i długo trzymająca białoruska zima. Będziemy śledzić ten temat na bieżąco.

Małgorzata Nocuń
 
IWUAM
SEW


projekt i wykonanie POP-UP Design