NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Powrót do Imperium?

2011-12-27 13:00:00

kategorie: Dyskusje
autor: pp

Wraz z końcem roku dwudziestoleci nadchodzi jedna z ważniejszych rocznic – oficjalne rozwiązanie Związku Radzieckiego. Jego polityczne centrum przekształciło się w Federację Rosyjską. Po dwudziestu latach wielu komentatorów wciąż widzi sporo elementów wspólnych dla dzisiejszej Rosji i Związku Radzieckiego.

W przekazach medialnych dominuje pogląd moskiewski, jednak warto czasami posłuchać głosów z peryferii. Kaukaz Północny jest problematycznym regionem, który może w przyszłości zagrażać stabilności Rosji.

Jaki jest bilans tych dwóch dekad? Czy zapowiedzi starego-nowego prezydenta Władimira Putina o stworzeniu Związku Radzieckiego bis należy traktować z przymrużeniem oka, czy może zachodzą tam procesy, których nie dostrzegamy, i taki scenariusz jest możliwy, a przynajmniej pożądany?


Dmitrij Babicz: „Burżuazyjny aspekt rewolucji powiódł się, ale nie można tego samego powiedzieć o aspekcie drugim – demokratyzacji. Tak zwani rosyjscy liberałowie szybko zdali sobie sprawę, że wprowadzenie neoliberalnych reform tak naprawdę jest łatwiejsze bez demokracji. Ziaren nowego autorytaryzmu nie zasiał Władimir Putin, lecz cała klasa rządząca”.

Iwona Kaliszewska: „Jeszcze w połowie pierwszej dekady XXI stulecia na Kaukazie Północnym trudno było usłyszeć otwartą krytykę pod adresem państwa. Każda rozmowa o polityce kwitowana była stwierdzeniem: »Nie myślcie, że jest tu tak źle, było gorzej«. Wzrost gospodarczy w całej Federacji Rosyjskiej, skuteczna propaganda medialna sprawiły, że wierzono w Putina, wierzono w zmiany i obietnice”.

Ryzyko fałszerstwa

2011-12-05 20:00:01
(komentarze: 10)

kategorie: Dyskusje, Publicystyka
autor: Tomasz Kułakowski

Walka rosyjskich władz z niezależnymi mediami i społeczeństwem obywatelskim przeniosła się do sieci. Hakerzy zaatakowali niezależne strony internetowe, bo władze chcą „podreperować” wyniki.

Przez całą niedzielę nie można było odwiedzić między innymi strony internetowej niezależnego radia Echo Moskwy. O cyberataku poinformował na Twitterze redaktor naczelny stacji. Aleksiej Wieniediktow napisał, że blokada strony internetowej miała na celu zapobieżenie publikacji informacji o nieprawidłowościach podczas wczorajszego głosowania.

Na placu Triumfalnym w centrum Moskwy trwały nielegalne protesty, organizowane przez Inną Rosję, ruch skupiający liberalne i lewicowe partie, niedopuszczone do wyborów parlamentarnych. Policja zatrzymała około stu osób, w tym Eduarda Limonowa, jednego z najzagorzalszych krytyków Kremla, lidera radykalnej, lewicowej Partii Narodowo-Bolszewickiej.

Tymczasem niezależni dziennikarze odnotowali wiele przypadków łamania przepisów wyborczych. Gazieta.ru opisała między innymi „karuzelę” – proceder polegający na wielokrotnym głosowaniu przez te same grupy osób, które wożono do kolejnych lokali wyborczych.

Mimo nielicznych protestów, aktywności internautów i niezależnych dziennikarzy wybory do Dumy i tak wygra partia władzy Jedna Rosja. Stawką w wyborczej grze jest to, czy partia „oszustów i złodziei” – jak nazywają Jedną Rosję – uzyska większość konstytucyjną.

Wydaje się, że władze zaatakowały w sieci po to, by nikt nie przeszkodził w operacji „podreperowania” wyników wyborów na korzyść rządzącej partii. W wyborach z 2007 roku Putinowskie ugrupowanie uzyskało 64 procent głosów, zdobywając 315 z 450 mandatów do izby niższej rosyjskiego parlamentu.

Tandem Miedwiediew-Putin woli mieć konstytucyjną większość we własnych szeregach, by nie musieć dzielić się przywilejami sprawowania władzy z „dekoracyjną” opozycją. Tym bardziej że nadciąga druga fala kryzysu światowego, a sterowane ręcznie rosyjskie państwo i gospodarka potrzebują „stabilizacji”, czyli całkowitej kontroli przez elity władzy.

Najbliższe dni pokażą, jak daleko posuną się w fałszerstwach rosyjskie władze i czy hasło Stalina: „nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy”, znów stanie się aktualne w przypadku Rosji.

Tomasz Kułakowski jest dziennikarzem Polskiego Radia; stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

--
Sławomir Popowski  Żółta kartka dla Kremla
Iwan Preobrażeński Konserwacja systemu przy utracie poparcia

Wyrok Julii Tymoszenko

2011-10-14 12:30:01
(komentarze: 4)

kategorie: Dyskusje
autor: Paweł Pieniążek

11 października w Sądzie Peczerskim w Kijowie sędzia Rodion Kiriejew odczytał wyrok w sprawie liderki ukraińskiej opozycji Julii Tymoszenko. Jej największym grzechem ma być nadużycie władzy, za co grozi jej między innymi siedem lat pozbawienia wolności, zakaz pełnienia funkcji publicznych przez trzy lata i grzywna w wysokości ponad półtora miliarda hrywien, czyli około 195 milionów dolarów.

Najpierw zawrzało na Ukrainie: przewodniczący Frontu Zmian Arsenij Jaceniuk zaproponował, aby bojkotować wybory, a znany bokser i założyciel partii UDAR Witalij Kłyczko uznał, że ukraińska władza popełniła polityczne harakiri. Ale wiadomość szybko obiegła świat: Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej uznało, iż sprawa ma antyrosyjski podtekst, a szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton uznała wyrok na Tymoszenko za mający „dalekosiężne” skutki w stosunkach między Ukrainą a Unią.

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, który uważany jest za osobę mającą ogromny wpływ na sprawę i jej przebieg, uznał, że proces ma zły wpływ na eurointegrację, ale wyrok sądu jeszcze nie jest ostateczny, bo oskarżona może złożyć apelację.

Niejasne deklaracje władzy i – jak na zachodnie warunki – radykalne stanowiska unijnych polityków pozostawiają nadzieję, że sprawa zakończy się pomyślnie i Ukraina nie zrobi kolejnego kroku wstecz w swojej dwudziestoletniej historii. Jednak nie wiadomo, jak zachowa się Zachód, a przede wszystkim Unia Europejska – czy tak jak podczas rządów Leonida Kuczmy Ukraina zostanie odgrodzona murem, czy jednak dialog zostanie podtrzymany? Jeśli tak, to co z umową stowarzyszeniową? Czy Ukraina może jeszcze o niej marzyć?

Paweł Pieniążek

Andrzej Brzeziecki
: „Trzeba Ukrainę przyciągać do Unii, niezależnie od tego, kto nią rządzi, trzeba starać się stwarzać dla jej obywateli możliwość kontaktów (i zarobków) na Zachodzie. Nie da się jednak tego robić, godząc się jednocześnie na niszczenie opozycji nad Dnieprem. To wygląda tak, jakby jedną ręką otwierać drzwi do Unii, ale drugą je zamykać”.

Tomasz Kułakowski: „Celem prezydenta nie jest wsadzenie Julii Tymoszenko do więzienia, tylko »przekonanie« jej, by przestała zajmować się polityką. Tymoszenko, która jest jedynym politykiem będącym w stanie pokonać Wiktora Janukowycza w demokratycznych wyborach, jest zagrożeniem dla elity”.

Piotr Andrusieczko: „Czy proces Tymoszenko musiał zakończyć się wyrokiem skazującym? Tak! Dlatego że cała intryga wokół byłej premier była zbudowana na chęci zemsty i pokazowym poskromieniu symbolu opozycji. Miało to oczyścić pole przed kolejnymi wyborami i zagwarantować Partii Regionów długotrwałą władzę”.

Piotr Pogorzelski: „Ukraiński prezydent stara się stworzyć wizerunek silnego człowieka, który umiał skupić w swoich rękach całą władzę. (...) Sprawa Julii Tymoszenko pokazuje jednak, że władza nie jest tak monolityczna, jak stara się to pokazać. Jest tak samo chaotyczna, jak poprzednia, choć starannie to ukrywa”.

Witalij Portnikow: „Przyjście Janukowycza do władzy nie było szokiem ani dla Europejczyków, ani dla Amerykanów, ani tym bardziej dla Rosjan. Od nowej głowy państwa oczekiwali stabilności i reform oraz przez nieuwagę byli nawet gotowi przymknąć oczy na faktyczny przewrót konstytucyjny, dokonany przez nową władzę. Ale teraz po minionej przychylności nie ma żadnego śladu”.

Trzy dwudziestolecia

2011-08-27 16:00:01
(komentarze: 3)

kategorie: Dyskusje
autor: pp

24, 25 i 27 sierpnia 1991 roku uzyskiwały niepodległość odpowiednio Ukraina, Białoruś oraz Mołdawia. Trzy państwa niegdyś wchodzące w skład Związku Radzieckiego. Chociaż są one do siebie podobne, to jednak przez ostatnie dwadzieścia lat rozwijały się niezależnie od siebie i – w różnym stopniu – od Centrum. Co działo się przez ten okres? Jakie nasuwają się refleksje? I co w przyszłości czeka Ukrainę, Białoruś i Mołdawię?

Paweł Wołowski: „Nie dając demokracji ani państwa prawa w wydaniu zachodnim, niepodległość zainicjowała niezależny byt państwowy, który – z perspektywy dwudziestu lat istnienia – odznacza się trwałością i stabilnością. Ukraina i Białoruś nie są państwami sezonowymi i będą, jak można sądzić, sąsiadami Rzeczpospolitej przez długie dekady”.

Ołeksandr Paschawer: „Wielu uważa, że jeśliby prezydent Leonid Kuczma prowadził inną politykę, to na Ukrainie sytuacja rozwinęłaby się jak w Czechach czy Polsce. (…) Jestem przekonany, że jeśli Kuczma spróbowałby działać inaczej, to nie rozmawialibyśmy dzisiaj o Ukrainie, bo nie istniałoby takie państwo. Ono powstało na skutek łańcucha wydarzeń, których nie można było zmienić”.

Tomasz Kułakowski: „Do utrwalenia dominacji Moskwy nad Dnieprem przyczyniła się Unia Europejska. W zachęcaniu Ukrainy do transformacji na wzór środkowoeuropejski nie zrobiła nic albo niewiele. Nie zaproponowała stowarzyszenia, o perspektywie członkostwa nie wspominając, odgrodziła się nową, szengeńską kurtyną, wprowadziła upokarzające wizy”.

Andrij Bondar: „Sekret ukraińskiej zależności od Rosji polega nie tylko na naszej gazowej narkomanii, a przede wszystkim na tradycyjnej mentalnej niezdolności do odejścia od poradzieckiego dyskursu, gdzie wszystko rozwiązuje się przez ustne porozumienia, rejderstwo, protekcjonizm i zależność sądów od władzy. Najmniejsza modernizacja państwa (...) dla ukraińskich elit oznaczałaby tylko jedno: totalne zniszczenie”.

Piotr Andrusieczko: „Po dwudziestu latach widać na Ukrainie wyraźne zmęczenie obecnymi elitami politycznymi. Większość dzisiejszych figur politycznych jest na scenie od lat dziewięćdziesiątych XX wieku i dla wielu Ukraińców różnice pomiędzy poszczególnymi formacjami politycznymi są wyłącznie formalnej natury. Świadczy o tym wzrost liczby zwolenników głosowania »przeciw wszystkim« – niektóre badanie szacują ich liczbę na około 20 procent”.

Aleksander Kwaśniewski: „W ukraińskich warunkach – bez względu na barwy partyjne – nie da się prowadzić innej polityki niż balans między Rosją a Unią Europejską. Nie krytykuję władz Ukrainy za to balansowanie, natomiast niedostatkiem tej polityki jest brak zdefiniowania głównego celu. Myśmy sobie powiedzieli, że chcemy być członkiem Unii Europejskiej i NATO. Ukraina ciągle się waha, ale ten rok może być przełomowy”.

Piotr Pogorzelski: „Przyjeżdżający na Ukrainę Polacy często narzekają i konstatują: »poradziecki syf, bieda, kiła i mogiła«. (...) Tak, nie ma wątpliwości, że nasz kraj jest bogatszy, tylko zastanówmy się, czy gdyby nie pomoc Unii Europejskiej, to nasza wieś wyglądałaby lepiej od ukraińskiej, czy polskie drogi, na które i tak narzekamy, byłyby lepsze od tych, które są na Ukrainie?”.

Małgorzata Nocuń: „W tej historii brak romantycznej walki i wzniosłych uczuć: dwadzieścia lat temu Białoruś nie miała wyjścia, ogłosiła niepodległość, bo zmienił się otaczający ją świat. Większość społeczeństwa modliła się, żeby Sojuz przetrwał, i bała się nowego”.

Kamil Kłysiński: „O ile sam fakt umocnienia się niepodległej Białorusi i uformowania – w dużej mierze pod wpływem propagandy państwowej – świadomej oraz patriotycznie nastawionej większości społeczeństwa można uznać za sukces, o tyle już treść tego państwa można zaliczyć do porażek”.

Kamil Całus: „Mołdawia po dwudziestu latach niepodległości to kraj sprzeczności, niepewności i ciągłej zmiany. Mimo to, jak się wydaje, ta młoda republika przeszła już najtrudniejszy okres. Zdołała wychować pokolenie, które potrafiło dokonać pierwszej od lat manifestacji politycznej i wpłynąć na bieg historii swojego kraju”.
Kolejny czołowy polityk opozycji trafił do więzienia – po byłym ministrze spraw wewnętrznych Juriju Łucence nadszedł czas na „żelazną” Julię Tymoszenko. W 2000 roku podobnie postąpił Leonid Kuczma, który za wszelką cenę chciał ograniczyć jej polityczne działanie, jednak stało się coś przeciwnego – był to początek jej drogi do władzy. Czy dzisiaj po kompromitacji rządów „pomarańczowych” uwięzienie Tymoszenko ponownie uruchomi polityczną bombę?

Komentarz Piotra Andrusieczki: „Jeśli procesy Julii Tymoszenko i Jurija Łucenki (wobec którego środek profilaktyczny w postaci aresztu zastosowano już w grudniu ubiegłego roku) miałyby oznaczać rzeczywistą chęć walki z korupcją i nadużyciami na najwyższych szczeblach polityki, to sądy na kilka lat zostałyby sparaliżowane sprawami wobec byłych i obecnych przedstawicieli władzy, mimo że nie byłyby potrzebne skomplikowane śledztwa – wystarczyłoby zebrać artykuły, które ukazują się regularnie chociażby na łamach »Ukrainśkiej Prawdy«”.

Komentarz Witalija Portnikowa: „Sąd działa zgodnie ze scenariuszem opracowanym poza jego murami – w administracji prezydenta Wiktora Janukowycza albo nawet bezpośrednio w jego gabinecie”.

Komentarz Piotra Pogorzelskiego: „Ta informacja na pewno dla wielu była zaskoczeniem. Wątpię jednak, czy zwolennicy Julii Tymoszenko od razu oderwali się od foteli i pobiegli na dworce kupić bilety do Kijowa na zapowiadaną na poniedziałek demonstrację w obronie swojej ulubienicy. Wątpię także, aby jej przeciwnicy ucieszyli się na tyle, aby uratować dramatycznie spadające poparcie dla prezydenta Wiktora Janukowycza”.

Wartości Zachodu i otoczenia Janukowycza są sprzeczne

2011-06-11 00:00:00
(komentarze: 9)

kategorie: Dyskusje, Publicystyka
autor: Komentarz Jewhena Petrenki do tekstu Piotra Andrusieczki i Andrzeja Brzezieckiego „Na Ukrainie się ściemnia”

Niestety wartości Zachodu i Wiktora Janukowycza oraz jego otoczenia są sprzeczne, dlatego konflikt interesów wydaje się nieunikniony. Ekipa ta sądzi, że można realizować recepty byłych urzędników Administracji Prezydenta – Anatolija Oreła i Wiktora Medwedczuka – w relacjach z Zachodem. A to nic więcej, jak tylko pozycja podległa Rosji.
Czytaj dalej >>

O co chodzi w sprawie Kuczmy?

2011-03-25 00:00:01

kategorie: Dyskusje
autor: pp

Pozycja byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy wydawała się niezachwiana. Wieloletnia współpraca i dobre relacje z rządzącym Wiktorem Janukowyczem raczej wskazywały na spokojną polityczną emeryturę. Co takiego się wydarzyło, że wezwano Kuczmę do upolitycznionej Prokuratury Generalnej?


Komentarz Romana Kabaczija: „Wszczęto sprawę kryminalną przeciwko Leonidowi Kuczmie – jest oskarżony o powiązania z zabójstwem Georgija Gongadzego i z bezprawnymi działaniami wobec dziennikarza Ołeksija Podołśkiego”.

Komentarz Maksima Birowasza: „Wszczęcie śledztwa przeciw Kuczmie to kalka popularnej milicyjnej afery z lat dziewięćdziesiątych znanej pod nazwą »podłożyć się pod swojego«”.

Komentarz Witalija Portnikowa: „Chociaż sprawa kryminalna została wszczęta przez pierwszego zastępcę prokuratora generalnego Renata Kuźmina, to w Kijowie chyba nikt nie ma wątpliwości, że taka decyzja mogła zostać wydana tylko przez jedną osobę”.

Komentarz Pawła Pieniążka: „Kuczma wydawał się mentorem obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza, kandydatem na gadającą głowę i żywy podręcznik  do najnowszej historii Ukrainy. Czemu eksprezydent musiał udać się na wizytę do prokuratury? Liczba motywów nie jest znana, więc przybliżę trzy najważniejsze”.
Czy przemówienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego napawa optymizmem? Czy obecny rząd nadal uważa wspieranie państw Europy Wschodniej za priorytetowy cel swojej polityki zagranicznej?

Komentarz Andrzeja Szeptyckiego: „Wydaje się, że realizm, o którym mówi minister Sikorski, jest stosowany w sposób nieco wybiórczy. Dobrze widać to, jeśli porównamy założenia naszej polityki w odniesieniu do Rosji i Ukrainy”.

Komentarz Wojciecha Tworkowskiego: „Minister Radosław Sikorski postawił sprawę jasno. Jesteśmy dwudziestą gospodarką świata i niewiele z tego wynika. Zza pięknych i często mądrych słów wyziera brak wizji polskiej polityki zagranicznej oraz rozsądnej definicji polskich interesów w globalnej społeczności”.
NEW 1/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto.
Wiesław Walendziak
„Krytyka Polityczna” 22/2010
Polecamy: