Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Kaukaz / 23.08.2026
Andrzej Kozłowski

Kreml uderzył w Armenię dezinformacją. Paszynian wygrał mimo rosyjskiej kampanii

Armenia jest uznawana za państwo należące do rosyjskiej strefy wpływów, a jakakolwiek próba zmiany tej sytuacji wzbudza sprzeciw Kremla. Dlatego też wybory parlamentarne na początku czerwca 2026 roku znalazły się w centrum uwagi Moskwy. Obawiając się zwycięstwa sił prozachodnich, Rosja zdecydowała się podjąć zakrojoną na szeroką skalę kampanię dezinformacyjną, która miała temu zapobiec.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!



Sytuacja w Armenii przed wyborami


Armenia w ostatnich latach zbliża się do Unii Europejskiej, o czym świadczy m.in. rozpoczęcie procesu akcesyjnego na początku roku 2025. W maju 2026 roku odbył się szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej, czyli nieformalnego forum Unii Europejskiej i krajów partnerskich z Europy, zainicjowany w 2022 roku przez prezydenta Francji. Pomimo tych kroków premier Nikol Paszynian wielokrotnie podkreślał, że jego kraj nigdy nie będzie zaangażowany w działania antyrosyjskie, z drugiej jednak strony mówił, że Armenia nie jest sojusznikiem Rosji w kwestii Ukrainy. Działania Erywania nie spotkały się ze zrozumieniem w Moskwie, gdzie m.in. sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu ostrzegał przed podjęciem szeregu nieprzyjaznych działań, takich jak przystąpienie do Międzynarodowego Trybunału Karnego czy ekstradycja rosyjskich obywateli do państw trzecich.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Dlatego też zaplanowane na 7 czerwca wybory do parlamentu Armenii miały decydujące znaczenie dla kierunku polityki zagranicznej tego państwa i kontynuacji prozachodniego zwrotu. Zwycięstwo opozycji oznaczałoby powrót Armenii w orbitę Rosji i aktywnego uczestnictwa w postsowieckich formatach integracyjnych. Wybory często przedstawiano jako plebiscyt w sprawie tego, czy Ormianie chcą zbliżenia z Zachodem, czy pozostania w rosyjskiej orbicie. Wobec takiej stawki wyborów należało spodziewać się intensyfikacji rosyjskich działań w sferze informacyjnej.


Główne narracje rosyjskich kampanii informacyjnych


Rosyjska aktywność wymierzona w Armenię koncentrowała się na kilku kluczowych narracjach. Ich głównym celem było zniechęcenie ludzi do głosowania w wyborach parlamentarnych na partie prozachodnie, a przede wszystkim – na premiera Nikola Paszyniana.

Pierwsza z nich odwoływała się do strachu przed wojną. Głosiła, że wygrana prozachodniego rządu premiera Nikola Paszyniana doprowadzi do bezpośredniego konfliktu zbrojnego z Rosją i/lub Azerbejdżanem. Dodatkowo wzmacniano ją fałszywymi doniesieniami o potwierdzonej obecności wojsk NATO w Armenii i ich przygotowaniach do zbrojnej prowokacji.

Druga skupiała się wokół teorii o zachodnim spisku. Premiera Paszyniana przedstawiano jako kukiełkę Zachodu realizującą obcy projekt polityczny wymierzony w tradycyjne, chrześcijańskie wartości oraz gospodarkę Armenii. Jego zwycięstwo miało wiązać się z utratą suwerenności na rzecz Brukseli, Berlina lub/i Paryża oraz absolutnym uzależnieniem od Zachodu. Dodatkowo wspominano o rzekomych tajnych umowach handlowo-militarnych, które miały umożliwić państwom zachodnim przejmowanie zasobów i prowadzenie eksperymentów w Armenii.

Nie tylko wymienione wyżej państwa występowały w roli tych złych. Kontynuacja rządów Paszyniana miała również oznaczać zaprzedanie się Turcji czy Azerbejdżanowi. Widać tu pewną niespójność z twierdzeniem o potencjalnej wojnie z Baku, ale rosyjska dezinformacja nigdy nie cechowała się konsekwencją.

Trzecia oś narracji koncentrowała się na tradycyjnej dezinformacji wyborczej, czyli podważaniu legitymacji samego procesu. Jeszcze przed głosowaniem przygotowywano grunt pod zanegowanie wyników w przypadku przegranej prorosyjskiej opozycji. Dezinformacja uderzała w legitymację procesu wyborczego, mandat polityczny Nikola Paszyniana czy prozachodni kierunek polityki Erywania. Po ogłoszeniu niekorzystnego dla prorosyjskiej opozycji rezultatu starano się przedstawiać go jako efekt zewnętrznego sterowania, manipulacji społecznej, presji Zachodu oraz oderwania Armenii od naturalnego zaplecza strategicznego. Działania te miały na celu podważenie społecznej i międzynarodowej wiarygodności wyniku wyborczego. Absurdalne oskarżenia personalne również stanowiły element bardzo często obecny w działaniach dezinformacyjnych prowadzonych w trakcie trwających wyborów. Tym razem władzom przypisywano udział w handlu ludźmi, organami, narkotykami, a nawet tworzeniu obozów dla opozycji. Paszynian miał być również skorumpowany, antychrześcijański, zależny od Zachodu i gotowy poświęcać interesy narodowe Armenii. Rozpowszechniano nawet wideo, które rzekomo miało przedstawić gwałt Paszyniana na nieletniej dziewczynie. Należy podkreślić, że narracji wymierzonych bezpośrednio w premiera było bardzo dużo, co pokazuje też, jak istotną jest on osobą w armeńskim systemie politycznym.

W szerzeniu dezinformacji wyborczej aktywnie uczestniczyły rosyjskie media, informując o bezprecedensowych naruszeniach, machinach i presji na opozycję. Zwolennicy Paszyniana mieli podpowiadać wyborcom, jak głosować, a sytuację w lokalach wyborczych opisywano jako skandaliczną: miało np. dochodzić do wynoszenia kart do głosowania czy przebywania dwóch osób w jednej kabinie. W taki właśnie sposób rosyjskie media przedstawiały wybory w Armenii.

Wykorzystane narracje nie były w żaden sposób innowacyjne i powtarzały się w innych kampaniach wyborczych. Sugerowanie nierównego traktowania partii, kandydatów czy podważanie uczciwości wyborów pojawia się zawsze. Podobnie sytuacja wygląda z przedstawianiem wygranej partii ukierunkowanych na integrację z Zachodem – to zawsze ma być zagrożenie dla suwerenności, jedności narodowej i stwarzać ryzyko wojny. W kontekście wyborów w Armenii wyróżnia się jednak bardzo duże skupienie na postaci jednego polityka, pomimo że były to wybory parlamentarne.


Nowe techniki i innowacyjne metody


Rosja do szerzenia dezinformacji wykorzystała zarówno klasyczne media, jak i zaawansowane technologie cyfrowe. Jednym z elementów działań było fabrykowanie dowodów. Masowo rozpowszechniano okładki i artykuły podrabiające znane zachodnie media (np. francuskie dzienniki) czy sfałszowane raporty renomowanego think tanku Instytutu Studiów nad Wojną. Materiały te miały uwiarygodnić narrację, zgodnie z którą Francja i Stany Zjednoczone wciągają Armenię w wojnę. Ten sam schemat znany jest już z wcześniejszych rosyjskich operacji „Doppelgänger” i „Matrioszka”. Ponadto wykorzystywano sklonowane rozrywkowe ormiańskie strony, które nagle zaczęły publikować polityczne komentarze.
Operacja „Matrioszka” to masowa rosyjska kampania dezinformacyjna ukierunkowana na zachodnie media i organizacje factcheckingowe. Boty i fałszywe konta w mediach społecznościowych zalewają zachodnich dziennikarzy i factcheckerów zmanipulowanymi nagraniami, sfałszowanymi okładkami gazet oraz stworzonymi przez AI materiałami wideo. Celem jest zasypanie pracą weryfikatorów informacji i odciągnięcie ich uwagi od kluczowych tematów oraz zmuszenie do marnowania czasu na sprostowania oczywistych mistyfikacji, a także podważanie zaufania do tradycyjnych mediów.

Operacja „Doppelgänger” to trwająca od 2022 roku rosyjska kampania dezinformacyjna wymierzona w państwa należące do Unii Europejskiej oraz NATO. Jej głównym celem jest osłabienie poparcia dla Ukrainy, polaryzacja społeczeństw oraz sianie podziałów politycznych. Metody działania polegały na m.in. klonowaniu stron, tworzeniu fałszywych serwisów internetowych czy wykorzystywania sztucznej inteligencji, farm botów oraz spreparowanych filmów z podrobionymi logami stacji telewizyjnych w mediach społecznościowych.


Rosja stosowała też na szeroką skalę zbudowane wcześniej infrastruktury botów na platformach X, Telegram oraz Facebook, a także intensyfikowała wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia popularnych deepfake’ów, które przedstawiały celebrytów oskarżających Paszyniana o ciężką chorobę, tajne układy korupcyjne czy nawet handel organami czy narkotykami.

Działania były prowadzone nie tylko w świecie cyfrowym. Mimo sankcji Rosja wspierała je finansowo za pośrednictwem organizacji pozarządowych (np. fundacji „Eurazja”) oraz prorosyjskich oligarchów pod pretekstem pomocy dla uchodźców z Górskiego Karabachu.

O znaczeniu armeńskich wyborów dla Rosji świadczy zaangażowanie grupy Storm-1516. Jak wskazuje analiza Institute for Strategic Dialogue, Armenia należała do jej głównych celów między kwietniem 2025 a kwietniem 2026 roku – w tym czasie odnotowano ponad 30 wymierzonych w nią kampanii. W działania zaangażowanych było 36 kont z ponad 100 tys. obserwujących oraz 150 kolejnych z 10 tys. obserwujących. Należy pamiętać, że ta sama grupa aktywnie angażowała się w wybory w Stanach Zjednoczonych oraz Niemczech, co pokazuje jej doświadczenie w działaniach dezinformacyjnych w trakcie wyborów. Kreml wybrał więc jedno ze swoich najbardziej wyspecjalizowanych narzędzi.


Rezultat wyborów


Wyniki wyborów, które partia urzędującego premiera Armenii Nikola Paszyniana wygrała z wynikiem 49,81%, to z pewnością porażka rosyjskich operacji informacyjnych. Nie powiodła się również próba podważenia głosowania przez wskazywanie na rzekome nieprawidłowości, gdyż zostały one uznane przez międzynarodowe instytucje. Siły prorosyjskie pozostają jednak w Armenii silne i nie należy ich lekceważyć, zwłaszcza że położenia geostrategicznego się nie oszuka i Erywań tak czy inaczej będzie musiał utrzymywać poprawne relacje z Moskwą.


Działania obronne wprowadzone przez Armenię


Obrona Armenii przed rosyjską dezinformacją to proces, który gwałtownie przyspieszył po 2023 roku ze względu na brak poparcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz zachowanie Rosji w sporze o Górski Karabach. Podjęto wtedy decyzję o blokowaniu rosyjskich mediów i propagandy telewizyjnej. W ramach tych działań uniemożliwiono działanie rosyjskiego Sputnika, zakazano nadania programów czołowych kremlowskich propagandystów czy zatrzymano prorosyjskich influencerów.

Dużą wagę przywiązywano również do działań factcheckingowych, gdzie dużą rolę odegrały wyspecjalizowane platformy weryfikujące informacje – zarówno niezależne, jak i wspierane przez państwo. Demaskowały one deepfake’i oraz manipulacje. Pokazuje to, że pomimo krytyki, jakiej poddawana jest ta metoda, cały czas pozostaje ona istotnym narzędziem walki z dezinformacją.

Trzecia kwestia to zaangażowanie podmiotów zewnętrznych specjalizujących się w walce z dezinformacją zarówno z UE, jak i konkretnych państw (tutaj głównie Francji). Jednocześnie Armenia postawiła na całkowitą transparentność procesu wyborczego i dlatego zdecydowała się na zaproszenie międzynarodowych obserwatorów z OBWE oraz delegacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Zamiast tylko reagować na kłamstwa, Armenia zastosowała strategię prebunkingu, czyli uprzedzania o planowanych manipulacjach. Już na początku roku jej Służba Wywiadu Zagranicznego wydała oficjalne oświadczenie, publicznie ostrzegając obywateli, że operacje wpływu przed wyborami będą „kompleksowe, wyrafinowane i na masową skalę”.

Zastosowane środki okazały się skuteczne i powinny być analizowane przez inne państwa szykujące się do obrony przed ingerencją w wybory i dezinformacją.


Mołdawia i Armenia – jeden cel rosyjskich kampanii dezinformacyjnych


To nie pierwsza operacja dezinformacyjna skierowana przeciwko wyborom w państwie uchodzącym za rosyjską strefę wpływów. Wcześniej Rosjanie próbowali oddziaływać na sytuację w Mołdawii, gdzie również ponieśli porażkę. Choć podstawowy cel był taki sam, a narracje – podobne, to możemy też dostrzec pewne różnice.

W przypadku Mołdawii można wymienić trzy główne narracje dezinformacyjne. Pierwsza z nich skupiała się na przedstawianiu Europy jako zagrożenia dla Kościoła prawosławnego, narodowego języka, tradycyjnej rodziny. Druga podkreślała negatywne skutki gospodarcze związane z integracją, takie jak wyższe rachunki, utrata rynków, kolonizacja przez UE czy kurczące się zasoby. Trzecia koncentrowała się na kwestiach bezpieczeństwa i wskazywała, że bliższa współpraca z NATO i UE może być niebezpieczna i wciągnąć Mołdawię w wojnę. Widzimy duże podobieństwo tych działań do tych prowadzonych w Armenii. W obu przypadkach grano na strachu, który jest jedną z najpotężniejszych i najbardziej pierwotnych emocji.

Głównymi kanałami przekazywania dezinformacji w Mołdawii były Telegram, TikTok, Facebook oraz specjalnie utworzone z myślą o działaniach dezinformacyjnych portale informacyjne. W trakcie działań w Armenii jedną z platform, obok Facebooka i portalu X, był Telegram. Należy on do najpopularniejszych mediów społecznościowych oraz komunikatorów w obu tych państwach, co czyni go naturalną platformą do działań dezinformacyjnych.

W obu kampaniach dezinformacyjnych wykorzystano sztuczną inteligencję. W przypadku Mołdawii była ona używana do tworzenia stron przypominających oficjalne witryny rządowe oraz fałszywych portali informacyjnych w ramach kampanii „Doppelgänger”. W Armenii technologię tę wykorzystywano głównie do generowania deepfake’ów i fałszowania raportów instytucji międzynarodowych, w większym stopniu testowano też narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Działania te były bardziej wysublimowane niż w przypadku Mołdawii, gdzie dominowała jednak masowość.

Dezinformacja w obu krajach nie ograniczała się tylko do sfery online. W Armenii za pośrednictwem fundacji opłacano lokalne grupy i influencerów, aby szerzyli prorosyjskie narracje. Z kolei w Mołdawii dochodziło do masowej korupcji wyborczej, czyli przelewania środków z Rosji na głosowanie na „NIE” w referendum dotyczącym wpisania integracji kraju z UE do konstytucji.

Oba kraje mogły liczyć na wsparcie Zachodu w przeciwdziałaniu rosyjskiej ingerencji. Mołdawia zbudowała ponadto systemy odporności instytucjonalnej oraz podjęła zdecydowane kroki prawne, takie jak blokowanie prorosyjskich kanałów telewizyjnych.

Przykład Armenii oraz fakt powtórzenia wielu narracji, technik, metod i środków powodują, że rosyjskie kampanie dezinformacyjne powinny być szczegółowo analizowane, a wiedza na ich temat – przekazywana między partnerami. Pozwoli to na skuteczniejsze przygotowanie się na potencjalne zagrożenia w przyszłości, ponieważ kampania w Armenii wiele zaczerpnęła z mołdawskich doświadczeń.


Podsumowanie


Mimo ogromnego budżetu i wielomiesięcznych przygotowań oraz dobrej znajomości realiów armeńskiej sceny politycznej i społecznej operacja informacyjna Kremla, podobnie jak w Mołdawii, nie powiodła się. Sytuacja ta nie powinna jednak uśpić czujności państw zachodnich w reagowaniu na szkodliwe przejawy rosyjskiej działalności w infosferze. W obu krajach zwycięstwo nie było druzgocące, a raczej stosunkowo niewielkie, co świadczy o tym, że siły prorosyjskie są w tych państwach wciąż silne. W związku z tym zagrożenie ze strony rosyjskich działań informacyjnych nie zniknie, a może być nawet poważniejsze, bo mobilizacja obrony następuje najczęściej przed ważnymi wydarzeniami, takimi jak np. wybory, a dezinformacja to proces ciągły. Dlatego sytuacja w obu państwach wymaga dalszego monitorowana, a oba kraje potrzebują wsparcia ze strony zachodnich partnerów.
Andrzej Kozłowski – ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i dezinformacji. Doktor nauk politycznych. Były redaktor naczelny portalu CyberDefence24.pl. Prowadzi wykłady, szkolenia i konwersatoria z zakresu cyberbezpieczeństwa i walki z dezinformacją. Adiunkt na Uniwersytecie Łódzkim.

Inne artykuły Andrzeja Kozłowskiego

Doświadczenia płynące z Armenii warto uwzględnić także w kontekście wyborów parlamentarnych w Polsce w 2027 roku. Biorąc pod uwagę ich specyfikę, stawkę oraz możliwość osiągnięcia przez partię prorosyjską dobrego rezultatu, czeka nas prawdopodobnie intensyfikacja działań dezinformacyjnych oraz brutalna kampania wyborcza, w którą Rosja z pewnością będzie ingerowała. Dlatego poznanie doświadczeń innych krajów jest tak cenne, a polskie władze powinny nawiązać i utrzymywać kontakt zarówno ze stroną mołdawską, jak i ormiańską.