Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 24.08.2026
Mateusz Gibała

Szwedzki taniec ze skrajną prawicą trwa w najlepsze. Szwedzcy Demokraci mogą zadecydować o kształcie rządu

Szwedzcy Demokraci przez lata pozostawali na marginesie szwedzkiej polityki, dziś mogą współdecydować o składzie przyszłego rządu. Ulf Kristersson otworzył przed partią Jimmiego Åkessona drzwi do gabinetu, ale sondaże, wewnętrzne napięcia i kolejne skandale sprawiają, że droga skrajnej prawicy do władzy pozostaje niepewna.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!



W styczniu 2026 roku premier Ulf Kristersson po raz pierwszy zaprosił Szwedzkich Demokratów do wspólnego gabinetu. To przełomowa decyzja, która łamie trwający od 2010 roku kordon sanitarny wokół partii Jimmiego Åkessona. Sondaże i skandale pokazują jednak, że skrajnie prawicowa partia rzeczywiście może być bliżej władzy niż kiedykolwiek, ale droga do niej wiedzie przez pole minowe.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Przez całą pierwszą połowę kadencji 2022–2026 rząd Ulfa Kristerssona z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej opierał się na cichej zgodzie Szwedzkich Demokratów. Partia Åkessona nie wchodziła w skład gabinetu, ale konsekwentnie głosowała za rządowymi budżetami oraz za ustawami zaostrzającymi politykę migracyjną i karną. Taki układ był niezwykle wygodny dla obu stron. Szwedzcy Demokraci mogli zbierać polityczne żniwo każdej twardszej reformy, nie ponosząc odpowiedzialności za błędy administracji czy niepopularne decyzje. Rząd Kristerssona z kolei miał zapewnioną stabilną większość w Riksdagu, choć formalnie dysponował jedynie mandatami trzech partii: Umiarkowanych, Chrześcijańskich Demokratów oraz Liberałów.


Rachunek polityczny i zmiana strategii


W styczniu 2026 roku Kristersson ogłosił w wywiadzie dla dziennika „Dagens Nyheter”, że po wyborach zaplanowanych na 13 września chce włączyć Szwedzkich Demokratów do rządu na zasadach pełnoprawnego koalicjanta. Przyczyna tej zmiany ma charakter czysto rachunkowy. Trzy partie centroprawicowe tracą poparcie w sposób systematyczny i nieodwracalny. W sondażach z lutego 2026 roku Umiarkowani notowali 18 procent poparcia, Chrześcijańscy Demokraci – 5 procent, a Liberałowie – zaledwie 3 procent, balansując tuż poniżej czteroprocentowego progu wyborczego. Łącznie daje to 26 procent. Tymczasem Szwedzcy Demokraci mają około 20 procent. Bez ich wsparcia prawica nie ma szans na utrzymanie władzy po wrześniu.

Kristersson nie ma więc wyboru – musi zapłacić cenę za ich lojalność, a ceną tą są realne stanowiska w rządzie. To nie akt politycznej dobrej woli ani nagły przypadek tolerancji, lecz czysta kalkulacja strachu przed utratą władzy. Socjaldemokraci pod przywództwem Magdaleny Andersson mają w tych samych sondażach 33 procent i systematycznie rosną. Jeśli prawica nie wystawi wspólnego frontu i nie zaoferuje wyborcom jasnej perspektywy rządzenia, przegra z kretesem.

Kristersson użył w swoim styczniowym wystąpieniu sformułowania, które w szwedzkiej polityce nie ma precedensu. Powiedział, że Szwedzcy Demokraci mają otrzymać „ważne stanowiska ministerialne w kwestiach migracji i integracji”. W praktyce oznacza to dwa resorty: Ministerstwo Migracji, które obecnie znajduje się w rękach Umiarkowanych, oraz Ministerstwo Sprawiedliwości, odpowiadające za politykę wobec przestępczości zorganizowanej i gangów. To dwa filary, na których Szwedzcy Demokraci od lat budują swoją tożsamość polityczną i elektorat.

Lider Szwedzkich Demokratów Jimmie Åkesson nie kryje jednak, że to dla niego za mało. W exposé programowym swojego ugrupowania z listopada 2025 roku zażądał również nadzoru nad polityką mieszkaniową, argumentując, że imigranci otrzymują mieszkania socjalne kosztem rodzimych Szwedów. Domagał się także częściowej kontroli nad budżetem socjalnym, a konkretnie nad zasiłkami dla niepracujących, ponieważ według niego imigranci nadużywają systemu opiekuńczego. Kristersson publicznie nie odniósł się do tych dodatkowych żądań, co oznacza, że będą one przedmiotem ostrych negocjacji po wyborach.


Rzeczywista władza a stanowiska ministerialne


Kluczowa zawiłość, o której mówi się w Sztokholmie, dotyczy jednak nie tyle liczby resortów, ile rzeczywistej władzy. W szwedzkim systemie parlamentarnym minister nie jest samodzielnym władcą swojej domeny. Każda istotna decyzja wymaga zgody całego gabinetu, a w praktyce – uzgodnienia z partią premiera. Jeśli Szwedzcy Demokraci dostaną Ministerstwo Migracji i Ministerstwo Sprawiedliwości, ale nie będą mieli wpływu na politykę finansową państwa, to ich radykalne projekty mogą być blokowane przez Umiarkowanych.

Åkesson doskonale o tym wie. W swoim noworocznym wystąpieniu postawił sprawę jasno:

– Albo jesteś w rządzie, albo przechodzisz do opozycji. Skończyły się czasy, gdy Szwedzcy Demokraci mogli być tylko tolerowani, a nie wpuszczani do środka – powiedział. Oznacza to, że bez realnej współodpowiedzialności za całokształt polityki państwa Åkesson woli pozostać w opozycji i atakować rząd z zewnątrz.

Szwedzki Riksdag liczy 349 mandatów. Większość bezwzględna wynosi 175 mandatów. Według średniej z sześciu wiarygodnych sondaży przeprowadzonych między lutym a marcem 2026 roku blok prawicowo-nacjonalistyczny – czyli Szwedzcy Demokraci, Umiarkowani, Chrześcijańscy Demokraci i Liberałowie – łącznie zdobyłby około 157 mandatów, czyli 45 procent wszystkich miejsc w parlamencie. Do większości bezwzględnej brakuje 18 mandatów.

Jedynym potencjalnym koalicjantem jest Partia Centrum, która w sondażu instytutu Indikator Opinion na zlecenie Sveriges Radio (Ekot) z 25 czerwca 2026 roku notuje 7 procent poparcia. Ugrupowanie to od dawna deklaruje jednak, że nie wejdzie w żaden układ z Szwedzkimi Demokratami. Jej liderka Elisabeth Thand Ringqvist powiedziała w wywiadzie dla telewizji SVT:

– Nie ma mowy o współpracy z partią, która chce zamykać granice dla uchodźców i kwestionuje podstawy praworządności - powiedziała Rinqvist.

Bez Partii Centrum prawica nie ma szansy na uzyskanie większości. Kristersson po wyborach ma więc do wyboru dwa scenariusze. Pierwszy to rząd mniejszościowy ze Szwedzkimi Demokratami w składzie, opierający się na doraźnych głosach Partii Centrum lub innych partii w poszczególnych ustawach. Drugi to powrót do modelu z lat 2018–2022, czyli długotrwały kryzys rządowy, w którym żaden blok nie jest w stanie sformować stabilnego gabinetu. Szwedzcy wyborcy pamiętają ten okres bardzo dobrze – trwał on wówczas cztery miesiące i sparaliżował część ustawodawstwa.

Wiele wskazuje na to, że po wrześniu 2026 roku Szwecję czeka albo wielka koalicja Socjaldemokratów z Umiarkowanymi (scenariusz mało prawdopodobny ze względu na różnice programowe), albo kolejne długie i wyczerpujące negocjacje.


Skandal z udziałem Jimmiego Åkessona


Szwedzcy Demokraci od lat borykają się z mniejszymi lub większymi aferami. Były już przypadki rasistowskich wpisów w mediach społecznościowych posłów tej partii, były też kontakty pojedynczych działaczy z organizacjami skrajnie prawicowymi. Jednak grudzień 2025 roku przyniósł skandal o zupełnie innej skali. Dwa czołowe szwedzkie media – tabloid „Expressen" oraz telewizja publiczna SVT – ujawniły, że Jimmie Åkesson od co najmniej 3 lat utrzymuje znajomość z mężczyzną, który jest szefem klubu motocyklowego Comanches w regionie Skanii.

Szwedzka policja od 2022 roku klasyfikuje Comanches jako organizację przestępczą. Według akt śledczych klub zajmuje się handlem narkotykami na dużą skalę, wymuszeniami haraczy na lokalnych przedsiębiorcach oraz praniem brudnych pieniędzy. Lider tej grupy był wielokrotnie notowany przez policję i dwukrotnie skazany za przestępstwa gospodarcze. Åkesson nie zaprzeczył, że zna tego mężczyznę. W oficjalnym oświadczeniu z 10 grudnia 2025 roku wyjaśnił, że spotykali się w sprawach lokalnych, takich jak remont osiedlowej świetlicy czy organizacja festynu sąsiedzkiego. Zapewnił, że nie miał pojęcia o kryminalnym procederze swojego znajomego. Prokuratura wszczęła w styczniu 2026 roku kontrolne śledztwo w sprawie, czy Åkesson nie otrzymywał od tej osoby nielegalnych korzyści, na przykład finansowania kampanii wyborczej lub pokrywania prywatnych wydatków. Na początku marca 2026 roku nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów.

Jednak mimo braku formalnych oskarżeń sam fakt, że liderem partii walczącej z przestępczością gangów interesuje się wymiar sprawiedliwości, jest dla Szwedzkich Demokratów druzgocący wizerunkowo. Sondaże przeprowadzone w lutym 2026 roku pokazały, że partia straciła dwa punkty procentowe wśród wyborców miejskich, zwłaszcza w aglomeracji sztokholmskiej. Jednocześnie utrzymała poparcie na wsiach i w małych miasteczkach. Twardy, wiejski elektorat nie opuścił partii, ale umiarkowani sympatycy prawicy, którzy wahają się między Szwedzkimi Demokratami a Umiarkowanymi, mogą teraz uciec do Kristerssona. Dla premiera to dodatkowy argument, by po wyborach nie oddawać Szwedzkim Demokratom ważnych resortów – partia Åkessona jest zbyt ryzykownym koalicjantem.


Dwie twarze kampanii Åkessona


Jimmie Åkesson prowadzi kampanię wyborczą 2026 roku na dwóch całkowicie różnych biegunach retorycznych. Podczas debat w telewizji publicznej SVT oraz w wywiadach dla poważnych dzienników, takich jak „Svenska Dagbladet”, mówi językiem męża stanu. Opowiada o potrzebie reformy systemu opiekuńczego, o konieczności integracji imigrantów przez obowiązek nauki języka, o szacunku dla prawa i szwedzkiej konstytucji. Na wiecach wyborczych w miasteczkach takich jak Borlänge, Landskrona czy Karlskrona używa jednak radykalnej retoryki. Mówi tam wprost: „Oni niszczą naszą Szwecję”, „Dopóki nie zamkniemy granic, nie będzie bezpiecznie”, „Elity w Sztokholmie gardzą zwykłymi ludźmi”.

Ta schizofrenia komunikacyjna to świadoma strategia. Szwedzcy Demokraci potrzebują głosów dwóch zupełnie różnych grup wyborców. Pierwsza to rozczarowani socjaldemokraci – tradycyjni wyborcy lewicy, którzy czują się porzuceni przez swoją partię. Oni oczekują konkretnych propozycji programowych, a nie pustych haseł. Druga to własny, często antyestablishmentowy elektorat Szwedzkich Demokratów, który chce ognia, radykalnych zmian i bezkompromisowego ataku na system. Im bliżej władzy jest partia Åkessona, tym trudniej zadowolić obie te grupy jednocześnie.

Doskonałym przykładem tej trudności jest styczniowa próba przeforsowania radykalnej reformy zasiłkowej. Szwedzcy Demokraci zaproponowali, aby imigranci przez pierwsze pięć lat pobytu w Szwecji nie mieli dostępu do zasiłków rodzinnych ani do mieszkań komunalnych. To postulat skrajny, ale mieszczący się w logice ich antyimigracyjnego przekazu. Koalicjanci z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej powiedzieli stanowcze „nie”, argumentując, że takie rozwiązanie narusza konstytucyjną zasadę równego traktowania wszystkich obywateli i legalnie przebywających cudzoziemców.

Åkesson musiał wycofać swój projekt po zaledwie tygodniu od jego przedstawienia. Jego radykalni wyborcy poczuli się upokorzeni, ponieważ zobaczyli, że ich partia nie ma realnej siły, by przeforsować własne pomysły. Z kolei umiarkowani sympatycy uznali, że Szwedzcy Demokraci i tak są tylko dodatkiem do rządu, a nie jego prawdziwym współgospodarzem.


Sondaże i czynnik zbrodni


W porównaniu z analogicznym okresem przed wyborami w 2022 roku Szwedzcy Demokraci są dziś wyżej o około dwa punkty procentowe. Wiosną 2022 roku notowali między 18 a 19 procent, a ostatecznie w wyborach osiągnęli 20,5 procent. Obecnie oscylują między 19 a 21 procent, bez wyraźnego skoku w górę.

Analitycy polityczni są zgodni, że tylko jeden czynnik mógłby przechylić szalę: eskalacja przemocy gangów w wielkich miastach. W sierpniu 2022 roku w centrum handlowym Emporia w Malmö zastrzelono 31-letniego mężczyznę, lidera jednej z siatek przestępczych. Ranny została również przypadkowa, 39-letnia kobieta. Sprawcą okazał się 15-letni chłopiec, który działał na zlecenie.

Wybory parlamentarne odbywały się zaledwie kilka tygodni później, a przemoc gangów była jednym z głównych tematów kampanii. Szwedzcy Demokraci, dla których kwestie bezpieczeństwa i imigracji są priorytetowe, mogli zyskać na tym wydarzeniu. Sondaże przeprowadzone w ciągu tygodnia po zabójstwie faktycznie pokazały wzrost poparcia dla SD. Według badań Novus dla SVT, partia zwiększyła swoje poparcie z poziomu około 21,5% w połowie sierpnia do 22,4% 25 sierpnia i 22,8% dzień później.

Wzrost nie okazał się jednak trwały. Gdy media przestały pisać o konkretnej zbrodni, poparcie dla Szwedzkich Demokratów wróciło do poprzedniego poziomu. Wyborcy socjaldemokratyczni, którzy wahają się, czy oddać głos na SD, potrzebują systematycznego i ciągłego poczucia zagrożenia, a nie pojedynczych wstrząsów. Dane policyjne z lutego 2026 roku pokazują, że liczba zabójstw w Szwecji spadła o 12 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągając najniższy poziom od 2016 roku. Sukces rządu Kristerssona w walce z gangami – między innymi zaostrzenie kar, zwiększenie liczby kamer monitoringu i dodatkowe uprawnienia dla policji – może paradoksalnie odebrać Szwedzkim Demokratom ich najsilniejszy argument.

Magdalena Andersson jest liderką o wysokim zaufaniu społecznym. W lutowym sondażu zaufania do liderów politycznych 46 procent Szwedów oceniło ją pozytywnie, podczas gdy Jimmiego Åkessona pozytywnie oceniło tylko 32 procent. To właśnie Andersson, a nie Åkesson, jest faworytką do roli premiera po wyborach wrześniowych.


Szwedzcy Demokraci u progu władzy


Szwedzcy Demokraci nigdy w swojej historii nie byli tak blisko realnej władzy jak we wrześniu 2026 roku. Mają za sobą upadek dwudziestoletniego kordonu sanitarnego, który odcinał ich od jakiejkolwiek współpracy rządowej. Mają przed sobą otwarte drzwi do gabinetu Ulfa Kristerssona i wyraźną deklarację premiera, że otrzymają ważne stanowiska ministerialne. Mają solidne, utrzymujące się od lat na poziomie około 20 procent poparcie społeczne. To ogromny sukces partii, którą jeszcze w 2010 roku mainstreamowe media i inne ugrupowania traktowały jak politycznego pariasa.
Mateusz Gibała - współpracuje z portalem Liberté! oraz z Instytutem Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza w Warszawie. Jego zainteresowania koncentrują się na polityce wewnętrznej i zagranicznej krajów nordyckich.

Inne artykuły Mateusza Gibały

Szwedzcy Demokraci są bliżej władzy niż kiedykolwiek, ale droga do rządu wiedzie przez gęste pole minowe. Ich najlepszym wynikiem w wyborach 2026 roku może okazać się nie wejście do rządu, lecz utrzymanie roli kingmakera – partii, która decyduje, kto rządzi, ale sama nie ponosi kosztów niepopularnych decyzji. Jeśli Åkesson to zrozumie i nie będzie za wszelką cenę walczył o ministerialne fotele, jego partia może wyjść z tej kampanii wzmocniona. Jeśli jednak ulegnie presji własnego radykalnego elektoratu i przeforsuje wejście do rządu bez realnych gwarancji sprawczości, Szwedzcy Demokraci mogą podzielić los swoich duńskich kolegów z 2015 roku i szybko stracić to, co budowali przez 15 lat. I to jest największa pułapka tej kampanii wyborczej.