Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Jedwabny Szlak / 31.08.2026
Barbara Goliasz, redakcja

Ślady zapisane na piasku. Jak Polacy przyczynili się do powstania jednego z najnowocześniejszych państw świata

Zanim Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się symbolem bogactwa i nowoczesności, ich rozwój wspierali specjaliści z całego świata. Wśród nich byli Polacy – lekarze, inżynierowie, geodeci, architekci i trenerzy, których praca pozostawiła w Emiratach ślady widoczne do dziś.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj podcastu: Ślady na piasku. Polacy uczestniczyli w tworzeniu Zjednoczonych Emiratów Arabskich



Zjednoczone Emiraty Arabskie znalazły się w centrum wydarzeń kształtujących światowy ład i gospodarkę. Odgrywają znaczącą rolę w wojnie, którą rozpoczął atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Tymczasem jeszcze do niedawna tereny dzisiejszego Dubaju i Abu Zabi pokrywały rozległe pustynie, pod którymi dopiero zaczynano odkrywać bogate złoża ropy naftowej.

Do budowy nowoczesnej infrastruktury ZEA potrzebni byli specjaliści z całego świata. Wśród nich znaleźli się m.in. Polacy – lekarze, architekci, kartografowie, geodeci, a także trenerzy sportowi. Choć o ich pracy mało kto wie, do dziś można znaleźć ślady ich wkładu w powstanie jednego z najbogatszych państw świata. W rozmowie z Barbarą Goliasz opowiada o tym Jolanta Mikołajczyk, bibliotekarka, która w Emiratach mieszka od ponad 20 lat.

Zjednoczone Emiraty Arabskie powstały w 1971 roku jako federacja siedmiu państw. Kluczowym momentem w historii kraju było odkrycie złóż ropy naftowej i gazu, dzięki którym w ciągu zaledwie kilku dekad region ten przeszedł jedną z najbardziej spektakularnych transformacji gospodarczych na świecie. W miejscu niewielkich portów rybackich i osad zaczęły powstawać nowoczesne autostrady, szpitale, biurowce, a do kraju przylatywało coraz więcej osób z całego świata. Należy jednak pamiętać, że za tym dynamicznym rozwojem stoi praca wielu wykwalifikowanych specjalistów z różnych zakątków świata, w tym także z Polski.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Początki polskiej obecności na pustyni


O ZEA za czasów PRL-u wiedziano niewiele, a znalezienie jakichkolwiek informacji o tym kraju graniczyło z cudem. Jak przyznaje Jolanta Mikołajczyk w rozmowie z Barbarą Goliasz, referentką ds. dyplomacji publicznej i obsługi medialnej, sama nie do końca wiedziała, gdzie leci ani gdzie dokładnie Abu Zabi znajduje się na mapie. Jako bibliotekarka próbowała dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, do którego ją wysłano, lecz w polskich encyklopediach nie było żadnych wzmianek o Emiratach, poza jedną. Podobne doświadczenia mieli Polacy, którzy przylatywali do ZEA jeszcze w latach 70.

W okresie PRL-u oddelegowywaniem Polaków do pracy za granicę w ramach kontraktów zagranicznych zajmowały się uprawnione do tego polskie instytucje (m.in. PHZ Polservice oraz CHZB Budimex). Wysyłano przede wszystkim inżynierów, geodetów, lekarzy, pielęgniarzy – ludzi wykwalifikowanych. Jak podkreśla Mikołajczyk, nie były to osoby przypadkowe.

– Wszystko zaczęło się od instytucji polskiej w PRL-u, która miała prawo wysyłać naszych specjalistów na Bliski Wschód, do Afryki i w inne miejsca na świecie. W ten sposób Polacy znaleźli się tutaj. Pierwsi przylecieli inżynierowie, geodeci, pielęgniarki, lekarze, weterynarze. To też nie byli ludzie, którzy zabiegali o tę pracę. Oni po prostu dostawali propozycje, nie wiedząc, do jakiego kraju lecą.

Dla większości z nich była to ogromna zmiana. Ponieważ telefonów komórkowych wtedy nie było, a internet nie był tak popularny, kontakt z rodziną był mocno ograniczony. Jak wspomina bibliotekarka, na połączenie trzeba było czekać czasami parę godzin, a niekiedy nawet cały dzień. Jeżeli już się udało nawiązać kontakt, rozmowy trwały zazwyczaj krótko ze względu na wysoki koszt połączenia. Dopiero uruchomienie bezpośrednich lotów z Warszawy do Dubaju w latach 80. usprawniło komunikację. Stewardessy kursujące między Polską a Emiratami zabierały ze sobą prywatną korespondencję Polonii, dzięki czemu listy docierały nie w ciągu kilku miesięcy, ale w ciągu tygodnia.

– Natomiast, kiedy wybuchł w Polsce stan wojenny, zostały zawieszone loty. Chyba w 2015 roku dopiero je wznowiono. Przerwa była długa i ludzie musieli sobie jakoś radzić, dlatego ta Polonia, która była tutaj od samego początku, tak bardzo się ze sobą zżyła. Oni po prostu tworzyli rodzinę i organizowali sobie życie kulturalne we własnym zakresie. Nawet wprowadzili swoją gazetę „Piasek” i zgromadzili w niej masę informacji o swoim życiu tutaj – mówi Mikołajczyk.


Polski wkład w budowę Emiratów


Choć polska społeczność zamieszkująca ZEA przez wiele lat pozostawała stosunkowo nieduża, jej przedstawiciele uczestniczyli w projektach, które miały istotne znaczenie dla rozwoju całego kraju. Obecnie mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że za niektórymi procedurami, częścią infrastruktury czy innymi rozwiązaniami funkcjonującymi do dziś stoją właśnie Polacy.

Aby w ogóle wniosek o wizę pobytową do Emiratów został zaakceptowany, trzeba przejść przez szereg badań medycznych. Jolanta Mikołajczyk opowiada, że w latach 80. polska specjalistka we współpracy z emirackim ministerstwem zdrowia przygotowała obowiązujące do dziś badania w kierunku HIV i gruźlicy, które każdy ubiegający się o wizę musi wykonać raz na kilka lat.

Swoje zasługi mieli także kartografowie z Polski, z lotu ptaka robili zdjęcia emiratu Abu Zabi i opracowywali mapy, na podstawie których powstały dzisiejsze drogi. Z kolei za część budynków, które możemy dzisiaj obserwować, odpowiadają polscy architekci.

Ważną rolę odegrali również nasi trenerzy, którzy trenowali Emiratczyków m.in. w piłce nożnej i lekkoatletyce. Wśród nich był Antoni Piechniczek, który, podobnie jak reszta trenerów, osiągnął ogromne sukcesy, doprowadzając reprezentacje ZEA do olimpiad. Choć wielu z trenerów planowało tylko tymczasowy pobyt, często zostawali na znacznie dłużej.


Kultura w okresie wczesnej emigracji


Ponieważ kontakt z rodziną w tamtym okresie był ograniczony, Polacy często po pracy organizowali spotkania kabaretowe, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Do ZEA zapraszano znanych polskich artystów, m.in. Jana Kobuszewskiego, Ewę Bem, Jana Pietrzaka, a koszty podróży były niekiedy pokrywane przez linie lotnicze LOT. Dodatkowo artyści nie musieli się martwić o nocleg, ponieważ zapraszano ich do domów Polonii. Występy odbywały się wyłącznie w języku polskim i gromadziły nawet po sto osób.

– To życie kulturalne sobie naprawdę świetnie organizowali. Oczywiście oprócz tego przyjeżdżały wszystkie sławy z całego świata: Tina Turner i mnóstwo innych ludzi. Natomiast te polskie spotkania były wyjątkowe, bo były tylko dla Polaków i tam się tłumy nie pchały – wspomina Mikołajczyk.

Innym świadectwem polskiej obecności była społecznie wydawana gazeta „Piasek”. Choć dziś niewiele osób o niej wie, Polacy na jej łamach dokumentowali swoje codzienne życie czy sukcesy zawodowe oraz informowali o nadchodzących wydarzeniach. W ten sposób powstało cenne archiwum o początkach polskiej obecności w Emiratach.

– Myślę, że wspaniale by było zorganizować wystawę tej gazety po to, żeby nie tylko Polakom, którzy tutaj teraz przyjeżdżają, pracują, ale także wszystkim innym ludziom, pokazać, że wnieśliśmy do tego kraju bardzo dużo. Bo spotykamy się tutaj z nacjami z całego świata. Każdy coś tam o tej Polsce wie, ale bardzo mało. To my musimy zadbać o to, żeby się chwalić tym, co tu zrobiliśmy, i tym, że Emiraty są krajem dla wszystkich ludzi, którzy chcą realizować swoje marzenia zawodowe – dodaje.

Mikołajczyk wspomina również okres, kiedy na zakup alkoholu wydawane były specjalne licencje. Aby taką zdobyć, trzeba było zadeklarować, że jest się wyznania chrześcijańskiego. Dopiero wtedy można było otrzymać swój przydział. Inną ciekawostką jest to, że do budowy jednego z centrów kultury w Abu Zabi wykorzystano wiklinę z Rybnika. Są to mało zauważalne detale, o których przeciętny turysta nie ma pojęcia.


Nowe pokolenia w Emiratach


Jak opowiada Jolanta Mikołajczyk, przełomowym momentem był rok 2015, kiedy wznowiono bezpośrednie loty z Warszawy do Dubaju, a do Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyleciała pierwsza grupa studentów z Polski. Ich bilety, pobyt, zakwaterowanie, a także studia sfinansował szejk. Dla wielu z nich był to początek wieloletniej relacji z państwem, które coraz mocniej inwestuje w szkolnictwo i zachęca do współpracy renomowane uczelnie z całego świata. Jednak coraz liczniejszą grupę stanowi polska młodzież, która wychowała się w tym kraju i wiąże swoją przyszłość z Półwyspem Arabskim.


Ślady zapisane na piasku


W ZEA, które w ciągu zaledwie kilku dekad przerodziły się z pustynnej osady w symbol nowoczesności i globalnych ambicji, warto również pamiętać o osobach mających znaczny udział w rozwoju państwa arabskiego. Bo choć wielu zachwyca się nowoczesnymi miastami, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, kto pomagał je budować. Należy jednak pamiętać, że Polacy nie budowali Emiratów sami. To, co dziś podziwiamy, jest efektem międzynarodowego wysiłku, dzięki któremu pustynne państwo stało się jednym z najnowocześniejszych miejsc na świecie.

Artykuł został opracowany na podstawie podcastu Ślady na piasku. Polacy uczestniczyli w tworzeniu Zjednoczonych Emiratów Arabskich z cyklu „Polacy Światu” prowadzonego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP.